Prądy religijne, wielkie religie i małe nurty. Sekty, założyciele, wiadomości.

Post 19 kwi 2009, 15:58

Hmm. To dziwna sprawa w sumie z tym znaczeniem wyrazu "metanoia", bo czy wówczas nie wystarczyłoby użycie samej części "nous", która i tak oznacza coś ponad-zmysłowego?

Wspomniałeś o bogach greckich. Istnieją bardzo istotne poszlaki przemawiające za tym, że ogólnie rzecz biorąc, w naszym rejonie (tj. przede wszystkim na styku Europy, Azji i Afryki), w czasach sprzed naszej ery, wszystkie "religie" wywodziły się z jednej, starszej. Podobieństwa do każdej z nich można mnożyć. Nie studiowałem dokładnie tego tematu, ale w głowie mam mniej-więcej taką zależność: greckie "kulty" wywodzą się z egipskich, egipskie z "religii" bliskiego wschodu (plus swoje własne, dodatkowe - część m.in. ich skomplikowanego panteonu wyjaśnia Edgar Cayce), bliski wschód z kolei przejął sporo (z kulturą włącznie) od Sumerów - i tutaj, jak się zdaje, trop się urywa. Kultura i osiągnięcia Sumerów leżała (i wszystko wskazuje na to, że leży nadal) zakopana pod piaskami, a do czasów Z. Sitchina poziom wiedzy na ich temat był na naprawdę skandalicznie niskim poziomie.

Wracając do religii, Rzym przejął wierzenia Greków i gdyby nie jeden, krytyczny moment w historii (przyjęcie chrześcijaństwa jako obowiązującej religii), nadal byśmy byli pod wpływem tamtych, starożytnych "wyznań" (po części zresztą tak jest - współcześni ludzie zwykle są zdziwieni, jak dużo zostało nam pogańskich, a nie chrześcijańskich, obyczajów). Jak już wspomniałem wcześniej, wiele informacji zachowanych jako spadek po poprzednich cywilizacjach pokrywa się z treścią Starego Testamentu.

Piszę o tym wszystkim, bo widzę, że jesteś zorientowany w historii i chciałbym się zapytać, jakie jest Twoje zdanie na temat właśnie Starego Testamentu, wcześniejszych "religii" oraz tego, jak je kiedyś pojmowano - w przeciwieństwie do tego, co się o nich oficjalnie sądzi?
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 827
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon

Post 19 kwi 2009, 22:30

Enlil napisał(a):Hmm. To dziwna sprawa w sumie z tym znaczeniem wyrazu "metanoia", bo czy wówczas nie wystarczyłoby użycie samej części "nous", która i tak oznacza coś ponad-zmysłowego?

Jeśli dobrze rozumiem, 'nous' oznacza umysł, natomiast 'meta' oznacza przekroczenie, czy może (w moim osobistym rozumieniu) bycie poza, bycie odmiennym od... Czyli ja osobiście 'metanoia' przetłumaczyłbym jako 'odmienny umysł', co w sumie chyba najbliższe do naszego 'odmiennego stanu umysłu'.
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
Avatar użytkownikaTil Mężczyzna
Poszukujący
 
Posty: 1614
Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
Droga życia: 11
Zodiak: tygrys

Post 20 kwi 2009, 03:59

hmm.....

Języka Nowego Testamentu nie należy tłumaczyć niejako po polsku, tzn. podstawiając pod greckie wyrazy odpowiedników polskich, ponieważ mamy do czynienia z zupełnie odmienna składnią i dosłowne tłumaczenia nie przynoszą pożądanych skutków, ponieważ wychodzą zupełnie inne sformułowania. Dotyczy to zazwyczaj wszystkich języków obcych. Na przykład w języku angielskim słowo" You" oznacza zwyczajowe "Ty", natomiast słowo "Welcome" znaczy tyle co "Witamy". Tymczasem stosując oba słowa łącznie, czyli "You Welcome" ( You're Welcome as well) mamy już zupełnie inne znaczenie, czyli "nie ma sprawy". Rzecz polega na tym ze greckie "metanoia" nie powinno być przekładane w formie interlinearnej jak to się robi w większości przypadków (choć nie zawsze i w każdym miejscu), lecz tak jak dane słowo oddziaływało na ówczesnego człowieka. O tego rodzaju przekładzie coraz bardziej się słyszy i niewykluczone ze w najbliższej przyszłości każdy będzie mógł z niego skorzystać. Puki co słowo "metanoia" odnosi się do pewnej formy "meta-świadomości", "wyższego umysłu", znajdującego się poza granica normatywnej świadomości. Jest to nic innego jak skok ewolucyjny na wyższy poziom - odpowiednik meta-morfozy. Przy czym nie oznacza on przekształcenia czy przemiany, lecz skok na wyższe piętro......

C.D.N

Co do mojego zdania odnośnie Starego Testamentu to pomijam wszelkie interpretacje zakładające interwencje istot pozaziemskich. Myślę że wszystkie te zawiłości mają swoje korzenie bardziej w mistycyzmie niż kosmosie. Wszystkie zaś istoty wyższe, elohim itp. stanowią nic innego jak mnogie epifanie jednej i tej samej siły, która jest obecna we wszechświecie. Sam zaś Stary Testament jest w znacznej mierze historią rodzącego się ludzkiego ego, którego personifikacją jest Jahwe. Oczywiście na kształt całej księgi jak również wierzeń izraelitów miały wpływ okoliczne narody takie jak Sumerowie, Haldejczycy, Egipcjanie, Filistyni, Persowie, ale największy wpływ został wywarty po okresie podbojów Aleksandra Wielkiego a więc w dobie hellenizmu. Nie ma w tym nic nienaturalnego, ponieważ skutki tego odczuwamy również obecnie (np. idea Unii Europejskiej). Jest to więc wpływ w znacznej mierze cywilizacyjny a ewolucja i kształtowanie się poglądów były wynikiem nieuniknionego postępu rozwoju ludzkości...


C.D.N

Jak starożytni odczuwali religię...? Ludzie we wczesnych etapach rozwoju historyczno-religijnego podziwiali wszystko to co wprawiało ich w zdumienie czcząc wszystkie przejawy przyrody jako określone bóstwa. To zaś co napełniało ich trwogą albo wyrządzało im krzywdę uważali za siłę złą. Wszędzie widzieli zjawiska spowodowane przez istoty wyższe. Piorun był strzałą Boga, bieg słońca przejażdżką Heliosa zaprzężonym w ogniste rumaki (w Egipcie Boga Re). Aczkolwiek formy religijne były różnorakie, niemniej ludy starożytne w swoich świętach zazwyczaj odtwarzały związaną z porami roku cykliczność przyrody. Jej odradzanie i umieranie przedstawione było np. w misteriach, które oznaczały także udział ludzkiej duszy, będącej przecież częścią natury i procesów jakim ulegała. Pod tym względem nasi przodkowie znajdywali się bliżej tego co naturalne i Boskie w człowieku niż my obecnie. Doświadczanie tych przeżyć osiągano różnymi środkami, niemniej wszystko sprowadzało się do zjawiska ekstazy. Dlatego też religioznawcy upatrują pochodzenia tych religii głównie w szamanizmie. I faktycznie ogólnoświatowe badania fenomenu mistycyzmu jednoznacznie dowodzą, że wszędzie i pod każdą szerokością geograficzną występuje jedno i to samo doświadczenie. Różnice następują wówczas, kiedy stajemy wobec interpretacji tych przeżyć z punktu widzenia uwarunkowań kulturalnych. Stąd mamy do czynienia z różnymi formami wyrazu jednego i tego samego przeżycia. To właśnie w tym sensie należy rozumieć ideę istnienia pierwotnej religii. Ona istnieje ciągle na przestrzeni dziejów w swej formie duchowej i odnosi się do tzw. pierwotnych doświadczeń, uniesień, ekstaz itp......



Pozdrawiam
Misterium Christi
Avatar użytkownikaApollo Mężczyzna
 
Imię: Apollo
Posty: 397
Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
Lokalizacja: Dublin, Irlandia
Droga życia: 8
Zodiak: Wodnik
Witam

Chcialbym tu powrocic do zagadnien zwiazanych z pojeciem "metanoia". Otoz na jednej ze stron dotyczacych Kabaly stronie spotkalem sie z taka oto etymologia tego slowa:
.......Nowy Testament spisano po grecku. Do nawrócenia odnoszą się w nim dwa słowa: epistrefo – zawracać naokoło, obrócić się za siebie oraz metanoia ( od meta – odmiana i noeo – myśleć, rozumieć, pojmować ) oznaczające „odmianę ( przemianę umysłu”), czyli poddanie się „zmianie w obrębie myślenia i uczuć”. Metanoia jest tedy taką przemianą sposobu widzenia siebie i świata, która diametralnie zmienia dotychczasową drogę ( życiową, duchową ) i wpływa na nowe formy postępowania......http://kabala.blox.pl/2006/09/wpis.html


Oczywiscie pewne wnioski tam ujete pomijam jako nietrafione, nie mniej chcialbym zwrocic tu uwage na slowo noeo – myśleć. A zatem rownie poprawnym tlumaczeniem slowa "metanoia" bylo by polskie "poza-umysl". Co ciekawe, pokrywa sie to przede wszystkim z lacinskim odpowiednikiem metanoi, czyli "Transcendencja", ktora oznacza nic innego jak odmienny stan umysłu (łac. Transcendens a gr. Metanoia). A inaczej rzecz biorąc to - istnienie poza, ale nie na zewnątrz, tylko ponad umysłem świadomym. Krótko mówiąc metanoia, jest to istnienie wywołane w transie, stąd lacinska nazwa trans-cendencja. Jest to też specyficzna forma poznania wykraczająca poza zwyczajną formę przedmiotu i odnosząc się do jego archetypu, stad słowem tym zazwyczaj tłumaczy się doświadczenia szamańskie. Jako ciekawostke dodam, ze wg. Maslowa transcendencja wiąże się z dwoma poziomami poznania bytu - poziomem B i poziomem D. Poziom B w zasadzie stanowi poznanie bytu jedni i jest niedostępny dla tych którzy koncentrują się na potrzebach niższego rzędu sprowadzonych do świadomości zwyczajnego życia, a więc poziomu D. A zatem zrealizowanie choćby chwilowo wysokich lotów poznania B oznacza „stać się podobnym bogom”, czyli doświadczyć transcendencji. Ponadto od Maslowa pochodzi cały nurt psychologii, który rzecz jasna jest określany jako psychologia transpersonalna. Sam Maslow gdzieś powiedział, że psychologia humanistyczna jest nauką przejściową przygotowującą do wyższej formy, którą nazwał psychologią trans-personalną. Mamy tu więc rodzinę wyrazów bliskoznacznych z przedrostkiem trans (tzn.transcendentny, transpersonalny). W tym tez kontekscie klasyfikuje sie tajemnicze greckie slowo metanoia. Mam wiec nadzieje ze teraz wszystkie watpliwosci zostaly rozwiklane pozytywnie......

Pozdrawiam
Misterium Christi
Avatar użytkownikaApollo Mężczyzna
 
Imię: Apollo
Posty: 397
Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
Lokalizacja: Dublin, Irlandia
Droga życia: 8
Zodiak: Wodnik

Re:

Post 10 maja 2009, 17:21

Apollo napisał(a):Jak starożytni odczuwali religię...? Ludzie we wczesnych etapach rozwoju historyczno-religijnego podziwiali wszystko to co wprawiało ich w zdumienie czcząc wszystkie przejawy przyrody jako określone bóstwa. To zaś co napełniało ich trwogą albo wyrządzało im krzywdę uważali za siłę złą. Wszędzie widzieli zjawiska spowodowane przez istoty wyższe. Piorun był strzałą Boga, bieg słońca przejażdżką Heliosa zaprzężonym w ogniste rumaki (w Egipcie Boga Re). Aczkolwiek formy religijne były różnorakie, niemniej ludy starożytne w swoich świętach zazwyczaj odtwarzały związaną z porami roku cykliczność przyrody.

Nie jestem przekonany, czy rzeczywiście można tak łatwo "załatwić" sprawę religii starożytnych. Tym bardziej, że niektóre z "personifikacji" bóstw (jak są nazywane - niekoniecznie poprawnie) są dość osobliwe, a część z nich bardziej kojarzy się z istotami z obcych planet niż z bogiem w rozumieniu takim, jakie obecnie przypisuje się (też niekoniecznie poprawnie) np. mitologii greckiej.
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 827
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon
Witam

Z tego co wiem, to nie można tego stwierdzic, ponieważ do jakich istot z innych planet możesz porownać starożytnych bogów....? Wszystkie detale, w których pewne osoby upatruja slady obcych cywilizacji byc moze pobudzaja wyobraznie ale nic poza tym. Zaskakujacym jest, ze tzw. ksztalty faliczne niektorzy zwolennicy tych teorii wola upatrywac w statkach kosmicznych (wzor rakiety). Nie wydaje ci sie to troszke naciagane.....

Pozdrawiam.
Misterium Christi
Avatar użytkownikaApollo Mężczyzna
 
Imię: Apollo
Posty: 397
Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
Lokalizacja: Dublin, Irlandia
Droga życia: 8
Zodiak: Wodnik
Dokładnie, niektóre teorie, które wyciągają badacze, rzeczywiście sprawiają wrażenie naciąganych. Uważam, że jest to tzw. myślenie życzeniowe, czyli naginanie faktów do swojej, wcześniej już ustalonej opinii.

Problem polega na tym, że powszechna opinia też jest, moim zdaniem, tak samo naciągana, tyle, że dotyczy odwrotnej strony tego samego kija. Innymi słowy, to są dwa przeciwne ekstrema tego samego problemu. :)
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 827
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon
Witam

W takim razie moze przedstaw jakies konkretne przyklady, moze wowczas razem rozwiklamy ich znaczenie. Swego czasu czytalem ze swiatynia izraelitow stanowila kamuflaz dla statku kosmicznego. Oczywiscie przyjelem to z przymruzeniem oka......

Pozdrawiam
Misterium Christi
Avatar użytkownikaApollo Mężczyzna
 
Imię: Apollo
Posty: 397
Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
Lokalizacja: Dublin, Irlandia
Droga życia: 8
Zodiak: Wodnik
W porządku, możemy porozmawiać nt. powszechnych opinii o religiach, czy właściwie raczej - dziejach ludzkości, chociaż proponuję zachować ostrożność przy używaniu słów, które mają wyraźne znaczenia w obecnym języku, czyli takie, jak "bóg", "religia" czy "kult", które przecież nie musiały mieć tego samego znaczenia dla Starożytnych. (Co więcej, to "my" tak nazwaliśmy owe zjawiska, aby jakoś móc przekazywać w prosty sposób historię; ponadto sama historia jako nauka również ginie w mrokach dziejów i można równie dobrze tak ją podważyć, jak religie Starożytnych, co zresztą się robi - w ramach istniejących ograniczeń; niektóre z faktów, które figurują jeszcze w powszechnej opinii, w świetle nauki już nie są faktami, a część z nich dopiero czeka na ostateczną odpowiedź - tak czy inaczej, polegać na czymś tak ruchomym, jak obecna historia - przynajmniej w pewnym stopniu - to jak polegać na opiniach wszystkich ludzi na świecie na temat jakiegoś kontrowersyjnego zjawiska). Myślę, że historia jest szczególnie trudną dziedziną, bo nauka w swoim najbardziej światłym założeniu miała być kierunkiem, którego zadaniem było wprowadzenie obiektywizmu, jednak historia musi się często opierać na subiektywnych ocenach. Dlatego m.in. jest tyle problemów z określeniem naszych korzeni, czyli Starożytnych Słowian, którzy sami na swój temat nie pisali.

Na pierwszy ogień weźmy może powszechne zjawisko oneiromantyki, czyli w bardzo dużym uproszczeniu, "wróżenia ze snów". Było ono bardzo powszechne w Starożytności w różnych częściach świata. Uważa się, że ludzie prosili bogów o zsyłanie im wizji w różnych świątyniach. Takie świątynie np. istniały w Starożytnej Grecji (Hermes, Oneiropompos, potem Morfeusz) czy Egipcie (Serapis). Relacje z owych snów są bardzo obrazowe i niezwykle interesujące, i przynajmniej samo zjawisko oneiromantyki jest conajmniej zastanawiające.

Oficjalne stanowisko świata nauki nie jest sprecyzowane w kwestii samego zjawiska (tzn. najwyraźniej unika jednoznacznej odpowiedzi wprost, jednocześnie jednak robiąc aluzje i sugestie, że to zjawisko jest czystym wymysłem - takich zresztą "krętych" ścieżek w teoretycznie jednoznacznej nauce znajdujemy całkiem sporo), natomiast nieoficjalnie często podkreśla się słabe punkty wyroczni delfickiej, której reputacja została podważona, gdy Krezus (podobno) mylnie zinterpretował przepowiednię w kwestii planowanej przez siebie bitwy. (Można sądzić jednak, że był rozgoryczony po przegranej). Osobiście koncentrację na wyroczni delfickiej jako wyznaczniku zjawiska wyroczni w ogóle, a także (pośrednio, choć jak zwykle - w przypadku nauki - niejednoznacznie) oneiromantyki, jak to czyni nauka, uważam za bardzo wąski, ograniczony punkt widzenia. Jednak na tym właśnie się poprzestaje w trakcie uczenia historii i uczeń historii właściwie do tego już nie wraca, bo ma masę kolejnego materiału do nauczenia, a następnie zapomnienia - tylko w głowie zostają mu niektóre wątki, ogólne wrażenie oraz opinia, a także mętlik w głowie; niemal brak tu kreatywnego podejścia, jego rola ogranicza się do komputerowej bazy danych wchłaniającej informacje.

O tym się nie mówi publicznie, ale spróbuj podważyć informacje przekazywane przez profesora na studiach i sprawdź jaki będzie efekt. ;) Ponadto nauka jest taka, jacy są ludzie, którzy ją krzewią (tak jak się krzewiło niegdyś religie), a nie taka, jaka powinna być. Czy możemy powiedzieć, że naukowcy to ludzie ze wszech miar wiarygodni, o całkowicie obiektywnym podejściu, nie kierujący się (przynajmniej podświadomie) np. zyskiem czy pragnieniem sukcesu? Proponuję porozmawiać ze studentami historii, którzy w wielu przypadkach przecież również będą dalej przekazywać ową wiedzę... A więc już sama podstawa historii - czyli to, o czym pisałem w pierwszym akapicie plus samo jej nauczanie oraz ludzie sami w sobie, ma wątłe fundamenty, a kiedy budujemy swoje opinie i światopogląd na takich fundamentach, to one same również nie mogą się być pewne. Nie twierdzę, że każdy naukowiec kieruje się pobudkami egoistycznymi, ale - jak możemy np. przeczytać w książce relacjonującej odkrycie fulerenu - jest to zjawisko bardziej powszechne, niż ludzie z poza kręgu naukowego sądzą. Naukowiec przecież to człowiek wywodzący się z naszego społeczeństwa, nie jest "czystym" tworem niczym z innej planety. Pomijając nawet fakt, że psychologia ciągle raczkuje, to z reguły naukowiec, często specjalizujący się w wąskiej dziedzinie, niekoniecznie jest nawet świadomy swoich własnych motywacji, a przecież na pierwotnej motywacji wszystko się opiera.

Podsumowując, myślę, że surowa ocena nauki, choć nie jest oficjalna, jest tutaj krzywdząca... Ale jak zwykle (tak jak pisałem w przypadku astrologii) potencjalną stratę ponoszą tylko ci, którzy są wyznawcami lub w inny sposób wspierają naukę, którą nie ja jeden uważam za nową religię XX wieku. Takie podejście przypomina powszechne w Starożytności palenie (czy ogólnie niszczenie) wiedzy podbitych narodów.

O wspomnianym obiekcie nie słyszałem, ale czy mogę zapytać, dlaczego potraktowałeś tę informację z przymrużeniem oka?
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 827
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon
Witam

Enlil napisał:
.....możemy porozmawiać nt. powszechnych opinii o religiach, czy właściwie raczej - dziejach ludzkości, chociaż proponuję zachować ostrożność przy używaniu słów, które mają wyraźne znaczenia w obecnym języku, czyli takie, jak "bóg", "religia" czy "kult", które przecież nie musiały mieć tego samego znaczenia dla Starożytnych......


Jeżeli chodzi przynajmniej o samą religię, to takie słowo w starożytnej Grecji w ogóle nie istniało. Wśród głównych używanych przez greckich autorów terminów zbliżonych znaczeniowo do tego pojęcia na uwagę zasługuje często cytowany termin "Therapeia", od którego wywodzi się nasza terapia - ot taka ciekawostka, ale myślę że będzie przydatną sugestią.....

dalej Enlil napisał:
......Na pierwszy ogień weźmy może powszechne zjawisko oneiromantyki, czyli w bardzo dużym uproszczeniu, "wróżenia ze snów". Było ono bardzo powszechne w Starożytności w różnych częściach świata. Uważa się, że ludzie prosili bogów o zsyłanie im wizji w różnych świątyniach. Takie świątynie np. istniały w Starożytnej Grecji (Hermes, Oneiropompos, potem Morfeusz) czy Egipcie (Serapis).......


Wydaje mi się Enlilu, że zjawisko oneiromantyki zbytnio uproszczasz poprzez sprowadzenie go jedynie do formy wróżb. Otóż najsłynniejsze miejsca inkubacji związane były przede wszystkim z postacią boga Asklepiosa . Oczywiście cały rytuał był poprzedzony pewnymi formami oczyszczeń zarówno fizycznych, jak i psychicznych. Stosowano w tym celu zazwyczaj rytualne obmycia oraz posty. Samo miejsce inkubacji, co jest niezwykle istotnym czynnikiem, było pogrążone w całkowitych ciemnościach, które zawierały w sobie refleksy migotliwego światła lampek oliwnych i w oparach snującego się wszędzie dymu z kadzideł. Chorzy zaś, którzy odwiedzali świątynie Asklepiosa ulegając takiej atmosferze wpadali w rodzaj półsnu (snu świadomego) podczas którego spotykali się oko w oko z Asklepiosem - specjalistą od uzdrawiania. Wyjaśnienie tego zjawiska jest zupełnie prozaiczne i sprowadza się w zasadzie do problematyki deprywacji sensorycznej podczas której dochodziło do uzdrawiającego kontaktu z wewnętrzną "Jaźnią". Po przebudzeniu uczestnik inkubacji z reguły znał rozwiązanie swoich problemów w sposób intuicyjny. Sam osobiście miałem podobne przeżycia i jest to dla mnie całkowicie zrozumiałe. Natomiast samo pojęcie wróżby czy to ze snów, czy inne mam nadzieję że traktujesz w znaczeniu znacznie szerszym aniżeli tak jak to rozumie się zazwyczaj.......

Nawiązując zaś do tematu (głównie chodzi o chrześcijaństwo ezoteryczne) warto zaznaczyć że świątynie Asklepiosa w których praktykowano inkubację istniały w czasach rodzącego się chrześcijaństwa także w na terenach Palestyny, a nawet ślady tej praktyki spotykamy w samych ewangeliach. I być może jest to szokujące dla pewnej części z nas, niemniej jest to wsparte bogatymi odkryciami archeologicznymi. Chodzi bowiem o znany wszystkim epizod uzdrowienia paralityka przy owczej sadzawce w Betezda (Jana 5.1-18). Otóż, wbrew powszechnej opinii, sadzawkę w Betezda stanowił pogański ośrodek terapeutyczny boga Asklepiosa, a świadczą o tym licznie odnalezione w tym miejscu, monety i elementy kultu. Czas trwania tego ośrodka, badacze określają na okres epoki machabejskiej do 70 roku i drugą fazę, za czasów rzymskich aż do Konstantyna. Obecność tego typu kultu, nie powinna nas dziwić w hellenistycznej, rzymskiej Jerozolimie (było to zresztą za murami miasta). Sama zaś Jerozolima nie była wtedy czysto żydowskim miastem, mając przecież garnizon rzymski, a z drugiej strony zhellenizowaną klasę kapłańską. A za czasów Heroda wpływy helleńskie jeszcze bardziej się nasiliły. A zatem, za czasów Heroda i Protektorów istniał w Jerozolimie kult pogański i z pewnością miejscem tego kultu była owcza sadzawka. Tyle że zgodnie ze zwyczajem, imię Asklepiosa zastąpiono terminem "Anioł Pański". Co do tego w zasadzie wszyscy uczeni są zgodni i jest to fakt dość dobrze utrwalony przez archeologów....

dalej Enlil napisał:
......O wspomnianym obiekcie nie słyszałem, ale czy mogę zapytać, dlaczego potraktowałeś tę informację z przymrużeniem oka?.......


Po raz pierwszy pojęcie świątyni w Starym Testamencie pojawia się w czasie wędrówki Izraela po pustyni, po tym, jak Pan Bóg cudownie wyprowadził swój lud z Egiptu za pośrednictwem Mojżesza (Wyjścia 25,8-9) . Tzw. "Namiot Zgromadzenia" stanowił Świątynię Pańską do czasów Salomona, który wzniósł w I poł. X wieku p.n.e. świątynię murowaną (I Król. od rozdz. 5). Świątynia ta została zrównana z ziemią w roku 586 p.n.e. przez Nabuzardana (Nebuzaradana), dowódcę gwardii przybocznej Nabuchodonozora, króla Babilonu (2 Król. 25,8.9). Po powrocie z niewoli babilońskiej w 536 r. p.n.e., Żydzi przystąpili do odbudowy świątyni na wiosnę 535 r. p.n.e. (Ezdr. 3,8). Odbudowa, czy może raczej budowa drugiej świątyni, trwała z przerwami dwadzieścia lat i została ukończona w 515 r. p.n.e. (Ezdr. 6,15). Nie wiem na ile te daty są precyzyjne, ale najistotniejsza jest tutaj chronologia wydarzeń......

Natomiast to, dlaczego z przymrużeniem oka potraktowałem informację, jakoby w owa świątynia była kamuflażem np. lądowiska statków kosmicznych (por. moment kiedy Kapłan spotykał się chwałą Pana) wyjaśnię w ten sposób, że na tym poziomie wiedzy jaki posiadam, pewnym jest że obiekty sakralne /np. świątynia Izraela/ niejednokrotnie stanowiły odwzorowanie mapy ludzkiej psychiki, przez co z reguły podzielone były na cześć świętą i najświętsza, w której zamieszkiwało bóstwo. Cala zatem konstrukcja jak najbardziej odpowiadała niższym i wyższym stanom umysłu. Natomiast to co zazwyczaj paleoastronauci uważają za ślady cywilizacji pozaziemskiej wskazywało na tzw. "centrum", którego symbolika nagminnie przewija się nie tylko w sztuce sakralnej, ale w każdej dziedzinie społecznej. Już ludy pierwotne gromadziły się wokół jakiegoś centrum, którym był np. prorok, później świątynia a obecnie takie centrum stanowi rynek każdego miasta a w nim ratusz. Widać tu jak najbardziej ekspresje struktury ludzkiej psychiki a nie kontaktów z Ufo.....

Pozdrawiam
Misterium Christi
Avatar użytkownikaApollo Mężczyzna
 
Imię: Apollo
Posty: 397
Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
Lokalizacja: Dublin, Irlandia
Droga życia: 8
Zodiak: Wodnik
Witam,
wiedza jaką dysponujecie jest imponująca, aż miło się czyta Wasze komentarze.
Ale, wracając do początku tematu chcę, byście się wypowiedzieli na temat zwojów znad morza Martwego. Wydawało mi się, że to odkrycie tylko utwierdziło znawców w przekonaniu, że przez tyle wieków nie zostały wprowadzone żadne zmiany w Piśmie. Z pewnością tekst przez wieki był adaptowany na potrzeby kościoła, różnie interpretowany i tłumaczony ale najnowższe tłumacznia są zaskakująco zgodne z tym, które zostały odnalezione. Czy nie jest to jednak dowód na to, że Bóg chciał by pisma przetrwały w formie niezmienionej i by nie dodano do nich "ani joty"?
MonikaZ66 Kobieta
 
Imię: Monika
Posty: 6
Dołączył(a): 24 lip 2009, 22:12
Lokalizacja: Łódź
Droga życia: 1
Typ: 4w3
Zodiak: Strzelec/Koń
Witam

Sprawa nie jest tak prosta, ponieważ wraz z odkryciem zwojów okazało się ze w ówczesnej Palestynie nie istniał (jak przypuszczano) jednolity kanon Starego Testamentu, ale funkcjonowało kilka rozmaitych wersji, które zawierały więcej lub mniej ksiąg. Jakie są tego konsekwencje...? Oczywiście w gruzach posypała się wykładnia Lutra który upatrywał jedynie świętej Biblii w żydowskim Tanach w przeciwieństwie do greckiej Septuaginty. Mówiąc krótko, pierwotnie uważano niektóre apokryfy za natchnione. Mam tutaj na myśli przede wszystkim Wniebowzięcie Mojżesza, oraz odnaleziona w Qumran Księgę Henocha....

Pozdrawiam
Misterium Christi
Avatar użytkownikaApollo Mężczyzna
 
Imię: Apollo
Posty: 397
Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
Lokalizacja: Dublin, Irlandia
Droga życia: 8
Zodiak: Wodnik
Zwoje z nad morza Martwego zawierały fragmenty ewangelii a to na nich spoczywa całe chrześcijaństwo. Miałam na myśli to, że w tym zakresie nic się nie zmieniło, słowo przetrwało w formie niezmienionej. Wszystkie księgi Nowego i Starego testamentu wydają się być spójne i tworzyć całość.
MonikaZ66 Kobieta
 
Imię: Monika
Posty: 6
Dołączył(a): 24 lip 2009, 22:12
Lokalizacja: Łódź
Droga życia: 1
Typ: 4w3
Zodiak: Strzelec/Koń
Pytanie i prośba do Apolla!

Czy Twoim zdaniem możliwe jest, że religia chrześcijańska powstała na skutek zaplanowanej decyzji Pawła z Tarsu i Apostołów?

Celem utworzenia nowej religii była chęć zachowania nauk tajemnych Jezusa dla potomnych. Tajemna wiedza, której Jezus nauczał swoich wtajemniczonych uczniów, mogła przepaść na skutek prześladowań ideologiczno-religijnych czy mogła zostać wypaczona. Paweł wpadł na pomysł aby ją zapisać, ale tak, by jedynie wtajemniczeni mogli ją odnaleźć i nawet po wiekach korzystać z bezpośredniego przekazu uczniów Jezusa. W tym celu zakodowano ją w ewangelii, spisanej z zamiarem szerzenia opowieści o pełnym cudów życiu Jezusa, którego, wraz z Apostołami, postanowił wykreować na Syna Bożego i uczynić przedmiotem kultu religijnego. Być może pierwszą wersją był dokument Q, a może ewangelia Tomasza, a może inny zbiór wypowiedzi Jezusa. Paweł opracował cały system, w którym udowadniał boskość Jezusa, oczywiście wiedząc doskonale, że Jezus był takim samym człowiekiem jak wszyscy inni. Bardzo szybko koncepcja nowej religii rozwinęła się w stronę nadania jej charakteru i zasięgu międzynarodowego, co w praktyce oznaczało wyjście poza kulturę Żydów i zdobycie Rzymu, czyli niemal całego ówczesnego świata - tylko taki zasięg mógł zagwarantować jej przetrwanie. Jakub i niektórzy jego zwolennicy sprzeciwiali się takiemu rozszerzeniu i na tym tle doszło do rozłamu w gronie Apostołów. To rozszerzenie zasięgu nowej religii było także bezpośrednim powodem zredagowania kolejnych ewangelii, tym razem przeznaczonych dla czytelników (słuchaczy) nieznających zawiłości kultury żydowskiej. Każda kolejna ewangelia (z czterech znajdujących się obecnie w Nowym Testamencie) coraz bardziej podkreśla boskość Jezusa i przypuszczalnie coraz więcej w nich pojawia się treści zmyślonych. Gdy dodać do nich ewangelię Tomasza, wyraźnie przeznaczoną dla wtajemniczonych, obraz rysowany przez niniejszą hipotezę staje się dość pełny.

Apollo, wiesz tak dużo o tamtych czasach, kulturze i wydarzeniach, że Twoje refleksje na ten bardzo mnie interesujący temat będą dla mnie niezwykle cenne.
Avatar użytkownikaCarpenter Mężczyzna
Jest Nas 3
 
Imię: Tadeusz
Posty: 3
Dołączył(a): 02 gru 2009, 19:00
Droga życia: 1
Zodiak: jednorożec
Witam

W mojej opini religia chrześcijańska odwołuje się do prawdy wieczystej, a zatem trudno szukać jej założyciela nie tylko w Pawle z Tarsu, ale nawet w samym Jezusie. Żadna z tych postaci nie decydował o istnieniu prawdy wieczystej. Natomiast samo chrześcijaństwo jest zaledwie próba interpretacji tego co już istniało i nadal istnieć będzie bez końca.....


Pozdrawiam
Misterium Christi
Avatar użytkownikaApollo Mężczyzna
 
Imię: Apollo
Posty: 397
Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
Lokalizacja: Dublin, Irlandia
Droga życia: 8
Zodiak: Wodnik

Powrót do działu „Religie i wierzenia”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość