Dyskusje na temat wszelakich praktyk duchowych - medytacji, pracy z energią, aurą, czakrami, itp.
A ja cały czas piszę, że świat interakcji z otoczeniem też rządzi się swoimi prawami. (inna rzecz, czy je widać) Dam jakieś bardziej życiowe przykłady:
- Wygrywasz szóstkę w totka. Przypadek? Nie! Złożyło się na to mnóstwo elementów, choćby wczesne wstanie i zajście przed pracą do nowo otwartej kolektury, niespalenie jej przez okoliczne bojówki czy prośba o skreślenie na "chybił trafił"
- Wpada na Ciebie w parku ładna dziewczyna. Przypadek? Nie. Musiała wyjść z domu na przekór kiepskiej pogodzie i pisać o tym smsa do koleżanki, a Ty myśląc o niebieskich migdałach nie zareagowałeś. Jednocześnie przeszła ostatnio kurs asertywności, więc nie zwiała, a zaprosiła na randkę.
Wszędzie masz konsekwencje i reguły, stos małych rzeczy doprowadza do innych.


Wygrana w totka to przypadek ... nie przypadkiem jest to że jak wstaniesz rano i pójdziesz do kolektury to dając pieniądze dostaniesz kupon - los. Wpada dziewczyna na ciebie czy to przypadek? Nie, potknęła się ... nastąpiło zachwianie jej równowagi .. to całkiem oczywiste ... przyczyna - reakcja. Jednak mi chodzi o troszkę inną interakcję niż ze światem niż to ... już mówiłem nie chodzi mi o świat fizyczny gdzie na dziewczynę będą działały siły fizyczne ... np. przyciąganie....

Wpada na ciebie dziewczyna ... co mówisz? co robisz? tutaj nie ma reguł ..... to czy była na kursie czy nie nie ma znaczenia .. co ma znaczenie to, to czy ten kurs skłonił ją do zmienienia reguł jej życia .... pisałem wcześniej..
wszędzie konsekwencje, zgoda .... ale reguły tylko jeśli je zaakceptujesz.

Bo w każdym miejscu sugeruje cykliczność. Każdy dzień ma inną energię (20 możliwych) i w końcu te energie się powtarzają, jednak w ramach danej jednostki czasu są coraz subtelniejsze.(13 poziomów) Jednego dnia możesz mieć pod pewnym względem spalenie Rzymu, drugiego ogłoszenie Ziemi kulistą. (tak, to elipsoida)

Wszystko fajnie, tylko co dalej z tego wynika? Czy ewolucja także w każdym miejscu sugeruje cykliczność? dlatego sięgnąłeś po kalendarz? To wskaż na przykładzie procesu ewolucji te miejsca.

Udowodnij mi nieistnienie czegokolwiek. Może nawet dostałbyś jakiegoś małego Nobla. Faktycznie można stwierdzić, że mamy wartości - np. bijący żonę człowiek uzna to za "wadę", bo tli się w nim jakaś dobroć. Można też powiedzieć o robieniu sobie egregora od brzydkiego nosa. Oba mogą być prawdą z czyjegoś punktu widzenia i nie widzę tu dysonansu

Tobie to może będzie trudno i chyba się nie podejmę, pomimo że nagroda kusi. Jednak z powodzeniem udało mi się "udowodnić" nie istnienie pewnych mankamentów w wyglądzie u paru ludzi ... a raczej przekonać ich że to nie ma znaczenia jeśli tego znaczenia mu nie nadadzą. Poprzez pokazanie że "problem" nie istnieje w stanie fizycznym, nie istnieje za duży nos ... w rzeczywistości istnieje czyjś nos .. a to czy jest za duży czy nie to już nie rzeczywistość. To po prostu wartość którą my sami nadajemy tej rzeczy.

Osoby nieprzystosowane do tego świata zazwyczaj giną (choćby tak aktywni, że muszą koniecznie wypić litr wódki i wpaść pod tramwaj) albo ostro chorują (między innymi zaburzenia dyssocjacyjne), ale poza tym na ogół nie ma potrzeby walki o byt. To zbędne. Teraz przynajmniej w teorii dążymy do jak największej wygody i możliwości.


i to jest mechanizm selekcji? Ja nie dążę do jak największej wygody ani w sumie do jak największych możliwości. Jednak dalej podtrzymam swoje zdanie że nie istnieje tu żadna ewolucja ... po prostu ludzie żyją swoim życiem nie ma żadnego ulepszania czy też regresu. Mamy te same problemy co i nasi pra pra dziadowie, rożna jest tylko jakość tego życia.

Już w sumie napisałem kilkanaście linii wcześniej. Cykl polega na tym, że co daną jednostkę czasu dzień ma identyczną energię co kiedyś, ale bardziej subtelną. (na przykład co dwadzieścia dni)

Fajnie .. no to wiem już teraz co to jest cykl, ale możesz mi go wskazać w procesie ewolucji?
Bedwyr Mężczyzna
 
Imię: Rafał
Posty: 50
Dołączył(a): 06 sty 2011, 01:19
Droga życia: 7
Typ: 1w2
Zodiak: rak, smok
Hmmm.
Moim zdaniem pytanie jest sformułowane w taki sposób, że niemożliwym jest dojście do konkluzji, która pozwoliłaby zakończyć dyskusję.
Uwydatnione są zalety i wady każdej ze stron.
Podczas dyskusji przedstawimy tylko kolejne wady i zalety, broniąc postawy którą wybrał umysł.
Moim zdaniem pytania skłócające, prowadzące do konfrontacji dwóch lub więcej tez, idei bądź uczuć nigdy nie wykreują ostatecznej odpowiedzi.
Samo pytanie podszyte jest egotycznym umysłem, który pragnie wiedzieć, bo uważa wiedzę za stałość.
Chce znać odpowiedź tylko po to aby ją wchłonąć i nosić przy pasie rewolwer.
Ego jest aspektem decydującym, pragnie więc usłyszeć decyzje.
Lecz w świecie dualnym, w którym wszystko jest i zarazem tego nie ma nie możliwe jest dojście do wniosku, który nie niósł by negacji drugiej strony.
Ego nie potrzebuje zaznać stanu pozornego spokoju, nie musi usłyszeć wybranej odpowiedzi.
Bo nic nie może zanegować coś co istnieje i samemu być prawdziwe.
Czyli na przykład umysł nie może ostatecznie zanegować ducha [dzięki któremu sam istnieje] bo by po prostu nie istniał.
Jest tak ze wszystkimi rzeczami.
Wszystko Jest.
Cokolwiek wymyślisz odkryjesz - jest kompletnie równe wszystkim innym odkryciom w każdej dziedzinie.
Hierarchia jest spowodowana odczuciem bólu i cierpienia spowodowanym rozgoryczeniem nieprawdziwości swoich przekonań w danym temacie, płaszczyźnie.
Gdy jesteśmy przekonani przez umysł ze posiadamy absolutną racje we własnych przekonaniach będąc ciałem, historią tego ciała itd - każdy przejaw rzeczywistości, który nie odpowiada naszym przekonaniom jest uważany jako atak na nas.
Lecz jako ciało+umysł posiadamy ograniczoną percepcje.
Gdybyśmy nigdy w szkole nie dowiedzieli się o istnieniu Afryki - dla nas - nie istniałaby.
Dlatego wszystko jest, ale akceptując na równi z duchem naszą fizyczną naturę można stwierdzić:
Wszystko jest i nie jest naraz.
Nie traktujmy naszego poznania za absolutne, bo nawet czując pełen blask naszej absolutnej świadomości nie możemy odpowiedzieć na żadne konfrontujące pytanie i być prawdziwi w tym.
Dlatego na pytanie "co lepsze" odpowiem - A jak ci lepiej i wygodniej z samym sobą?
I zaproponuje wyzwolenia pytania z dualizmu i pokazania wszystkiego jak jednej niepodzielnej prawdy.
Moje pytanie brzmi - Jak jeszcze Jest?
Nie konfrontujmy naszych egotycznych umysłów - bo zwycięscy nie będzie nigdy.
Każdy będzie wyciągał kolejne asy z rękawa i tak aż się skończą.
Ludzie nieświadomi są co to znaczy dualizm.
Są nieświadomi swojej dualnej natury.
Absolutnej sfery duchowej.
I ograniczonej percepcji świata ufizycznionego.
I tak Jest.
Jesteś istotą dualną.
Istotą tak gęsto utkaną ze światła, że jawisz się jako fizyczne ciało.
Kluczowe jest zrozumienie, że nawet w naszym najgłębszym odczuciu.
Wszystko jest równe.
Skoro światło przejawia się jako forma - forma jest równa światłu [to tylko światło pod inną formą samego siebie]
A skoro forma istnieje dzięki światłu - winna zaprzestać decydowania i uważać się za absolut - jest tylko produktem.
Zauważcie, że sam fakt istnienia przewagi umysłu nad duchem powoduje tylko kłótnie i walkę od niepamiętnych czasów.
Być może podszytą etyką, schlebiającymi zwrotami - ale jednak jest to konfrontacja.
Skok jakościowy z uwięzienia w dualiźmie, który jest stanem zmiennym - lecz jest uważany przez umysł jako stałość, jako "ja" do widzenia w pełni zarówno swojej duchowej stałości i dualnej rzeczywistości to jedyne lekarstwo na mozół tego nazwijmy to "grupowego rozwoju".
Kiedyś ludzie zabijali się maczugą, później czołgami i bombami a teraz walczą na słowa.
Ale walka to walka, póki ego będzie jedynym aspektem decydującym o kształcie naszej rzeczywistości - dopóty ludzie wrażliwi będą na dualny ból.
Puki światem włada umysł zawsze będzie ten wielbiony i odtrącony.
Posiadający rację i głupi ten godny i mniej godny sposób życia.
Puki będziemy walczyć świat ten będą przeszywały fale bólu.
Pół świata będzie trwało w luksusie przekonania o swojej racji, reszta cóż - będzie musiała zaakceptować swoją niższość.
Jednak to odrzucenie, gdy nie zostanie świadomie przejrzane.
Tzn gdy nie jesteśmy świadomi, że wynik dyskusji nie jest odzwierciedleniem naszej wartości - może popchnąć istnienie do tak skrajnych przejawów wewnętrznej rozpaczy, że może podjąć tak absurdalną decyzję aby dać upust tej psychicznej egotycznej goryczy i dać jej początek w świecie fizycznym.
Zgadzam się z Bedwyrem, wady, spowodowane przez nie odrzucenie i cierpienie nie są realne.
Są ufizycznione przez osamotniony w pracy umysł, który jako aspekt fizyczny i decydujący - uprawdopodabnia samego siebie i swoje chore kreacje tj. wątpliwość, złość i wszelki przejaw bólu.
Wojny domowe i światowe, rewolucje, patologie rodzinne i społeczne.
Wszystkie są wynikiem cierpienia w takiej czy innej formie spowodowane konfrontacją.
Ludność - rząd, państwo - państwo, dzieci rodzice.
Jeden nieustanny szum, hałas i zgiełk.
Dyskusja to brak poszanowania dla przejawu życia - bo ktoś w dyskusji przegra.
Czy coś tak naprawdę zmieniło się od czasów maczugi?
Panowie i panie, traktujący o rozwoju - czy coś się zmieniło poza ilością osób które mogą być "zabite" przez jedną osobę?

Rozwój?
W wojnie?

Bedwyr!
Ty Wiesz! : D
Albo i nie? XD
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok
Wpada na ciebie dziewczyna ... co mówisz? co robisz? tutaj nie ma reguł ..... to czy była na kursie czy nie nie ma znaczenia .. co ma znaczenie to, to czy ten kurs skłonił ją do zmienienia reguł jej życia .... pisałem wcześniej..
wszędzie konsekwencje, zgoda .... ale reguły tylko jeśli je zaakceptujesz.

O ile słowa mogą być pozornie przypadkowe - przecież są układane na bieżąco - o tyle zachowanie wynika z wielu rzeczy dotyczących bezpośrednio danej osoby. Dla mnie to tylko kwestia rozpoznania.
Wszystko fajnie, tylko co dalej z tego wynika? Czy ewolucja także w każdym miejscu sugeruje cykliczność? dlatego sięgnąłeś po kalendarz? To wskaż na przykładzie procesu ewolucji te miejsca.

Sięgnąłem po kalendarz, bo zachwycił mnie swoją precyzją. Cykliczność na przykładzie ewolucji? Powiedziałem już, że nie mówimy o biologii.
Tobie to może będzie trudno i chyba się nie podejmę, pomimo że nagroda kusi. Jednak z powodzeniem udało mi się "udowodnić" nie istnienie pewnych mankamentów w wyglądzie u paru ludzi ... a raczej przekonać ich że to nie ma znaczenia jeśli tego znaczenia mu nie nadadzą.

Przecież z kontekstu nie wynikało przekonanie kogoś, tylko udowodnienie braku istnienia. Na przykład "nie istnieje zielony sweter podróżujący w kosmosie między Jowiszem a Syriuszem B".
i to jest mechanizm selekcji? Ja nie dążę do jak największej wygody ani w sumie do jak największych możliwości. Jednak dalej podtrzymam swoje zdanie że nie istnieje tu żadna ewolucja ... po prostu ludzie żyją swoim życiem nie ma żadnego ulepszania czy też regresu. Mamy te same problemy co i nasi pra pra dziadowie, rożna jest tylko jakość tego życia

Różna jakość = dążenie do wygody i możliwości. Kiedyś mieliśmy dyliżanse, teraz samoloty. Kiedyś nie było nawet telefonów, teraz mamy Internet.
Moim zdaniem człowiek automatycznie dąży do komfortu, nie ważne w czym go znajduje - w chorobie czy tańcu.
Moim zdaniem pytanie jest sformułowane w taki sposób, że niemożliwym jest dojście do konkluzji, która pozwoliłaby zakończyć dyskusję.

Jak w każdym pytaniu dotyczącym ludzkiego wyboru. Jeden lubi Słońce, drugi ołówek. Nie rozumiem, dlaczego miałaby istnieć konkluzja inna od "rób co chcesz" połączona z uzasadnieniem mojszości swojej teorii.
Samo pytanie podszyte jest egotycznym umysłem, który pragnie wiedzieć, bo uważa wiedzę za stałość.

Umysł egotyczny wkręca innym, że są egotyczni, a następnie tłumaczy im, jak należy postępować. Chyba. W każdym razie gdybyś przeczytał uważnie kilka postów zauważyłbyś jak unikam dążenia do jednej prawdy próbując na ogół przekazać "każde z rozwiązań ma rację bytu".
PS Zły umysł zechciał się obronić przed niezrozumieniem jego intencji, więc śmiał się odezwać.
Dyskusja to brak poszanowania dla przejawu życia - bo ktoś w dyskusji przegra.

Jeśli uwierzysz że jesteś przegrany, to przegrasz. Czyjeś urojenia nie powinny być jednak przeszkodą dla dyskusji... która też stanowi przejaw aktywności, ergo życia. ;)
Jesteśmy tacy sami, myślimy tak samo - mówimy tylko to w innych językach.
http://chomikuj.pl/aver37
Avatar użytkownikaAver
 
Posty: 141
Dołączył(a): 29 mar 2011, 14:53
Odwołując się do tematu dyskusji – nie da się żyć poza cyklami. To awykonalne lub przynajmniej jest sporym zaburzeniem. Można natomiast, tak jak wspominałeś, poprzez zrozumienie siebie, ominąć na poziomie świadomym skutki działania prawa rytmu. W sensie, po prostu pozwolić, by np. wspomniany smutek przepłynął, nie utożsamiając się z nim, nie cierpiąc i nie podejmując działań pod jego wpływem. Nie ma to wiele wspólnego z transmutacją, jeśli dobrze pamiętam, zwą to neutralizacją działań zjawiska.

Transmutacja biegunów jest siłą rzeczy działaniem w obrębie jednej i tej samej jakości i nie jestem pewna, czy spełni Twe oczekiwania w tym aspekcie. Oczywiście, jeśli posiadasz preferencje dotyczące konkretnego bieguna, możesz dokonywać takich przekształceń, to zwykle bardzo łatwe i ludzie (wbrew pozorom) często to robią, jeśli czują taką potrzebę. Bardziej adekwatna do Twych uwag by mi się tu wydawała raczej ewentualna zmiana eskalacji doświadczenia, czyli kontrola wychylenia metaforycznego wahadła, ale jeśli chce się dokonywać takich rzeczy, trzeba pracować kompleksowo, by nie wybić zbyt intensywnie organizmu z równowagi. Z doświadczenia ostrzegam, iż skutki takich działań mogą być dość poważne.

Sama w swym postępowaniu jak najbardziej biorę pod uwagę prawo rytmu, dostosowuję się do niego na wszystkich poziomach i tym samym sprawiam, by pracowało ono dla mnie, nie zaś przeciwko mnie. Ponieważ jestem kobietą, ma to dla mnie stosunkowo większe znaczenie, niż dla mężczyzny, stąd przywiązuję do tego tak dużą wagę. Nie twierdzę, że te działania są jedynym, prawidłowym postępowaniem, natomiast według mnie, takie podejście bardzo ułatwia wiele spraw. Sam proces neutralizacji oczywiście związany jest raczej ze świadomością, niż wolą i na pewnym poziomie sprawności następuje samoistnie i ciągle.

Natomiast dwa opisywane przez Ciebie modele nie mają ze sobą większego związku, można realizować je jednocześnie. Nie dostrzegam również ich związku z ewolucją.


Pozdrawiam:)
Avatar użytkownikaAletheia
 
Imię: Aletheia
Posty: 289
Dołączył(a): 27 paź 2011, 23:17
Droga życia: 33
Typ: 9w1

Powrót do działu „Praktyka”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość