Psychologia, działanie mózgu.
większość działań ludzkich kojarzą nam się z bezsensownym udawaniem i marnowaniem pieniędzy. Nie wychodzimy do ludzi, unikamy tłumów, nie mamy praktycznie znajomych. Drażnią nas wszelkiego rodzaju spotkania, cały czas byle do domu.


Żyjesz wśród ludzi, a czujesz że jest inny świat, lepszy. Dlatego nie idziesz ślepo za tłumem, nawet nie opłaca Ci się wchodzić w relacje z nimi, bo one są zatrute. Ci ludzie są toksyczni, a to wina postępu technologicznego i ślepego bytowania w umyśle. Przez to zapomniano o SERCU. A Jakie to serce jest? Sentymentalne. Wszystko ożywia.

Mamy problemy z zaufaniem, ponieważ co komuś nie ufamy, czym prędzej wystawia nas do wiatru lub jedynie wykorzystuje- próbowałyśmy z naprawdę różnymi ludźmi.


Wykorzystują, bo sami zostali wykorzystani. Brak im bezwarunkowości. Sądzą, że muszą zabierać, żeby mieć więcej. Nie wiedzą, że czym więcej dają tym nigdy im nie braknie.

Zaufanie? Wszystko co powiesz głośno, tak jakbyś to powiedziała całemu światu. I tak w końcu wyjdzie na jaw. Jakby była to naprawdę tajemnica, zachowałabyś to dla siebie.

Witam, od dłuższego czasu doświadczam z mamą brak sensu życia, nie cieszy nas nic (jeśli już to bardzo krótkotrwale),


Czujemy, że wariujemy. Wegetacja z dnia na dzień jest nieznośna.


Sens nadajemy sobie sami. Każdy ma swoje talenty i powinien je rozwijać, bo za nie będziemy rozliczani. Znajdź sobie zajęcie. Nie wiesz jakie? A co tam u Twojego ciała? w formie jest? A jak tam z energetyką? Poprawna? Jak nie wiesz co robić, to zacznij od siebie. Popraw swoją witalność. Swoje zdrowie... Bynajmniej ja na to wpadłam podczas twojego aktualnego stanu. Przeszłam przez to samo....

Przejdź do serca, ono ze wszystkiego cieszy się. Umysł wszystko neguje. Radość jest w nas ciągle, tylko śmieci ją zasłaniają. Pozbądź się ich. Zacznij się oczyszczać. Czytaj o tym książki. Pomogą :)

Trzeba włożyć wysiłek w smutek, ale i również w radość.
Miłość jest ciepła, nienawiść również. Tylko obojętność jest zimna.

Kreuj siebie. Dostałam własną wolę, jesteś bogiem we własnym ciele. Twórz buntowniku, zostałaś zesłana na ziemię to pokaż na co Cię stać ;] Nie masz takiego obowiązku jak Bóg, spójrz nawet sami ze sobą nie potrafimy poradzić.


CZYTAJ i MEDYTUJ = DZIAŁAJ = ŻYJ

;* buziak dla Ciebie
Poznaj siebie, a poznasz wszechświat.
Avatar użytkownikaFantasstka Kobieta
 
Posty: 110
Dołączył(a): 16 maja 2012, 20:46
Droga życia: 4
Twoje słowa tchną taką pozytywną energią - mnie też one się przydały. Dzięki
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec
Czytałam bardzo wiele, aż nadto. Ciągle same wskazówki.
Zero... konkretów?

Do kogoś, kto nie czuje tego co Wy, można mówić i mówić.
I mówić. I co? I nic. Bo muszę to poczuć.
Najpierw.
Avatar użytkownikaMea
 
Posty: 98
Dołączył(a): 07 mar 2012, 00:16
Nie wystarczy tylko czytać, słuchać. Trzeba też dokonać próby zastosowania tych wskazówek, w życiu.
Nie jest to trudne, wystarczy, chcieć.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec
Mea twój stan to obojętność duchowa...
Musisz nauczyć się żyć, poznać świat, doświadczyć jak małe dziecko.
Wiem, że czytając to masz w sobie niechęć. Zwalcz to ;)
Poznaj siebie, a poznasz wszechświat.
Avatar użytkownikaFantasstka Kobieta
 
Posty: 110
Dołączył(a): 16 maja 2012, 20:46
Droga życia: 4
Avatar użytkownikaDon Juan Matus Mężczyzna
 
Posty: 239
Dołączył(a): 10 maja 2009, 11:03
Lokalizacja: Białystok
Mea napisał(a):Czytałam bardzo wiele, aż nadto. Ciągle same wskazówki.
Zero... konkretów?

Do kogoś, kto nie czuje tego co Wy, można mówić i mówić.
I mówić. I co? I nic. Bo muszę to poczuć.
Najpierw.


jak sama przerobisz ,że nie musisz tylko ...... tutaj wstawisz co odkryjesz
to TO bedzie dla Ciebie konkretem....

z przebudzeniem jest taki tylko jeden KONKRET każdy z nas doświadcza tego sam a do innych możemy kierować tylko swoje słowa by łatwiej lub lżej było im szukać.... jeśli potraktujesz nasze słowa jako rady zawsze będzie niezrozumienie bo ja przynajmniej ci nic doradzić nie mogę....

sama miałam swoje widziadła, swoje uczucia, swoje wzloty i upadki
i nadal jakieś mam przypominając sobie, że można medytować wolniej, bez uniesień jak dawniej, bo tego już doswiadczyłam

mozna iść do przodu wiedząc,że się czasem cofam ale jak mądrze powiedziała do mnie pewna kobieta: raczej nie zdarza się by człowiek cofał się w życiu swoim bo nigdy nie wie mniej niż wiedział przed chwilą, dosłownie było: ,że raczej ludzie głupszymi się nie stają ale my się długo znamy więc gadamy inaczej bo wiemy,że opisując cos,jako głupie opisujemy "stan" a nie człowieka czy jego "głupotę" - to by wymagało dłuższego wpisu a mam ochotę i miałam napisać ci tylko tyle

pa,pa
by kiedyś zobaczyć tęczę w sobie:)
Avatar użytkownikaVioletHill
Fiolet i Biel we mnie już jest
 
Imię: VioletHill
Posty: 163
Dołączył(a): 24 gru 2012, 13:52
Mea,
To stan przejściowy, minie. Nie bójcie się z mamą tego smutku, poczucia wyobcowania, samotności. Nie uciekajcie od tych przykrych emocji. Macie siebie nawzajem, to wielki kapitał! Wspierajcie się, bądźcie dla siebie takie, jak chciałybyście, by byli ludzie dla Was. Pojawi się w końcu pasja życia, tylko warunek jest jeden. Nie uciekajcie od emocji - przeżywajcie je, pozawalajcie im przepływać przez Wasze ciala. Emocje są drogowskazami do tego czego pragniecie lub nie. Ale odtrącone będą upominały się o uwagę, natomiast ukochane=przeżyte dadzą wam wolność, przypływ energii, dostęp do własnych krysztalowych zasobów.
Wszyscy mamy wiele emocjonalnych warstw, jedne mniej inne bardziej wyparte, przykryte czym innym dla niepoznaki. Lęk przed przeżywaniem niechcianych emocji sprawia, że nie możemy dostać się do naszych prawdziwych zasobów, do własnego ducha, do czytania z siebie samego. Uwolnijcie emocje a pojawi się pasja życia. Pasja, nie cel, bo życia prawdopodobnie nie ma celu ( to moje osobiste zdanie na ten temat). Piszę z doświadczenia, przez długi czas byłam w martwym punkcie, wcześniej wiele miesięcy w depresji. Dziś żyję pasją, żyję z pasją, pomagam innym. Dlatego wiem że to możliwe - odkryć prawdziwą siebie, swój wielki potencjał, swoją do siebie miłość. Od mniej więcej dwóch lat jestem świadkiem jak inni ludzie doznają tego stanu, jak znajdują swoją własną istotę w sobie samym. To, co przeżywasz nie jest niczym niecodziennym ani wyjątkowym. To bardzo dobrze rokuje.To tylko etap. Wszystko mija. I to co wydaje się dobre i to co uważamy za niedobre. W gorszych chwilach pamiętaj - wszystko mija.
Jeśli ktoś nie chce sam skłonić się ku świadomemu przeżyciu emocji, one i tak znajdą drogę do wyjścia z ciała. Będą się tak do nas dobijać, że stworzymy sobie jakiś dramat, żeby w końcu móc je przeżyc, w pełni i do końca. Ale to naprawdę nie jest konieczne w tak bolesny sposób. Można łatwiej, z szacunkiem i akceptacją.
Antenka Kobieta
Jedyna pewna rzecz to zmiana
 
Imię: Aneta
Posty: 113
Dołączył(a): 10 lis 2010, 13:35
Lokalizacja: Staszów
Droga życia: 11
Zodiak: baran/pies

Powrót do działu „Psychologia”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość