1, 2
Mam nadzieje, ze nie powielam tematu, ale nie udalo mi sie tu nic o tym znalezc.
Chodzi mi o forme medytacji grupowej, o ktorej mozna poczytac tu: http://www.medytacjatransmisyjna.org/
(to nie jest TM typu drogi kurs + indywidualna mantra)
Czy jest tu moze ktos z wiekszym doswiadczeniem jesli chodzi o tego typu praktyke?
Chce sie dowiedziec jak to wyglada dokladnie z duzo szerszej, ze tak powiem, perspektywy energetycznej, jak i dokladnie przez kogo jest ten przekaz organizowany, jak dziala wewnatrz takiej grupy, i co nieco o samym Benjaminie Creme, ale nie faktograficznie (google is my friend!) tylko, no wiecie...ezoterycznie...
z gory dzieki i pozdrawiam
Chodzi mi o forme medytacji grupowej, o ktorej mozna poczytac tu: http://www.medytacjatransmisyjna.org/
(to nie jest TM typu drogi kurs + indywidualna mantra)
Czy jest tu moze ktos z wiekszym doswiadczeniem jesli chodzi o tego typu praktyke?
Chce sie dowiedziec jak to wyglada dokladnie z duzo szerszej, ze tak powiem, perspektywy energetycznej, jak i dokladnie przez kogo jest ten przekaz organizowany, jak dziala wewnatrz takiej grupy, i co nieco o samym Benjaminie Creme, ale nie faktograficznie (google is my friend!) tylko, no wiecie...ezoterycznie...
z gory dzieki i pozdrawiam
Mijają dni i noce, wieki zakwitają jak kwiaty. A ty naucz się czekać. - Rabindranath Tagore.
-
danzig
- Posty: 44
- Dołączył(a): 25 cze 2010, 16:04
- Droga życia: 9
- Typ: 5w4
- Zodiak: strzelec/smok
NIGDY NIE STOSOWAŁEM TEJ MEDYTACJI !!!
Czytając jednak opis to mam negatywne odczucia, jeśli masz się skontaktować ze swoją duszą to po cholerę do tego grupa?
Ci cali mistrzowie..
No ale to tylko opinia kogoś kto nigdy się z tym nie zetknął i nie zamierza zetknąć
Czytając jednak opis to mam negatywne odczucia, jeśli masz się skontaktować ze swoją duszą to po cholerę do tego grupa?
Ci cali mistrzowie..
No ale to tylko opinia kogoś kto nigdy się z tym nie zetknął i nie zamierza zetknąć

I took a walk around the world to ease my troubled mind
I left my body laying somewhere in the sands of time
I watched the world float to the dark side of the moon
I feel there is nothing I can do
I left my body laying somewhere in the sands of time
I watched the world float to the dark side of the moon
I feel there is nothing I can do
-
zet
ka z www.obeforum.pl - Posty: 114
- Dołączył(a): 19 lip 2010, 19:19
No idea jest taka, ze grupa transmisyjna potrafi odebrac znacznie wiecej energii niz jednostka. Wtedy ow tzw. "mistrzowie" wysylaja ja tam gdzie jest najbardziej w danym momencie potrzebna, no i ogolnie poziom swiadomosci sie podnosi, czyli same swiatle cele...nie robisz tego dla siebie, zeby sie laczyc z wlana dusza, tylko w ramach sluzenia innym, co oczywiscie jako skutek uboczny, tez ci pomaga w twoim wlasnym rozwoju.
Spotkania trwaja 2 godziny, siedzi sie w pokoju z innymi i koncentruje na czakrze 3ego oka i cichym om.
Tez mam sceptyczne podejscie do ugrupowan, ale nie wszystkie sa tego samego pokroju - mam przynajmniej taka nadzeje, bo do tego rodzaju "pracy" dosc mnie osobiscie ciagnie.
Moze ktos jeszcze da znac co o tym procesie sadzi, dzieki.
Spotkania trwaja 2 godziny, siedzi sie w pokoju z innymi i koncentruje na czakrze 3ego oka i cichym om.
Tez mam sceptyczne podejscie do ugrupowan, ale nie wszystkie sa tego samego pokroju - mam przynajmniej taka nadzeje, bo do tego rodzaju "pracy" dosc mnie osobiscie ciagnie.
Moze ktos jeszcze da znac co o tym procesie sadzi, dzieki.
Mijają dni i noce, wieki zakwitają jak kwiaty. A ty naucz się czekać. - Rabindranath Tagore.
-
danzig
- Posty: 44
- Dołączył(a): 25 cze 2010, 16:04
- Droga życia: 9
- Typ: 5w4
- Zodiak: strzelec/smok
Niby wszystko ładnie pięknie, ale skąd pewność gdzie "mistrz" tą energię prześle i co z nią zrobi... Musielibyśmy mu całkowicie zaufać...
Nie wiem mam trochę wątpliwości...
Brałem do tej pory udział we wspólnych exploracjach niefizycznych i grupowym odzyskiwaniu zmarłych aspektów dusz, ale do tego nie był nam potrzebny jako grupie, żaden mistrz lub osoba nadzorująca, gdyż opiekę nad każdym sprawował jego indywidualny opiekun duchowy...
Na razie nie mam zdania, musiałbym chyba sam to chociaż raz przeżyć żeby coś więcej napisać.
Nie wiem mam trochę wątpliwości...
Brałem do tej pory udział we wspólnych exploracjach niefizycznych i grupowym odzyskiwaniu zmarłych aspektów dusz, ale do tego nie był nam potrzebny jako grupie, żaden mistrz lub osoba nadzorująca, gdyż opiekę nad każdym sprawował jego indywidualny opiekun duchowy...
Na razie nie mam zdania, musiałbym chyba sam to chociaż raz przeżyć żeby coś więcej napisać.
-
vega
nie ma początku i nie ma końca - Imię: maciek
- Posty: 43
- Dołączył(a): 18 cze 2010, 15:12
- Droga życia: 8
- Zodiak: ryby
No wiec wlasnie, stad temat, w nadzieji, ze sie znajdzie ktos kto juz to intensywniej obcykal. Mistrzowie rzecz jasna sa nie 3ej gestosci, ale rzecz w tym zeby sie dowiedziec kto zacz dokladniej i miec pewnosc ze cos pozytywnego sie z ta energia dzieje, bo w zasadzie jest sie tylko odbiornikiem/przekaznikiem, co wyjalawia...jak juz sie poswiecac to chociaz z glowa 
Mijają dni i noce, wieki zakwitają jak kwiaty. A ty naucz się czekać. - Rabindranath Tagore.
-
danzig
- Posty: 44
- Dołączył(a): 25 cze 2010, 16:04
- Droga życia: 9
- Typ: 5w4
- Zodiak: strzelec/smok
Problemy z powodu których ja bym w takim czymś nie wziął na pewno udziału, to to, że do takich przekazów trzeba się otworzyć i całkowicie odblokować przepływ, żeby to miało sens. O ile otwarcie się na jedną osobę jest ok, to w takiej sytuacji jeżeli każdy otwiera się na tego mistrza ceremonii, to jednocześnie, pośrednio otwiera się na wszystkich pozostałych uczestników, a prowadzący działa jako swego rodzaju 'proxy', więc nawet niekoniecznie się potem wie kto z całej grupy może mieć negatywne myśli, złe zamiary, albo w inny sposób przeszkadza w działaniu... A jeżeli to są przypadkowo dobrani, niezgrani ludzie, to w dużej mierze będą sobie przeszkadzać własnymi energiami, o ile mistrz nie jest na prawdę potężny, albo nie ma jakiegoś specjalnego daru, talentu...
Jedyne jak potrafię sobie coś takiego wyobrazić, to w grupie bliskich znajomych - którym można zaufać, z których każdy ma jakieś doświadczenie w pracy z energią i dodatkowo w pracy z osobami z tej grupy... Inaczej tego nie widzę...
Może jestem przewrażliwiony i mam swego rodzaju paranoję, ale spotkałem się z wystarczającą ilością osób o złych zamiarach świadomych, albo nie, żeby nie wchodzić w takie rzeczy ;P
Jedyne jak potrafię sobie coś takiego wyobrazić, to w grupie bliskich znajomych - którym można zaufać, z których każdy ma jakieś doświadczenie w pracy z energią i dodatkowo w pracy z osobami z tej grupy... Inaczej tego nie widzę...
Może jestem przewrażliwiony i mam swego rodzaju paranoję, ale spotkałem się z wystarczającą ilością osób o złych zamiarach świadomych, albo nie, żeby nie wchodzić w takie rzeczy ;P
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
-
Til
Poszukujący - Posty: 1614
- Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
- Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
- Droga życia: 11
- Zodiak: tygrys
To stanowi kolejny przykład działania Konfederacji i istot gadzich, które to uważają się za "nadzorujących i przewodzących ewolucji" istot ludzkich w polu wymiarów do piątego tej kuli świadomej.
Gdy istota ludzka osiąga symbiozę ze swym ciałem pęku indygo, staje się świadoma całkowitej wolności i niemożności wpływania na nią jakichkolwiek struktur energetycznych "nadzorujących i przewodniczących" procesowi rozwoju świadomości, który powinien toczyć się swym własnym rytmem, bez żadnych ingerencji korygujących, powodujących inercję. Doprawdy macki zródła przekazu księgi Urantii sięgają nadzwyczaj daleko. Proszę słuchać swego wewnętrznego głosu, który jest ciałem pęku indygo. Ono uchroni istotę przez wniknięciem w to koło inercji i hipnotyzm rytualny, pozbawiony pełnej ekspresji wyrażania siebie.
Gdy istota ludzka osiąga symbiozę ze swym ciałem pęku indygo, staje się świadoma całkowitej wolności i niemożności wpływania na nią jakichkolwiek struktur energetycznych "nadzorujących i przewodniczących" procesowi rozwoju świadomości, który powinien toczyć się swym własnym rytmem, bez żadnych ingerencji korygujących, powodujących inercję. Doprawdy macki zródła przekazu księgi Urantii sięgają nadzwyczaj daleko. Proszę słuchać swego wewnętrznego głosu, który jest ciałem pęku indygo. Ono uchroni istotę przez wniknięciem w to koło inercji i hipnotyzm rytualny, pozbawiony pełnej ekspresji wyrażania siebie.
Ostatnio edytowano 17 wrz 2010, 18:06 przez Uzuli, łącznie edytowano 1 raz
-
Uzuli
Jesteśmy jednością
- Imię: Robert
- Posty: 352
- Dołączył(a): 29 maja 2010, 22:33
Kurcze no, nikomu sie nie podoba. Ale ciagle jesze troche by sie dalo tu podrazyc temat, wklejam 2 sprawy z tej strony internetowej wspomnianej powyzej co mnie jeszcze nurtuja.
"W odroznieniu od wielu innych rodzajow, Medytacja Transmisyjna przyciaga tylko takich ludzi, ktorych pragnieniem jest sluzyc. Pragnienie sluzby innym staje sie zauwazalne dopiero wtedy, kiedy wytworzy sie w pewnej mierze kontakt ze swoja dusza. Dzieje sie tak, poniewaz to dusza chce sluzyc. " - mozna by uznac ten proces za swego rodzaju auto-selekcje. Myslisz Til, ze sa tacy co by sie pojawiali regularnie co tydzien na 2 godziny tylko zeby sabotazowac sprawe? Grupy na pewno sa nierowne - nie kazdy bedzie odpowiednio przygotowany czy otwarty, czy pojawiajacy sie regularnie, czyli nie kazdy bedzie dobrym nosnikiem, ale zawsze troche z siebie daje tak czy owak, no nie? Alternatywa to co, ignorujemy to, do czego nas ciagnie?
Jest tez sprawa intencji - jezeli ty przeznaczasz ta energie na konkretne cele i oddajesz proces pod dodatkowy nadzor swojej wyzszej jazni teoretycznie nie powinno to sie zle skonczyc? Jezeli tchnie to naiwnoscia - no coz, pociag do tego jest tez dla mnie nowy, no i po to jest forum by sie dzielic takimi dywagacjami? Fajnie by bylo, zeby ktos zajrzal w tego pana Creme... Co mi sie jeszcze dosc podoba, to ich brak zainteresowania sprawami materialnymi i kreowaniem guru - jest powod dla ktorego niewiele osob o tej formie medytacji slyszalo, raczej nie sa komercyjni...
"Mistrzowie Madrosci dysponuja ogromnymi energiami duchowymi. Wieksza czesc ich pracy polega na rozprowadzaniu tych energii po swiecie. Celem mistrzow jest spelnienie Planu ewolucyjnego przewidzianego dla naszej planety. Wiele z tych energii jest pochodzenia kosmicznego i gdyby byly kierowane bezposrednio na Ziemie, odbijalyby sie od ludzi, poniewaz ich czestotliwosc jest zbyt wysoka. Grupy Medytacji Transmisyjnej sluza jako stacje posrednie. Mistrzowie wysylaja energie duchowe poprzez czakramy uczestnikow grupy. W ten sposob energie te sa automatycznie transformowane i dzieki temu staja sie dostepne i bardziej uzyteczne ludzkosci. Nastepnie mistrzowie kieruja je w te miejsca na Ziemi, gdzie sa najbardziej potrzebne."
Mistrzowie - nie jest to zadna z osob z grupy, tylko (z tego co mi wiadomo!) czlonkowie hierarchii duchowej/kompleksow spolecznych o biegunie pozytyw 5ej albo 6ej gestosci. Grupa medytacyjna jest potrzebna po to, zeby energie zestepowac w dol troche, zeby byla przydatna na Ziemi. Wydaje mi sie, ze oni wiedza jak pomoc ta energie zebrac i spozytkowac lepiej niz ktokolwiek z grupy w pojedynke - byl na tym forum pewien cytat co mi utknal w pamieci, chyba luth typu "taka duza pupa" jesli chodzi o mozliwosci jednostki....W kazdym razie dzieki za komentarze, kazda perspektywa czy intuicyjne odczucia sa pomocne
do Uzuli (wlasnie dotarl post), to czemu mam do takiej energetycznej praktyki pociag intuicyjny? Czy jestes rzecznikiem trybu calkowicie zindywidualizowanego? Wiem o istnieniu ksiegii Urantii, ale dziela nie znam. Wydawalo mi sie, ze w trybie ewolucyjnym 3ej gestosci chcesz czy nie chcesz wybierasz swoja bieguowosc jako czesc calego procesu?
Ignorowanie naruszenia rownowagi poprzez ingerencje istot obu biegunowosci w nasz tzw tryb jest tak samo niewskazane jak przywiazywanie do niego nadmiernej uwagi. Wydaje mi sie, ze nalezy zaakceptowac ten fakt i robic swoje - czli wracamy do punktu wyjscia czyli intuicji...Nie wychodzenie z domu do czasu odpowiedniego zintegrowania sie z cialem peku indygo nie stanowi dobrej opcji...sorry za lekkie rozpisanie
"W odroznieniu od wielu innych rodzajow, Medytacja Transmisyjna przyciaga tylko takich ludzi, ktorych pragnieniem jest sluzyc. Pragnienie sluzby innym staje sie zauwazalne dopiero wtedy, kiedy wytworzy sie w pewnej mierze kontakt ze swoja dusza. Dzieje sie tak, poniewaz to dusza chce sluzyc. " - mozna by uznac ten proces za swego rodzaju auto-selekcje. Myslisz Til, ze sa tacy co by sie pojawiali regularnie co tydzien na 2 godziny tylko zeby sabotazowac sprawe? Grupy na pewno sa nierowne - nie kazdy bedzie odpowiednio przygotowany czy otwarty, czy pojawiajacy sie regularnie, czyli nie kazdy bedzie dobrym nosnikiem, ale zawsze troche z siebie daje tak czy owak, no nie? Alternatywa to co, ignorujemy to, do czego nas ciagnie?
Jest tez sprawa intencji - jezeli ty przeznaczasz ta energie na konkretne cele i oddajesz proces pod dodatkowy nadzor swojej wyzszej jazni teoretycznie nie powinno to sie zle skonczyc? Jezeli tchnie to naiwnoscia - no coz, pociag do tego jest tez dla mnie nowy, no i po to jest forum by sie dzielic takimi dywagacjami? Fajnie by bylo, zeby ktos zajrzal w tego pana Creme... Co mi sie jeszcze dosc podoba, to ich brak zainteresowania sprawami materialnymi i kreowaniem guru - jest powod dla ktorego niewiele osob o tej formie medytacji slyszalo, raczej nie sa komercyjni...
"Mistrzowie Madrosci dysponuja ogromnymi energiami duchowymi. Wieksza czesc ich pracy polega na rozprowadzaniu tych energii po swiecie. Celem mistrzow jest spelnienie Planu ewolucyjnego przewidzianego dla naszej planety. Wiele z tych energii jest pochodzenia kosmicznego i gdyby byly kierowane bezposrednio na Ziemie, odbijalyby sie od ludzi, poniewaz ich czestotliwosc jest zbyt wysoka. Grupy Medytacji Transmisyjnej sluza jako stacje posrednie. Mistrzowie wysylaja energie duchowe poprzez czakramy uczestnikow grupy. W ten sposob energie te sa automatycznie transformowane i dzieki temu staja sie dostepne i bardziej uzyteczne ludzkosci. Nastepnie mistrzowie kieruja je w te miejsca na Ziemi, gdzie sa najbardziej potrzebne."
Mistrzowie - nie jest to zadna z osob z grupy, tylko (z tego co mi wiadomo!) czlonkowie hierarchii duchowej/kompleksow spolecznych o biegunie pozytyw 5ej albo 6ej gestosci. Grupa medytacyjna jest potrzebna po to, zeby energie zestepowac w dol troche, zeby byla przydatna na Ziemi. Wydaje mi sie, ze oni wiedza jak pomoc ta energie zebrac i spozytkowac lepiej niz ktokolwiek z grupy w pojedynke - byl na tym forum pewien cytat co mi utknal w pamieci, chyba luth typu "taka duza pupa" jesli chodzi o mozliwosci jednostki....W kazdym razie dzieki za komentarze, kazda perspektywa czy intuicyjne odczucia sa pomocne

do Uzuli (wlasnie dotarl post), to czemu mam do takiej energetycznej praktyki pociag intuicyjny? Czy jestes rzecznikiem trybu calkowicie zindywidualizowanego? Wiem o istnieniu ksiegii Urantii, ale dziela nie znam. Wydawalo mi sie, ze w trybie ewolucyjnym 3ej gestosci chcesz czy nie chcesz wybierasz swoja bieguowosc jako czesc calego procesu?
Ignorowanie naruszenia rownowagi poprzez ingerencje istot obu biegunowosci w nasz tzw tryb jest tak samo niewskazane jak przywiazywanie do niego nadmiernej uwagi. Wydaje mi sie, ze nalezy zaakceptowac ten fakt i robic swoje - czli wracamy do punktu wyjscia czyli intuicji...Nie wychodzenie z domu do czasu odpowiedniego zintegrowania sie z cialem peku indygo nie stanowi dobrej opcji...sorry za lekkie rozpisanie

Mijają dni i noce, wieki zakwitają jak kwiaty. A ty naucz się czekać. - Rabindranath Tagore.
-
danzig
- Posty: 44
- Dołączył(a): 25 cze 2010, 16:04
- Droga życia: 9
- Typ: 5w4
- Zodiak: strzelec/smok
Pociąg ten może wynikać z podświadomego pragnienia przynależności do zbioru świadmości o biegunie pozytyw, a w tym momencie pole do popisu mają energie Konfederacji, które wykreowały w umysłach istot ludzkich regułki o tak zwanej tu "służbie innym" i "służbie sobie". Nie jest to czymś "złym", czy "niewłaściwym", lecz stanowi to tylko aktywność, jak to określić można, "przedszkolną" jazni istoty w skali całkowitości doświadczania aktualnie znanych dwunastu wymiarów. Od wymiaru szóstego istota staje się wolna od wpływów energii przypisujących sobie "nadzorowanie" ewolucji istot z pól danych kul świadomych. Ciału pęku indygo jest całkowicie obojętny przejaw istoty, zanim osiągnie ona symbiozę z tym ciałem. Proszę w trakcie przestawiania świadomości na ciała innych pęków niż żółty postarać się nawiązać kontakt z ciałem pęku indygo. Poczucie pełni wolności przejawu zostanie zintensyfikowane. Zabawy z tego typu energiami wyżej cytowanymi to już indywidualny wybór danej istoty. Jest to tylko przygoda z naprawiającą swe błędy Konfederacją i istotami gadzimi, które są autorami wszelkich teorii o hierarchizacji. Realny porządek energetyczny od wymiaru szóstego do świadomości nieskończoności nie polega na istnieniu hierarchii. W tym bowiem spektrum przejawu jazni, żadna istota nie podlega innej istocie, gdyż każda jest wolna od wypaczeń mających miejsce w polach wymiarów niższych niż szósty.
-
Uzuli
Jesteśmy jednością
- Imię: Robert
- Posty: 352
- Dołączył(a): 29 maja 2010, 22:33
Myslisz Til, ze sa tacy co by sie pojawiali regularnie co tydzien na 2 godziny tylko zeby sabotazowac sprawe?
Nie, myślę że wystarczyłoby żeby chociaż raz się pojawiła taka osoba i mogłaby u wszystkich zebranych dokonać bardzo dużych szkód i spustoszeń. Wiem o tym, bo wiem co mógłbym sam komuś zrobić gdybym chciał.
"W odroznieniu od wielu innych rodzajow, Medytacja Transmisyjna przyciaga tylko takich ludzi, ktorych pragnieniem jest sluzyc. Pragnienie sluzby innym staje sie zauwazalne dopiero wtedy, kiedy wytworzy sie w pewnej mierze kontakt ze swoja dusza. Dzieje sie tak, poniewaz to dusza chce sluzyc. "
I tu jest pies pogrzebany. Bo rozwój to nie służba. Służba oznacza że robisz to co ktoś ci każe, bez zastanowienia, bez okazywania własnej woli. Pomaganie komuś z drugiej strony - to jest to co chcę robić (i robię), ale z relacji równości, a nie służby.
Relacja zależności (wyższości) jednej osoby od drugiej ani jednej ani drugiej nigdy nie wyszła na dobre...
Tak na prawdę jedynym co ktoś zyskuje w taki sposób, to 'wyznawcy', którzy pomagają spełniać się jego woli. Jego woli, nie woli tych wyznawców. Jeśli ona jest akurat ukierunkowana tak samo - to dobrze. Ale nie osiąga to niczego, czego nie mogą osiągnąć niezależne osoby działające i wysyłające energię w tym samym celu. Nie trzeba do tego żadnego kierownictwa ani przewodnictwa.
Jest tez sprawa intencji - jezeli ty przeznaczasz ta energie na konkretne cele i oddajesz proces pod dodatkowy nadzor swojej wyzszej jazni teoretycznie nie powinno to sie zle skonczyc?
Jeśli to jest _swoja_ wyższa jaźń, to w porządku - problem w tym, że w tych grupach jest osoba/istota która im przewodzi i to jej oddajesz to pod nadzór. Jeżeli ta istota jest w podobnym stopniu silna albo silniejsza od ciebie, a dodatkowo jest sprytna, to zrobi z tą energią co sobie zechce. A że "Mistrzowie Madrosci dysponuja ogromnymi energiami duchowymi." to podejrzewam, że są silniejsi od sporego odsetka osób przebudzonych.
Dodam jeszcze, że ktokolwiek chce realizować plan ewolucyjny, zamiast pomagać w rozwoju, jak dla mnie nie ma dobrych zamiarów - bo chce kierować, a nie pomagać...
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
-
Til
Poszukujący - Posty: 1614
- Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
- Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
- Droga życia: 11
- Zodiak: tygrys
Re Uzuli: Owszem, ale czy nie jestesmy w gestosci 3ej z jakiegos powodu? Zeby sie moze czegos nauczyc? W koncu wszyscy jestesmy tu z wlasnego wyboru, czy sobie z tego zdajemy sprawe czy nie. I zanim sie tu pojawilismy, wiadome nam bylo, ze zapomnimy - to tez tak dziala w jakims celu. Skoro wszystko ma isc wlasnym torem, w czym ten pospiech i przeskakiwanie poziomow na skroty? Dlaczego tak ciezko nam zaakceptowac, w glebszym sensie, ze droga rozwoju jest dla kazdego tak naprawde nieco inna, i staramy sie - podswiadomie lub nie - narzucic innym swoja perspektywe? Troche jak ci z 6ej gestoci, o ktorych wspominasz - widocznie checi do naprawiania swiata trudno sie wyzbyc...
A formulki - pasuja do form rozumowania 3ej gestosci. Dialog pomiedzy gestosciami istnieje tez w jakims celu - chocby humorystycznym...
Sformulowania sluzba sobie i innym, owszem, wydaja sie dosc proste, a ile budza kontrowersji w sensie praktycznym, w zyciu codziennym i w sensie filozoficznym! A proza zycia codziennego, mimo swojej okazjonalnej wulgarnosci, jak i okazjonalnego piekna, prosta nie jest. I nie ma co sie gornolotnic, ze uzyje nowoslowu, jak sie nie wprowadzilo jeszcze rownowagi na bardziej podstawowych poziomach i nie zaakceptowalo realiow obecnej gestosci. A wydaje mi sie ze ta rownowaga to delikatna sprawa. Prostota potrafi byc wyjatkowo skomplikowana
Nasze wybory typu biegunowosc sa w pewnym sensie juz dokonane, zanim dotra do poziomu swiadomego osobowosci - przez prace na innych poziomach o ktorych nie pamietamy, ale wydaje mi sie ze biegunowosc ogolna w sumie chyba nietrudno wyczuc
. Powoli wybieramy energie z ktorymi chcemy pracowac.
Czlowiek jest zwierzeciem stadnym, stad nas wszystkich obecnosc na tym forum, miedzy innymi. I aby odpowiedziec na twoje pytanie badz podtekst - moje poszukiwanie jak najefektywniejszego sposobu bezinteresownej kontrybucji do obecnych realiow to instynktowna i coraz siliniejsza chec zrownowazenie naturalnej dla mnie tendencji do separacji na poziomie osobowosci oraz skoncentrowania na sobie, ktore sila rzeczy jest skutkiem ubocznym intensywnej pracy duchowej.
Ale to wszystko troche off topy. Chodzilo mi o znalezienie kogos kto praktykuje forme medytacji transmisyjnej - sprawa nadal pozostaje otwarta...
Uzuli, chillax, zrelaksuj sie troche...wszystkie drogi, newazne jak zagmatwane, w koncu prowadza do jednego zrodla, czyz nie?
Nalezy sie cieszyc procesem na tyle na ile mozna...
Do Til: Nasze intencje to jest nasza wola. Jezeli mamy intencje ku najwyzszemu dobru, zacharapcenie tej energii na nizsze, niezgodne z ta wola cele, niezaleznie od tego jaka sprytna czy silna jest istota, z ktora mamy do czynienia, to lamanie prawa uniwersalnego, co ma swoje konsekwencje dla istoty, ktora te prawa lamie.
Naprawde tak negatywnie odbierasz tych ludzi i ich wyzszej wibracji "przyjaciol" na poziomie energetycznym? Nie widzisz nic wartosciowego w tym, co probuja robic? Sformulowania, ktorych uzywaja, maja swoje mankamenty, to prawda, tym niemniej niezaleznie jacy ci mistrzowie sa niebywali, tez nie moga naprawiac swiata na sile - tak jak nasi opiekunowie nie moga nam pomoc dopoki o to nie poprosimy, wszyscy podlegamy tym samym prawom. Wydaje mi sie ze pojecia czy slowa nie sa w takiej mierze tak istotne, jak intencje czy energia jaka za nimi stoi. Rozwoj wydaje mi sie ma sporo wspolnego z probami zrownowazenia wlasnych celow z celami innych...dopoki sie nie okaze w dalszej czesci serialu, ze to wszystko te same cele
sciskam wszystkich i dzieki jeszcze raz za podzielenie sie pogladami.
A formulki - pasuja do form rozumowania 3ej gestosci. Dialog pomiedzy gestosciami istnieje tez w jakims celu - chocby humorystycznym...
Sformulowania sluzba sobie i innym, owszem, wydaja sie dosc proste, a ile budza kontrowersji w sensie praktycznym, w zyciu codziennym i w sensie filozoficznym! A proza zycia codziennego, mimo swojej okazjonalnej wulgarnosci, jak i okazjonalnego piekna, prosta nie jest. I nie ma co sie gornolotnic, ze uzyje nowoslowu, jak sie nie wprowadzilo jeszcze rownowagi na bardziej podstawowych poziomach i nie zaakceptowalo realiow obecnej gestosci. A wydaje mi sie ze ta rownowaga to delikatna sprawa. Prostota potrafi byc wyjatkowo skomplikowana
Nasze wybory typu biegunowosc sa w pewnym sensie juz dokonane, zanim dotra do poziomu swiadomego osobowosci - przez prace na innych poziomach o ktorych nie pamietamy, ale wydaje mi sie ze biegunowosc ogolna w sumie chyba nietrudno wyczuc
Czlowiek jest zwierzeciem stadnym, stad nas wszystkich obecnosc na tym forum, miedzy innymi. I aby odpowiedziec na twoje pytanie badz podtekst - moje poszukiwanie jak najefektywniejszego sposobu bezinteresownej kontrybucji do obecnych realiow to instynktowna i coraz siliniejsza chec zrownowazenie naturalnej dla mnie tendencji do separacji na poziomie osobowosci oraz skoncentrowania na sobie, ktore sila rzeczy jest skutkiem ubocznym intensywnej pracy duchowej.
Ale to wszystko troche off topy. Chodzilo mi o znalezienie kogos kto praktykuje forme medytacji transmisyjnej - sprawa nadal pozostaje otwarta...
Uzuli, chillax, zrelaksuj sie troche...wszystkie drogi, newazne jak zagmatwane, w koncu prowadza do jednego zrodla, czyz nie?
Nalezy sie cieszyc procesem na tyle na ile mozna...Do Til: Nasze intencje to jest nasza wola. Jezeli mamy intencje ku najwyzszemu dobru, zacharapcenie tej energii na nizsze, niezgodne z ta wola cele, niezaleznie od tego jaka sprytna czy silna jest istota, z ktora mamy do czynienia, to lamanie prawa uniwersalnego, co ma swoje konsekwencje dla istoty, ktora te prawa lamie.
Naprawde tak negatywnie odbierasz tych ludzi i ich wyzszej wibracji "przyjaciol" na poziomie energetycznym? Nie widzisz nic wartosciowego w tym, co probuja robic? Sformulowania, ktorych uzywaja, maja swoje mankamenty, to prawda, tym niemniej niezaleznie jacy ci mistrzowie sa niebywali, tez nie moga naprawiac swiata na sile - tak jak nasi opiekunowie nie moga nam pomoc dopoki o to nie poprosimy, wszyscy podlegamy tym samym prawom. Wydaje mi sie ze pojecia czy slowa nie sa w takiej mierze tak istotne, jak intencje czy energia jaka za nimi stoi. Rozwoj wydaje mi sie ma sporo wspolnego z probami zrownowazenia wlasnych celow z celami innych...dopoki sie nie okaze w dalszej czesci serialu, ze to wszystko te same cele
sciskam wszystkich i dzieki jeszcze raz za podzielenie sie pogladami.
Mijają dni i noce, wieki zakwitają jak kwiaty. A ty naucz się czekać. - Rabindranath Tagore.
-
danzig
- Posty: 44
- Dołączył(a): 25 cze 2010, 16:04
- Droga życia: 9
- Typ: 5w4
- Zodiak: strzelec/smok
Ależ ja jestem zrelaksowany/na od chwili pojawienia się w tym wypaczonym wymiarze trzecim. Chyba nadszedł czas, by opisać środowiska wielowymiarowe kul świadomych wolnych od działań tak zwanych "hierarchii duchowych" alias "nadgorliwych aniołków" oraz wiecznie głodnych istot gadzinek - "upartych aniołków". Cztery kule świadome ulokowane w tym układzie kul będą doskonałymi przykładami.
-
Uzuli
Jesteśmy jednością
- Imię: Robert
- Posty: 352
- Dołączył(a): 29 maja 2010, 22:33
Jest stare powiedzenie, które mówi, że dobrymi intencjami jest droga do piekła wybrukowana...
Dopóki działamy samodzielnie, intencje są bardzo ważne, ważna jest też fizyczno-energetyczna zdolność ich urzeczywistnienia. Problem zaczyna się właśnie w grupie osób, szczególnie takich na które się otworzysz. Cudzą energią można sterować, nie jest to bardzo trudne. Sam to robiłem, bo jest to jedna ze skuteczniejszych form odparcia ataku energetycznego i skierowania go przeciw atakującemu - a żeby to zrobić trzeba przecież przechwycić wysłaną przez jego energię i 'zmusić' do zrobienia czegoś zupełnie odmiennego do pierwotnych zamierzeń. Owszem, traci się trochę energii, ale mniej niż się przekierowuje - czyli netto jest zysk. Dodatkowo dostaje się nieco po głowie od przyczynowości, ma się kaca moralnego i tak dalej, jeśli się oddało komuś, ale akurat z tym istoty które próbują ludzi kontrolować nie mają problemu. Jak jesteś w śnieżnobiałym ubraniu i ktoś w ciebie rzuci grudą błota, nie będzie ci fajnie, ale jeśli właśnie wylazłeś z bagna czy ścieku, to zwykłe błoto może być wręcz odświeżające - to takie plastyczne porównanie jakie mi akurat przychodzi do głowy ;P
Tak ogólnie powszechnym błędem jest sądzenie że jeśli chcemy dobrze, to będzie dobrze. Całkiem sporo 'demonów' się pasie właśnie na takich przekonaniach.
A co do tamtych ludzi i ich opiekunów - nie zwykłem wyrabiać sobie o kimś zdania na podstawie jednego artykułu (czy innego wycinka tekstu), niemniej zwyczajnie nie podoba mi się to. Moje doświadczenie aktualnego życia, jak i doświadczenia moich przeszłych wcieleń mówią mi że coś śmierdzi, a jako że we wszystkich znanych mi moich wcześniejszych wcieleniach zajmowałem się walką (różnie rozumianą) z negatywem, to zazwyczaj mam dobrego nosa do takich spraw...
Dopóki działamy samodzielnie, intencje są bardzo ważne, ważna jest też fizyczno-energetyczna zdolność ich urzeczywistnienia. Problem zaczyna się właśnie w grupie osób, szczególnie takich na które się otworzysz. Cudzą energią można sterować, nie jest to bardzo trudne. Sam to robiłem, bo jest to jedna ze skuteczniejszych form odparcia ataku energetycznego i skierowania go przeciw atakującemu - a żeby to zrobić trzeba przecież przechwycić wysłaną przez jego energię i 'zmusić' do zrobienia czegoś zupełnie odmiennego do pierwotnych zamierzeń. Owszem, traci się trochę energii, ale mniej niż się przekierowuje - czyli netto jest zysk. Dodatkowo dostaje się nieco po głowie od przyczynowości, ma się kaca moralnego i tak dalej, jeśli się oddało komuś, ale akurat z tym istoty które próbują ludzi kontrolować nie mają problemu. Jak jesteś w śnieżnobiałym ubraniu i ktoś w ciebie rzuci grudą błota, nie będzie ci fajnie, ale jeśli właśnie wylazłeś z bagna czy ścieku, to zwykłe błoto może być wręcz odświeżające - to takie plastyczne porównanie jakie mi akurat przychodzi do głowy ;P
Tak ogólnie powszechnym błędem jest sądzenie że jeśli chcemy dobrze, to będzie dobrze. Całkiem sporo 'demonów' się pasie właśnie na takich przekonaniach.
A co do tamtych ludzi i ich opiekunów - nie zwykłem wyrabiać sobie o kimś zdania na podstawie jednego artykułu (czy innego wycinka tekstu), niemniej zwyczajnie nie podoba mi się to. Moje doświadczenie aktualnego życia, jak i doświadczenia moich przeszłych wcieleń mówią mi że coś śmierdzi, a jako że we wszystkich znanych mi moich wcześniejszych wcieleniach zajmowałem się walką (różnie rozumianą) z negatywem, to zazwyczaj mam dobrego nosa do takich spraw...
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
-
Til
Poszukujący - Posty: 1614
- Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
- Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
- Droga życia: 11
- Zodiak: tygrys
Pojecia sluzba sobie i sluzba innym nie sa niczym nowym w ezo kanonie, ale sadzac po kontrowersjach jakie tu prowokuja, trzeba off topowo troche zrekapitulowac, chocby aby uniknac skonfundowania czytajacych to pozniej. To forum nie stanowi zamknietego kola dla wtajemniczonych, jest w koncu publiczne...ja tam sie poczuwam.
Tzw. przebudzenie duchowe polega na naglym (dla wielu) poszerzeniu swiadomosci, zmiany perspektywy z czysto indywidualnej typu czubek wlasnego nosa - na duzo szersza, i rozpoznaniu wszystkiego jako jednosc. wlacznie z diabelkami i aniolkami - one tylko odwalaja swoja robote, eksternalizujac to co mamy w sobie i nad czym pracujemy. Ten caly iluzoryczny show odbywa sie wewnatrz nas, walczymy sami ze soba. Stad te wszystkie tomy o drodze srodka, rownowadze, yin yang, etc. Metafora Tila swietnie zreszta jeden z rodzajow tej walki obrazuje, ale wlasna rzeczywistosc/droge tworzymy sobie indywidualnie, wiec moja interpretacja (a tylko taka moge tu zaoferowac) jest inna - w moim odczuciu jak zaczynasz sie okladac blotem z jakakolwiek istota, niezaleznie od tego jak bialy byl twoj plaszcz poczatkowo, obaj konczycie jednakowo obloceni. Oczywiscie skracam i trywializuje, ale ogolnie oko za oko wedlug mnie nie dziala (wystarczy wlaczyc telewizor) i nie prowadzi do progresu (przynajmniej dla tego w bialym plaszczu).
Zeby sprowadzic sluzbe innym do zniewolenia, to trzeba miec juz naprawde duzy talent (
!) - ale przyklad ten dokladnie obrazuje trudnosci jakie stanowi precyzyjne komunikowanie tych wysoce empirycznych spraw werbalnie, bo nasz jezyk choc piekny, jest felerny. Sluzba innym nie polega na oddaniu swojej woli pod czyjes kierownictwo (tradycyjnie poza bogiem przez duze B rzecz jasna, ktory jest w kazdym z nas), tylko na dopasowaniu wlasnych intencji do wyzszych celow, np. najwyzsze dobro, jednosc, pomaganie w rozwoju duchowym innym, etc., tzn, na uznaniu ze istnieje cos poza czubkiem naszego wlasnego nosa. Ci co uznaja droge kontroli/wladzy i wlasnych interesow (czubek wlasnego nosa ad nauseam) za cel najwyzszy polaryzuja sie negatywnie, przeskakujac etap czakry serca i lecac przez indygo prosto do koontinuum. Oczywiscie konczy sie to wszystko w jednym miejcu, tam gdzie sie zaczelo, wiec z perspektywy kosmicznej rzeczywiscie mala rybka
Dzieki wam odkrywam swje powolanie zyciowe w obecnej inkarnacji i oglaszam rychle zalozenie duchowego kacika humorystycznego na tym forum. Drobna zapowiedz:

Nie ma co zbywac podstaw jako przedszkole, bo sa tak samo wazne jak i studia wyzsze, a robote trzeba odrobic w zgodzie z wlasna droga, tak czy tak (no albo przypomniec sobie). Malo tego, ten temat powraca w ta i z powrotem na drodze ewolucyjnej, co zilustrowane powyzej (Tekst pod obrazkiem: "Cholerna winda sie zepsula"). Jako przyklad sluzby innym podam obecnosc Uzuli na tym forum, glownie po to oczywiscie zeby sie z nim troche podroczyc...
Nota bene, intuicyjnie medytacje transmisyjna odbieram jako rownowazenie poprzez biegun pozytyw czyli "aniolki" szkod wyrzadzanych przez diabelki (jest jak jest), i jeden z akceptowalnych (dla mnie) sposobow zuzytkowania wlasnej energii w obecnej sytuacji, w obecnej inkarnacji - ale po dokladniejszym zbadaniu procesu. W kazdym razie nie skreslam.
pozdrawiam
Tzw. przebudzenie duchowe polega na naglym (dla wielu) poszerzeniu swiadomosci, zmiany perspektywy z czysto indywidualnej typu czubek wlasnego nosa - na duzo szersza, i rozpoznaniu wszystkiego jako jednosc. wlacznie z diabelkami i aniolkami - one tylko odwalaja swoja robote, eksternalizujac to co mamy w sobie i nad czym pracujemy. Ten caly iluzoryczny show odbywa sie wewnatrz nas, walczymy sami ze soba. Stad te wszystkie tomy o drodze srodka, rownowadze, yin yang, etc. Metafora Tila swietnie zreszta jeden z rodzajow tej walki obrazuje, ale wlasna rzeczywistosc/droge tworzymy sobie indywidualnie, wiec moja interpretacja (a tylko taka moge tu zaoferowac) jest inna - w moim odczuciu jak zaczynasz sie okladac blotem z jakakolwiek istota, niezaleznie od tego jak bialy byl twoj plaszcz poczatkowo, obaj konczycie jednakowo obloceni. Oczywiscie skracam i trywializuje, ale ogolnie oko za oko wedlug mnie nie dziala (wystarczy wlaczyc telewizor) i nie prowadzi do progresu (przynajmniej dla tego w bialym plaszczu).
Zeby sprowadzic sluzbe innym do zniewolenia, to trzeba miec juz naprawde duzy talent (
Dzieki wam odkrywam swje powolanie zyciowe w obecnej inkarnacji i oglaszam rychle zalozenie duchowego kacika humorystycznego na tym forum. Drobna zapowiedz:
Nie ma co zbywac podstaw jako przedszkole, bo sa tak samo wazne jak i studia wyzsze, a robote trzeba odrobic w zgodzie z wlasna droga, tak czy tak (no albo przypomniec sobie). Malo tego, ten temat powraca w ta i z powrotem na drodze ewolucyjnej, co zilustrowane powyzej (Tekst pod obrazkiem: "Cholerna winda sie zepsula"). Jako przyklad sluzby innym podam obecnosc Uzuli na tym forum, glownie po to oczywiscie zeby sie z nim troche podroczyc...
Nota bene, intuicyjnie medytacje transmisyjna odbieram jako rownowazenie poprzez biegun pozytyw czyli "aniolki" szkod wyrzadzanych przez diabelki (jest jak jest), i jeden z akceptowalnych (dla mnie) sposobow zuzytkowania wlasnej energii w obecnej sytuacji, w obecnej inkarnacji - ale po dokladniejszym zbadaniu procesu. W kazdym razie nie skreslam.
pozdrawiam
Mijają dni i noce, wieki zakwitają jak kwiaty. A ty naucz się czekać. - Rabindranath Tagore.
-
danzig
- Posty: 44
- Dołączył(a): 25 cze 2010, 16:04
- Droga życia: 9
- Typ: 5w4
- Zodiak: strzelec/smok
Nadal uważam, że niezależnie od wszystkiego słowo 'służba' jest bardzo źle i niewłaściwie dobranym słowem. Implikuje właśnie stosunek zależności, który nie jest niczym dobrym. Oddawanie siebie dla dobra innych wcale nie jest tak pozytywne jak ludzie by chcieli. Zwyczajnie pozytywność pomagania innym wtedy neguje się z negatywnością poświęcania siebie - krzywdzenia siebie.
O wiele lepsze jest po prostu wyciągnięcie do kogoś ręki, zostanie jego nauczycielem, albo przyjacielem. I zawsze unikam słowa 'mistrz' (a już tym bardziej przez duże M), bo ważny jest też ten aspekt, że każdy nauczyciel uczy się od swoich uczniów co najmniej tyle samo co oni od niego... Ta równowaga relacji jest bardzo ważna. I dlatego właśnie nie polecam używania słowa 'służba'.
A co do mojej metafory i tej kwestii - chciałem przez to powiedzieć tak jak ty, że przy okładaniu się z tym błotem każda z tych istot się błotem po równo ubrudzi. Tyle że nie dla każdego to błoto jest tak samo szkodliwe ;P
O wiele lepsze jest po prostu wyciągnięcie do kogoś ręki, zostanie jego nauczycielem, albo przyjacielem. I zawsze unikam słowa 'mistrz' (a już tym bardziej przez duże M), bo ważny jest też ten aspekt, że każdy nauczyciel uczy się od swoich uczniów co najmniej tyle samo co oni od niego... Ta równowaga relacji jest bardzo ważna. I dlatego właśnie nie polecam używania słowa 'służba'.
A co do mojej metafory i tej kwestii - chciałem przez to powiedzieć tak jak ty, że przy okładaniu się z tym błotem każda z tych istot się błotem po równo ubrudzi. Tyle że nie dla każdego to błoto jest tak samo szkodliwe ;P
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
-
Til
Poszukujący - Posty: 1614
- Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
- Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
- Droga życia: 11
- Zodiak: tygrys
1, 2
Kto przegląda forum
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości
