Metody relaksacyjne, wizualizacja, hipnoza, regresing i inne podobne zjawiska.

Opowiadanie,sens historii

Post 31 gru 2011, 22:18

Poniewaz nie mam bloga z zapałem na nowy rok przedstawiam co następuje...
Tej nocy,jak zwykle ,wracałem od znajomych ,w nocy, przez miasto klika ulic od nich do siebie, do pokoju w akademiku.
Po drodze dostałem tak silnego ataku lęku,tak przerazony byłem ,ze po drodze usiadłem pod takim wiaduktem na schodkach żeby dojsć do siebie.Być moze pliłem u nich trafkę, bo często po paleniu tego syfu wpadałem w panikę.Takze ze strachu trzęsło mi się całe ciało.
W końcu dotarłem do mojego pokoju i jak to zwykle bywało wtedy miałem przy sobie trochę proszku na uspokojenie.Mojego współlokatora nie było,więc posypałem sobie równą ścieżkę i zażyłem.Siedziałem sobie na krzesle przy stoliku,TV czarno-biały włączone na jakieś soft porno,Byłem zrelaksowany i było bardzo cicho.Całe miasto spało,nie to co Amsterdam który nigdy nie śpi.
Zacząłem układać sobie jakieś domki z zapałek i po chwili przed moimi oczami zacząłem zauważać takie bardzo malutkie punkciki światła.
Takie drobinki energii.Byłem pewien że to przez amfę.W pokoju miałem zapalone światło.Takie punkciki mozna czasem zauważyć jak patrzy się na jasne niebo.
Potem nie wiedzieć czemu wstałem z krzesła i zacząłem wpatrywać się przez okno na okno w budynku naprzeciw które było oświetlone.Stałem tak trochę i wpatrywałem się,I wtedy coś poczułem w ciele.Byłem bardzo wsłuchany w swoją postawę,w to okno i w tą siłę którą poczułem.Jakby jakaś smoła oblepiła moje nogi i przytwierdzała do podłogi.Cały czas byłem nad tym skupiony i czekając co będzie dalej sięgnąłem po papierosa i odpaliłem.Stałem ciągle nieporuszony zapatrzony w dal.I "to " zaczęło podnosić się coraz wyżej we wnętrzu mojego ciała.Jak dotarło do wysokośći płuc i mostka to było coś niesamowitego.Zacząłem bardzo głęboko oddychać i czułem jakby razem ze mną oddychała cała przestrzeń cały pokój,jego ściany i sufit byliśmy jednym i oddychalismy.A to był dopiero początek wrażeń.
Trwało to jakąś chwile,po czym już wiedziałem że to jakaś tajemnicza energia.Dalej ,wzdłuż kręgosłupa podeszła do gardła ,następnie do mózgu i dalej do gałek ocznych ,wypełniając je od środka i wylewając się na zewnątrz przez żrenice.Uczucie jakie mi towarzyszyło przy tym jest nie do opisania.
Niezapominajmy ,że wciąż paliłem tego papierosa.I gdy się zaciągałem słyszałem skwierczenie ,ale nie dochodziło ono z końca papierosa ale z punktu nad papierosem,między brwiami.Miedzy brwiami płonęło moje otworzone 'trzecie oko".
Teraz przyspieszę trochę tę opowieść.
Wyszedłem w tym stanie z pokoju na korytarz aby dokończyć palenie.Po drodze minąłem lustro od którego odwróciłem głowe,żeby się nie oglądać.Do pokoju obok przyszedł inny lokator(student) który zaczął otwierać drzwi ale klucz mu wypadł.Niewiedzieć czemu uśmiechńął się do mnie zmieszany ,że klucz upuścił.
Jak teraz myslę ,musiałem wrócić z korytarza do swojego pokoju.Ale tej drogi nie pamiętam.Obudziłem się nad ranem ,ledwo podniosłem się z łóżka,Bolało mnie całe ciało.I podjąłem natychmiastową decyzję aby wracać do domu do Drawska.Umówiłem się z bratem który akurat był w Szczecinie samochodem . Posprzątałem pokój,zdałem klucze w administracji.I zabrałem się z bratem do domu.
To była pierwsza swiadoma i arbitralna decyzja o chęci powrotu do domu,dotychczas interesowało mnie to co było "na zewnątrz" .W kilka dni po przyjezdzie naszedł mnie znaczący( co się na koncu okarze) sen gdyż...
Zawsze byłem zafascynowany filmami. I było tak że nie stanowiło dla mnie problemu .że przezywam dobry film tak samo jak przezywam wydarzenia z codzienności.Gdy powstały takie filmy jak Truman Show ,czy Matrix to była dla mnie rewolucja.
Ale to się zmieniło wskutek pewnego snu.Otóz sniło mi się ze wpływam na łudce do ciemnej jaskini do połowy wypełnionej wodą.Widze inne osoby w łudkach.Jaskinia jest obszerna ,okazuje się że wyglada i jest takim kinem,Na koncu jest duży ekran a przy ekranie człowiek.Wszyscy czekamy na rozpoczecie filmu.Ja stoje w swojej łudce w ostatnim rzędzie.Wtedy człowiek spod ekranu krzyczy do mnie:"proszę opuscić salę!. no ta daję kroka poza burtę łudki i wpadam do zimnej ciemnej wody i tonę.Sadziłem że już po mnie.Jednak wyciągam reke w górę i czuje ze chwytam linę.Czuje jak moje ciało zostaje pod wodą,A w górę wyciagany jest mój Duch.Jestem w powietrzu i trzymam linę ,jaskini już nie ma ,a widze tylko z góry jezioro i brzeg i ludzi którzy czegoś szukaja.Prawdopodobnie szukają topielca.
Potem jakoś znajduję sie na wysokim piętrze i widzę wróżkę która zaprasza mnie do windy.Zaczynam zjezdzać a własciwie spadać bo winda zaczyna trzeszczec i chyba się urwała.Czuje swoje ciało w locie i zaczynam się potwornie bać,Znowu sądze że juz po mnie.I wtedy się budzę.Nagle otwieram oczy patrze przez okno ,widzę niebo przez okno Jestem wpełni przebudzony,a nie taki zamulony jak zwykle po przebudzeniu.Jednak znowu jest coś nie tak,nie mogę poruszyć ciałem.Jakbym stracił władzę w członkach, to trwało jakieś 2 minuty,po czym mogłem wstać i pojsc do łazienki.
Od czasu tamtego snu, wcale nie ogladm tv ,nie chodze do kina.Media wogóle nie warte są uwagi.
Znalazłem u Junga wzmiankę, że motyw "podzwignięcia z głębiny"we snie, oznacza jakąś kolosalną przemianę w psyche.Nic głebiej nie mogę powiedzieć.I nie wiadomo w kategoriach psychologicznych kim jest ten kto wychodzi z wody.Bo doznał przemiany.
Chyba przez 10 lat zyłem w napięciu nie wiedząc jak rozumieć i co to wszystko znaczy?Az zdarzył się oczywiscie niewiarygodny moment.Szczególnie jakas nieufnosc do przekazów TV mna paralizowała. I owego wieczora siedzac przy tv gdy mama prasowała w tv leciał program w którym syn przedstawiał swoje by tak rzec z grubsza uczucie do matki.
Mama prasując i oglądając powiedziała do mnie: widzisz!
To było dla mnie jak głos spod ekranu w tym snie z łudką co mówił: proszę opuscić salę!.Sytuacja była ta sama. tylko nie było to kino a tv i realnosc która po chwili obruciła się w nie realnosc.Byłem tak zdumiony tym podobienstwem zdarzen,ze poczułem jakby coś oderwało się odemnie z głowy i poszybowało w górę.Wstałem z fotela i poszedłem krokiem chwiejnym do swego pokoju.Spałem i lezałem dwa dni doszukując się przyczyn tych rewelacji.
Pisałem ze wg Junga nie wiadomo kim jest ten kto wychodzi z wody.Doczytałem na szczęscie, ze tym co" podnoszone"(mój duch) a więc tym co podnoszone jest "tresc numinalna"! Czyli tresc bardzo istotna,i ta którą po prostu zyje człowiek.Gdyz powiem ze teraz interakcja między mną a materiałem w tv a osobą ktora ze mna ogląda [nadal często mama} jest nieistotna. Kontakt ,napięcie i koncentracja w tym podobnych sytuacjach poszybowały w górę wbrew grawitacji ,jak w tym snie zresztą proroczym.
Mysle skąd Jung mógł znac ze tym co podnoszone jest tresc numinalna,wielce go cenię za znajomosc duszy.oraz to ze połączenie swiadomosci z nieswiadomoscią ma skutek zbawienny.
Listen to my muscle memory.
Avatar użytkownikafalko Mężczyzna
wysłuhaj pamięci mych muskułów
 
Posty: 706
Dołączył(a): 13 lip 2007, 19:40

Re: Opowiadanie,sens historii

Post 01 sty 2012, 12:52

Dziękuję za tą opowieść - wspomnienie?
Budźmy się, budźmy, wyciągajmy się z głębin ;)
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
Avatar użytkownikaTil Mężczyzna
Poszukujący
 
Posty: 1614
Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
Droga życia: 11
Zodiak: tygrys

Re: Opowiadanie,sens historii

Post 01 sty 2012, 15:04

Zawsze intrygowało mnie, że ludzie potrafią dokonać dużego "skoku" w jednym krótkim momencie. U mnie wszystko raczej musi przebiegać stopniowo, krok po kroku. Mówiąc o rezygnacji z oglądania tv, to najpierw, lata temu, stwierdziłem, że w większości filmów z grubsza chodzi o jeden z zaledwie kilku tematów; powstawały nowe filmy, a ja ciągle widziałem to samo, ten sam produkt w nowym opakowaniu. Zaczęły mnie coraz bardziej nudzić. Potem stwierdziłem, że MTV, które jako dziecko uwielbiałem, i w którym poznałem wiele zespołów, które do dzisiaj lubię, spada coraz bardziej "na psy". Potem, że w ogóle nie ma programów "na poziomie"... I tak z miesiąca na miesiąc, stopniowo.

Słyszałem nie raz historie, że ludzie pod wpływem jednego snu potrafią radykalnie zmienić życie. Moje sny, jeśli za daleko odbiegają od mojego aktualnego punktu widzenia, właściwie nie mają na mnie dużego bezpośredniego wpływu. Widziałem tam wiele "fantastycznych" wyjaśnień nt. natury wszechświata etc. - ale jeśli te obrazy za bardzo różnią się od moich przekonań, w dużej mierze ignoruję je. Nawet nie mam ochoty o nich pisać ani nikomu mówić - jeśli ja nie widzę w nich bezpośredniej logiki (choć mogą, być może, mieć szerszy sens), to jak inni mieliby to stwierdzić? ;)

Jung miał bardzo szerokie horyzonty myślowe. Jeśli ktoś czytał jego biografię, to wie, że od dzieciństwa miał "ezoteryczne" bądź "religijne" doświadczenia, studiował bardzo dużo i to najróżniejszych dziedzin, nie wyłączając alchemii, astrologii czy dalekowschodnich nauk.
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 826
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon

Re: Opowiadanie,sens historii

Post 01 sty 2012, 18:33

Falko ty epicki gościu! xD

Osobiście wolę wylewać poprzez słowa swoje odczucia.
Nigdy chyba jeszcze nie opisałem tego tak bezpośrednio.

Bo celowo chcę, aby nie były widoczne składowe TEGO STANU.
Nie chcę żeby ktokolwiek utknął w powtarzaniu tych samych rzeczy.
Aby uwarunkował się moim doświadczeniem.

Dlatego mnie posądza się o klepanie bez sensu.
Bo nie mówię o przyczynie JAWNIE.
Dlatego dla umysłu moje słowa to straszna papka, bo nic nie wynika z niczego. xD

Zrobiłeś to mistrzowsko.
Zainspirowałeś mnie.

Bo widzicie...
Wiele mówiłem o kartach, które mam w ręce...
O kolorach i kształtach figur.

Ale teraz tak myślę...
Że chyba już pora...
Odsłonić Swoje Karty! : )
Użytkownicy, którzy podziękowali za post: agaton
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok

Re: Opowiadanie,sens historii

Post 01 sty 2012, 19:00

Miło mi cię goscić,ten mój tekst ,,hmm jest inny od tych naukowych filozoficznych czy pseudofilozoficznych tekstów i tej pracy umysłu co zwykle robię, chyba własnie epicki, ponadto hmm przykłady lezą na ziemi a moje ja wskutek tego tekstu chyba jeszcze nie lezy nagie na chodniku.
Listen to my muscle memory.
Avatar użytkownikafalko Mężczyzna
wysłuhaj pamięci mych muskułów
 
Posty: 706
Dołączył(a): 13 lip 2007, 19:40

Re: Opowiadanie,sens historii

Post 01 sty 2012, 19:19

falko napisał(a):Miło mi cię goscić,ten mój tekst ,,hmm jest inny od tych naukowych filozoficznych czy pseudofilozoficznych tekstów i tej pracy umysłu co zwykle robię, chyba własnie epicki, ponadto hmm przykłady lezą na ziemi a moje ja wskutek tego tekstu chyba jeszcze nie lezy nagie na chodniku.


Twój tekst nie jest podobny, ani możliwy do porównania do niczego. : )

Czy z JA może się coś stać?
Czy to JA sprawia, że wszystko się dzieje? : )

To zasadnicze pytanie.
Czy jesteś Uwikłany, czy jesteś Przyczyną? : )
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok

Re: Opowiadanie,sens historii

Post 01 sty 2012, 19:50

Czy z JA może się coś stać?
Czy to JA sprawia, że wszystko się dzieje? : )

To zasadnicze pytanie.
Czy jesteś Uwikłany, czy jesteś Przyczyną? : )


cos moge powiedziec .....juz był wątek bezlitosnych prawdomówców, którzy postulowali ze "ja" nie istnieje.
Ja nie wątpię ze istnieje aczkolwiek w róznych przypadkch Ja/ego moze się rozpasc wskutek wyniszczenia,
Raczej to cos trwałego ale nie tak jak konstrukcja z zelbetonu czy nie jest wyryte na kamiennych tablicach.
Mysle ze to nie Ja sprawia ze wszystko się dzieje to raczej jakas zewnętrzna istota tym Ja porusza, aczkolwiek Ja wszędzie znajduje dla siebie potwierdzenie,bo jest uwikłane, Gdy jestes czystym patrzeniem i widzisz swiatło i przestrzen- jestes czystym poznaniem,ale w tym wypadku poznajesz tylko swiatło i przestrzen własnie.Chyba ze "właczysz" myslenie wtedy poznajesz juz coś więcej niz to co widzisz co ci się narzuca samo przez sie.
Jak mówiłem mozna utracić i odzyskac Ja ,raz w skutek wyczerpania zasobów "Ja" a w drugim przypadku odzyskac przez pracę lub po prostu jak to się mówi "wrócic do siebie"
Jesli w ogóle mogę coś powiedziec o tekscie to niekoniecznie nalezy to do najlepszych słów jakie mozna o nim powiedziec,
CHyba chodziło o to zeby odpocząc i cos napisac tak zeby nie uwikłac sie w rozkminki,w jakie zwykle popadałem.
Listen to my muscle memory.
Avatar użytkownikafalko Mężczyzna
wysłuhaj pamięci mych muskułów
 
Posty: 706
Dołączył(a): 13 lip 2007, 19:40

Re: Opowiadanie,sens historii

Post 01 sty 2012, 20:21

W rozkmince też jest "Sfera Ciszy".
Robienie to tez medytacja. : )

Kij ma dwa końce.
Ale to one i przestrzeń między punktami go tworzą.
Czyli podstawiając.
Ty [pierwszy koniec kijka] robiący coś by osiągnąć Cel [drugi koniec] stwarzasz kijek, jednak jednocześnie Doświadczasz Tego.
Kijek "Życia" się dzięki temu materializuje.

Ale Ty obserwujący kreowanie kijka...
To osobowe JA.
Możesz je dowolnie modyfikować, stracić, przypominać sobie, zmieniać, ucinać.
To Ja jest z Tego świata.
Wikłają go więc prawa Tego Świata.
To oczywiste.
Kamień podlega tym samym zasadom co góry.
Czyż nie?

Mówiąc "JA" nie mówię do "ziemskiego Ja".
Tylko do Tego co jest Jego Świadome "ziemskiego Ja".
Do Tego co Jest Prawdziwie Wspólne.
Do Tego co nie odchodzi ani nie przychodzi.

Nie możesz przestać Doświadczać.
Nie możesz Doświadczyć niczego poza Sobą.
Możesz Doświadczać Tylko TERAZ.
To Jest JA, o którym mówię. : )

Ja Bezosobowe, które posiada Potencjał przejawiać się jako osobowe, to czysty Akt Doświadczenia.
Nie zadecydowało, aby przejawić się Tak o jak widać.
JA nie decyduje.
Ja Ziemskie już a i owszem. : )

Czego mogłoby doświadczać JA Absolutne, gdyby nie miało przedstawiciela Siebie, który mógłby zostać doświadczony?
Jak nieuchwytne mogłoby Doświadczyć Samo Siebie?
Musi istnieć "Uchwytny", który mógłby doświadczyć Braku "Uchwytności".
"Umrzeć zanim się umrze". : )

I tak pojawiłeś się Tu.
W Tym ciele, które Ci się przytrafiło. : )

Tak! To Piękne!
To Zachwycające! : )
Uwielbiam jak mówisz. ^ ^
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok

Re: Opowiadanie,sens historii

Post 01 sty 2012, 20:52

Wlasnie ! nie tylko ty tak masz,posłuchaj tego,to moje ulubione co nawiazuje jakos do twojego,tekst piosenki pewnego zespołu,moze dostrzezesz aluzje a moze nie, do tego jest muza bardzo ekstatyczna jak sam tekst ,cytuję.

Ledwo pamiętamy kim albo czym bylismy przed tym cennym momentem.
Wybieramy by być tu własnie teraz
Trzymamy się,pozostajemy wewnątrz.
Tej świętej rzeczywistośći,tego świętego doswiadczenia ,
Wybieramu by być tu.

To ciało,to ciało mnie trzyma.
Przypomina mi,że nie jestem w nim sam.
To ciało trzyma mnie,czuję wiecznośc.
Cały ten ból jest tylko iluzją.

Żywy
W tej świętej rzeczywistości.
Kręcąc sie dookoła
Wirując,wyczerpując cyklicznie nowe doswiadczenia.
Rozpoznając to jako prezent i święto.
Szansę oddychania i bycia żywym.

To ciało mnie trzyma,przypomina o mojej śmiertelności.
Ująć ten moment,pamiętac,że jesteśmy wieczni.
Cały ten ból jest tylko iluzją.
Listen to my muscle memory.
Avatar użytkownikafalko Mężczyzna
wysłuhaj pamięci mych muskułów
 
Posty: 706
Dołączył(a): 13 lip 2007, 19:40

Re: Opowiadanie,sens historii

Post 02 sty 2012, 02:25

W sumie naturalnym sposobem rozwoju tak indywidualnego człowieka (tak na poziomie fizycznym, duchowym, energetycznym, mentalnym - praktycznie każdym, tylko nazewnictwo dla zjawisk będzie inne, ale zasada ta sama) jak i społeczeństwa ludzkiego (które praktycznie bez ograniczeń można porównywać na każdym stopniu złożoności do pojedynczego człowieka) jest powolna ewolucja poprzez pojedyncze zachodzące mutacje...

Pozwolę sobie zacytować z w zasadzie popkultury, a jednak z serii która w pewnym sensie ma 'coś' w sobie:
"Mutation: it is the key to our evolution. It has enabled us to evolve from a single-celled organism into the dominant species on the planet. This process is slow, and normally taking thousands and thousands of years. But every few hundred millennia, evolution leaps forward."
Moje (dość dosłowne, nakierowane na przekazanie jak najwięcej oryginalnego sensu) tłumaczenie dla angloniekompatybilnych ;)
"Mutacja: ona jest kluczem do naszej ewolucji. Ona pozwoliła nam wyewoluować z jednokomórkowego organizmu w dominujący gatunek na naszej planecie. Ten proces jest powolny, normalnie zabierający tysiące i tysiące lat. Jednak co każde kilkaset mileniów, ewolucja skacze naprzód."

'Ja' jest tylko jednym z poziomów naszych 'ciał' - czymś na pograniczu światów, poziomów mentalnego i emocjonalnego. Jego rozpad częściowy lub całkowity może nastąpić tak samo jak i każdego innego z nich, ba, doświadczamy tego na małą skalę ciągle, ale czasem jakieś zdarzenie może nas 'walnąć w głowę młotkiem' - często bywa to po prostu traumatyczne przeżycie... Często bywa to po prostu okres dojrzewania psychofizycznego (generalnie traktowany jako jedna z największych fizjologicznych traum psychofizycznych na równi z, albo zaraz po byciu urodzonym)... Wtedy trafione młotkiem 'Ja' rozpada się na mniejsze i większe kawałki o ile z jakichś powodów nie było bardzo mocno utwardzone wcześniej (a zwykle nie jest, raczej patologią jest jeśli jest za twarde, ale też może być jeśli całkiem rozsypuje się w pył), z których potem część pozbieramy i spróbujemy ułożyć z powrotem na znane miejsca, części nie znajdziemy - postaramy się je w miarę możliwości i pamięci odtworzyć takimi jak były, a te kawałki które nam się nie podobały wyrzucimy...
To samo może się dziać i dzieje się na każdym poziomie naszego istnienia, ciągle ukruszają się fragmenty, my zalepiamy dziury albo doklejamy te fragmenty z powrotem...
Natomiast właśnie te gwałtowne, nagłe zmiany, szczególnie gdy rozsypało nam się pod łóżko za dużo fragmentów i musieliśmy dolepić od nowa duży kawałek, są tymi nagłymi olśnieniami. A czasem znalezieniem pod fotelem jakichś kawałków których wcześniej nie mieliśmy w tym zestawie - po prostu przypomnieniem sobie czegoś, choćby i z poprzednich istnień, czy skąd innąd wiedzy którą już kiedyś zdobyliśmy...

Tak czy inaczej, ja osobiście wielopoziomowo (fizycznie, mentalnie, energetycznie, duchowo) zaadaptowałem jako jedno z moich mott, "Mutant and proud"...
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
Użytkownicy, którzy podziękowali za post: TheLovePolice
Avatar użytkownikaTil Mężczyzna
Poszukujący
 
Posty: 1614
Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
Droga życia: 11
Zodiak: tygrys

Re: Opowiadanie,sens historii

Post 02 sty 2012, 20:38

Kolejne opowiadanie,pt "Sztukmistrz"....przyjemnej lektury zyczę wszystkim.

Dla małego chłopca jego podwórko i stodoła było czym wielkim i magicznym,Zawsze bawiło się na nim duzo innych dzieci z sąsiednich ulic ,gdyz poniemieckie gospodarstwo na jego ulicy było największe i najciekawsze.
Wśród jego towarzyszy zabaw był jeden najbardziej dotknięty przez los rówieśnik.
Jego matkę pozbawiono praw rodzicielskich więc jego i jego starszego brata wychowywała ciotka.
Pewnego ponurego popołudnia Nasz bohater Marcin poszedł do tego chłopca wyciągając go z domu i zachęcając do niebezpiecznej zabawy jaką było chodzenie po murach zawalonej stodoły. Niechętnie kolega Marcina przystał na to.Marcin lubił także wspinac się na drzewa i tez jego towarzysz często z nim to robił.
Ledwo gdy chodząc po murach zrobili parę kroków jego kolega(miał na imię Tomek)spadł.Marcin pobiegł do jego domu i powiedział ciotce Tomka o wypadku.
Tomek spadł z wysokości 3 metrów ,bardzo się poturbował rozbił głowę i złamał obojczyk.
Marcin schował się potem we własnym pokoju ,czuł się winny.Chciał zobaczyc swą winę,ujerzec ją i zawsze gdy to chciał –przegladał się w lustrze.Takze po bujkach z kolegami w szkole gdy miał siniaki na twarzy i poczucie klęski zawsze się przeglądał.
Dyskretny nonsens lustra,nie był dla niego głupi.

Po latach w wyniku okoliczności które muszę wziąć w nawias i trzykropek(…)Matka Marcina zawiozła go do szpitala.Był chory. Dziwnie i zaczepnie potraktował jednego z pacjentów który wydał mu się nieznany i podejrzany.Sprowokował nieporozumienie na Sali telewizyjnej,i w efekcie znów czuł się winny oraz zaniepokojony.
Lezał na łuzku modląc się i przeczuwał cos co może nadejść strasznego.
Drzwi do jego sali były otwarte,a za nimi powoli zblizało się zło.Nagle zobaczył rękę zza framugi,która machnęła własnie do niego i odgłos zamykanych drzwi do toalety.
Poczuł kłucie w pęcherzu wiec wstał i szedł do toalety. Wszedł lecz nie mógł się załatwic,nagle poczuł się fatalnie,zaczął drzec dostał ataku epilepsji w tej toalecie ale nie upadł.Wyszedł i szedł na nogach z waty do dyżurki pielęgniarek.Odział szpital był spory a tuz przed duzurką upadł zwalając się na podłogę.Pielegniaze usłyszeli grzmot i szybko, za szybko podnieśli Marcina za ramiona i odnieśli do jego sali,Rozbił głowę,lecz zszywanie rany nie było konieczne.Podłoga była twarda a Marcin dośc fortunnie upadając obrucił głowę na bok.Gdyby spadł na potylicę….
Nie chorował na padaczkę.Siedział na łózku patrzac tępo w parapet na którym były ciastka-wedlowskie delicje.Pielęgniarze nawet nie wytarli krwi która spłynęła po szyji krtani i rękawie szpitalnej pizamy.
Wtem ,do jego sali wszedł męzczyzna z którym wczesniej sprowokował nieporozumienie na sali TV. Bez słowa sięgną po kawałek papieru toaletowego i ją wycierac rękaw Marcina z krwi.Po czym powiedział: Wytarłem. I za chwilę sięgną po ciastko z parapetu.
Mogę?-zapytał ,
Marcin odchrząkną potwierdzająco.Nie mógł mówic.Patrzył tępo na to jak męzczyzna sięga po ciastko.I nie mógł oderwac od tego widoku oczu.
Odejdz-powiedział Marcin
Męzczyzna odszedł i już nigdy na oddziale Marcin jego nie zauważył.
Dlaczego ten męzczyzna wytarł krew z rękawa.?myslał Marcin, Czy ten upadek to jego robota?,machnięciem ręki magicznie oddzielił ciało eteryczne od fizycznego i spowodował epilepsję i upadek.?Czy to był Sztukmistrz czarnej magii?
Jak zwykle nie wiedział ,nie znał odpowiedzi ,więc jak zawsze wstał i podszedł do lustra
Zobaczył strugę krwi na krtani której męzczyzna nie dotknał.
Listen to my muscle memory.
Avatar użytkownikafalko Mężczyzna
wysłuhaj pamięci mych muskułów
 
Posty: 706
Dołączył(a): 13 lip 2007, 19:40

Powrót do działu „Inne”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości