Prądy religijne, wielkie religie i małe nurty. Sekty, założyciele, wiadomości.
Mam do Was moi drodzy pytanie odnośnie umiejętności odróżniania czegoś co nazywamy "sektą" od czegoś co można by określić mianem "rzeczywistej ścieżki duchowej". Aby jednak uprzedzić wątpliwości muszę się pokusić o zdefiniowanie paru terminów.

Przez termin "sekta" rozpatruję tutaj organizację związaną z wyznawaniem jakiegoś systemu wierzeń niekoniecznie oderwanego od głównych religijnych nurtów. Bardziej rozpowszechnione jest pojęcie takie, że sekta to wytwór funkcjonujący w oderwaniu od ogólnie akceptowanych ruchów religijnych, a mnie chodzi o bardziej otwarte (szersze) pojęcie. Może się bowiem okazać iż jakaś główna religia nosi jakieś cechy i znamiona sekty? Ciekaw jestem waszego zdania na ten temat.

"Prawdziwa Ścieżka Duchowego Rozwoju" to wg. mnie coś co uskrzydla ludzkiego ducha, a nie więzi, ale nie mogę nic więcej na ten temat tutaj napisać, aby Wam nie sugerować odpowiedzi i mojego zdania - jeśli będzie odzew z Waszej strony - to chętnie się z Wami wymienię myślami :)

Czym według Was charakteryzuje się sekta, a czym wartościowa ścieżka duchowa? Jak laik mógłby rozróżnić czy jakiś ruch nosi znamiona sekty czy jest czymś pozytywnym?

Dodam iż słowo "sekta" ma dla mnie negatywną konotację, ale chyba dla większości z Was też.
Avatar użytkownikafreenergy11 Mężczyzna
Sovereign Integral
 
Imię: Rafał
Posty: 88
Dołączył(a): 24 lis 2007, 02:04
Droga życia: 11
Typ: 2w1

Post 27 lis 2007, 00:32

Wydaje mi sie ze jesli nawet w jakiejs sekcie odnajdziesz cos uskrzydlajacego jak to nazwales to nie bedzie Cie interesowalo czy inni beda to stowarzyszenie, ruch, organizacje, nazywac sekta czy nie. Dla mnie kazda religia moze byc sekta, i co z tego :P

No ale jesli chcemy termin sformalizowac to jak dla mnie sekta, ktora bedzie mi sie kojarzyla z czyms zlym: jest organizacja nastawiona np. na zarobek a nie dobro swoich wyznawcow.
Ona: Kocham Cie!!! A Ty mnie tez?
On: Tak, Ciebie TEZ.
xD
Avatar użytkownikaMeph Mężczyzna
 
Posty: 1056
Dołączył(a): 06 gru 2005, 14:50
Droga życia: 4
Zodiak: Waga, Bawół

Post 27 lis 2007, 01:29

Meph napisał(a):No ale jesli chcemy termin sformalizowac to jak dla mnie sekta, ktora bedzie mi sie kojarzyla z czyms zlym: jest organizacja nastawiona np. na zarobek a nie dobro swoich wyznawcow.


Właśnie o to mi chodzi - znalezienie konkretnych wyznaczników pozwalających szybko odróżnić sektę (w znaczeniu negatywnym) od organizacji, której celem jest propagowanie czystej wiedzy duchowej.

Zgadzam się z Tobą Meph, odnośnie pierwszego akapitu. :thumbright:

Chcę się tutaj skupić tylko na znalezieniu pewnych cech, które mogą jednoznacznie określić co jest wartościowe, a co uwsteczniające lub wręcz zabójcze dla osoby poszukującej duchowego pokarmu - bez analizowania i wnikania w rozmaite znaczenia samego słowa "sekta". Taki szybki test rozpoznawczy, który każdy mógłby zastosować na własny użytek - bez posiadania specjalistycznej wiedzy :)
Tak więc pierwszą cechę już mamy : sekta (neg.) to "organizacja nastawiona na zarobek, a nie dobro swoich wyznawców".

Czekam na więcej :)
Avatar użytkownikafreenergy11 Mężczyzna
Sovereign Integral
 
Imię: Rafał
Posty: 88
Dołączył(a): 24 lis 2007, 02:04
Droga życia: 11
Typ: 2w1
freenergy11 napisał(a):Mam do Was moi drodzy pytanie odnośnie umiejętności odróżniania czegoś co nazywamy "sektą" od czegoś co można by określić mianem "rzeczywistej ścieżki duchowej". Aby jednak uprzedzić wątpliwości muszę się pokusić o zdefiniowanie paru terminów.

Przez termin "sekta" rozpatruję tutaj organizację związaną z wyznawaniem jakiegoś systemu wierzeń niekoniecznie oderwanego od głównych religijnych nurtów. Bardziej rozpowszechnione jest pojęcie takie, że sekta to wytwór funkcjonujący w oderwaniu od ogólnie akceptowanych ruchów religijnych, a mnie chodzi o bardziej otwarte (szersze) pojęcie. Może się bowiem okazać iż jakaś główna religia nosi jakieś cechy i znamiona sekty? Ciekaw jestem waszego zdania na ten temat.

"Prawdziwa Ścieżka Duchowego Rozwoju" to wg. mnie coś co uskrzydla ludzkiego ducha, a nie więzi, ale nie mogę nic więcej na ten temat tutaj napisać, aby Wam nie sugerować odpowiedzi i mojego zdania - jeśli będzie odzew z Waszej strony - to chętnie się z Wami wymienię myślami :)

Czym według Was charakteryzuje się sekta, a czym wartościowa ścieżka duchowa? Jak laik mógłby rozróżnić czy jakiś ruch nosi znamiona sekty czy jest czymś pozytywnym?

Dodam iż słowo "sekta" ma dla mnie negatywną konotację, ale chyba dla większości z Was też.


Owszem, słowo "sekta" oznacza obecnie grupę destrukcyjną i jak najbardziej ma wydźwiek negatywny. Jego pierwotne znaczenie to odłam, gałąź jakiegoś głównego nurtu, jednak rzadko kiedy używa się teraz tego słowa w tym znaczeniu.

Jak odróżnić sektę od prawdziwej ścieżki duchowej?


Odpowiem Ci jak to wygląda w mojej tradycji religijnej (wisznuizm będący jedną z religii hinduizmu). Autentyczność danej ścieżki można zbadać konfontując jej filozofię z oznajmieniami duchowej tradycji do której nawiązuje. Wedyjski system przekazu tradycji duchowej to sadhu (świeci mężowie), guru (nauczyciele duchowi) sastra (pisma objawione). Jeżeli praktyki lub filozofia jakiejś grupy religijnej zaczynają odbiegać od stwierdzeń tych trzech filarów przekazu, oznacza to że mamy do czynienia z herezją czyli dewiacją filozoficzną/teologiczną a scieżka najprawdopodobniej jest wymysłem przywódcy takiej grupy.

Jednak nawet w grupach o czystym przekazie może dojść do nadużyć, wykorzystywania wyznawców itd. Wtedy najlepiej sprawdzić naukowe, eksperckie materiały z zakresu socjologii religii czy takie grupy są z gruntu złe, czy tez te nadużycia i te błędy to typowe nadużycia i błędy które pojawiają się wszędzie tam gdzie wchodzi w rolę czynnik ludzki (nie znam takiej grupy, małej czy dużej, której nie można było pod tym kątem nic zarzucić). Osobiście nie sugerował bym się jednak opiniami katolickich organizacji zwalczajacych sekty, które pod płaszczem ostrzegania przed sektami zwalczają czarnym PR'em konkurencję religijną (dla niektórych z tych organizacji nawet wegetarianizm, Kod Da Vinci i Harry Potter to przedsionek sekty).
Avatar użytkownikaVrindolator Mężczyzna
 
Posty: 23
Dołączył(a): 20 sty 2007, 01:45

Post 02 gru 2007, 20:47

Całkowicie się zgadzam z tym co napisał Vrindolator. To na pewno jest sposób. To znaczy trzymać się oryginalnej sukcesji mistrzów, lub pierwotnych doktryn - gwarantuje to "czystość" otrzymywanych nauk i pozwala uniknąć błędów. Ale co jeśli nie wiemy, czy dane nauki są faktycznie wiedzą duchową, a nie próbą manipulacji nas?
Dlatego chcę pójść dalej i znaleźć pewne uniwersalne wyznaczniki, które mógłby zastosować laik i to bez względu na to jaką ścieżkę duchową przyjdzie mu napotkać.
Coś jak zbiór kilku "złotych reguł", które można zastosować bez posiadania specjalistycznej wiedzy.
Dla zachęty powiem Wam, że udało mi się takie reguły sformułować, ale chcę to "wyciągnąć" od Was - dlatego piszcie moi mili.
To było bardzo wartościowe Vrindolator - dzięki serdecznie i pracujmy dalej :)
Avatar użytkownikafreenergy11 Mężczyzna
Sovereign Integral
 
Imię: Rafał
Posty: 88
Dołączył(a): 24 lis 2007, 02:04
Droga życia: 11
Typ: 2w1

Post 03 gru 2007, 18:52

Ej, czy to nie oczywiste? O.o

Ścieżka duchowa to rozwój samego siebie, nawiązuje do otworzenia się, do szukania, do samodzielnego myślenia i odkrywania, daje wolność, prawo wyboru, własnych doświadczeń i własnego poznawania, również na własnych błędach.

Sekta daje z góry odpowiedzi i cośkolwiek nakazuje, a więc ogranicza.

Jak coś ogranicza, to od razu można to skreślić z listy. Nawet, jeśli tylko ogranicza myślenie. Kwestia tylko, kiedy coś ogranicza myślenie, a kiedy rozwija.
Bubeusz Mężczyzna
 
Posty: 286
Dołączył(a): 12 lis 2007, 15:11

Post 03 gru 2007, 19:48

Bubeusz napisał(a):
Ścieżka duchowa to rozwój samego siebie, nawiązuje do otworzenia się, do szukania, do samodzielnego myślenia i odkrywania, daje wolność, prawo wyboru, własnych doświadczeń i własnego poznawania, również na własnych błędach.

Sekta daje z góry odpowiedzi i cośkolwiek nakazuje, a więc ogranicza.



Wedle tej definicji na stertę sekt spokojnie można wrzucić wszystkie systemy jogi. Nie istnieje żaden system jogi bez yama/niyama (zakazów/nakazów). Wedle tej definicji sektą bedzie także każdy rodzaj wyczynowego sportu, który dla osiągniecia sukcesu wymaga restrykcyjnych treningów oraz diety. Sekciarzami staną się także muzycy-wirtuozi którzy zamiast np. chodzić po barach i grać w kręgle zmuszają się do odgrywania po raz n-ty karkołomnych pasaży nakazanych im przez ich nauczycieli. I tak dalej i tak dalej. Chyba coś nie tak z tą definicją:)
Avatar użytkownikaVrindolator Mężczyzna
 
Posty: 23
Dołączył(a): 20 sty 2007, 01:45

Post 04 gru 2007, 20:59

Moze zaczne od tego, ze dzieki naszemu wspanialemu KK panuje u nas sektofobia i moda na nazywanie wszystkiego co popadnie sekta (notabene co najciekawsze kiedys jacys ksieza udostepnili punkty wg ktorych mozna bylo poznac sekte i sam KK pasowal idealnie - jest nawet o tym gdzies na forum chyba napisane) ;p. A wg mnie ciezko okreslic czym jest sekta, mozna za sekte uznac organizacje, ktora wykorzystuje twoje slabe strony by przyciagnac cie do siebie i czerpac z ciebie korzysci chocby materialne albo zniewalac cie jakimis nakazami (dla wlasnych korzysci, w jodze nie widze nic zlego, chociaz w system filozoficzny sie nie zaglebialem), lub latwo toba manipulowac. Moze ci wpajac jakies bajeczki dla tego celu, straszyc koszmarami, obiecac nagrody za posluszenstwo, kazac bezgranicznie wierzyc w to co mowi (to wg mnie strasznie zabija rozwoj, bo czlowiek przyjmuje cos na wiare nie zastanawiajac sie dlaczego tak a siak i nic z tego nie wynosi oprocz fanatyzmu). A teraz poniewaz nie mozna powiedziec jednoznacznie ze ta religia jest prawdziwa a ta nie bo tego sie za zycia chyba nie dowiemy, to tak jak Meph napisal mozna kazda religie uznac za sekte jak ktos tak lubi ;p. BTW. Ponoc kazda religia byla na poczatku sekta (no bo kiedys musiala miec chyba poczatek i byla jakims odstepem od normy?).

Pozdr.
* “Spróbuj zapalić maleńką świeczkę zamiast przeklinać ciemność.” *
Zapraszam na moj blog - Placebo ;]
Avatar użytkownikamk_cafe Mężczyzna
Bąbel :)
 
Imię: Michał
Posty: 144
Dołączył(a): 28 cze 2005, 01:03
Lokalizacja: ok. Częstochowy
Droga życia: 5
Typ: 4w5
Zodiak: Ryby

Post 04 gru 2007, 23:08

Vrindolator, to nie definicja, tylko różnica między ścieżką duchową, a sektą.

mk_cafe, zgadza się. Samo słowo sekta jest bardzo subiektywne i na siłę można by je podciągnąć pod nacechowany negatywnie synonim organizacji.
Bubeusz Mężczyzna
 
Posty: 286
Dołączył(a): 12 lis 2007, 15:11

Post 05 gru 2007, 09:38

Bubeusz napisał(a):Vrindolator, to nie definicja, tylko różnica między ścieżką duchową, a sektą.


Jak zwał tak zwał.
Według tego co napisałeś, nie ma róznicy pomiędzy sektą a każdym systemem jogi, sportem wyczynowym lub np. szkołą muzyczną, co podałem na przykładach powyżej.
Avatar użytkownikaVrindolator Mężczyzna
 
Posty: 23
Dołączył(a): 20 sty 2007, 01:45

Post 05 gru 2007, 13:58

Wydaje mi się, że w każdym ugrupowaniu - zwłaszcza jeśli istnieje ono przez długi okres czasu - dochodzi do przekłamań, nadużyc, zniekształceń pierwotnej idei i wiedzy. Dzieje się tak właśnie ze względu na czynnik ludzki obecny, a przecież nieodzowny dla istnienia ugrupowania. Dosyc trudnym raczej jest ustanowienie takich uniwersalnych reguł, uniwersalnej formułki określającej szkodliwą sektę i pozwalającej rozpoznac takową. Dla różnych ludzi różne cechy ugrupowania mogą byc uważane za szkodliwe lub akceptowalne. W zależności od stopnia rozwoju świadomości, uwarunkowań w danej inkarnacji, powiązania i zdolności komunikacji danej istoty z jej wymiarem wyższym - będzie ona realizowac złożony program, obejmujący pewną liczbę doświadczeń, które nie muszą byc takie same, jak w przypadku innej istoty. Dla jednych KK będzie światłem przewodnim i jedyną wyrocznią a dla innych - kolejną sektą, opartą na micie o bogu solarnym.
Mogą istniec pewne przesłanki, które dadzą nam pobieżny obraz danej grupy/sekty ale nie wydaje mi się by można było zastosowac ten sam klucz do każdej z nich - podobnie jak nie ma uniwersalnego otwieracza do każdego rodzaju opakowania.
Osobiście uważam, że najlepszym wyjściem jest podchodzenie z jak największą dozą świadomości do każdego wydarzenia w naszym życiu - wliczając w to spotkania z przedstawicielami różnych ugrupowań. Nic nie dzieje się przypadkiem i ze wszystkiego można wyciągnąc naukę. Nie oznacza to, że należy wszystkiego próbowac i rzucac się bezkrytycznie w wir doświadczeń. Jednak nie powinno się odrzucac pewnych doświadczeń i spotkań tylko i wyłącznie dlatego, że ktoś poda nam "definicję jedynie słusznych i bezpiecznych doświadczeń" - a do tego właśnie prowadzi kategoryzowanie i etykietowanie grup/sekt.
...all these words I don't just say...
Avatar użytkownikaleaozinho Mężczyzna
 
Posty: 892
Dołączył(a): 28 lip 2006, 15:37
Lokalizacja: Ciapuły Dolne
Droga życia: 1

Post 06 gru 2007, 02:49

Widzę,że wywiązuje się tutaj bardzo ciekawa dyskusja. Dlatego muszę dodać coś od siebie.
Bubeusz napisał(a):Sekta daje z góry odpowiedzi i cośkolwiek nakazuje, a więc ogranicza.

Jak coś ogranicza, to od razu można to skreślić z listy. Nawet, jeśli tylko ogranicza myślenie.

- właśnie! - jesteśmy tutaj blisko odkrycia jednej z cech "nieprawdziwej" ścieżki rozwoju duchowego.
Bubeusz napisał(a):Kwestia tylko, kiedy coś ogranicza myślenie, a kiedy rozwija.
- BARDZO ISTOTNE !!! - właśnie o to mi chodzi: jak rozróżnić kiedy coś ogranicza, a kiedy rozwija? Tylko nie piszcie, że jest to sprawa indywidualna, że jeśli jednego coś ogranicza, drugiego może rozwijać - nie o to mi chodzi. Te kwestie wykraczają bowiem poza sferę osobowościową i ego.
Istnieją uniwersalne (nie znaczy to sztywne) reguły, które mogą wykazać, że coś jest "złe" lub ogranicza nie tylko daną jednostkę ale każdą bez wyjątku istotę i to bez względu na jakim poziomie się ona znajduje i to samo odnosi się do faktu, że coś jest rozwojowe dla wszystkich. Takie rzeczy właśnie staramy się tu odkryć!!! Reguły uniwersalne!
Idźmy zatem dalej...

Vrindolator napisał(a):Bubeusz napisał/a:

Ścieżka duchowa to rozwój samego siebie, nawiązuje do otworzenia się, do szukania, do samodzielnego myślenia i odkrywania, daje wolność, prawo wyboru, własnych doświadczeń i własnego poznawania, również na własnych błędach.

Sekta daje z góry odpowiedzi i cośkolwiek nakazuje, a więc ogranicza.

Wedle tej definicji na stertę sekt spokojnie można wrzucić wszystkie systemy jogi. Nie istnieje żaden system jogi bez yama/niyama (zakazów/nakazów). Wedle tej definicji sektą bedzie także każdy rodzaj wyczynowego sportu, który dla osiągniecia sukcesu wymaga restrykcyjnych treningów oraz diety. Sekciarzami staną się także muzycy-wirtuozi którzy zamiast np. chodzić po barach i grać w kręgle zmuszają się do odgrywania po raz n-ty karkołomnych pasaży nakazanych im przez ich nauczycieli. I tak dalej i tak dalej. Chyba coś nie tak z tą definicją


"co wobec tego możemy uznać za "prawdziwą drogę duchowego rozwoju?" - Powiem Wam moi mili, że właśnie to próbujemy tutaj znaleźć! Nabyć umiejętności bezbłędnego odróżnienia ziarna od plew i nawet pójść dalej ,bo pokazać, że nawet "zwykły" śmiertelnik nie znający zawiłości wiedzy ezoterycznej mógłby tego dokonać - niemal że na tak zwany "chłopski rozum"(oczywiście potrzebna jest też nazwijmy to pewna "wrażliwość serca" - ale i do tego, mam nadzieję - dojdziemy z czasem w tej dyskusji).

mk_cafe napisał(a):mozna za sekte uznac organizacje, ktora wykorzystuje twoje slabe strony by przyciagnac cie do siebie i czerpac z ciebie korzysci chocby materialne albo zniewalac cie jakimis nakazami (dla wlasnych korzysci, w jodze nie widze nic zlego, chociaz w system filozoficzny sie nie zaglebialem), lub latwo toba manipulowac. Moze ci wpajac jakies bajeczki dla tego celu, straszyc koszmarami, obiecac nagrody za posluszenstwo, kazac bezgranicznie wierzyc w to co mowi (to wg mnie strasznie zabija rozwoj, bo czlowiek przyjmuje cos na wiare nie zastanawiajac sie dlaczego tak a siak i nic z tego nie wynosi oprocz fanatyzmu)
---ciepło, ciepło, ciepło :)
mk_cafe napisał(a):A teraz poniewaz nie mozna powiedziec jednoznacznie ze ta religia jest prawdziwa a ta nie bo tego sie za zycia chyba nie dowiemy, to tak jak Meph napisal mozna kazda religie uznac za sekte jak ktos tak lubi ;p. BTW. Ponoc kazda religia byla na poczatku sekta (no bo kiedys musiala miec chyba poczatek i byla jakims odstepem od normy?)

Na marginesie: oczywiście, że za sektę można uznać nawet konkretną religię - nie musimy się bać takiego określenia. Wszystko zależy od przyjętej definicji. My wyjdźmy poza schematy i po prostu zastanówmy się co istotę ludzką rozwija, a co uwstecznia.
Ten temat jest jednak znacznie bardziej skomplikowany niż to się może na początku wydawać. Dochodzą bowiem takie sprawy, jak choćby to, że główne nurty religijne są potrzebne dla mas ludzkich, nawet jeśli mylą się w pewnych kwestiach wiary. Potrzebne są ponieważ stanowią coś w rodzaju inkubatorów dla różnych systemów wierzeń, które choć niedoskonałe w swej postaci - są jednak niezbędnym i koniecznym ogniwem pośrednim na drodze rozwoju świadomości do wyższych poziomów istnienia.
Nie można przeskoczyć pewnych etapów i dlatego nie wszyscy ludzie mogliby przyjąć wiedzę duchową w "czystej postaci" - po to właśnie są religie (tak w skrócie).Mnie jednak nie chodzi o wykazywanie dobrych i złych stron określonych ruchów religijnych i badanie czy są sektą, czy nie - tylko umiejętność rozróżnienia czy coś (cokolwiek) ma znamiona czystej duchowości, czy jest skażone "ludzkim" czynnikiem ego? (więcej nie mogę pisać bo za dużo zasugeruję)

Wiedząc to, możemy już nie analizować religii pod kątem "prawdziwości" doktrynalnej, tylko przyjąć ogólne założenie: "albo coś jest dla człowieka postępowe (duchowo), albo nie przyczynia się do jego rozwoju w tej dziedzinie (oczywiście każde doświadczenie -nawet cierpienie i trwanie w ciemności jest jakimś rozwojem, ale nie o to mi chodzi).
Trzeba też zaznaczyć, że mówimy tu o osobie, która pragnie się rozwijać duchowo, ale nie szuka wsparcia w kolektywie jakiejś organizacji. Może wstąpić w daną organizację, jeśli ta spełni jej założenia duchowe, ale może też pozostać "wolnym strzelcem" i rozwijać się poza strukturami (aczkolwiek może od nich czerpać wiedzę i inspirację). Musi jednak mieć pewność czy dana struktura jest typu "ludzkiego" czy typu "duchowego" - musi umieć się rozeznać w wielości i uniknąć pułapek.
Wszystkie duże religię spełniają funkcję "zaspokajacza" potrzeby przynależności do grupy ludzi podobnie myślących i taka ich funkcja jest wg.mnie bardzo potrzebna ludziom, którzy nie są jeszcze gotowi podążać samodzielnie i o własnych siłach swoją indywidualną i oryginalną ścieżką duchowego rozwoju. Religie dają więc poczucie bezpieczeństwa i schronienia - wspierają i pomagają wejść istocie na nowy etap - etap samotnego wędrowca. Są więc pewnym rodzajem duchowego przygotowania, ale nie są celem samym w sobie. Więcej w tym miejscu nie mogę teraz napisać.

Rozpatrzmy więc człowieka, który jest już gotów odnaleźć własną ścieżkę duchowego rozwoju i oto styka się z taką mnogością nurtów i filozofii, że może się pogubić w tym wszystkim. Jaki powinien mieć drogowskaz, czym powinien się kierować, aby uniknąć pułapek i ślepych uliczek? Aby umieć znaleźć wiedzę, która pochodzi z Praźródła, a nie od ludzi i ich manipulacji ? Jak odróżnić wiedzę pochodzącą od Boga od takiej, która się tylko pod to podszywa? Oto jest pytanie !!!

Zgadzam się z Tobą leaozinho. Z tym co piszesz o zniekształceniach i o subiektywizmie polegającym na tym, że "Dla różnych ludzi różne cechy ugrupowania mogą być uważane za szkodliwe lub akceptowalne. W zależności od stopnia rozwoju świadomości, uwarunkowań w danej inkarnacji, powiązania i zdolności komunikacji danej istoty z jej wymiarem wyższym - będzie ona realizowac złożony program, obejmujący pewną liczbę doświadczeń, które nie muszą byc takie same, jak w przypadku innej istoty" - jak piszesz. Rozumiem to doskonale!
Uważam jednak, że istnieje taki "uniwersalny otwieracz do każdego opakowania", a są nim pewne właściwości każdej istoty stworzonej. Ponieważ każda istota stworzona ma zbiór pewnych wspólnych (identycznych, tożsamych) właściwości, które wykraczają poza wszelkie schematy i twory ludzkiej kultury i filozofii, bo pochodzą bezpośrednio od Źródła! Naszym zadaniem jest więc po pierwsze: uzmysłowienie sobie, że takie wspólne cechy istnieją, a po drugie na ICH podstawie wyekstrahowanie prostych reguł o których mówiłem wcześniej.To jest właśnie wyjście poza subiektywizm jednostkowy i wejście w sferę oddziaływania pewnych PRAW UNIWERSALNYCH (tak jak na przykład stosowanie uniwersalnego prawa grawitacji). I nie ma tu mowy o etykietowaniu - to tak jak szósty zmysł - czy jego używanie we wszystkich sprawach jest czymś złym ?(zakładając, że nie zniekształca obrazu oczywiście :) )? - czy uniwersalność czegoś jest ograniczająca?
Ostatnio edytowano 06 gru 2007, 18:30 przez freenergy11, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownikafreenergy11 Mężczyzna
Sovereign Integral
 
Imię: Rafał
Posty: 88
Dołączył(a): 24 lis 2007, 02:04
Droga życia: 11
Typ: 2w1

Post 06 gru 2007, 11:06

Można się z tym zgodzić - ale nie musimy się w to zagłębiać. W ogóle nie musimy analizować, aż tak bardzo pojęcia "sekta" - na potrzeby tego wątku, wystarczy, że powiemy iż:
"sekta to wszystko to, co nie jest prawdziwym rozwojem duchowym" i tej definicji się trzymajmy.


Zdawać by się mogło że w wątku pt. "jak odróżnić sektę od prawdziwej ścieżki duchowej" istnieje potrzeba zarówno zdefiniowania pojęcia sekty jak i prawdziwej ścieżki duchowej.
Skoro w tym wątku nie ma potrzeby definiowania tego co naprawdę jest sektą, choć jego tytuł zawiera to słowo, to myślę że tytuł tego watka może wprowadzać w błąd. Po prostu chodzi Ci o to, w jaki sposób odróżnić ścieżkę duchową od tego co nią nie jest, a słowo "sekta" jest by nadać temu wątkowi sensacyjną formułę ;). Bo sekta najzwyczajniej w świecie nie oznacza czegoś co nie jest prawdziwym rozwojem duchowym. To tak jakby np jakiś polski nazista rozpoczął wątek "jak odróżnić Żyda od Polaka", a następnie napisał "tak naprawdę nie musimy na potrzeby tego wątku rozwijać definicji żydostwa. Wystarczy że przyjmiemy iż Żydem jest ten, kto nie jest Polakiem". Oczywiście przyjmując tą tezę i opierając się na niej, można później wysnuwać najróżniejsze dziwne teorie. Pytanie tylko po co.

Więc wracając do odpowiedzi na pytanie jak odróżnić prawdziwą ścieżkę duchową od tego co nią nie jest, nie znając dobrze doktryny, teologii, filozofii, opracowań socjologicznych na jej temat, odpowiadam:

Głupcowi pozostaje przyjmować kopniaki losu.
Avatar użytkownikaVrindolator Mężczyzna
 
Posty: 23
Dołączył(a): 20 sty 2007, 01:45

Post 06 gru 2007, 17:12

Bardzo mądrze mówisz, freenergy11, ale czemu przyjmujesz tu taką dziwną postawę mędrka? :P "Tego nie mogę powiedzieć, to wam powiem, z tamtym zaczekam..." Dziwne to robi wrażenie. Przyjmę, że to dla dobra dyskusji :)

Ogólnie się zgadzam ze wszystkim, co napisałeś i zazdroszczę wolnego czasu, by móc się skupić na filozoficznych esejach.

Religie dają więc poczucie bezpieczeństwa i schronienia - wspierają i pomagają wejść istocie na nowy etap - etap samotnego wędrowca. Są więc pewnym rodzajem duchowego przygotowania, ale nie są celem samym w sobie.

Do tego doszedłem niedawno osobiście i postawiło mnie to przed dylematem - co zrobić więc z Kościołem, który pomógł mi niezmiernie, ale już wypełnił swoją funkcję, bo chcę iść dalej? Ot tak porzucić? Moją kolebkę duchowości? :D

Jak odróżnić wiedzę pochodzącą od Boga od takiej, która się tylko pod to podszywa?


Myślę, że na pewno nie można kierować się schematami, uprzedzeniami i wzorcami myślowymi, tylko myśleć trzeźwo i na bieżąco. Bycie inteligentnym jest w tym momencie niezbędne. (inteligentnym wg definicji Osho - czyli takim, który patrzy świadomie, analizuje i rozumie, a nie przyjmuje fakty od innych i uznaje je za pewnik, mimo że ich nie rozumie).

Uważam jednak, że istnieje taki "uniwersalny otwieracz do każdego opakowania"


Hmm.. :) Też mam bzika na punkcie szukania uniwersałów i tworzenia jednolitych teorii wszystkiego :>
A konkretnie o jakich wspólnych cechach mówisz? Ja bym się tu doszukiwał wrodzonej moralności, dążenia do szczęścia i samozaspokojenia, poczucia piękna i estetyki, potrzeby dążenia do celu, bezpieczeństwa, czy akceptacji. Tylko co to ma do rzeczy ze ścieżką duchową?

I jeszcze wracając do początku:
jak rozróżnić kiedy coś ogranicza, a kiedy rozwija?

Coś ogranicza, kiedy nie rozwija, a rozwija, kiedy nie ogranicza :D
Jak człowiek musi zrobić coś sam, ma "pole do popisu", wolność wyboru, musi włączyć szare komórki i samemu podjąć decyzję, musi sam odkrywać i działać na podstawie własnych doświadczeń - wtedy się rozwija. Czasem robi błędy, bo nie można się rozwijać bez błędów. I po to mistrzowie duchowi, by kierowali naszym rozwojem na jak najmniej wyboiste drogi :) Teraz tylko pytanie, czy taki mistrz duchowy ogranicza nasz rozwój. Tutaj już granica jest bardzo śliska, moim zdaniem. Ale myślę, że jeśli niczego nie narzuca, tylko doradza, to nie ogranicza. Zresztą, często stosowaną techniką jest: "jak się nie sparzysz, to się nie nauczysz" - i to prawda.
Bubeusz Mężczyzna
 
Posty: 286
Dołączył(a): 12 lis 2007, 15:11

Post 06 gru 2007, 18:47

Muszę przyznać, że faktycznie się nieco zagalopowałem i niepotrzebnie wkroczyłem na zbyt abstrakcyjne poziomy. Tak to właśnie jest w tym świecie, że słowa mogą albo wyzwalać, albo zniewalać.
Dzięki Vrindolator za słowa konstruktywnej krytyki - masz rację! Poprawiam więc pewne fragmenty mojego poprzedniego postu, aby innych nie wprowadzić w błąd!
Natomiast to, że o niektórych sprawach "nie chcę pisać" - nie oznacza, że "przyjmuję postawę mędrka" lecz, że właśnie dla dobra dyskusji nie chcę przedwcześnie wyciągać wniosków końcowych! - aby ona mogła się toczyć dalej. Bardzo mnie bowiem interesuje Wasze zdanie na ten temat! Gdyby tak nie było nie szukałbym tutaj wśród Was odpowiedzi :)
Mam też nadzieję, że nie obraziłem niczyich uczuć religijnych, a jeśli tak, to przepraszam -nie miałem takiego zamiaru.
Błędem może być to, że mnie po prostu niektóre kwestie wydają się tak oczywiste, że popadam w fałszywe wyobrażenie iż innym ludziom też one się takie wydadzą, a to może prowadzić do narzucania im swojego zdania. Nie chcę tego robić i dlatego też nie chcę zbyt wcześnie o niektórych rzeczach pisać - tylko wtedy, gdy Wy również byście doszli do podobnych wniosków, ale przecież "tyle opinii ile ludzi" i nie powinno się niczego oczekiwać :) i na tym właśnie polega piękno, że każdy może mieć własne zdanie!
Ja zawsze jestem otwarty na słowa konstruktywnej krytyki i jeśli się takie pojawiają potrafię pogodzić się z możliwością popełnienia błędu i umiem się do tego publicznie przyznać. #-o

Pozdrawiam Was serdecznie ! :wink:
Avatar użytkownikafreenergy11 Mężczyzna
Sovereign Integral
 
Imię: Rafał
Posty: 88
Dołączył(a): 24 lis 2007, 02:04
Droga życia: 11
Typ: 2w1

Powrót do działu „Religie i wierzenia”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość