Powracam z kolejną garścią obserwacji procesów rozszerzania percepcji na kolejne aspekty rzeczywistości :).
Podejrzewam, że ten post będzie krótki, ale ze mną nigdy nic nie wiadomo :D. Dzisiaj na ruszt wrzucamy cholerny nawyk intelektualizowania i logicznego analizowania rzeczywistości. Trzeba się tego jak najszybciej pozbyć, albo nauczyć się to wyłączać, nawet nie sądziłam jak bardzo taka "głupotka" może przeszkadzać :).
Także kiedy piękna istota się rozwija i obejmuje percepcją nowe rzeczy takie jak widzenie aur i energetyki, zdalne widzenie, jasnosłyszenie, a również pierwsze stany poza ciałem staje przed szeregiem problemów związanych z nadętym logicznym umysłem, który uważa, że jego zdanie jest tu bardzo przydatne i cenione.
Pierwsze co nadęty logiczny umysł robi to neguje wszystko czego się doświadcza. Widzisz jakiś kolor, czujesz energię, rozmawiasz z kimś i pojawiają Ci się w głowie obrazy do których zaraz zaczyna nawiązywać rozwówca, śniło Ci się jakieś zdarzenie, które się stało (swoją drogą to jest ciekawy temat jeśli chodzi o spełnianie się snów:D), co tam jeszcze, no cokolwiek. Ale nie!! To wszystko to na pewno jest zbieg okoliczności, to przypadek! Nadęty intelektualita wewnątrz Ciebie nie da Ci spokoju, nie przekonasz go. Choćbyś po raz 500 trafnie wyczytał komuś aurę, choćbyś po raz 1000 miał trafne przeczucia logiczny bufon powie "to przypadek! Wydaje Ci się, przeklęty wróżbito!" XD
Także z tym logicznym bufonem nie ma co rozmawiać, trzeba nauczyć się ignorować. Jeśli jest chwilowo potrzebny - no ok, można go wyjąć gdzieś spod kanapy i otrzepać z kurzu, ale wobec postępów w postrzeganiu pozazmysłowym nie ma rady, trzeba całkowicie zaufać swojemu widzeniu/czuciu/słyszeniu i nie słuchać tego przeklętego głosiku.
Gdy już całkowicie ufamy i wiemy że to czego doświadczamy jest prawdziwe (jasne, dobrze sobie tam na początku to sprawdzać w jakiś sposób, aby mieć spokój ducha, że się nie wpadło w schizofrenię i mayę do potęgi) to bardzo możliwe, że nadal logiczny bufon nie da nam spokoju :D. Najprawdopodobniej on i tak całyczas tam z boku sobie pitoli, że to nie prawda, że to iluzja, że to sraka i tak dalej, ale już go mamy w nosie. Przychodzi czas gdy doświadczamy pierwszych stanów poza ciałem, albo spontanicznego zdalnego widzenia. Być może doświadczamy wizji. Obojętnie, cokolwiek do czego potrzebny jest receptywny, spokojny i dość pasywny stan umysłu. Co się dzieje teraz?:D
Cfany intelektualista wewnątrz nas nie może uwierzyć, że to co widzi jest ok! On nie wytrzyma siedzieć cicho :D on musi to wszystko przeanalizować i przemielić i poddać we wszystkie możliwe wątpliwości :D.
Weźmy na razie wizję. Dajmy na to wizję z poprzedniego wcielenia. Jeśli jest to wcielenie ziemskie to jeszcze jakoś się daje radę, bo w miarę jest się o co zaczepić logicznymi mackami. Okej, system społeczny jaki znamy, styl zycia jaki znamy, jakieś fragmenty historii którą znamy, krajobrazy normalne. Ale i tak nie ma lekko, bo żeby zobaczyć wszystko dokładnie i wyraźnie trzeba przestać analizować i zwyczajnie w świecie odbierać to co jest pokazywane. Logiczny umysł nie może przestać analizować, on musi wszystko sobie przemielić i rozkminić czy to jest normalne i czy pasuje. Co się dzieje kiedy tak robimy? Wizja zaczyna falować, migotać, aspekty które akurat analizujemy się zmieniają zgodnie z myślami jakie pojawiają się u nas w głowie, inne aspekty zacierają się i ogólnie robi się bałagan. Także nie. Wizję się odbiera, nie rozkminia się jej w trakcie gdy jest wyświetlana. :D Przeanalizować i przemyśleć można sobie później :D.
Drugi przykład. Zdalne widzenie. Tutaj to już w ogóle jest sarajewo. Gdy już zaszarżujemy naszego słodkiego logicznego gremlina i wiemy, że faktycznie możemy zobaczyć coś przy czym fizycznie się nie znajdujemy zaczyna nam się pojawiać w głowie jakiś obraz, jakaś sceneria, widzimy postaci, wszystko się krystalizuje i wtedy wkracza gremlin mistrz analizy! Tadam! "nie, to nie możliwe, on tutaj nie może teraz być, musi być w pracy" albo "nie, nie, na pewno nie, tutaj nie może być takiego samego koloru ścian jak u mnie w pokoju, to na pewno narzuca mi mój umysł". Oczywiście efekt jest taki sam jak w przypadku wizji, tyle że tutaj jeszcze mocniej narzucają się nasze myśli, obraz jest jeszcze mniej stabilny i mniej wyraźny. Obraz w zdalnym widzeniu jest ogromnie podatny na odkształcenia. Jeśli nie wiemy czy coś jest narzutką umysłu czy faktycznie tak jest zamiast analizować najlepiej zapytać własnego Wyższego Ja "to ja wymyślam, czy tak jest?" odpowiedź pojawi się od razu, niekoniecznie w formie słownej, ale na pewno będziemy wiedzieć i obraz powinien się krystalizować. Oczywiście, jeśli tego też nie zaczniemy analizować i poddawać pod wszelkie wątpliwości.
Trzeci przykład. Pierwsze stany poza ciałem. Tutaj tak samo jak przy zdalnym widzeniu. Zaczynamy analizować "ale czy ja dobrze widzę? Czy to możliwe? Nie, na pewno tak nie może byc, nie, to mój umysł. Niiiieee nie może być takiego układu pokoju, niiiiiiiiiiiiiieeeeeeeee na pewno nie ... ale jak to"
:D Odbiór, receptywność i doświadczanie. Jak się próbuje analizować na bieżąco jest to samo co opisałam wcześniej. Falowanie obrazu, natychmiastowe zmiany tego co widzimy, zapętlanie się w niepewności i czasem wyrzut z powrotem do ciała fizycznego. W sumie teraz jak to piszę odkryłam, że nie odlepianie się całkowicie świadomością od ciała fizycznego bardzo ułatwia sprawę na początku, bo po pierwsze jest większe poczucie bezpieczeństwa, po drugie "wyrzut" z powrotem do ciała przebiega bardzo łagodnie i nie ma problemu aby znowu się przelać większą ilością świadomości w miejsce z którego przed chwilą nas wykopało :)
Tyle jeśli chodzi o moje obserwacje związane ze zmorowatym logicznym analizowaniem. Także najlepiej ignorować to, traktować wszystko jako zabawę, zabawy nie trzeba analizować, tak samo jak nie analizujemy we śnie czy to możliwe czy nie możliwe, ani nie analizujemy swoich marzeń i fantazji :). Przeanalizować można zawsze później, a w trakcie skupiać się na tym co się dzieje aby jak najlepiej zapamiętać :).
No i nie trzeba chyba dodawać, że aby doświadczać zdalnego widzenia, wizji, jasnosłyszenia czy stanów poza ciałem, trzeba przynajmniej trochę opanować napierdzioszkę umysłową. Zauważyłam, że nawet jak ma się jeszcze trochę chaos w głowie to też da się sporo zobaczyć i zrobić, tylko że to przypomina wtedy no nie wiem. Coś jak oglądanie filmu w kinie, gdzie cała sala rozmawia między sobą. Strasznie uciążliwe i męczące, ale dać - no cóż, da się :).
Podejrzewam, że ten post będzie krótki, ale ze mną nigdy nic nie wiadomo :D. Dzisiaj na ruszt wrzucamy cholerny nawyk intelektualizowania i logicznego analizowania rzeczywistości. Trzeba się tego jak najszybciej pozbyć, albo nauczyć się to wyłączać, nawet nie sądziłam jak bardzo taka "głupotka" może przeszkadzać :).
Także kiedy piękna istota się rozwija i obejmuje percepcją nowe rzeczy takie jak widzenie aur i energetyki, zdalne widzenie, jasnosłyszenie, a również pierwsze stany poza ciałem staje przed szeregiem problemów związanych z nadętym logicznym umysłem, który uważa, że jego zdanie jest tu bardzo przydatne i cenione.
Pierwsze co nadęty logiczny umysł robi to neguje wszystko czego się doświadcza. Widzisz jakiś kolor, czujesz energię, rozmawiasz z kimś i pojawiają Ci się w głowie obrazy do których zaraz zaczyna nawiązywać rozwówca, śniło Ci się jakieś zdarzenie, które się stało (swoją drogą to jest ciekawy temat jeśli chodzi o spełnianie się snów:D), co tam jeszcze, no cokolwiek. Ale nie!! To wszystko to na pewno jest zbieg okoliczności, to przypadek! Nadęty intelektualita wewnątrz Ciebie nie da Ci spokoju, nie przekonasz go. Choćbyś po raz 500 trafnie wyczytał komuś aurę, choćbyś po raz 1000 miał trafne przeczucia logiczny bufon powie "to przypadek! Wydaje Ci się, przeklęty wróżbito!" XD
Także z tym logicznym bufonem nie ma co rozmawiać, trzeba nauczyć się ignorować. Jeśli jest chwilowo potrzebny - no ok, można go wyjąć gdzieś spod kanapy i otrzepać z kurzu, ale wobec postępów w postrzeganiu pozazmysłowym nie ma rady, trzeba całkowicie zaufać swojemu widzeniu/czuciu/słyszeniu i nie słuchać tego przeklętego głosiku.
Gdy już całkowicie ufamy i wiemy że to czego doświadczamy jest prawdziwe (jasne, dobrze sobie tam na początku to sprawdzać w jakiś sposób, aby mieć spokój ducha, że się nie wpadło w schizofrenię i mayę do potęgi) to bardzo możliwe, że nadal logiczny bufon nie da nam spokoju :D. Najprawdopodobniej on i tak całyczas tam z boku sobie pitoli, że to nie prawda, że to iluzja, że to sraka i tak dalej, ale już go mamy w nosie. Przychodzi czas gdy doświadczamy pierwszych stanów poza ciałem, albo spontanicznego zdalnego widzenia. Być może doświadczamy wizji. Obojętnie, cokolwiek do czego potrzebny jest receptywny, spokojny i dość pasywny stan umysłu. Co się dzieje teraz?:D
Cfany intelektualista wewnątrz nas nie może uwierzyć, że to co widzi jest ok! On nie wytrzyma siedzieć cicho :D on musi to wszystko przeanalizować i przemielić i poddać we wszystkie możliwe wątpliwości :D.
Weźmy na razie wizję. Dajmy na to wizję z poprzedniego wcielenia. Jeśli jest to wcielenie ziemskie to jeszcze jakoś się daje radę, bo w miarę jest się o co zaczepić logicznymi mackami. Okej, system społeczny jaki znamy, styl zycia jaki znamy, jakieś fragmenty historii którą znamy, krajobrazy normalne. Ale i tak nie ma lekko, bo żeby zobaczyć wszystko dokładnie i wyraźnie trzeba przestać analizować i zwyczajnie w świecie odbierać to co jest pokazywane. Logiczny umysł nie może przestać analizować, on musi wszystko sobie przemielić i rozkminić czy to jest normalne i czy pasuje. Co się dzieje kiedy tak robimy? Wizja zaczyna falować, migotać, aspekty które akurat analizujemy się zmieniają zgodnie z myślami jakie pojawiają się u nas w głowie, inne aspekty zacierają się i ogólnie robi się bałagan. Także nie. Wizję się odbiera, nie rozkminia się jej w trakcie gdy jest wyświetlana. :D Przeanalizować i przemyśleć można sobie później :D.
Drugi przykład. Zdalne widzenie. Tutaj to już w ogóle jest sarajewo. Gdy już zaszarżujemy naszego słodkiego logicznego gremlina i wiemy, że faktycznie możemy zobaczyć coś przy czym fizycznie się nie znajdujemy zaczyna nam się pojawiać w głowie jakiś obraz, jakaś sceneria, widzimy postaci, wszystko się krystalizuje i wtedy wkracza gremlin mistrz analizy! Tadam! "nie, to nie możliwe, on tutaj nie może teraz być, musi być w pracy" albo "nie, nie, na pewno nie, tutaj nie może być takiego samego koloru ścian jak u mnie w pokoju, to na pewno narzuca mi mój umysł". Oczywiście efekt jest taki sam jak w przypadku wizji, tyle że tutaj jeszcze mocniej narzucają się nasze myśli, obraz jest jeszcze mniej stabilny i mniej wyraźny. Obraz w zdalnym widzeniu jest ogromnie podatny na odkształcenia. Jeśli nie wiemy czy coś jest narzutką umysłu czy faktycznie tak jest zamiast analizować najlepiej zapytać własnego Wyższego Ja "to ja wymyślam, czy tak jest?" odpowiedź pojawi się od razu, niekoniecznie w formie słownej, ale na pewno będziemy wiedzieć i obraz powinien się krystalizować. Oczywiście, jeśli tego też nie zaczniemy analizować i poddawać pod wszelkie wątpliwości.
Trzeci przykład. Pierwsze stany poza ciałem. Tutaj tak samo jak przy zdalnym widzeniu. Zaczynamy analizować "ale czy ja dobrze widzę? Czy to możliwe? Nie, na pewno tak nie może byc, nie, to mój umysł. Niiiieee nie może być takiego układu pokoju, niiiiiiiiiiiiiieeeeeeeee na pewno nie ... ale jak to"
:D Odbiór, receptywność i doświadczanie. Jak się próbuje analizować na bieżąco jest to samo co opisałam wcześniej. Falowanie obrazu, natychmiastowe zmiany tego co widzimy, zapętlanie się w niepewności i czasem wyrzut z powrotem do ciała fizycznego. W sumie teraz jak to piszę odkryłam, że nie odlepianie się całkowicie świadomością od ciała fizycznego bardzo ułatwia sprawę na początku, bo po pierwsze jest większe poczucie bezpieczeństwa, po drugie "wyrzut" z powrotem do ciała przebiega bardzo łagodnie i nie ma problemu aby znowu się przelać większą ilością świadomości w miejsce z którego przed chwilą nas wykopało :)
Tyle jeśli chodzi o moje obserwacje związane ze zmorowatym logicznym analizowaniem. Także najlepiej ignorować to, traktować wszystko jako zabawę, zabawy nie trzeba analizować, tak samo jak nie analizujemy we śnie czy to możliwe czy nie możliwe, ani nie analizujemy swoich marzeń i fantazji :). Przeanalizować można zawsze później, a w trakcie skupiać się na tym co się dzieje aby jak najlepiej zapamiętać :).
No i nie trzeba chyba dodawać, że aby doświadczać zdalnego widzenia, wizji, jasnosłyszenia czy stanów poza ciałem, trzeba przynajmniej trochę opanować napierdzioszkę umysłową. Zauważyłam, że nawet jak ma się jeszcze trochę chaos w głowie to też da się sporo zobaczyć i zrobić, tylko że to przypomina wtedy no nie wiem. Coś jak oglądanie filmu w kinie, gdzie cała sala rozmawia między sobą. Strasznie uciążliwe i męczące, ale dać - no cóż, da się :).
Słońce gorące
-
luth
- Imię: Alicja
- Posty: 1085
- Dołączył(a): 31 mar 2010, 23:06
- Lokalizacja: Warszawa
- Droga życia: 11
- Typ: 7w8
- Zodiak: Byk, Koza
Hmm, ja jakoś nigdy problemu z chaosem w głowie nie miałem :P Pewnie jakiś niewielki tam nadal jest, ale ogólnie czuję się świetnie i trzeźwo. Taki oczyszczony ;) Może to dlatego, że jestem introwertykiem i doskonale opanowałem kontrolę nad sobą i myślami :P Od paru tygodni medytuję i, prócz pogłębienia się dobrego samopoczucia (można to porównać ze szczęściem), jakie miewałem wcześniej przez większość czasu, nic szczególnego się nie dzieje :P Generalnie cisza i spokój, czasem przemknie jakaś myśl, dotycząca zdarzenia z obecnego dnia, i tyle :P Żadnych szczególnych zdolności nie objawiam, za wyjątkiem dobrze opanowanej witakinezy (od co najmniej 5 lat na nic nie choruję i mam zdrowie niemal idealne, jeśli nie idealne; wszelkie rany goją mi się bardzo szybko).
Od urodzenia wiedziałem, że mam ścisły i "logiczny" umysł, i każdy mi to powtarzał, ale jak trzeba to potrafię wyłączyć wszelkie definiowanie, kategoryzowanie, porównywanie moich stanów, odczuć. Nie widzę sensu ich "intelektualizowania", po prostu odczuwam. Wiem, że wszystkiego nie należy "filtrować" przez naszą logiczną "połówkę" mózgu ;) Równowaga przede wszystkim :)
Dobry i pouczający tekst luth :) Widzę, że sporo czasu poświęcasz na poznawanie siebie i potem dzielenie się z tym z pozostałymi ;) Ja, po moich wieloletnich obserwacjach świata zewnętrznego, czasem myślę, że mam nadmiar wiedzy i nie potrafię jej w zwięzły sposób przekazać innym, a jeśli już w ogóle próbuję to i tak z tego wychodzi niesamowity "esej" i znikoma liczba osób takie "wypociny" czyta :P
Od urodzenia wiedziałem, że mam ścisły i "logiczny" umysł, i każdy mi to powtarzał, ale jak trzeba to potrafię wyłączyć wszelkie definiowanie, kategoryzowanie, porównywanie moich stanów, odczuć. Nie widzę sensu ich "intelektualizowania", po prostu odczuwam. Wiem, że wszystkiego nie należy "filtrować" przez naszą logiczną "połówkę" mózgu ;) Równowaga przede wszystkim :)
Dobry i pouczający tekst luth :) Widzę, że sporo czasu poświęcasz na poznawanie siebie i potem dzielenie się z tym z pozostałymi ;) Ja, po moich wieloletnich obserwacjach świata zewnętrznego, czasem myślę, że mam nadmiar wiedzy i nie potrafię jej w zwięzły sposób przekazać innym, a jeśli już w ogóle próbuję to i tak z tego wychodzi niesamowity "esej" i znikoma liczba osób takie "wypociny" czyta :P
-
Ray88
- Imię: Łukasz
- Posty: 145
- Dołączył(a): 17 paź 2010, 21:11
- Lokalizacja: Włocławek
- Droga życia: 1
- Zodiak: Koziorożec
Pozwole cos ci zasugerowac, zauwarzylem ze pewne uczucia towarzyszom pewnym mysla(niby nic odkrywczego
), ale chodzi ze te stany sa jakby czyms w rodzaju wymiarow(ale w innym sensie niz to pisze Uzuli), jerzeli doswiadczalas juz takich stanow o jakich piszesz to prubuj przywolac te mysli i uczucia kture towaszyszyly ci podczas stanow o kture ci chodzi i w tez sposob sie nastrajaj a potem wchodz w to coraz glebiej nie tracac kontaktu ze soba, zauwaz ze snujac np fantazje morzna nagle natrafic na cos co jest prawdziwe bo wtedy tez cialem jestes tu a myslami gdzie indziej, tak jakby w innym wymiarze, to samo morzesz zrobic ze swoja swiadomoscia, czyli juz masz logike, umysl morzna tez prubowac zniszczyc ale ciebie to chyba nie interesuje. Nie jestem zadnym duchowym mistrzem ani wogule czlowiekiem ducha ale wydaje mi sie ze skupianie sie na takich zeczach jak np zdalne widzenie nie wiele ci pomorze bo nawet jesli ci sie to uda to tak naprawde uzyskasz tylko potwierdzenie dla swojego umyslu a nie on jest tu najwarzniejszy.
-
Conan Barbarzynca
- Imię: Grzegorz
- Posty: 240
- Dołączył(a): 28 paź 2010, 21:26
- Droga życia: 8
- Zodiak: Lew
Nie rozumiem :) zdalne widzenie jest fajną zabawką, w zasadzie wydaje się, że działa na tej samej zasadzie na jakiej działa OOBE i widzenie aur - przelewa się część świadomości gdzie indziej, w przypadku OOBE całą lub większość świadomości :).
Z tym przywoływaniem uczuć, faktycznie :). Nawet nie zauważyłam, że to zachodzi w ten sposób :)
Z tym przywoływaniem uczuć, faktycznie :). Nawet nie zauważyłam, że to zachodzi w ten sposób :)
Słońce gorące
-
luth
- Imię: Alicja
- Posty: 1085
- Dołączył(a): 31 mar 2010, 23:06
- Lokalizacja: Warszawa
- Droga życia: 11
- Typ: 7w8
- Zodiak: Byk, Koza
Rozumiem Luth, ale zabawki wkoncu sie nudza
A bynajmiej wiekszosc zabawek.
-
Conan Barbarzynca
- Imię: Grzegorz
- Posty: 240
- Dołączył(a): 28 paź 2010, 21:26
- Droga życia: 8
- Zodiak: Lew
Off Topic - Conan - nie obraź się, bo nie o to mi chodzi, zlituj się proszę, i wrzuć chociaż do worda to co chcesz napisać na forum, bo normalnie, aż mnie oczy rozbolały od błędów i strasznie źle się to czyta 
PS. Ja też jestem dyslektykiem także Cie rozumiem.
Żeby nie było off topa całkowitego - niestety nie posiadam żadnych z w/w zdolności jakie opisuje luth, jednak coś mi mówi, że tak właśnie jest jak piszesz. W końcu wewnętrzny interpretator włącza się nie tylko w stanie oobe, ld itp.

PS. Ja też jestem dyslektykiem także Cie rozumiem.
Żeby nie było off topa całkowitego - niestety nie posiadam żadnych z w/w zdolności jakie opisuje luth, jednak coś mi mówi, że tak właśnie jest jak piszesz. W końcu wewnętrzny interpretator włącza się nie tylko w stanie oobe, ld itp.
-
darekk
- Posty: 34
- Dołączył(a): 25 wrz 2010, 19:00
- Droga życia: 11
- Zodiak: Strzelec
Darekk przepraszam, ale tak jak napisales jestem dyslektykiem, postaram sie poprawic 
-
Conan Barbarzynca
- Imię: Grzegorz
- Posty: 240
- Dołączył(a): 28 paź 2010, 21:26
- Droga życia: 8
- Zodiak: Lew
Kto przegląda forum
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości
