Dyskusje na temat wszelakich praktyk duchowych - medytacji, pracy z energią, aurą, czakrami, itp.

Jak zmienić siebie?

Post 20 lip 2014, 10:09

Rany zadane słowami, są bardziej bolesne od ran cielesnych, a ich negatywne skutki są długoterminowe.
Najważniejsze to dojść do przyczyny, bo zwykle widzimy skutki , a tych przyczyn, już nie dostrzegamy tak jasno.
Do tego hodowane przez lata urazy powodują, że nasze problemy są coraz większe i coraz bardziej negatywne.

Przykłady z innego forum.
Dziewczyna się cięła, była nieszczęśliwa, bo miała ojca alkoholika, który zatruł jej dzieciństwo.
Miała, ale ona była już dorosła, powinna uporać się z przeszłością i zacząć żyć własnym życiem.
Zaczęłam dociekać, co takiego traumatycznego było w tym dzieciństwie. Ojciec pił, ale ich nie bił, nie terroryzował, po prostu żył własnym życiem.
Po długiej dyskusji okazało się, że ona tak się starała w szkole, miała piątki, a ojciec jej ani razu nie pochwalił. Więc zaczęła opuszczać się w nauce, aż w końcu się stoczyła.
Napisałam jej,- dlatego, że zdegenerowany alkoholik nie pochwalił dziecka, to ty jako dorosła się tniesz?
Ona nawet sobie nie uświadamiała, że taka była przyczyna jej nieudanego życia.

Inna pani z kolei obwiniała się o wszystko, uważała że była zła, że zmarnowała życie rodzicom, że jest złą matką, że nie powinna żyć.
Oburzyła się dopiero gdy wszyscy orzekli, że jest alkoholiczką i powinna się leczyć.
Pani tej zdarzyło się wypić, ale miała tak potworne wyrzuty sumienia, że opisywała każdy taki incydent tak, jakby to była codzienność.
Tak, sprawiała takie wrażenie, ale uwierzyłam jej, jak się dokładniej wczytałam w to, co napisała.
Zaczęła się długa dyskusja.
Okazało się, że jak była dzieckiem, to miała anoreksję.
Ojciec się rozpił, rozpadło się małżeństwo rodziców, a za wszystko obwiniano ją.
Uwierzyła w to, choć nawet nie pamiętała o tym. Dopiero gdy zaczęłam sprawę drążyć, to sobie o tym przypomniała.
Napisałam, że oni byli dorośli i to oni są odpowiedzialni za swoje życie. Zamiast ci pomóc, to jeszcze cię zgnębili i wpoili ci poczucie winy.
Dotarła do sedna, znalazła przyczynę, więc teraz dopiero jest szansa na odbudowanie jej zniszczonej psychiki.

Jedni obwiniają siebie, inni innych ludzi, reakcja jest i tak niewspółmierna, do przyczyny.
Aby coś zmienić w swoim życiu, to trzeba poszukać tych pierwotnych przyczyn, "pooglądać" je sobie, uświadomić je sobie.
Wtedy dopiero jest sens pracy nad sobą, bo jeśli tego się nie zrobi, to ciągle będzie się popełniało te same błędy już w dorosłym życiu.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Jak zmienić siebie?

Post 21 lip 2014, 16:02

Dojść do sedna, do przyczyn jest bardzo ważne.
Ja dopiero niedawno u siebie zauważyłam, że ponieważ byłam niechcianym dzieckiem, to przez całe życie starałam się by zasłużyć na pochwałę, by ktoś dostrzegł moje wysiłki, by mnie docenił.
Nie zauważyłam przyczyny i popełniałam ten sam błąd, ciągle się starając.
Zawsze robiłam coś dla kogoś.
Zapominając o sobie i zawsze dostawałam w "łeb"

A w życiu to my jesteśmy ważni, my musimy dbać o siebie, o swoje dobro i swoje zadowolenie.
Jak zaczniemy doceniać sami siebie to i inni nas tak będą oceniali.
Jak czujemy się ofiarą, to inni to widzą .
Istotna jest tu mowa ciała, całkiem prze nas sobie nie uświadamiana, ale wpływająca na postrzeganie naszej osoby.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Jak zmienić siebie?

Post 23 lip 2014, 19:28

Przyciąganie.
Podoba mi się facet silny, apodyktyczny, ciągnie mnie do niego , choć żadne amory mi nie w głowie.
Przeanalizowałam przeszłość.
Jako dziecko zachwycałam się zdjęciem " dzikiego" Araba na koniu...
Jako panienka zachwycałam się się aktorami grającymi role nieco brutalnych facetów.
Mąż był silny, apodyktyczny...
Nadal podobają mi się silni, apodyktyczni, choć za żadne skarby nie chciałabym się obecnie z kimś takim związać.

Miałam adoratorów miłych, sympatycznych, rodzice byli nimi zachwyceni, a mnie oni nudzili.
Czy to sprawa genów, czy też coś z poprzednich żywotów, co przechodzi do obecnego życia?

To są ważne sprawy, trzeba przeanalizować to, do czego nas ciągnie, bo to MY potem dokonujemy wyborów.
I wybieramy podobne typy i dziwimy się, że mamy pecha w życiu, bo tak nam się trafia.
Nie, to my całkiem świadomie dokonujemy wyborów, choć nie zdajemy sobie z tego sprawy, że podpowiada nam to instynkt, prawo przyciągania.
Co powinniśmy zrobić?
Teoretycznie, to można siebie "przeprogramować"
Nie wiem, nie sprawdziłam tego, więc tylko informuję.

Wczoraj w internecie oglądałam film dokumentalny, o cudach medycyny.
Był autystyczny chłopiec, całkowicie wyizolowany z życia. Nie rozmawiał, nie miał żadnego kontaktu, rodzice i lekarze, byli bezradni.
Ktoś wymyślił nowatorską terapię. Trzeba mały pokoik urządzić tak, by chłopak miał wszystko to, co lubi.
Potem naśladować go w jego zabawach, robić wszystko to samo, co dzieciak.
Potem trzeba spróbować nawiązać kontakt wzrokowy.
Następny krok, to zadawać pytania.
7-em miesięcy to trwało, bez przerwy towarzyszył mu ktoś -ojciec, matka lub wynajęty opiekun.
Po 7-miu miesiącach stał się cud - chłopiec przemówił.
Obecnie żyje prawie normalnie.

Skoro nawet dziecko z tak głębokim autyzmem można "przeprogramować" to zapewne można i siebie, w zakresie swoich upodobań.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Jak zmienić siebie?

Post 23 lip 2014, 21:06

Znaleźliśmy już to, jakie błędy robimy.
Odkryliśmy, co jest poza naszą świadomością w kwestii naszych wyborów.
Odnośnie wyborów, to albo siebie przeprogramujemy, albo zaakceptujemy i z pełną już świadomością, przyjmiemy to. To jest ważne.
Sama świadomość że to nasz wybór, pomaga uporać się z kłopotami dnia codziennego.
Nie że los nas tak traktuje, tylko my za to odpowiadamy ,my sami.

A co z tymi błędami, które zakodowaliśmy sobie już w dzieciństwie?
To dość łatwo przeprogramować. Tak nas nauczono, tak my sami postępowaliśmy, i to możemy zmienić.
Tu wystarczy nauczyć się nowego, świadomego myślenia.
Nauczyć się tak jak uczyło się dziecko, ale już nowych rzeczy.
Napisałam "wystarczy" - ale wcale nie jest to łatwe.
Trzeba sporo pracy w to włożyć.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Jak zmienić siebie?

Post 25 lip 2014, 06:11

Umysł.
Jakiś miliarder miał dziecko z tak ciężka dysleksją, że wydał masę pieniędzy na to, by znaleźć lekarstwo. Udało się.
Wymyślono dość prostą terapię, mianowicie ćwiczenia ruchowe.
Dziecko biegało dookoła stołu podrzucając piłeczkę, skakało na jednej nodze, stawało na krześle i też coś podrzucało
- nie pamiętam dokładnie ćwiczeń, dawno o tym czytałam, ale zasada była jedna - prosty ruch ćwiczący zachowanie równowagi i koordynację dwóch czynności na raz.
Udało im się. Córka nie dość że skończyła szkołę /a miała kłopoty z podstawówką, / to poszła na studia.

Umysł. Człowiek kuje, uczy się materiału i nic nie wchodzi do głowy. Wiele osób radzi - odstaw książki, idź na spacer, wyśpij się. I to są mądre rady.
Powinna być zachowana równowaga między wysiłkiem fizycznym i umysłowym, a wtedy osiąga się najlepsze efekty.
Sen pomaga poukładać wiedzę, którą już się zdobyło, bo nasza podświadomość w czasie snu, robi tam porządki. Zbędne rzeczy wyrzuca, zostawiając miejsce na to, co jest ważne.
Czy ktoś rodzi się inteligentny, a inny już nie?
To nie jest prawda.
Mamy różne predyspozycje, różne talenty, ale sam rozwój zależny jest od naszego zaangażowania, od wiary w sukces,.
Ucząc się, tworzymy nowe połączenia neuronowe, a nawet te błędne, podlegają modyfikacji, naprawiają się - jak w przypadku tej dysleksji.
Nie ma rzeczy niemożliwych, wszystko jest w naszym zasięgu, trzeba tylko znaleźć dla siebie odpowiednią metodę.
Warto jest też rozwijać własne talenty, iść w tym kierunku, nie robić nic, wbrew sobie. Po prostu będzie nam łatwiej i będziemy mieli większą satysfakcję.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Jak zmienić siebie?

Post 25 lip 2014, 06:39

Świadome myślenie.
Zwykle mamy gonitwę myśli, czasem mamy pogorszenie nastroju i nie wiemy, dlaczego.
Warto wtedy przyjrzeć się swoim myślom.
Często wtedy odkrywamy, że wałkujemy jakiś nieistotny problem, często coś, co było kiedyś , a te myśli zaczynają nas dołować.
Tydzień temu u siebie odkryłam, że w kółko powtarzam sobie coś, co ktoś mi 15 lat temu, powiedział. Kompletna bzdura, nieistotna sprawa, a ja się dołuję i nastrój się pogarsza.
Najgorsze, że tak się bawi nasza podświadomość, że my tego nawet nie zauważamy.
Do tego potrzebne jest świadome myślenie, czyli zastanowienie się nad własnymi myślami.

Problemy dnia dzisiejszego. Też w kółko wałkujemy problem, dołujemy się i przeżywamy.
A tu trzeba przerwać , zastanowić się nad przyczyną i starać się rozwiązać problem.

-Bo coś ktoś przykrego powiedział - Miał rację? Jeśli tak, to trzeba to zmienić. Jeśli nie, to powiedzieć sobie, że to jego problem, mnie to nie dotyczy.
-Bo obawiamy się o przyszłość - zapominamy, że żyjemy dziś. Dziś cieszymy się z osiągnięć, dziś jesteśmy zdrowi. Z ufnością mówimy sobie, że będzie coraz lepiej, że damy radę, że wszystko dobrze się ułoży.

A do tego potrzebne jest to świadome myślenie.
Najpierw trzeba zauważyć, co się myśli, a potem wtłoczyć jakieś pozytywne wzorce.
Myśli się realizują, nie od razu, trzeba na to czasu, ale jednak mamy to, o czym myślimy.
Myślimy o braku pieniędzy- będzie brak. Myślimy o ich posiadaniu - też tak będzie.
Ta wiara, że nam się uda, mobilizuje nas do czynu, zaczynamy dostrzegać jakieś okazje, wykorzystujemy je, - i jest coraz lepiej.

Jesteśmy całością. Ciało i dusza, świadomość i podświadomość, tworzą jedność , nas.
O wszystko z równą starannością, trzeba dbać.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Jak zmienić siebie?

Post 26 lip 2014, 07:13

Jednak doszłam do wniosku, że pewnych predyspozycji, z którymi się rodzimy, nie należy zmieniać. odwrotnie, należy je rozwijać i podążać w tym kierunku.

A zaczęłam od analizy siebie. Jako dziecko nie znosiłam, jak mama ubierała mnie w falbanki.
Lubię stroje nieco sportowe, wygodne, ale eleganckie. Uwielbiam spodnie i krótkie włosy.I nie mam żadnych wątpliwości tyczących płci, podobają mi się mężczyźni.
Zawsze mówiłam sobie, że we mnie są dwie osoby. Jedna to energiczna, zaradna /dodawałam w myślach, że odziedziczyłam geny po ojcu, który zmarł jak miałam roczek/
Druga to lękliwa, zagubiona, niepewna - to pozostałość po wychowaniu.

I tu doszłam do wniosku, że mój partner, był moim uzupełnieniem, że ten mój pociąg do takich "typów" miał jednak uzasadnienie.
Bo to z jego pomocą realizowałam swe cele.
Ja miałam pomysły, odwagę, dążyłam do założonego celu. On był bezczelny i arogancki, a w świecie dzisiejszego biznesu, to pozytywne cechy. Uzupełnialiśmy się.

Czemu życie prywatne mi się nie ułożyło?
To kwestia wychowania, zbyt się podporządkowałam, byłam za mało asertywna.
Czyli predyspozycje z którymi się rodzimy, są dobre dla naszego rozwoju.
Zmieniać trzeba wszystkie nieprawidłowości, naszego wychowania.
Ale najpierw trzeba oddzielić jedno od drugiego, trzeba to przeanalizować dogłębnie.

Kiedyś analizowałam siebie i znajomych, pod kątem znaków zodiaku.
Mogę powiedzieć, że jestem typowym strzelcem.
Ale i charakterystyka innych znaków, idealnie mi się zgadzała z ludźmi, których znałam.
Wniosek - Kiedy decydujemy się zejść ponownie na ziemię, wybieramy czas i miejsce a także doświadczenia, jakich potrzebujemy do rozwoju duszy.
Sądzę że miesiąc w którym się rodzimy, ma decydującą rolę w nabyciu cech, z którymi się rodzimy.
By ułatwić sobie sprawę, można przeanalizować nasz horoskop i porównać go z sobą samym. Łatwiej nam będzie sobie uświadomić, co jest w naszych genach, a co nabyte.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Jak zmienić siebie?

Post 26 lip 2014, 07:38

Obwinianie się.
Parę dni temu rozmawiałam z chłopakiem, on miał pewne błędne opinie na mój temat.
Skąd taka opinia? Pewnie nieodpowiednio się zachowałam, pewnie byłam zbyt swobodna, pewnie ..itd..
Zaczęłam się obwiniać, już zaczynałam się "chować w kąt" - co zawsze, od czasów dzieciństwa czyniłam.
Wreszcie, po raz pierwszy to sobie uświadomiłam, że tak właśnie postępuję.
Jestem dość inteligentna, lubię żartować, lubię gierki słowne. Ja nic złego nie uczyniłam, a że chłopak czegoś nie pojął lub inaczej coś zrozumiał?
A do tego, były to mało znaczące drobiazgi, a ja z tego robię problem.
A więc następnego dnia, głowa do góry i z uśmiechem zaczynam rozmowę. - wszystko jest w porządku.

Warto, by każdy zastanowił się o co się obwinia. Z reguły nie ma do tego podstaw, z reguły wyolbrzymia się to, /oczywiście, mówię o normalnym życiu, nie o przestępstwie/ - a potem stwierdził, że to nie mój problem, bo co mnie to obchodzi, co ktoś sobie pomyślał? Ja jestem w porządku i tylko to się liczy.

Jest druga grupa ludzi, która z kolei obwinia innych. Tu też warto się przyjrzeć, czy to ma sens, jaka jest tego przyczyna, bo często leży ona po naszej stronie, albo są to jakieś problemy z dzieciństwa.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Jak zmienić siebie?

Post 27 lip 2014, 07:21

Wyolbrzymianie
Tu na forum pisał kiedyś chłopak, któremu matka dała w twarz. Raz, bo zawinił, a matka prawdopodobnie czuła się już tak bezradna, że nie wytrzymała.
Dostał kiedyś po buzi i miał wytłumaczenie, czemu marnuje sobie życie, czemu jest nieszczęśliwy.
On ten incydent wyolbrzymił, postawił go na "piedestale" i hoduje żal , pielęgnuje, by nie znikł.
Wyhodował już takiego potwora, że chyba nawet sięgnął po narkotyki i usprawiedliwiał siebie.
Dawno to czytałam, mam nadzieję że dobrze zapamiętałam, ale nie jest to ważne.

Tego typu zachowania, czyli drobna nawet przykrość, w naszym umyśle może nawet urosnąć do tego, że przesłoni nam wszystkie szczęśliwe chwile w życiu.
A nawet jeśli mamy więcej powodów do przykrych wspomnień, to obok nich mamy te dobre wspomnienia, ale o nich zapominamy.
Czemu tak się dzieje?
Bo "wałkujemy " te złe momenty, utrwalamy je sobie w pamięci i one są na samym wierzchu naszych wspomnień.
Trzeba odgrzebać te dobre wspomnienia, trzeba wydobyć je na wierzch, trzeba o nich myśleć, by się utrwaliły w naszym umyśle.
Warto, bo wtedy zaczynamy zauważać, że to nasze życie jest całkiem dobre i miłe, a tych złych chwil, było zdecydowanie mniej.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Jak zmienić siebie?

Post 01 sie 2014, 08:04

Poczucie winy.
W dzieciństwie staramy się zasłużyć na pochwałę, akceptację. Nie zawsze to sobie uświadamiamy, ale z reguły, tak to działa.
Potem buntujemy się, jesteśmy destrukcyjni w stosunku do siebie, albo całkowicie się podporządkujemy i zostajemy ofiarą.
Reakcja na tą sytuację jest różna, ale jedno jest wspólne. Mamy poczucie winy, że nie spełniliśmy czyiś oczekiwań. I znowu sobie tego nie uświadamiamy, a warto.
Kiedyś śmiałam się z tych tłumaczeń, że "miał do szkoły pod górkę "- ale coś w tym jest.

Aby zmienić siebie, trzeba myślami wrócić do dzieciństwa, trzeba wyłuskać istotę problemu.
To jest praca przypominająca obieranie cebuli. Zdejmujemy jedną skórkę, pod spodem jest druga.
Zwykle widzimy to, co jest na wierzchu, a to już jest wynik naszych destrukcyjnych myśli.
Trzeba stopniowo cofać się, szukać sedna, istoty.
I tak jak w przykładzie na początku tego wątku, możemy znaleźć mało istotny drobiazg - bo Tata nie pochwalił dobrych ocen. Oczywiście jest tam więcej - jest tam brak miłości, opieki, uwagi, zainteresowania itd. - a to wszystko boli.
Jednak jako dorośli musimy sobie powiedzieć, że to już przeszłość, a moje życie jest dziś i dziś radzę sobie dobrze, dziś jestem szczęśliwa.
Co zrobić by tak powiedzieć? Popracować nad wybaczaniem.
Powtarzać to sobie do znudzenia, aż przeszłość zblednie i przestanie boleć.

Rola ofiary.
Gdy staramy się i staramy -choć często przy tym się buntujemy i wydaje nam się, że nic nas to nie obchodzi, że mamy to "gdzieś" - to zawsze będziemy ofiarą.
Na nic zdaje się nadmierne staranie, bo wymagania będą coraz większe i nic nie jest w stanie tego zmienić. Ciągły brak akceptacji, spowoduje coraz większy stres.

Co zrobić? Uzmysłowić sobie, czy tak właśnie się zachowujemy, czy boli nas każda nagana, czy denerwujemy się, gdy nie spełnimy czyiś oczekiwań.
Powiedzieć sobie - dość. Wszystko co robię, robię dla siebie, nie dla kogoś. To mnie sprawia przyjemność czysty dom, czy naprawienie czegoś. Efekt będzie ten sam, robota będzie wykonana, ale my pochwalimy sami siebie, a nie oczekujemy pochwał, od innych. Wtedy też głupie gadanie i pretensje nie będą nas ranić, bo my jesteśmy zadowoleni z efektów.
Z czasem ataki na nas ustaną, bo zwykle napada się na słabych, uległych, a my nabieramy siły i pewności siebie.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Jak zmienić siebie?

Post 03 sie 2014, 14:59

Tolerancja.
Nie ma ludzi doskonałych, nie ma ideałów.
Do tego to, co dla jednego jest zaletą, dla kogoś innego, wadą.
Potem ludzie spotykają się, zakochują, i w tym pierwszym okresie, nie widzi się wad.
Wszystko jest cudowne i wspaniałe.
Potem zaczyna się normalne życie, kłopoty dnia codziennego i nagle to, co było dla nas zaletą, okazuje się wadą.
Np. Świetnie razem się bawiliśmy, imprezy były udane, ale jak brakuje na chleb czy na opłatę czynszu, to rozrzutność partnera staje się wadą.
Zaczynamy zauważać inne drobiazgi, a to że rzucił skarpetki, czy brudne gacie, zamiast schować je do "brudów" - już nie mówiąc o upraniu ich.
Setki takich drobiazgów, zaczyna zatruwać nam życie. Koniecznie chcemy zmienić partnera tak, by zachowywał się w sposób, jak sobie tego życzymy.
Oczywiście, działa to w obie strony.

Nie, nie zmienimy partnera, nie ukształtujemy go na swą modłę, a nawet jak w niektórych przypadkach to się udaje, to i tak obie strony są niezadowolone.
Ta słabsza psychicznie osoba czuje się tak, jakby straciła część siebie, czuje żal i pustkę.
Ta silniejsza psychicznie osoba traci zainteresowanie partnerem, bo zaczynała życie z samodzielną, interesującą osobą, a ma przed sobą zastraszoną, cichą osóbkę.

Tylko tolerancja daje możliwość szczęśliwego życia. Tolerancja i akceptacja drugiej osoby taką jaka jest. Dopiero wtedy można porozumieć się odnośnie drobiazgów, ustalić to, co nas najbardziej denerwuje i pójść na jakiś układ. Tu obie strony muszą z czegoś zrezygnować, na coś przymknąć oko, z czymś się pogodzić.
Dopiero wtedy, mamy szansę na szczęśliwe życie.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Jak zmienić siebie?

Post 26 sie 2014, 22:17

Dlaczego ciągnie cię do apodyktycznych facetów? Może to lekcja którą musisz odrobić , przepracować. RAMTHA powiedział kiedyś - spelniajcie swoje najdziksze fantazje , tylko świadomie , korzystajcie z życia do upadłego aż wam się znudzi , dopóki nie zrobicie wszystkiego na co macie ochotę nie osiagniecie spełnienia i będziecie się tu inkarnowac.
Każdy sam musi być myśliwym swojego przeznaczenia.
Avatar użytkownikaskydoll Kobieta
 
Posty: 14
Dołączył(a): 01 lip 2009, 22:30
Lokalizacja: Radom
Typ: 4w5
Zodiak: koziorożec

Re: Jak zmienić siebie?

Post 27 sie 2014, 20:16

Do tej pory myślałam, że po prostu mam to w genach.
To chyba jest duże uproszczenie, bo zapewne sama taka jestem.
Jestem uparta, konsekwentna, mimo przeciwności osiągam zamierzony cel, a nigdy nie było mi łatwo. Zawsze musiałam walczyć o prawo do własnego JA.

To ostatnio odkryłam, bo w dzieciństwie usiłowano mnie stłamsić i pozostał brak wiary i przede wszystkim, brak docenienia siebie .
Niby wiem o tym że wiele potrafię, wiele osiągnęłam, ale wskutek wychowania, zawsze pozostawałam w cieniu, zawsze starałam się komuś dogodzić, nie sobie.
Trochę bałaganu jest w moim myśleniu, ale nigdy tego nie analizowałam.

Dobór takich panów, pozwolił mi na realizację moich planów, bo się uzupełnialiśmy. Inne moje zachowania, bardziej asertywne, pozwoliły by mi w pełni z tego korzystać, a tego nie umiałam.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Jak zmienić siebie?

Post 28 sie 2014, 13:26

Ajjj te sprawy sercowe :p ostatnio trafiłam w bibliotece na ciekawą książkę " Gdyby Budda umawiał się na randki" dobry poradnik o osobach które rozwijają się duchowo i szukają dojrzałego związku
Każdy sam musi być myśliwym swojego przeznaczenia.
Avatar użytkownikaskydoll Kobieta
 
Posty: 14
Dołączył(a): 01 lip 2009, 22:30
Lokalizacja: Radom
Typ: 4w5
Zodiak: koziorożec

Re: Jak zmienić siebie?

Post 02 wrz 2014, 15:03

Mało było w moim życiu osób, które mnie naprawę kochały.
Miałam cudowną ciotkę, ale daleko mieszkała. Jednak w trudnych momentach /np. pójście do szpitala/ potrafiła przyjechać i zaopiekować się moją córką.
Na starość wzięłam ją do siebie. Miała wylew, opiekowałam się nią. Matka też była po wylewie, na całe lato przyjeżdżała do mnie. /mam ogród/ Tak ze karmiłam, myłam, podcierałam...itd.
I tak panie siedziały razem i narzekały na mnie. Kiedyś spytałam się cioci - naprawdę tak o mnie myślisz? Zastanowiła się i odpowiedziała - no, nie, ale nie chcę mamie sprawiać przykrości. Spytałam tylko - a mnie możesz? Nic nie odpowiedziała.

Ciągle jakieś tam błędy popełniam, bo sytuacje podobne, powtarzają się. Nie wiem tylko, co powinnam zmienić?
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Powrót do działu „Praktyka”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości