Dyskusje na temat wszelakich praktyk duchowych - medytacji, pracy z energią, aurą, czakrami, itp.
Na pewno wspaniałe jest to, iż mamy tak wiele możliwości dzielenia się swoimi doświadczeniami na drodze duchowej. Nie wszystkie z prawd, które przedstawiamy w taki, czy inny sposób mogą być nam bliskie, ale jako istoty ludzkie nawzajem bardzo siebie potrzebujemy, chociażby z powodu tego, iż jesteśmy jednym wielkim zwierciadłem w którym możemy się przeglądać. Dzięki temu łatwiej jest nam zorientować się, czy jest w nas jeszcze coś, co powinno się rozpuścić i jeszcze bardziej odsłonić świat, który jest bliski naszej nieśmiertelnej Duszy, wołającej z naszego wnętrza z prośbą o uwolnienie. Pomimo tego, że pozornie jako ludzie, zwierzęta oraz Całość Istnienia różnimy się wyglądem zewnętrznym, charakterem, sposobem bycia i wieloma innymi dostrzegalnymi zmysłowo cechami, to na poziomie duchowym jesteśmy jedną, niczym nie różniącą się od siebie częścią Wszechświata.

Wszelkie zewnętrzne źródła, które niosą nam duchową wiedzę (książki, pisma święte, religie, filozofie innych ludzi itp.), a także wiedza, którą nosimy od zawsze w sobie, ukazują nam na różne sposoby, iż istnieje tylko jedna „siła” i moc, nie będąca nawet siłą, ponieważ z niczym, ani z nikim nie walczy. Jest ona jedynie Energią, która w bardzo subtelny i harmonijny sposób przepływa między nami dostarczając nam wszystkiego, co niezbędne do egzystencji, ale przede wszystkim podtrzymującą wszystkich ludzi oraz całość Istnienia przy życiu. Właśnie celem tej naszej ziemskiej wędrówki jest „dostrzeżenie” tej jednej, jedynej Energii, która jest zarazem Mocą tworzącą Życie, a następnie połączenie się z Nią w sposób trwały. Można by wiele o tym pisać i dyskutować, czytać a nawet upajać się słowami, które to opisują, lecz nie pomoże nam to w niczym, dopóki nie zdobędziemy się na to, aby doświadczyć indywidualnie tego połączenia. Tylko takie bezpośrednie doświadczenie może nam zapewnić wyjście z tego świata pozorów i iluzji. Tylko dzięki naszej determinacji a także czujności możemy ponownie powrócić do Domu, który opuściliśmy tylko na „chwilę”, aby doświadczyć pozornego „dobra i zła”, „czasu” oraz „świata materialnego”. Uzależniliśmy się również od „miłości” innych ludzi, która często jest pojmowana przez nas w sposób bardzo ograniczony. Właśnie uzależnienie od tych iluzji spowodowało, że zaczęliśmy postrzegać otaczający nas świat poprzez pryzmat soczewki, która całkowicie zniekształciła prawdziwy obraz otaczającej nas zewsząd rzeczywistości. Rzeczywistość ta nie tylko jest widzialna, ale w znacznej mierze nie da się jej dostrzec ludzkim wzrokiem.

Myśląc w sposób logiczny, wyjście z takiej sytuacji jest czymś, co mogłoby graniczyć z cudem. W istocie rzeczy tak jest. Właśnie tylko cud, który jest czymś bardzo naturalnym i niepodlegającym prawom logiki jest w stanie przebudzić naszą świadomość, do poziomu w którym ponownie zobaczymy Życie takim, jakim jest naprawdę. Aby pozwolić temu zaistnieć należałoby okazać przed samym sobą niezwykłą szczerość i przyznać się, iż samemu z siebie nie jesteśmy już w stanie uczynić nic sensownego, ponieważ nasze ludzkie pojmowanie Życia jest bardzo, ale to bardzo ograniczone. Tylko takie pokorne uniżenie się a zarazem prośba do naszego Ojca o pomoc, może przynieść nam Łaskę, która spowoduje, iż nasze samodzielne i czysto egoistyczne dążenia do Przebudzenia zostaną nam ukazane do zweryfikowania. Następnie te pozory a zarazem trudy, mogą zostać zastąpione Światłem niosącym prawdziwą Miłość do Całości Istnienia, co z kolei podniesie naszą Świadomość do poziomu w którym nastąpi całkowite odcięcie od świata pozorów i iluzji, który wcześniej sami sobie stworzyliśmy z powodu nieświadomości tego, kim jesteśmy naprawdę.

Jest czymś bardzo oczywistym, że właśnie z powodu naszego oddzielenia (głębokiego snu) w którym przejął nad nami kontrolę egoistyczny umysł, stworzyliśmy chaotyczny świat i boga, którego nadal chcemy dopasowywać do naszych wyobrażeń związanych z tym właśnie światem. Wydaje nam się, że nasze modlitwy czy medytacje zostaną wysłuchane i bóg, którego wykreowaliśmy wcześniej egoistycznym umysłem nadal będzie nam sprzyjał w uzależnianiu się od „dóbr” tego świata pozorów i iluzji. Ograniczenia nałożone nam przez umysł spowodowały, iż według naszego pojmowania Źródło, które stworzyło nas na Swój obraz i podobieństwo nie wie o tym, że potrzebujemy wszelkich środków do tego, aby móc swobodnie egzystować w tych ziemskich warunkach. Staramy się więc naszego Ojca dopasowywać do naszego ograniczonego, ludzkiego pojmowania, zapominając o tym, że zanim cokolwiek pomyślimy, lub o cokolwiek poprosimy , to On wie czego tak naprawdę potrzebujemy do tego, aby żyć prawdziwie i szczęśliwie. Wcale to nie oznacza, że mamy cierpieć biedę i niedostatek. Wszystko co istnieje na Ziemi należy do nas i możemy na różne nieograniczone sposoby z tego korzystać. Jednak najbardziej istotne jest to, że mimo wszystko z natury jesteśmy przede wszystkim duchowi a nie tylko cieleśni, czy fizyczni. Tutaj też śmiało bym stwierdził, że nasza natura jest tylko i wyłącznie duchowa. Nie jesteśmy tylko ludźmi ale kimś poza iluzorycznym i fizycznym człowieczeństwem. Dlatego właśnie duchowe skarby i bogactwa powinny stać na pierwszym miejscu, a wtedy wszystko inne, co uważamy za potrzebne do życia napłynie do nas bez żadnego wysiłku i przeszkód. „Dobro i zło”, „bogactwo i bieda”, „zdrowie i choroba”, „piękno i brzydota”, „życie i śmierć” oraz inne dualne przeciwieństwa ; pojęcie „czasu” oraz „świata materialnego”, czyli również nasza fizyczna zmysłowość spowodowały to, iż bardzo uzależniliśmy się od tych iluzji, które są tylko i wyłącznie wytworem egoistycznego umysłu. Właśnie te iluzje spowodowały również to, że aby być szczęśliwym w „miłości” to potrzebujemy miłości innych ludzi i najczęściej „kochamy” wybrane sobie osoby, które w jakiś sposób są dla nas „dobre” lub nas „kochają”. Gdy ktoś według takiego pojmowania miłości jest „zły”, to nie zasługuje na to, aby być kochanym. Jakież to wszystko zabawne i niedojrzałe, gdy spojrzymy na to z nieco głębszej perspektywy. Zupełnie zapomnieliśmy o tym, że prawdziwa Miłość tylko kocha, nie ocenia, komu się należy, jest całkowicie bezwarunkowa, bezinteresowna i nie oczekuje niczego w zamian.

Jakże bardzo oddzieliliśmy i oddaliliśmy się od samego siebie, żyjąc w taki sposób, a zarazem jak bardzo blisko siebie jesteśmy i jak blisko nas jest rozwiązanie, które tkwi w uważnym oraz czujnym rozpoznaniu tego faktu. Następnie wystarczyłoby tylko pokornie zwrócić się do Ojca o Łaskę, która przywróci nam prawdziwy wzrok, nie pochodzący ze zmysłów fizycznych, ale z naszego serca a raczej Duszy. Tylko patrząc na Życie sercem (Duszą), widzimy to, co prawdziwe, a także dzięki temu otrzymujemy cudowne i nieograniczone możliwości, będące aktem tejże Łaski, które są w stanie nam zapewnić ponowne zjednoczenie z Całością Istnienia. To z kolei powoduje, że rola Umysłu, który dotychczas sprawował kontrolę nad nami, dostarczając przy tym wiele cierpienia, teraz się odwraca i zostaje On naszym sługą będącym pod panowaniem przebudzonej Świadomości Chrystusowej. Jednak należy też zawsze pamiętać, że to nie koniec naszej ewolucji i procesu zmian. Pamiętajmy o tym, że Chrystus, który ponownie zszedł na Ziemię nie jest mistrzem, ale sługą dla wszystkich żyjących tutaj Istot. Poprzez pokorne i nieustannie zwracanie się do Ojca o Łaskę, zawsze jesteśmy tylko sługami nieużytecznymi, poprzez których Ojciec wyraża swoją Bezwarunkową Miłość i niesie pomoc tym, którzy tego potrzebują. Często błędnie to pojmujemy, gdyż wydaje nam się, że tracimy swoje „ja” będąc uniżonym wobec innych. Wyższa Prawda, która tego dotyczy jest taka, iż prawdziwa Wielkość zawsze zawarta jest właśnie w tym, co małe i niepozorne. Warto więc trochę głębiej się nad tym zastanowić a nawet pomedytować w ciszy, aby dotarło to z mocą do naszej świadomości.

Również jest bardzo istotne, aby przypominać sobie o tym, że nikt nie ponosi winy za to, że żyjemy w taki, czy inny sposób. Nikt nie jest winny, ani też niewinny tego, iż nie zawsze czujemy się szczęśliwi będąc wśród innych ludzi. Przyczyna tego wszystkiego tkwi w nas i w momencie, gdy to rozpoznajemy, radość i szczęście ponownie powracają i zaczynają coraz bardziej utrwalać się w podświadomości, przez co również jakość Życia ulega znacznej poprawie. Przebaczenie sobie, a także tym, których uważamy za wrogów jest w tym bardzo istotne a zarazem skutecznie oczyszczające nasze postrzeganie pozazmysłowe. Na tym polega ten proces zmian w którym obecnie bierzemy udział. Nieustanne przypominanie sobie o tym i pokorne zwracanie się o wszelką pomoc do Źródła znajdującego się wewnątrz nas jest czymś bardzo niezbędnym. Gdy to czynimy, to nigdy już nie zapomnimy, iż żyjemy tutaj nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla innych. Również wszelkie zasoby niezbędne nam do istnienia w tych ziemskich warunkach znajdują się wewnątrz. Aby mogły przejawiać się w obfitości na zewnątrz, potrzebne jest nasze połączenie z Jedną „siłą” czyli Energią, która jest wszystkim tym, co tworzy nasze Życie w sposób całkowicie nieegoistyczny. Wówczas pozwalamy bardziej naocznie zaistnieć prawdziwemu Bogu, naszemu Ojcu oraz Stwórcy. W obfitości przelewa On na nas wszelkie bogactwa, które stworzył wraz z nami i przez nas tylko po to, aby Życie było niczym nieograniczone, nieskończone i szczęśliwe. Istnieje tylko jedna Moc i Energia, będąca tym właśnie Bogiem. Ukazuje się Ona w momencie, gdy zanika nasze zmysłowe postrzeganie iluzji, a także jej ocena i analiza. Wtedy następuje całkowite połączenie z tą Energią, która tworzy wszystko to, co widzialne i niewidzialne. Niebo, którego szukaliśmy wyłania się z nas i dzięki temu ponownie wraca na Ziemię...

Na koniec chciałbym przypomnieć raz jeszcze, że to co piszę to tylko słowa. Nikogo nie zachęcam do podążania za tymi słowami. Zdaję sobie sprawę z tego, że dla wielu z nas może to być tylko zwykła utopia i nic więcej. Piszę to tylko po to, ponieważ wiem, że wśród czytających znajdują się osoby, którym to może przypomnieć, jak bardzo istotne jest zaprzestanie polegania tylko na „sobie” i skierowanie się do wnętrza, w którym znajduje się wszystko to, czego potrzebujemy, aby istnieć nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla innych...

W Jedności...
Miracle
 
Posty: 32
Dołączył(a): 05 sty 2012, 14:38
Nieco inaczej to pojmuję.
Schodzimy do świata materialnego po to, by doznać emocji, czyli miłości, bólu, cierpienia, walki, czułości, zachwytu.
To emocje budzą ciekawość i pragnienie zaznania tego wszystkiego. To emocje rozwijają nas w świecie materialnym, a tym samym naszą duszę.
To emocje, których doświadczamy na ziemi, rozwijają świat energii.
Schodząc na ziemię, mamy zablokowaną pamięć o istocie naszej natury, czyli świadomość świata energii.
I tak trwało to wieki, tylko nieliczni mieli dostęp do tej wiedzy. Wiedza ta daje duże możliwości. Można dzięki niej czynić więcej dobra, a także więcej zła.
Nastąpił rozwój ludzkiej świadomości, wiedza o świecie energii jest coraz bardziej dostępna, coraz więcej ludzi rozumie jej istotę.
Wiedza ta jest bardzo prosta. Jesteśmy energią i na poziomie energii możemy dokonać wszystkiego, co sobie wymyślimy, albowiem to nasza myśl ma moc sprawczą.

Jednak te nasze półkule mózgu są rozdzielone, nasz materialny rozum broni się przed tymi prostymi prawdami, blokuje dostęp do drugiej połówki, która ma tą wiedzę.
Można różnymi metodami zagłuszyć materialistyczną wizję świata, ale często to prowadzi do obłędu, jest to dość niebezpieczne.
Można poprzez czytanie, powtarzanie - i własne doświadczenia, wiedzieć o mocy sprawczej naszych myśli, czyli energii tkwiącej w nas, ale tą wiedzę trzeba pielęgnować, bo szybko zagłusza ją trzeźwy, materialny umysł.
Jak? Poprzez nasze obawy i wątpliwości
Aby coś osiągnąć, trzeba skupić wszystkie myśli na celu, czyli trzeba pozbyć się wątpliwości i bezgranicznie w to uwierzyć, a to jest trudne.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Powrót do działu „Praktyka”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości