Metody relaksacyjne, wizualizacja, hipnoza, regresing i inne podobne zjawiska.
KOCHANI jeśli doświadczyłeś-aś ŚMIERCI klinicznej ,wyjścia z ciała przejście do innej rzeczywistości
widziałeś-aś światło,=spokój, ukojenie / czy słyszałeś pytanie w czasie śmierci klinicznej?JAKIEŚ
typu
np
1JAK POSTĘPOWAŁEŚ ?
2 czy grzeszyłeś >?
3 co osiągnąłeś ?
taki skrót życia,kto wam to zadawał pytanie sami sobie? opowiedz =D>
NP.mój znajomy kaskader,komandos ,wariat,rajdowiec po wypadku np .siedzial na drzewie
ze swoim opiekunem duchowym i myślał
co on powie mamie ,że się zabił heheh :thumbright: wtedy powrócił do ciała czy ty też ...MIAŁEŚ PODOBNIE spotaknia ze swoim opiekunem co wam mówił ,przekazywał ,wyjaśniał :idea:
potem po jakim czasie i czy
każe coś ci wracać dlaczego? bo nie dokończyłeś dla ducha swego dzieła jakiegoś na ziemi w tym wcieleniu misji :arrow: ?

PYTAM WAŻNE proszę opisz co zmieniło się od tamtej pory w nowym życiu TWYM = tego wcielenia w dawne -nowe ciało obecne po wyjściu z ciała ,NIE musisz pisać dlaczego miała-eś np. operacje lub gdzie jechałeś-aś przed wypadkiem przed daną śmiercią kliniczną CZY JAK TONOŁĘŚ ITP..,chyba ,ze to ważne ,niektórzy mieli kilka śmierci klinicznych ...TEŻ OPISZCIE JAK , jaką dostaliście NAUKĘ Z NICH NP.= CZĘSTO przekazują ludzie po ŚMIERCI ...chcą być lepsi dla ludzi nie dla pieniędzy dóbr materialnych ,SĄ WRAŹLIWSI ,POMAGAJĄ ,itd,itp.
nie boją sie śmierci ,
kochają innych ludzi , bo tego po śmierci będziemy żałować tylko BRAKU MIŁÓSCI to się powtarza ,że za mało kochaliście ludzi

więcej klikaj

http://www.youtube.com/watch?v=HVbt_JvJ ... re=related

SORY prostacko napisane bo ma być czytelne dla wiekowo od 3 lat do 120 lat dla STARUSZKÓW
PRAWDY O TYM doświadczeniu nie szukajcie w moim poście , MĄDROŚCI ciekawostek ani wyjaśnień FILOZOFICZNYCH to ja czekam na wasze =D> :-k ,Nic SENSACYJNEGO nie napiszę bo nie miałam śmierci klinicznej .
ALE ZNAM MASĘ TAKICH OSÓB dołączcie się :angel4: do grona moich znajomych ,piszę tu jasno ,żeby wszyscy zaczaili nawet 120 letnie babcie takie szczególnie często mają ,,,,,lub wariaci-tki na motorach :twisted: lub rajdowcy w ZAJEBISTYM EGO jak balony ,ZALATANI , ważniacy, materialiści ,NIEWSPÓŁCZUJĄCY WARIAT-ki MATERIALISTA=ki :king: łajdak -czki gdzie ICH DUCH wyfrunął oknem najnowszego ferrari :angel4: A CO DZIEJE się z ego i duchem ważniaka co pozjadał wszystkie rozumy TAK MU SIĘ WYDAJE po śmierci klinicznej ?
DOSTAJE NOWE MĄDROŚCI PRAWDY staje się lepszym, mądrzejszym KOCHAJĄCYM współczującym ,nieoceniającym ,niekrytykującym, cierpliwym ,no ANIOŁ z diabła cdn, teraz zmykam na medytacje
NO I NA MEDYTACJACH ZALAŁA ULEWA PARKING
MUSILELIŚMY CHODZIĆ PO KOLANA W WODZIE ,ZEBY DOJŚĆ DO AUTA

o ZET skomentowałeś jeszcze nie skończony mój post cierpliwości fajnie że CYTAT
odbieram pozytywnie Twoją osobę co w przypadku kobiet zdarza mi się raz na milion BO JESTEM JEDNA NA TRYLION też cię odbieram pozytywnie :P mogłeś podpowiedzieć mi na pryw.co zmienić , a nie tu nie na temat
Ostatnio edytowano 07 sie 2010, 11:41 przez przebudzona-NIMFA, łącznie edytowano 6 razy
Pokochaj wyraź wdzięczność miłość przyciągniesz serce=instrument poznania Są takie rzeczy w życiu co serce zna powody a rozum ich nie pozna Ile jest spraw co stają się jasne kiedy spojrzysz na nowo MIŁOŚCIĄ
http://www.youtube.com/watch?v=_8lK9Wy4 ... re=related
http://www.youtube.com/watch?v=Ec8Yui1P ... ure=fvwrel
http://www.youtube.com/watch?v=WzAPpe75e7o
http://www.youtube.com/watch?v=frv6FOt1BNI
http://www.youtube.com/watch?v=cOGUqAGR ... re=related
Avatar użytkownikaprzebudzona-NIMFA Kobieta
szukam oświeconych NAUCZYCIELI
 
Posty: 212
Dołączył(a): 07 cze 2010, 22:40
Lokalizacja: POLSKA
Droga życia: 11
Typ: ciągle zmienna bo doświadczam
przebudzona-NIMFA generalnie odbieram pozytywnie Twoją osobę co w przypadku kobiet zdarza mi się raz na milion, nie mniej jednak sposób w jaki został założony ten temat to farsa.

Przypomina mi to kawał z lat komuny.
Dzieci na maturze z języka polskiego dostały tylko jeden temat a brzmiał on: Kto był największym człowiekiem w dziejach ludzkości i dlaczego właśnie Józef Stalin.


To wszystko nie jest takie proste ani tak schematyczne.
I took a walk around the world to ease my troubled mind
I left my body laying somewhere in the sands of time
I watched the world float to the dark side of the moon
I feel there is nothing I can do
Avatar użytkownikazet Mężczyzna
 
Posty: 114
Dołączył(a): 19 lip 2010, 19:19
Metamorfozy tego co można nazwać osobowością u istot ludzkich, które doświadczyły zalążka procesu zwanego tu śmierć i powróciły ponownie w pole trzeciego wymiaru, wynika z bezpośredniego kontaktu tych istot ze swymi ciałami pęku indygo. Ciało pęku indygo nie jest oddzielną istotą zwaną tu anielską. Stanowi ono manifestację istoty ludzkiej z pola wymiaru szóstego, wewnątrz którego niekiedy znajduje się świadomie m.in istota zet. Ze swym ciałem pęku indygo kontaktowała się także istota zwana Darek Sugier.

Kontakt jazni pęku żółtego z ciałem pęku indygo przynosi tej trójwymiarowej jazni pęku żółtego doświadczenie, które można określić prawdziwym przebudzeniem z iluzji anomalii energetycznych tego wymiaru trzeciego, w polu którego przebiega inkarnacja istoty. Jest to kontakt istoty z sobą samą, swą prawdziwą naturą. Tak zwani tu opiekunowie duchowi to zazwyczaj ciała pęku indygo poszczególnych istot, czuwające nad sukcesywnym przebiegiem inkarnacji - lekcji, jaką odrabia manifestacja trójwymiarowa istoty ludzkiej. Taką symbiozę opartą na czystości przejawia tu m.in istota vega. Trwałe scalenie się z ciałem pęku indygo w wyniku zbalansowania ścieżki spiralnej wiązek energii mknącej przez pęki czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony, niebieski, dalej przez indygo, gwarantuje wytworzenie formacji zwanej tu merkaba. Tym samym oznacza to realne przebudzenie się istoty ludzkiej i jej powrót do manifestacji opartej na całkowitej wolności świadomości, dostrzegającej wszelkie anomalia wykreowane przez energie z poza kuli świadomej.

Podczas doświadczania procesu śmierci proszę przejawiać czujność i czystość myśli. Wówczas wszelkie zbliżające się istoty, niebędące ciałem pęku indygo, mające różne zamiary, zostaną zdemaskowane.
Ciało pęku indygo zostanie natychmiast rozpoznane przez istotę ludzką, istota rozpozna samą siebie. Niezwykle ważny jest moment wnikania i przechodzenia przez określone światło, jakie pojawia się na "końcu tunelu" - jak to tu zwą istoty ludzkie. Proszę skupiać się intensywnie na dwóch ostatnich pierścieniach wymiaru piątego kuli świadomej Ziemi, odpowiadających pękom czakr indygo i fioletu korony u istoty ludzkiej. Te dwie sfery wibracji są wolne od działań zewnętrznych energii istot gadzich oraz tych z wnętrza Konfederacji w przeciwieństwie do pierwszych pięciu sfer, w polach których trwa obecnie ogromne to co można nazwać zamieszaniem z uwagi na zbliżającą się emanację rdzenia tej istoty spiralnej - galaktyki.
Uzuli
Jesteśmy jednością
 
Imię: Robert
Posty: 352
Dołączył(a): 29 maja 2010, 22:33
dzięki za posty UZULEK jak zawsze dokładny ..choć nie dla wszystkich zrozumiały no dla mej mamy i taty nie WOGÓLE NIE CZAJĄ TEGO = BO BRAK WIEDZY brak doświadczenia świadomością ALE moja znajoma miała takie doświadczenie wyjścia z ciała ja jakoś takie osoby przyciągam jakoś nieświadomie wyłapuję z tłumów {,zagaduję potem się okazuje ,że wiedzą więcej prawo przyciągania podobnego},znajoma mając 20 lat w upalne lato mało nie zmarła z odwodnienia ,nie zeszła z tego świata

spotkała swego opiekuna co ją pytał/Z MIŁOŚCIĄ /
czy chce odejść
ONA ,ŻE NIE CHCE UMIERAĆ ...PRZEŻYŁAM BEZ MATKI chcę żyć
OPIEKUN -CHCESZ ŻYĆ JAK TAKIE ŻYCIE CIĘŻKIE ///
w tym momencie ocnkęła się wróciła do ciała POTEM
ta pani przeżyła wojnę .MA PÓŁ SERCA prawie nie widzi .OBECNIE żyje do dziś POMAGA ZAGUBIONYM DOSZOM,modli się za nie , JEST MEDIUM ,gadamy sobie, jemy jagody, spacerujemy po lesie itd,,
...opiszcie swoje podobne doświadczenia {nie piszcie o LD OOBE TO INNE DOŚWIADZCZENIE warte też uwagi .ale w oddzielnym temacie o OOBE świadomych tego, znających swych opiekunów DUCHOWYCH =PRZEWODNIKÓW itd }..
Pokochaj wyraź wdzięczność miłość przyciągniesz serce=instrument poznania Są takie rzeczy w życiu co serce zna powody a rozum ich nie pozna Ile jest spraw co stają się jasne kiedy spojrzysz na nowo MIŁOŚCIĄ
http://www.youtube.com/watch?v=_8lK9Wy4 ... re=related
http://www.youtube.com/watch?v=Ec8Yui1P ... ure=fvwrel
http://www.youtube.com/watch?v=WzAPpe75e7o
http://www.youtube.com/watch?v=frv6FOt1BNI
http://www.youtube.com/watch?v=cOGUqAGR ... re=related
Avatar użytkownikaprzebudzona-NIMFA Kobieta
szukam oświeconych NAUCZYCIELI
 
Posty: 212
Dołączył(a): 07 cze 2010, 22:40
Lokalizacja: POLSKA
Droga życia: 11
Typ: ciągle zmienna bo doświadczam
Witajcie,
Osobiście nie miałam takich doswiadczeń, ale znalazłam fragment ksiażki człowieka, który miał takie doswiadczenie. Znałam ten fragment już wcześniej, ale zanim poznałam zdanie Uzuli, patrzyłam na takie doswiadczenia z punktu widzenia "cudu". Teraz to się zmieniło i właśnie w zwiazku z tym fragmentem (poniżej) pojawiły się także pewne pytania:

fragm:
Książka nosi tytuł "Śmierć nie istnieje"

Dannion Brinkley i Kathryn Brinkley

Gdy umarłem po raz pierwszy, nie przeraziłem się tak bardzo, jak to sobie wcześniej wyobrażałem. Muszę jednak uczciwie przyznać, że w wieku dwudziestu pięciu lat nie poświęcałem zbyt dużo czasu na myślenie o śmierci – a przynajmniej nie na temat własnej. Niemniej jednak między 1975 i 1997 rokiem umarłem raz i deptałem mrocznemu żniwiarzowi po palcach podczas dwóch kolejnych doświadczeń z pogranicza śmierci. Sporą część mojej historii opisałem w dwóch pierwszych książkach: Saved by the Light (1995r.) i At Peace in the Light (1996r.). ale w niniejszej pozycji chcę po prostu powiedzieć tyle, by ukazać prawdziwy cel owego dzieła – to, w jaki sposób możemy w życiu być bardziej spełnieni i bać się mniej.

W 1975 roku byłem pewnym siebie nicponiem, który potrafił ubiec cios pięścią, rozłożyć karabin i z zamkniętymi oczami nareperować chevroleta z 1957 roku. Oprócz tego, i sporadycznych nocy spędzanych z moją dziewczyną, wszystko inne miałem w nosie. W moim rodzinnym miasteczku byłem łobuzem, którego wszyscy z przyjemnością nienawidzili. Odpowiadał mi taki stan rzeczy. Wydawało mi się, że stworzyłem sobie doskonały świat. Do czasu. Pewnego wieczoru, 17 września 1975 roku, w pobliżu mojego domu w Południowej Karolinie zawisła w powietrzu śmiercionośna burza z piorunami.

Od kilku tygodni pracowałem za miastem. Kiedy rozmawiałem z przyjacielem przez telefon, za domem uderzył piorun. Niczym pocisk kierowany za pomocą termolokacji, został szybko przyciągnięty poprzez nieuziemioną linię telefoniczną. Wszedł w moją głowę poprzez słuchawkę. W ciągu kilku sekund wyrył ścieżkę wytopionego ciała i kości. To wszystko wydarzyło się niespodziewanie szybko. Nie miałem czasu aby zareagować. Chociaż słyszałem ogłuszający dźwięk, przypominający szybkobieżną lokomotywę pędzącą w stronę mojego ucha, piorun błysnął w głowie, zanim mogłem zebrać myśli, by odłożyć słuchawkę. Potem było już za późno; piorun postanowił spełnić swą rolę. Od razu podniósł mnie z podłogi sypialni i zawiesił w powietrzu. Piekący ból ogłuszył moje zmysły. Energia elektryczna wypalała sobie drogę poprzez całe ciało, grawerując wzdłuż kręgosłupa swoje buchające ogniem inicjały. Moje ciało paliło się od środka. Tych katuszy nie da się opisać. Nie dałem rady myśleć. Nie byłem w stanie nawet krzyczeć. Gdy piorun opuścił ciało przez stopy, opadłem na łóżko, jakby ktoś rzucił mnie tam siłą, bezlitośnie wyginając ramę mebla.

Wtedy moja dziewczyna, Sandy, usłyszała hałas i przybiegła z kuchni, aby sprawdzić, co się dzieje. Wydała stłumiony okrzyk przerażenia, gdy zobaczyła jak leżę na łóżku, bez życia, mocno zwęglony i poszarpany. Sandy wzięła głęboki wdech i od razu zaczęła resuscytację krążeniowo-oddechową. Pamiętam, że widziałem, jak to robiła. Znajdowałem się tuż pod sufitem, w odległej części pokoju, i choć unosiłem się w górze, nie przyszło mi do głowy, że już nie żyję.

W owym czasie moje poglądy na duchowość były strasznie ograniczone, żeby nie powiedzieć – pełne poważnych błędów. Wychowywałem się na odległym Południu i – jak prawdopodobnie wiesz – każdy stamtąd idzie do piekła. Jako że należałem do środowiska fundamentalistów religijnych, nie miałem żadnych duchowych podstaw, by zrozumieć to, z czym miałem stanąć oko w oko. Nigdy nie słyszałem o doświadczeniu z pogranicza śmierci. Dr Raymond Moody jeszcze nawet nie zdążył ukuć takiego terminu. A gdyby nawet taka koncepcja obiła mi się o uczy, to i tak bym w nią nie uwierzył. Nigdy nie interesowałem się tego typu rzeczami. Ani trochę nie ciekawił mnie świat mistyczny. Ale od owego momentu w 1975 roku poświęcam całą swoją uwagę wszystkiemu, co duchowe. Pewnie powiesz, że piorun na stałe zmienił moje nastawienie.

Z miejsca, gdzie się znajdowałem – tuż pod sufitem – zobaczyłem w niedługim czasie, jak Tommy, kumpel, z którym wcześniej rozmawiałem przez telefon, wbiega do sypialni. Przestraszył się tym, jak nagle urwała się nasza rozmowa, odłożył słuchawkę i pospieszył do mojego domu. ponieważ w marynarce został wyszkolony na sanitariusza, automatycznie zabrał się do udzielania pierwszej pomocy. Sandy w tym czasie pobiegła do sąsiadów, aby zadzwonić po karetkę. Obserwowałem wszystko z wielką ciekawością. Nie odczuwałem choćby odrobinki fizycznej boleści. Miażdżący ból i pieczenie, które wcześniej mnie sparaliżowały, teraz całkowicie ustąpiły.

Z biegiem czasu zaczął wprawiać mnie w osłupienie tryskający energią kalejdoskop żywych kolorów, które emanowały z Tommy’ego i z Sandy. Gdy rozglądałem się po pokoju, zdawało się, że wszystko żyje i wibruje barwami. Nawet stojąca w rogu drewniana komoda promieniowała wielobarwną energią. Cóż za niesamowity widok dla wieśniaka z południa! Chciałbym, żeby wszyscy mogli ujrzeć to, co ja zobaczyłem tamtej nocy. Teraz inaczej odnoszę się do istot żywych i przedmiotów nieożywionych. Już nie uważam za oczywistą unikalnej i pięknej życiowej siły duchowej, przepływającej przez każde stworzenie w świecie fizycznym. Obserwowanie tego jak wszystko misternie łączy się ze sobą, na najgłębszym poziomie wysoce zorganizowanej matrycy energii podłączonej do całej sieci, było dla mnie nieodpartą, nową rzeczywistością. Jednakże owo niesamowicie inspirujące doświadczenie wypadło blado w porównaniu z tym, co miało dopiero nastąpić. Nim wzeszło słońce, było mi przeznaczone ujrzeć zapierające dech w piersiach cuda niebiańskich królestw.

Ale jeszcze wcześniej zadyszana i podenerwowana Sandy powróciła od sąsiadów. Oznajmiła Tommy’emu, że personel paramedyczny jest już w drodze. Bardzo jej zależało, żeby ponownie spróbować przywrócić moje serce do działania. Szczęśliwym trafem Sandy niedawno ukończyła zorganizowane przez swojego pracodawcę szkolenie przeprowadzania resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Moja dziewczyna nie poddawała się i podjęła ostatni nadludzki wysiłek, by mnie ocucić. Uniosła złączone ręce nad głową. Mocno i boleśnie uderzyła nimi w moją klatkę piersiową. Moje oczy gwałtownie się otworzyły, a ja z trudnością wciągnąłem powietrze. Od razu poczułem, jakby wciskano mnie w przesiąknięty kwasem kaftan bezpieczeństwa. Te męczarnie trwały tylko kilka minut. Potem miałem silne drgawki. W ciągu kilku sekund znowu wyszedłem ze swojego ciała.

W odpowiednim momencie pomiędzy Sandy a kompletną histerię wkroczyli ratownicy. Nie pukając do drzwi, wbiegli do domu. zaczęli się mną zajmować z gorączkową precyzją. Niedługo potem znalazłem się w karetce. Towarzyszyła mi Sandy. Za karetką, w drodze do szpitala, jechał swoim samochodem Tommy. Usiadłem przy swoim ciele, naprzeciwko Sandy. Paramedyk kilkakrotnie przykładał do mojej klatki piersiowej łyżki defibrylatora, ale w końcu poddał się. Ratownik stwierdził, że jestem bez szans. Powiedział jednak do Sandy, że wkrótce znajdziemy się na oddziale pomocy doraźnej, a tam już się mną zajmą. Sandy cichutko łkała, ukrywając twarz w dłoniach. Próbowałem pocieszyć swoją dziewczynę, powiedzieć, że jestem tuż obok, ale ona mnie nie słyszała. Przypominam sobie, że bardzo ostrożnie studiowałem swoją twarz i ciało. Pamiętam, że rozczarowałem się swoim wyglądem. Zawsze chlubiłem się tym, że jestem niesamowicie przystojnym facetem, ale tamtej nocy wyglądałem, dosłownie, jak strach na wróble. Zabawne, jak ludzkie marności, czyli duma i ego, nie opuszczają człowieka aż do końca.

Gdy karetka pogotowia zatrzymała się z piskiem opon przy drzwiach szpitalnych, z budynku wybiegło kilka osób. Sandy i Tommy zostali odesłani do poczekalni, a moje ciało prędko wwieziono na oddział pomocy doraźnej, by wydać wyrok: żywy lub martwy. W szpitalu panowała nerwówka, gdyż straszliwa burza spustoszyła miasteczko. Pomieszczenie, w którym wykonywano badania, było potrzebne żyjącym pacjentom, więc moje ciało przykryto prześcieradłem i przewieziono na przechowanie do pustej Sali, aż zdołano odnaleźć sanitariusza, który mógł zabrać mnie do kostnicy. Bez wątpienia nie miał to być mój szczęśliwy dzień.

Ale nie było mnie w żadnym wspomnianym miejscu. Zamiast kierować się na wózku w stronę oddziału pomocy doraźnej, zostałem opasany połyskującym, niebiesko-szarym bezmiarem wirującego tunelu. Potem zostałem przetransportowany w przestrzeni, stopami do przodu, jakbym leżał na niewidzialnym przenośniku taśmowym. Na początku panowała głęboka cisza, ale wkrótce posłyszałem niewyraźny, niesiony z oddali przez wiatr dźwięk dzwonów. Jeszcze łagodniej poczułem, jak moje ciało wibruje w odpowiedzi na każdy dzwoniący ton. Powiększająca się przestrzeń wciąż rytmicznie owijała się wokół mnie.

Wtedy ujrzałem światło znajdujące się jakby na końcu tego kłębiącego się wiru. Światło emanowało niezwykle jaskrawą i urzekającą poświatą. Na początku bałem się na nią patrzeć – pomyślałem, że wypali moje oczy. Nie mogłem się jednak powstrzymać nie byłem w stanie oprzeć się temu widokowi. Ulegając pokusie, nagle znalazłem się wewnątrz światła. Tak naprawdę światło i ja tworzyliśmy jedność. Czułem się bezpieczny i usatysfakcjonowany – być może po raz pierwszy w życiu. Światło żyło. Tchnęło we mnie swoje ciepło tuliło mnie – w moim odczuciu – w sanktuarium nieskończonej miłości i pełnej akceptacji. Doświadczenie było nieopisanie rozkoszne. Doznania graniczyły z ekstazą. Jednak moje myśli pędziły przez głowę jak wiatr. Gdzie jestem? Co to za miejsce? Czy to wszystko może być słodkim snem, z którego za chwilę się przebudzę? Gdy zerknąłem w dół, moją uwagę przyciągnął kontur mojej ręki. Była przezroczysta, a mimo to skrzyła się w rzeczkach zmieniającej się barwy. Spojrzałem na ciało. Ono także pulsowało tymi samymi tęczami, które widziałem wcześniej wokół swoich przyjaciół, starających się ze wszystkich sił, by przywrócić mnie do życia. Zaskoczyło mnie uczucie obecności kogoś zbliżającego się w moją stronę. Z gęstej, ale półprzezroczystej mgły opalizującego srebra wyłoniła się Istota niesamowitego światła. Energia owej Istoty sprawiała wrażenie opiekuńczej, miłej, uspokajającej i dziwnie znajomej. Szukając idealnego słowa, by opisać to, jak się czułem w obecności owej Istoty, do głowy przychodzi mi jedynie słowo „cenny”. Gdy wydawało się, że ona unosi się w moim kierunku, czułem się coraz bardziej kochany. Im bliżej się znajdowała, tym bardziej czułem, że otacza mnie coraz silniejsze uczucie. Istota Światła nie dała mi czasu na oddanie się temu nowemu i niezwykłemu sposobowi myślenia o sobie samym.

Od razu natomiast skierowała moją uwagę w stronę innych dusz. Nie zdawałem sobie sprawy, że one przemieszczają się wszędzie wokół mnie. Gdy zatrzymałem na nich wzrok, dostrzegłem, iż znajdują się na różnych stopniach energii i wibracji. Te, które zdawały się istnieć poniżej mojej osoby, wibrowały znacznie wolniej. Patrzenie na te dusze sprawiało, że moja wibracja nieprzyjemnie zwalniała. Gęstość dusz przebywających ponad mną była lżejsza. Istoty te wysyłały wyższą częstotliwość niż moja. Jednakże gdy patrzyłem na nie, moja wibracja zwiększała się. Nie byłem pewien, jak mam to rozumieć oraz po co Istota chciała, bym zdał sobie z tego wszystkiego sprawę, toteż w naturalny sposób zwróciłem się z tą kwestią do Istoty Światła. Wtedy Istota podniosła mnie, jakby brała w wielkie objęcia, które zabrały mnie w podróż po moim życiu. Dzięki temu fantastycznemu wojażowi znalazłem się w swojej przeszłości, na samym jej początku – w dniu swoich narodzin. Od tego momentu pokazano mi najważniejsze wydarzenia z każdego roku mojego życia aż do chwili, kiedy piorun zniszczył moje ciało i zażądał duszy.

Dlatego też stworzyłem frazę, służącą do opisania tego wielkiego spektaklu życia po śmierci. Nazywam go panoramicznym przeglądem życia. Dlaczego? Ponieważ obejrzałem swoje życie w 360-stopniowej panoramie. Została ona umiejętnie stworzona i pokierowana tak, bym przypomniał sobie swoje pierwsze dwadzieścia pięć lat – pozostawiających wiele do życzenia. Nie żartuję. Gdy oglądałem film odkrywającego się przede mną własnego życia, zawstydziłem się. Skrzywdziłem mnóstwo ludzi. Częstokroć zachowywałem się okrutnie i nieprzyzwoicie. Począwszy od dzieciaków, którym dokuczałem na dziedzińcu szkolnym, a skończywszy na wrogach, których atakowałem w obronie swojego kraju, żyłem w sposób okrutny i brutalny.

Do dzisiaj uważam panoramiczny przegląd życia za punkt szczytowy czasu spędzonego w Niebie. Podczas tego całościowego podsumowania mojej historii każda myśl, każde słowo i każdy uczynek ukazały się mym oczom w formie holograficznej. Gdy sceny rozgrywały się (i często nie kończyły się happy endem), nie byłem tylko sobą. Stawałem się natomiast każdym człowiekiem, z którym miałem styczność w swoim życiu. Powracając we wspomnieniach do spotkań z tymi ludźmi, przeżywałem to samo, co oni wówczas. Częściej, niż miałem na to ochotę, stawałem się przerażoną ofiarą, którą czyniłem z innych. Przypatrywanie się swoim działaniom w sposób, w jaki inni je widzieli, wywołało u mnie wielki wstyd i poczucie winy. Bardzo szybko pożałowałem, że nie spędziłem mojego życia jako osoba życzliwsza i bardziej czuła.

Zanim przegląd życia dobiegł końca, zdałem sobie sprawę z jeszcze innego, niezmiernie ważnego faktu: a mianowicie takiego, że wszechświat jest planowo projektowany, by wspierać nas w zaspokajaniu osobistych pragnień. Jest tu jednak haczyk – i to istotny. Chodzi o to, że w obrębie systemu uniwersalnej świadomości nie istnieje żaden mechanizm postrzegania tego, co my nazywamy dobrym lub złym, ani żaden grzeszny czyn. Mówiąc po prostu, wszechświat nie widzi różnicy pomiędzy światłem a ciemnością, dobrem a złem. Dlatego my musimy ją dostrzegać. Wszystko zależy od nas, gdyż to w naszym wnętrzu mieści się wrodzona wiedza. Przybyliśmy na Ziemię w wyraźnym celu nauczenia się prawidłowego wykorzystania naszej istniejącej wcześniej mądrości duchowej. Będziemy postępowali jako swój sędzia i sąd przysięgłych. Uwierz mi, ta perspektywa wprawia w większe osłupienie niż jakikolwiek inny religijny pogląd, który teraz możemy wyznawać. A na koniec, sami uczynimy się odpowiedzialnymi za każdą swoją myśl, postępowanie i uczynek, jak też za wynikające z nich konsekwencje w życiu tych, z którymi się stykamy.

Gdy przegląd dobiegł końca, czułem się emocjonalnie wycieńczony. Stopniowo zacząłem odczuwać coraz większą jasność i radość. To tak, jakby przegląd nie tylko pokazał mi popełnione przeze mnie błędy, ale też oczyścił moją duszę ze wstydu i smutku. Zdawało się – a przynajmniej wtedy – jakby przywoływanie wspomnień i przyznanie się do fatalnych błędów, oznaczało moje duchowe odkupienie.

Nie wiedziałem, że powrócę do okropnego życia, które właśnie obejrzałem. Nie zdawałem sobie też sprawy, że stanę twarzą w twarz z konsekwencjami każdego żałosnego czynu okrucieństwa i bezmyślności, bo każda decyzja, którą w życiu podejmujemy, naprawdę ma następstwa, z którymi ostatecznie staniemy oko w oko. W Piśmie Świętym czytamy: „Co człowiek zasieje, to zbierze”. Moja mama zwykła mówić o tym w ten oto sposób: „co rzucisz za siebie, znajdziesz przed sobą”. I zazwyczaj była tuż obok, ganiała mnie wymachując przy mojej głowie kuchenną miotłą! Mama miała bzika na punkcie dyscypliny, jeśli wiesz, co mam na myśli. Ale powróćmy do Sali projekcyjnego przeglądu życia. Istota Światła dała mi znać, że czas iść. Chciałbym, żebyś zrozumiał, że owa Istota nie używała słów do porozumiewania się ze mną. Mimo to nasza wymiana zdań była czymś znacznie wspanialszym od tego, co uważamy za mentalną telepatię. W niewytłumaczalny sposób myśli i ruchy Istoty wytworzyły serdeczną energię, będącą w stanie przepełnić mnie cichym zrozumieniem, które przeniknęło moją istotę do głębi.

W wielkiej purpurowej dali dostrzegłem zarys wyrytego na górskim zboczu miasta światła. Istota i ja wzbiliśmy się do góry, tak jakbyśmy byli zdalnie kontrolowani i przyciągani ku wspaniałemu widokowi. Gdy byliśmy coraz bliżej, światła stawały się jaskrawsze. Lśniły przepięknie. Cały krajobraz budził we mnie podziw. W ukazującej się mym oczom wspaniałości pojawiły się Kryształowe Miasta o zapierającym dech w piersiach wyglądzie. Gdy zjawiliśmy się u wejścia do jednego z tych miast, spostrzegłem rzędy jakby gotyckich katedr, mających różne kształty i rozmiary. Zawsze uwielbiałem studiować architekturę zabytkową, dlatego też była to wyjątkowa i hipnotyzująca uczta dla moich oczu. Niestety, nie było czasu na to, by zatrzymać się na dłużej. Istota poprowadziła mnie przez dobudówkę i wprowadziła do ogromnego holu. Mogę go określić tylko jako hol wiedzy, podobnie zresztą jak wyobrażam sobie że Biblioteka Aleksandryjska musiała istnieć przed tym, jak kalif Omar spalił swoje bezcenne skarby, by podgrzać wodę do kąpieli dla swoich arabskich wojsk. Ów niezwykły hol promieniował ciepłą, złotą poświatą, która powodowała, że wszystko w pomieszczeniu sprawiało wrażenie czystej miłości.

W tej niebiańskiej komnacie mądrości uprzejmie powitało nas dwanaście dodatkowych Istot Światła, stojących za podium utworzonym z kryształu przypominającego czysty kwarc. W tamtej chwili już nie czułem energetycznej obecności mojej początkowej eskorty. Po prostu wydawało się, że zniknęła lub być może zlała się z inną Istotą. Wtedy jednak dołączyła do nas trzynasta Istota. Wszystkie te nowe Istoty były większe i o wiele bardziej majestatyczne niż mój pierwszy towarzysz. Wzbudzały ogromny szacunek ze względu na samą swoją siłę i rangę. Pamiętam, że czułem, iż każda z nich symbolizuje inną duchową cnotę, na przykład nadzieję, odwagę, wiarę czy współczucie. Chociaż owe postaci nie wydawały się ani męskie ani żeńskie, czułem, że były i tymi, i tymi. Trzynasta Istota – ta która pojawiła się jako ostatnia – sprawiała wrażenie przewodniczącej zarządu, gdyż emanowała z niej głęboka mądrość.

Nie miałem pojęcia, dlaczego udzielono mi tam audiencji, a mimo to czułem się w obecności tych istot zupełnie bezpiecznie i spokojnie. W tej świętej przestrzeni zanurzyłem się w intymnym bezkresie naszego pierwotnego domu – miejsca, które zwiemy Niebem. W tym sanktuarium uniwersalnej świętości zostałem opatulony zachwytem boskości. W przypływie euforii mój umysł, serce i dusza otworzyły się jednocześnie, by uzupełnić kosmiczną świadomość. W owej chwili wiedziałem wszystko co można wiedzieć. Stanowiłem jedność z całym stworzeniem a ono stanowiło jedność ze mną.

I tak też będzie z tobą, nieważne, na jakim poziomie duchowości znajdujesz się obecnie. Nic na Ziemi nie może cię bowiem przygotować na coś takiego. Nasza ludzka natura po prostu nie jest w stanie określić zapierającego dech w piersiach poczucia jedności, które ponownie łączy się z naszym duchem w momencie przeżycia, do którego my odnosimy się jako do śmierci. Moje przejście z tego życia do życia po śmierci stanowiło niesamowitą eksplozję uniwersalnej jedności, która była uosobieniem mojej całości. W tym procesie duchowej zmiany wyczuwałem absolutną doskonałość i spokojne odsłanianie się całego planu uniwersalnego. Co więcej, zrozumiałem serce wieczności, a potem dotarło do mnie, że na pewno nie ma czegoś takiego jak śmierć. Życie, jak i miłość, nigdy się nie kończy. Wspólnie, życie i miłość, bezustannie pragną rozszerzać swoją ekspresję w całym wszechświecie.

Istoty wielkodusznie podarowały mi tych kilka chwil radości z moich nowo odkrytych myśli kosmicznej doskonałości. Potem, jedna po drugiej, wychodziły do przodu i ustawiały się dokładnie naprzeciwko mnie. Ze swojego umysłu przesyłały do mojego po jednej czarnej skrzynce – każda tak skrzynka miała wielkość mniej więcej wideokaset. Skrzynki dosłowni przechodziły przez moją głowę, a wtedy widziałem to, co można określić jedynie jako wideoklipy przedstawiające wizje przyszłego świata. Niektóre były fascynujące, ale większość mroziła krew w żyłach.

Zobaczyłem upadek żelaznej kurtyny, co kończyło panowanie Rosji komunistycznej. Widziałem spadające bomby na początku pierwszej i drugiej wojny w Zatoce Perskiej, a także ubrane na czarno kobiety, protestujące przeciwko wojnom. Pokazano mi amerykańskie oddziały wojskowe, stojące rzędem na granicy Stanów Zjednoczonych z Meksykiem. Ujrzałem też ostateczną deklarację Republiki Północnej Ameryki, łączącej Kanadę, Stany Zjednoczone i Meksyk w jedno państwo. Widziałem, jak medycyna przechodzi na zadziwiająco skuteczne, uzupełniające i alternatywne modalności, jak na przykład całe mnóstwo fototerapii. Zobaczyłem nowotwory i inne zagrażające życiu choroby, które zlikwidowano za pomocą uzdrawiających różdżek utworzonych ze światła. Ujrzałem także wynalezienie i wprowadzenie w życie nanochipu, który mógł zostać wykorzystany w celach dobrych lub złych. Gdy zrozumie się, że jest on pomocny przy odnajdywaniu zagubionych dzieci lub tropieniu umykającego personelu militarnego w czasach wojny, jest to cudowne. Ale zaraz pokazano mi, że może on zostać użyty do monitorowania działań niewinnych obywateli, a ostatecznie do wprowadzenia śmiertelnego wirusa do ciała niczego nie podejrzewającej ofiary którą chce wyeliminować rząd. Zobaczyłem też, że wszczepiony chip u osób w podeszłym wieku może być bez trudu użyty do przeprowadzania nie pozostawiającej żadnych śladów eutanazji.

Zanurzano mnie w tych obrazowych scenach, pochodzących z przyszłości naszego świata. Wchłonąłem dobrze ponad setkę takich scenariuszy. Wtedy Istoty, wyczuwając mój niepokój, i żywiąc nadzieję podniesienia mnie na duch, powiedziały mi, że przyszłość człowieka nie jest jeszcze przesądzona. Wciąż mamy szansę, by zmienić wynik końcowy, jeśli tylko zwrócimy naszą zbiorową świadomość ku rzeczywistości miłości. Następnie Istoty przekazały mi, na czym ma polegać moja misja. Powiedziały, że ustanowię na Ziemi spirytualistyczny kapitalizm. Stwierdziły, że jest on potrzebny, ponieważ ludzie muszą zdać sobie sprawę z tego, iż nie znajdą bezpieczeństwa w swoich rządach, instytucjach czy religiach. Wszystkie one tworzą konieczne komponenty ludzkiego życia, ale nie chodzi o to, by polegać na nich całkowicie. Istoty przedstawiły ideę, że zamiast żyć w społeczeństwie rządzonym przez bezbożny kapitalizm, każdy z nas znajdzie coś, co uwielbia robić, a następnie wykorzysta ów talent lub dar, by służyć światu, jednocześnie się wzbogacając. To jest właśnie definicja kapitalizmu spirytualistycznego.

Istoty podkreśliły, że możemy wykorzystać swój ludzki potencjał jedynie wtedy, gdy będziemy pamiętać, kim jesteśmy jako wspaniałe, silne i potężne jestestwa duchowe. W Niebie uznaje się nas za bohaterów tylko dlatego, że okazaliśmy się na tyle dzielni, by nieustraszenie przeżyć wielką przygodę, zwaną życiem. Opuszczenie duchowego królestwa w celu narodzenia się na fizycznym planie wymaga ogromnego hartu ducha i niezachwianej wiary. Właśnie z tego powodu Istoty zawsze są w pobliżu, by wspierać nas w każdym wyzwaniu życiowym. My musimy jedynie poprosić. Istoty są gotowe, by pojawić się wraz z natchnieniem, motywacją i zrozumieniem. Sporadycznie dadzą znać o swojej obecności w postaci nazywanej przez nas boską interwencją.

Gdy mijały ostatnie minuty mojego pobytu w niebie, Istoty dały mi ostatnie zadanie: utworzyć ośrodki łagodzenia stresu. Istoty wskazały na to, że jednym z powodów, dla którego wielu ludzi nie żyje w miłości i harmonii, stanowi bezpośredni rezultat nadmiernego stresu, który niesie ciężką energię, przyciągającą zło i strach. To z kolei spowalnia nasze czakramy, męczy naszego ducha i odłącza nas od naszej boskości. Gdy zmniejszamy stres w codziennym życiu, sprawiamy, że więcej światła i śmiechu może przenikać przez nasze życie, a przez to stajemy się zdrowszymi i szczęśliwszymi istotami.
adriel Kobieta
podróżnik porzucając wiezienie
 
Imię: Inka
Posty: 99
Dołączył(a): 30 paź 2010, 11:28
Lokalizacja: k/ Kalisz
Droga życia: 4
Zodiak: koza
I teraz czytając ten fragment mam pewne wątpliwości. Istota, którą spotkał ten człowiek, jako pierwszą, moze być jego własnym Pękiem Indygo, czyli jego JA. Potem jednak spotkał inne istoty, było ich 12 i doszła 13 istota. Symbolika trochę mnie zastanawia :-k
Te "czarne skrzynki", to jakby CD, czyli może jakieś programowanie..???? :-k
Coś nie czuję, by istoty Pęku Indygo tak postępowały i dlaczego ich tyle?
No i w końcu, jeśli ta pierwsza istota była jego ciałem pęku indygo, to dlaczego przekazała swoją niższą manifestację tym 12-13 istotom?

Misja kapitalizmu jakiegośtam cos mnie lekko kopła, negatywnie :twisted:
Współpraca?
Facet pisze, ze pojęcie dobra i zła poza 3D nie wystepuje.. jako takie. To my tak to oceniamy. Więc może jest to jakieś szkolenie osoby w 3D w ciele pęku żółtego i dla dobra tejże aplikuje sie jej szkolonko zaprogramowane przez inne.. istoty, programy... nie wiem, zwłaszcza, że facet siebie ocenił, swoje zycie, negatywnie
adriel Kobieta
podróżnik porzucając wiezienie
 
Imię: Inka
Posty: 99
Dołączył(a): 30 paź 2010, 11:28
Lokalizacja: k/ Kalisz
Droga życia: 4
Zodiak: koza
"Istota Światła nie dała mi czasu na oddanie się temu nowemu i niezwykłemu sposobowi myślenia o sobie samym." -

- ciało pęku indygo nie postępuje w ten sposób.

"Wtedy Istota podniosła mnie, jakby brała w wielkie objęcia" -

- doprawdy nadgorliwość istot z Konfederacji, istota ludzka stała się kaleką energetyczną za sprawą działań ciał Konfederacji i kolektywu Orion.

"Istota Światła dała mi znać, że czas iść." -

- istota powinna sama decydować, gdzie i "kiedy" chciałaby udać się, jak to było w epoce poprzedzającej przybycie istot gadzich i istot z Konfederacji.

"Przybyliśmy na Ziemię w wyraźnym celu nauczenia się prawidłowego wykorzystania naszej istniejącej wcześniej mądrości duchowej. Będziemy postępowali jako swój sędzia i sąd przysięgłych." -

- to jest absurd. Istoty ludzkie zostały zdegradowane w spektrum wymiarów od pierwszego do piątego przez tak zwanych projektantów życia oraz rozmaite istoty bieguna negatyw. Postępowanie każdej istoty jest jej suwerenną, indywidualną mocą wolności absolutnej.

"W ukazującej się mym oczom wspaniałości pojawiły się Kryształowe Miasta o zapierającym dech w piersiach wyglądzie. Gdy zjawiliśmy się u wejścia do jednego z tych miast, spostrzegłem rzędy jakby gotyckich katedr, mających różne kształty i rozmiary." -

- są to struktury utworzone przez istoty z Konfederacji w wymiarze piątym kuli Ziemi. Ich majestatyczny wygląd służy utrzymaniu atmosfery powagi i dostojności. Kompleksy tych struktur są rozmieszczone od pierścienia czerwonego do pierścienia niebieskiego piątego wymiaru. Trafia tam szacunkowo około osiemdziesiąt procent istot ludzkich po opuszczeniu swych ciał fizycznych żółtego pęku. Pierwsze pięć pierścieni wymiaru piątego kuli Ziemi stanowi obecnie eteryczny konglomerat, stworzony w celu "zabezpieczania" istot przybyłych tam po śmierci przed wirami zasysającymi kolektywu Orion oraz innych wspólnot świadomowościowych bieguna negatyw.

"W tej niebiańskiej komnacie mądrości uprzejmie powitało nas dwanaście dodatkowych Istot Światła, stojących za podium utworzonym z kryształu przypominającego czysty kwarc." -

- ta grupa istot tworzy coś w rodzaju jednej z rad Konfederacji, doglądającej kwarantanny kuli Ziemi z pozycji częstotliwości wymiaru piątego tej kuli.

"Trzynasta Istota – ta która pojawiła się jako ostatnia – sprawiała wrażenie przewodniczącej zarządu, gdyż emanowała z niej głęboka mądrość." -

- jak każda tego typu rada, również i ta posiada w swym składzie istotę tak zwaną "przewodniczącą". Od częstotliwości wymiaru siódmego wszelkie wzajemne stosunki kompleksów energii - istot, wskazujące na zależności w strukturach porządkowych, przestają istnieć. Tam wieczne dziecko świadomości nieskończoności zawiera w swych obrazach obydwie polaryzacje biegunowe, które to obrazy można określić mądrymi, jako że gromadzą one w sobie całe doświadczenie przejawu w pierwszej połowie spektrum kontinuum wymiarów.

"hipnotyzująca uczta dla moich oczu" -

- efekt wizualny nie powinien hipnotyzować istoty, która jest w pełni przytomna.


Powyższy fragment, do którego niektórych części odniosłem/am się, stanowi przykład opisu doświadczenia procesu śmierci u istoty ludzkiej - odłączenia się ciała zielonego pęku czakry serca od ciała fizycznego żółtego pęku i udania się do piątego wymiaru kuli Ziemi, którego opisy wizyjne, wskazujące na modyfikację, są tu uwzględnione. W tym przypadku mamy do czynienia z istotą ludzką nieprzytomną na tyle, iż rozmaite istoty z Konfederacji oraz istoty z kolektywów bieguna negatyw, mają możliwość z uwagi na zablokowany pęk indygo tej istoty, możliwość prezentowania swych programowych założeń dotyczących jej rozwoju.

Proces śmierci w przypadku istoty ludzkiej, będącej w dostatecznej symbiozie z ciałem pęku indygo i tym samym otwartym pękiem czakry szyszynki, wygląda inaczej. Istota taka omija pierwsze pięć sfer pierścieniowych, udając się do pierścienia szóstego piątego wymiaru kuli, gdzie następnie sama podejmuje decyzje w kwestii swej aktywności.
Uzuli
Jesteśmy jednością
 
Imię: Robert
Posty: 352
Dołączył(a): 29 maja 2010, 22:33
Dziękuję Uzuli :)
Myśle sobie dalej..
Widać z tego opisu, że istoty ludzkie są tak zmanipulowane, ze kompletnie nie wiedzą, kim są. Facet, który opisał swoje przeżycia (powyzej) tkwił w inkarnacji nacechowanej biegunem negatyw, gdyz nie zdawał sobie sprawy, jak to działa. Do dziś wielu ludzi tak postepuje. Ta wiedza została ukryta.
Rodzimy sie i nasza pamięc zostaje wykasowana, albo zakryta i to jest wielki problem, bo nie mozemy korzystać ze swoich doswiadczeń, swojej wiedzy..
Ta manipulacja jest przerażająca. Dopiero teraz zdaję sie byc świadoma, co sie dzieje. #-o

Zastanawia mnie to, nie wiem, czy mam racje, że gdyby odblokować ludziom ich pamięć, to zmieniliby sie, ponieważ staliby się świadomi. Chyba w księdze wiedzy czytałam, ze jesteśmy zasłoniętymi uświadomieniami, gdyż nie moglibyśmy znieść wiedzy o sobie... #-o
No nie wiem...
Widzac ogrom ludzkiej tragedii, mam inne zdanie.
Cały czas mysle o tym, co to jest kłębowisko myślowe istot gadzich i jaki to ma zwiazek z czymś, co w księdze wiedzy się nazywa ocean myśli najwznioślejszej siły (chyba coś koło tego). Po co to jest tworzone? Kiedys myslałam o tym oceanie, jak o Akaszy. Więc ocean i kłebowisko nie moga być tym samym.
Według mnie, kłębowisko myślowe istot gadzich ma za cel projektowac te mysli na istoty ludzkie w celu pomieszania. Ponieważ człowiek jest słabo świadomy siebie, bierze takie mysli za swoje i kapota....
A wracajac do tematu, wszystko w działaniach Konfederacji i istot gadzich zmierza do odcięcia istot ludzkich od ich pęku indygo. Wtedy stajemy się łatwym obiektem do manipulacji. Ale też sie zastanawiam, jak poprawic połączenie z ciałem pęku indygo?. Od pewnego czasu robie to "domowymi" sposobami :D i zaczęłam widzieć pewne rzeczy jaśniej. Codziennie ludzie umierają i codziennie wpadają w szpony zakamuflowanych istot gadzich i tych z Konfederacji. Gdyby coraz więcej ludzi było świadomych... #-o
Patrzac jednak na doswiadczenie tego człowieka, który napisał cytowaną przeze mnie ksiażkę, to całe zdarzenie miało pozytywny wydźwięk. Facet zrozumiał. Pewnie chodzi jednak o to, że to, co wiedział, przeżył, to była prawda tzw. zmodyfikowana :D Czytałam wiele takich relacji i wszystkie są podobne. Ciekawa jestem, czy kktoś miał przeżycie takie bardziej prawdziwe i jak ono wygląda? Nie dotarłam do takich... #-o
Wygląda na to, że manipulacja w świecie jest niczym w porównaniu z ta kosmiczną... #-o
adriel Kobieta
podróżnik porzucając wiezienie
 
Imię: Inka
Posty: 99
Dołączył(a): 30 paź 2010, 11:28
Lokalizacja: k/ Kalisz
Droga życia: 4
Zodiak: koza
To może i ja się dorzucę do tematu :D

Moje doświadczenia ze stanu śmierci klinicznej są pozbawione, że tak powiem "komitetu powitalnego"
To, czego doświadczyłam, to lot tunelem (w zasadzie przekraczanie poszczególnych linii, coś jak bieg przez płotki), którego schemat przedstawiam poniżej, gdzie linie spirali można zastąpić różnymi kolorami (każda miała inny kolor).
W świadomości informacja w dokładnym brzmieniu:
NIE MA NARODZIN I ŚMIERCI. ISTNIENIEJEMY (i tak w kółko)

Obrazek

Tak na marginesie tego wydarzenia, kolejne wyjścia w kontinuum (OOBE), których doświadczam, są pozbawione kontaktu z opiekunami, nikt się ze mną nie "układa" i nie udziela wskazówek :) Mam silne poczucie wolności i wolnej woli.

Pozdrawiam
Avatar użytkownikairina Kobieta
wolna wola
 
Imię: Irin
Posty: 140
Dołączył(a): 01 lis 2010, 16:01
W rzeczy samej tak właśnie jest. Jeśli istota przybywa z częstotliwości drugiej połowy spektrum wymiarów kreacji nieskończoności wiecznego dziecka tu, w pole wymiaru trzeciego, jak to jest m.in w Twoim przypadku irino, obce są jej wszelkie systemowe oddziaływania zewnętrzne na indywidualne jaznie istot. Doświadczenie, które przeżyłaś, świadczy o znalezieniu się w przedsionku wymiaru siódmego, wówczas kiedy to Twoje ciało pęku indygo przekazało Tobie zacytowane przez Ciebie informacje. To tylko wzmocniło Twoje pole ochronne, blizniacze eye shell, co jest równoznaczne z silną stabilizacją jazni w wymiarze trzecim, która stała się odporna na każdy objaw ingerencji, czy sugestii rozmaitych skrajnych biegunowości, ścierających się między sobą. Istoty z Konfederacji oraz istoty kolektywów bieguna negatyw zdają sobie sprawę, widząc i czując to potężne pole ochronne, iż mają do czynienia z istotą o świadomości nieskończoności, toteż w przypadku istot bieguna negatyw, nie dostrzegają one żadnej szansy na jakiekolwiek drenaż energii. Należy zaznaczyć, iż istoty ze świadomością nieskończoności natychmiast odnajdą wspólny rezonans pomiędzy sobą, czy to w przypadkach odnajdywania się w rodzinnym pokrewieństwie w trakcie inkarnacji, którą same wybrały, czy poza nim.
Potężny buntowniczy, niszczący wszelkie, godzące w wolność naturalnego rozwoju barykady byk - wibracja energii Tau Ceti, napierający w parze z lwicą Manticor - wibracją wojowniczej energii kociej, przełamie każdy system klastra kontroli opartej na hegemonii istot bieguna negatyw. W przypadku zaistnienia emanacji rdzenia galaktyki, do tych legendarnych wojowników przyłączają się także istoty oczy.
Uzuli
Jesteśmy jednością
 
Imię: Robert
Posty: 352
Dołączył(a): 29 maja 2010, 22:33
Z tego, co mi wiadomo, istoty z konfederacji są pozytywem. Dlaczego więc uciekają się one do negatywnych poczynań? Na czym to polega, że mamy się wystrzegać istot z konfederacji, podczas gdy są to istoty o biegunie pozytywu?

Z tego, co mi wiadomo o tej konfederacji, to jest tak, że ingerują w naszą wolną wolę w dobrej wierze, bo wybierają za nas pozytywny kierunek, starają kierować nas na pozytyw.

Jak to jest naprawdę, Uzuli? :D
Avatar użytkownikamisterix Mężczyzna
:)
 
Imię: Michał
Posty: 72
Dołączył(a): 21 lis 2010, 22:57
Droga życia: 9
Typ: 4w3
Zodiak: Byk
misterix napisał(a):Z tego, co mi wiadomo o tej konfederacji, to jest tak, że ingerują w naszą wolną wolę w dobrej wierze, bo wybierają za nas pozytywny kierunek, starają kierować nas na pozytyw.


jaka jest dla Ciebie definicja wolnej woli?
Ostatnio edytowano 21 sty 2011, 20:35 przez irina, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownikairina Kobieta
wolna wola
 
Imię: Irin
Posty: 140
Dołączył(a): 01 lis 2010, 16:01
Dziekuję Wam :)
Widzę, że jeszcze sporo przede mną. Z opowiadań wiem, ze w tych komitetach powitalnych sa także zmarłe wczesniej osoby z rodziny, przyjaciół itp. Choc dopuszczam też, że to są zwykłe projekcje istot gadzich, czy z Konfederacji..

Dan Winter w swoim wykładzie o udanej smierci mówi cos na ten temat, choć pewnie jest to dalekie od doświadczeń Iriny
http://www.youtube.com/watch?v=3x5I3_2vpfQ

W kazdym razie dziekuję.
Taki zwykły czlowiek jak ja musi się jeszcze dużo nauczyć :?
adriel Kobieta
podróżnik porzucając wiezienie
 
Imię: Inka
Posty: 99
Dołączył(a): 30 paź 2010, 11:28
Lokalizacja: k/ Kalisz
Droga życia: 4
Zodiak: koza
misterix napisał(a):Z tego, co mi wiadomo o tej konfederacji, to jest tak, że ingerują w naszą wolną wolę w dobrej wierze, bo wybierają za nas pozytywny kierunek, starają kierować nas na pozytyw.

Czyli wolna wola jest naruszona :)
Pozytyw, negatyw, to tylko polaryzacje, iluzja.
Od pewnego poziomu jest brak polaryzacji.
Awar
 
Z tego, co mi wiadomo o tej konfederacji, to jest tak, że ingerują w naszą wolną wolę w dobrej wierze, bo wybierają za nas pozytywny kierunek, starają kierować nas na pozytyw.

Jak to jest naprawdę, Uzuli?


Co prawda, żaden ze mnie Uzuli, ale co za różnica czy pozytyw czy negatyw, jak brak w tych działaniach Ciebie? Twojej własnej wersji wydarzeń. Albo jesteś marionetką, ale mistrzem marionetek ;)
Avatar użytkownikaAniszai Kobieta
nigdziebądź
 
Imię: Anna
Posty: 149
Dołączył(a): 13 lis 2010, 14:52
Droga życia: 1

Powrót do działu „Inne”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron