Dyskusje na temat wszelakich praktyk duchowych - medytacji, pracy z energią, aurą, czakrami, itp.
Pomimo tego, że system społeczny rozsypał się w pył (gdy spojrzymy na to głębiej, to nawet nigdy nie zaistniał, gdyż fikcja nie może istnieć), to wielu z nas nadal próbuje go reaktywować. Analogicznie można to porównać do wykopanego z grobu trupa, którego próbuje się wskrzesić znachorskimi metodami.

Fikcyjni lekarze, którzy składali przysięgę o bezinteresownej służbie niesienia pomocy i przeciwstawiania się wszelkim chorobom; siedzący przed komputerami (zamiast w przychodniach) w rzekomym strachu przed fikcyjną chorobą, której nie ma i nigdy nie było... Fikcyjna policja, która zamiast stać na straży prawa i służyć obywatelom oraz chronić ich przed przestępcami, gdy jej za to płacą (również składająca przysięgę na to); chroni bezprawia i fikcyjnych rządzących polityków, czyli gangsterów pozbawionych wszelkich uczuć i empatii działających od zawsze na niekorzyść społeczeństwa, które ślepo im zaufało i nadal ufa... Fikcyjne sądy i sędziowie, którzy wsadzają do więzienia tego, kto ukradł z głodu trochę żywności a chroniący i uniewinniający tego kto w zgodzie z fikcyjnym prawem działa na niekorzyść całych mas społecznych i okrada te masy na trudne do wyobrażenia sumy...
Fikcyjni duchowni lub ezoterycy (których namnożyło się ostatnio tak, jak grzybów po deszczu); oferujący w zamian za fikcyjną mamonę, będącą symbolem tego świata iluzji (twierdzący, że takie jest ich prawo zamiany duchowości lub "prawdy" na mamonę) "duchową pomoc" i prowadzenie do wymyślonego przez nich i fikcyjnego "boga", którym de facto jest właśnie ta fikcyjna mamona. Bardzo chętnie chcą nauczać w jaki sposób zdobyć mamonę i stać się jej uzależnionym niewolnikiem, ale niechętnie chcieliby usłyszeć, że niezbędnym do życia w Prawdzie jest bycie wolnym od tej iluzji...

Czy potrzeba przytaczać więcej przykładów na to, że to wszystko jest iluzją z której najwyższa pora po prostu obudzić się? Czy nadal chcemy tę iluzję wartościować, nadawać jej jakiekolwiek znaczenie, szukać w niej rozwiązań na jej uzdrowienie lub wyjście z niej? Czy już w końcu dociera do nas, iż przyczyna tego pozornego dramatu wynika z bardzo prostej przyczyny, polegającej na tym, że podążamy uwagą za pozornym ego-umysłem, który nam to w takiej formie ukazuje? Czy dostrzegamy tę fikcję w której zarówno kat, jak również ofiara jest jedną i tą samą iluzją i rozwiązanie lub sposób na wyjście z tej iluzji jest od nas bliżej niż na wyciągnięcie ręki, czyli w nas samych?

Od niczego nie trzeba uciekać, niczego nie trzeba porzucać. Tutaj chodzi tylko o szczere i dogłębne rozpoznanie iluzji, uzależnień od iluzji, a także wartościowania tego co jest iluzją i nadawania temu znaczenia. Tylko wtedy pod wpływem rozpoznania lub zdemaskowania tego, co oferuje nam ego-umysł następuje uwolnienie od lęku, czyli de facto walki z samym sobą i wówczas prawdziwe Światło zaczyna wypełniać całą tą pozorną ciemność. I gdy to następuje, okazuje się, że nadal żyjemy w tym materialnym świecie, lecz wszystko wraz z nami i wokół nas nabiera nowego wymiaru i przewartościowuje się. Zmienia się jakość życia (jeśli tak to można nazwać) i na miejsce niepokoju i lęku pojawia się spokój lub błogostan, którego nic z zewnątrz nie jest już w stanie zakłócić.

Jednak najbardziej istotne w tym wszystkim jest to, iż nie wynika to z ludzkiego, czyli egotycznego chcenia. Można to nazwać Łaską, która coraz bardziej obficie spływa na nas, gdy pokornie o nią prosimy. Czyli ta pokora, która jest zupełnie obca ludzkiemu egoizmowi, jest po prostu głębokim i szczerym rozpoznaniem lub uświadomieniem sobie, że sami z siebie, czyli z poziomu ludzkiego ego-umysłu "ja", nie jesteśmy już w stanie dokonać niczego zarówno "dobrego" jak i "złego". Wszystkie nasze dotychczasowe działania doprowadziły nas właśnie do tego, że ten pozorny dramat ukazał się w takiej właśnie formie.

Czy ktoś może ponosić winę, za to, że usnęliśmy na "chwilę" po to, aby ponownie obudzić się do cudownej, niesamowitej, przepełnionej prawdziwym szczęściem i miłością a zarazem trudnej lub niemożliwej do opisania rzeczywistości? To właśnie dzieje się TU i TERAZ... Ci którzy rozpoznawają, co zawiera ten tekst, rozpoznawają również, że nikt ani nic, co jest zawarte w jakiekolwiek formie życia (widzialnej i niewidzialnej) nie może być pominięte w powrocie do Ojca. Wszyscy jesteśmy JEDNYM i pochodzimy z tego samego Źródła. Dzięki Łasce, tego Źródła (Boga-Ojca) ponownie TU i TERAZ do Niego powracamy, budząc się z tego snu o oddzielonym "ja", czyli synu marnotrawnym i związanej z nim pozornej śmierci...


"JAM JEST Zmartwychwstanie i Życie" - Powiedział i nadal mówi w naszych sercach Jezus. Właśnie w tym jest zawarte nasze prawdziwe Istnienie i zarazem uwolnienie...
Miracle
 
Posty: 41
Dołączył(a): 05 sty 2012, 14:38

Powrót do działu „Praktyka”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron