Zjawisko snu, świadomego i tego zwykłego. Techniki oneironautyczne, opisy Waszych snów.
Ostatnio miałam dwa dziwne sny, w odstępie kilku dni (chyba dwóch).

W pierwszym śnie po prostu spałam / leżałam obok mojego chłopaka i on nie robił nic złego, ale czułam, że jest taki zły do szpiku kości, przez co strasznie się bałam i krzyczałam ile sił w płucach by ktoś z domowników to usłyszał i mi pomógł. Ostatecznie mój chłopak mnie obudził mówiąc, że krzyczę przez sen.

Dzisiaj miałam taki sen, że moja matka była przesiąknięta tym złem. Śniło mi się, że odwróciła na fotelu mojego chłopaka albo mojego brata (nie wiem dokładnie, ale wydaje mi się, że to był jednak mój chłopak) i kazała nic nie mówić i zepchnęła śpiącego psa z 3 piętra. Zobaczyłam to i zaczęłam znowu krzyczeć po pomoc by ktoś ją powstrzymał, taki sam rodzaj krzyku i przerażenia jak w pierwszym śnie, sama z jakiś przyczyn nie byłam w stanie powstrzymać.

Pies przeżył ten upadek i potem moja matka zachowywała się jak gdyby nigdy nic, ale ja nie mogłam się tak zachowywać i udawać, że nic się nie stało i w odpowiedzi na moje zachowanie moja matka najpierw się awanturowała, że ona ma prawo robić co uważa za słuszne, a potem widząc moją minę przeistoczyła się w skruszoną i zaczęła niby żałować tego, a ja po prostu wyszłam z pokoju zaszokowana i obrzydzona i tym co zrobiła wcześniej i tym zachowaniem teraz.

Zastanawiam się, co mogą oznaczać takie sny, bo nigdy wcześniej nie śniło mi się bym tak krzyczała (nawet jak miałam koszmary to raczej nigdy nie krzyczałam we śnie tak głośno i desperacko, raczej skupiałam się na ucieczce / rozwiązaniu). W obydwu snach to krzyczenie po pomoc było bezskutecznie i po paru sekundach zaczynało być krzyczeniem dla samego krzyczenia, żeby krzyczeć jak najgłośniej, jakby żeby coś rozedrzeć w sobie, albo na zewnątrz nie wiem... może żeby coś wydobyć z siebie..

Może to symbolizuje przełamywanie lodów w wyrażaniu siebie, bardziej akcentowania tego na co się nie zgadzam i własnych granic? Ogólnie jestem bardzo spokojna, wręcz stłumiona (zwłaszcza dźwiękowo, tak zostałam wychowana, by być cicho), często pozwalam na więcej niż bym chciała i ulegam zwłaszcza wobec mojej matki... ostatnio właśnie chciałam to zmienić, ale powoli mi idzie, więc może stąd te sny? Ale nie wiem skąd to zło które mi się przyśniło w moim chłopaku..
Słońce gorące
Avatar użytkownikaluth
 
Imię: Alicja
Posty: 1085
Dołączył(a): 31 mar 2010, 23:06
Lokalizacja: Warszawa
Droga życia: 11
Typ: 7w8
Zodiak: Byk, Koza
luth napisał(a):Ostatnio miałam dwa dziwne sny, w odstępie kilku dni (chyba dwóch).

W pierwszym śnie po prostu spałam / leżałam obok mojego chłopaka i on nie robił nic złego, ale czułam, że jest taki zły do szpiku kości, przez co strasznie się bałam i krzyczałam ile sił w płucach by ktoś z domowników to usłyszał i mi pomógł. Ostatecznie mój chłopak mnie obudził mówiąc, że krzyczę przez sen.

Dzisiaj miałam taki sen, że moja matka była przesiąknięta tym złem. Śniło mi się, że odwróciła na fotelu mojego chłopaka albo mojego brata (nie wiem dokładnie, ale wydaje mi się, że to był jednak mój chłopak) i kazała nic nie mówić i zepchnęła śpiącego psa z 3 piętra. Zobaczyłam to i zaczęłam znowu krzyczeć po pomoc by ktoś ją powstrzymał, taki sam rodzaj krzyku i przerażenia jak w pierwszym śnie, sama z jakiś przyczyn nie byłam w stanie powstrzymać.

Pies przeżył ten upadek i potem moja matka zachowywała się jak gdyby nigdy nic, ale ja nie mogłam się tak zachowywać i udawać, że nic się nie stało i w odpowiedzi na moje zachowanie moja matka najpierw się awanturowała, że ona ma prawo robić co uważa za słuszne, a potem widząc moją minę przeistoczyła się w skruszoną i zaczęła niby żałować tego, a ja po prostu wyszłam z pokoju zaszokowana i obrzydzona i tym co zrobiła wcześniej i tym zachowaniem teraz.

Zastanawiam się, co mogą oznaczać takie sny, bo nigdy wcześniej nie śniło mi się bym tak krzyczała (nawet jak miałam koszmary to raczej nigdy nie krzyczałam we śnie tak głośno i desperacko, raczej skupiałam się na ucieczce / rozwiązaniu). W obydwu snach to krzyczenie po pomoc było bezskutecznie i po paru sekundach zaczynało być krzyczeniem dla samego krzyczenia, żeby krzyczeć jak najgłośniej, jakby żeby coś rozedrzeć w sobie, albo na zewnątrz nie wiem... może żeby coś wydobyć z siebie..

Może to symbolizuje przełamywanie lodów w wyrażaniu siebie, bardziej akcentowania tego na co się nie zgadzam i własnych granic? Ogólnie jestem bardzo spokojna, wręcz stłumiona (zwłaszcza dźwiękowo, tak zostałam wychowana, by być cicho), często pozwalam na więcej niż bym chciała i ulegam zwłaszcza wobec mojej matki... ostatnio właśnie chciałam to zmienić, ale powoli mi idzie, więc może stąd te sny? Ale nie wiem skąd to zło które mi się przyśniło w moim chłopaku..


pozwolisz,że zrobię tylko tak, podkreśliłam to co przykuło moją uwagę, wywołało we mnie reakcje różne, i nie wiem czemu dziś czytam twój tekst mimo tego ile upłynęło czasu ale mimo wszystko ja chcę odpowiedzieć tobie w taki sposób.
by kiedyś zobaczyć tęczę w sobie:)
Avatar użytkownikaVioletHill
Fiolet i Biel we mnie już jest
 
Imię: VioletHill
Posty: 163
Dołączył(a): 24 gru 2012, 13:52
Hehe, sprzężenie wszystkiego ze wszystkim nie przestaje mnie zaskakiwać :).

Faktycznie minęło sporo czasu, ale temat w pewnym sensie odżył we mnie w ostatnich dniach, nabrałam nowej perspektywy do tematu i odkryłam chyba w końcu co tak naprawdę jest nie tak z moim splotem słonecznym, którego nie mogłam oczyścić i w pełni uaktywnić od samego początku mojej przygody z "przebudzeniem".

Zapomniałam już zupełnie o tych snach, a faktycznie teraz są dla mnie kolejną cegiełką do tej nowej perspektywy i ma to wszystko związek ze stłumioną złością we mnie ;). We śnie pewnie to przenikliwe zło którą widziałam w bliskich mi osobach, to moja wyparta złość, której istnienia zupełnie zaprzeczałam :). (bo to też jest "nieodpowiednie" i "nie wolno się złościć" i "przecież nic Ci się nie dzieje" i "nie udawaj" + własne przemyślenia dziecka / młodej osoby, że złość krzywdzi innych i siebie i nie powinno się przeżywać tego uczucia). Dużo do przepracowania przede mną :).

Dziękuję VioletHill i dziękuję kosmosowi za to kolejne sprzężenie - to, że odpowiedziałaś teraz i to, że poczułam by wejść na forum mimo, że nie czytam co tu jest nowego od miesięcy :).
Słońce gorące
Avatar użytkownikaluth
 
Imię: Alicja
Posty: 1085
Dołączył(a): 31 mar 2010, 23:06
Lokalizacja: Warszawa
Droga życia: 11
Typ: 7w8
Zodiak: Byk, Koza
ja też przerabiam swój splot słoneczny z kilku stron, również takiej medycznej, bo nadal mam anemię ale nadal mnie zadziwia jak mój inny stan umysłu, brak strachu np. co do samopoczucia w anemii obecnej itp. odbija się na tym jak funkcjonuję. Obracam swój organizm we wszystkim: emocjach, uczuciach, intuicji, obrazach, które wtedy przychodzą i cały czas odpowiadam sobie na pytanie: czy jak wyjdę z anemii, którą pokazują wyniki krwi póki co to ile we mnie zostanie tego wszystkiego a poniewaz chcę to sprawdzić mając świadomość ,że jestem zdrowa lub na granicy normy w wynikach krwi to postanowiłam zrobić po mojemu, tak by było w zgodzie ze mną , więc uznałam,że tabletki będą mi pomagać poza moim umysłem. I tyle , ale na razie zadziwia mnie jedno , nawet jeśli zmiana diety jaką ja zrobiłam i wejście w wegeterianizm zbyt szybko bez przygotowania dało anemię to jednocześnie poczucie wszystkiego w sobie dało coś dużo silniejszego- poczucie mojej mocy. Będę więc czekać do kolejnych wyników wiedząc, że jednego już nikt mi nikt i nic nie odbierze nawet jeśli kiedyś to minie, mojego przebudzenia jakie przeżyłam i doświadczyłam . A z drugiej strony wiem, jak wiele może umysł i wiara chocby w siebie skoro różńe reakcje i sytuacje człowiek był w stanie przeżyć.
Trzymaj się, ja poczułam tego psa gdzieś w twoich snach, dlatego go zaznaczyłam w tekście, co pies mówi, objawia, nie wiem jak okreslić? ja np. chciałabym mieć psa przyjaciela w realu
ale pies może być też ochorniarzem dla kogoś, kimś kto pomaga poznać innych, wiele można pod to podłożyć a czasem pies może być znaczenia tak jak w mojej wizji kiedyś wypadek samochodowy oznaczał prawdziwy wypadek, który wcześniej poczułam,że przyjaciel go przeżył ale już płomieni tam nie było a ja je widziałam. Tak na dzisiaj być może dla mnie ten obraz płomieni był moim uosobieniem przeżywania uczuć we mnie, odbioru tego obrazu wypadku itp. Umysł nam w pobocznych obrazach dokłada różne czasem nieodgadnione sprawy.
:)
miłego wieczoru, jak mówię ostatnio do niektórych : jesteś kochana :)
by kiedyś zobaczyć tęczę w sobie:)
Avatar użytkownikaVioletHill
Fiolet i Biel we mnie już jest
 
Imię: VioletHill
Posty: 163
Dołączył(a): 24 gru 2012, 13:52
Dzięki wielkie za odp :) odnośnie wegetarianizmu skrobnęłam Ci PM.

A co do psa.. we śnie to był konkretnie mój pies, "Fiki". Bardzo biedny stary pies wiele przeszedł, wcześniej w ogóle olałam znaczenie tej sceny, bo po prostu nie raz widziałam jak mój ojciec skopywał go ze schodów i nic nie mogłam z tym zrobić, więc uznałam ten fragment jako po prostu narzutkę tych przykrych doświadczeń w scenę snu, ale faktycznie to może mieć i chyba ma wymowę symboliczną. W końcu nic nie dzieje się bez przyczyny

Pies oznacza możliwość obrony, ja się jej nie mam w pewnym sensie :). W ogóle chyba zęby oznaczają to samo a bardzo często mi się śni, że gubię zęby. Że po prostu wypada mi ząb, albo że nie mam jakiegoś. Dzięki. Ponownie jestem pod wrażeniem :).

Ja też mam fizyczne objawy dysfunkcji mojego splotu :). No cóż, powoli rozbijam, uwalniam tą stłumioną złość, która siedzi tam zbita :). Powoli staje się świadoma tego kiedy dopycham tam kolejną cegiełkę zamiast jakoś wyrazić lub chociaż łaskawie być świadomą i pozwolić sobie na przeżywanie jej, powoli łapię to uczucie, jest wręcz fizyczne :). Niech odchodzi w pokoju :D

Podejrzewam, że ze splotem słonecznym ma większość ludzi problem, to bardzo interesujący temat i strasznie się cieszę, że w końcu coś się rusza z tym, w końcu coś mogę obserwować i iść do przodu, powoli rozumieć specyfikę tego :).
Słońce gorące
Avatar użytkownikaluth
 
Imię: Alicja
Posty: 1085
Dołączył(a): 31 mar 2010, 23:06
Lokalizacja: Warszawa
Droga życia: 11
Typ: 7w8
Zodiak: Byk, Koza
Luth, witaj, dobrze ze znow tu jestes, nie wiem jak Ty to robisz ale w Twojej obecnosci swiat nabiera wlasciwych wymiarow, dzieki Ci za to. Podczytuje wasza rozmowe- a nie masz niekiedy wrazenia ze wlasnie tam- w splocie miesci sie nasze centrum?
ayalen
 
Dzięki Ania, bardzo mi miło :). Mam takie wrażenie i tak chyba jest :)
Słońce gorące
Avatar użytkownikaluth
 
Imię: Alicja
Posty: 1085
Dołączył(a): 31 mar 2010, 23:06
Lokalizacja: Warszawa
Droga życia: 11
Typ: 7w8
Zodiak: Byk, Koza
luth napisał(a):Dzięki wielkie za odp :) odnośnie wegetarianizmu skrobnęłam Ci PM.

A co do psa.. we śnie to był konkretnie mój pies, "Fiki". Bardzo biedny stary pies wiele przeszedł, wcześniej w ogóle olałam znaczenie tej sceny, bo po prostu nie raz widziałam jak mój ojciec skopywał go ze schodów i nic nie mogłam z tym zrobić, więc uznałam ten fragment jako po prostu narzutkę tych przykrych doświadczeń w scenę snu, ale faktycznie to może mieć i chyba ma wymowę symboliczną. W końcu nic nie dzieje się bez przyczyny

Pies oznacza możliwość obrony, ja się jej nie mam w pewnym sensie :). W ogóle chyba zęby oznaczają to samo a bardzo często mi się śni, że gubię zęby. Że po prostu wypada mi ząb, albo że nie mam jakiegoś. Dzięki. Ponownie jestem pod wrażeniem :).

Ja też mam fizyczne objawy dysfunkcji mojego splotu :). No cóż, powoli rozbijam, uwalniam tą stłumioną złość, która siedzi tam zbita :). Powoli staje się świadoma tego kiedy dopycham tam kolejną cegiełkę zamiast jakoś wyrazić lub chociaż łaskawie być świadomą i pozwolić sobie na przeżywanie jej, powoli łapię to uczucie, jest wręcz fizyczne :). Niech odchodzi w pokoju :D

Podejrzewam, że ze splotem słonecznym ma większość ludzi problem, to bardzo interesujący temat i strasznie się cieszę, że w końcu coś się rusza z tym, w końcu coś mogę obserwować i iść do przodu, powoli rozumieć specyfikę tego :).


wiesz co do psa i pierwszego mojego postu gdy zaznaczałam co mnie poruszyło,
przyszedł do mnie taki obraz wczoraj mnie dawny, jak poczułam się dokonując tego sama na ćwiczeniach tai chi, jeszcze zanim poznałam przyjaciela, gdy robiłam ćwiczenie z tzw. chmurami czyli ćwiczenia rąk- był taki moment, że jakbym na chwilę "była", wszystko puściło, jakbyś przez chwilę nie czuła żadnego napięcia, potem był oczywiście kolejny moment w chwili gdy zdajesz sobie z tego sprawę i oczywiście "wracasz" jakby do siebie. to był chyba pierwszy moment wtedy gdy jakby bez mojej woli, po prostu to poczułam. Być może o tym mówią buddyści ale słowa a uczucie tego w sobie i poczucie tego to jakbyś przebyła drogę od ziemii do marsa. Potem na warsztatach :komunikacji bez przemocy" doszłam do tego i poczułam głową jak to jest dawać sobie a potem komuś przestrzeń, podkreślając tylko twoje słowa chciałam Ci luth zostawić przestrzeń na ciebie... co do psa... nie wiedząc,że to był pies realny wtedy... więc teraz ci dopiszę .... pomyśl co czułaś do tego realnego swego psa, kim był dla ciebie i nie co on teraz uosabia, ale jakie czujesz we snie uczucia i emocje w sobie..... symbol to symbol, może i Freud znał się na tym wszystkim ale ważne jest poza symbolami co czujemy we śnie

gdy we śnie widziałam kołdrę na której w dzieciństwie spałam bo tak mama mi kiedyś zaczęła tak ścielić łóżko to czułam się przytłoczona, ciężka itd. Budziłam się bo aż sama zatykałam swój oddech i z takim przytknięciem w gardle się budziłam ,że aż łapałam długi wdech. Aż do przeczytania książki, której już nie można zdobyć w żadnej księgarni ani bibliotece a tylko w pliku na necie. Gdy uświadomiłam sobie co tym snem przeżywałam związanego z wykorzystaniem mnie przez ojczyma, mimo,że sen się powtarzał odszedł, nigdy więcej mi się nie przyśnił. Często sen z zupełnie innym obrazem mówi o uczuciach czegoś innego albo inaczej co sami w sobie rozwiążemy myśląc o uczucuach z danego snu - sen odchodzi. Dlatego znaczenie symboliczne lub nadawanie symbolom reala,że to oznacza tego człowieka a tamto innego nie zawsze jest zasadne. Moja kołdra nigdy nie miała realnego powiązania z tym co się wydarzyło a jednak we śnie to ona była na 1 planie i przez wiele lat zastanawiałąm się co ona oznacza a nie nad emocjami jakie były.

Co do splotu, z medycznego punktu widzenia jest on silnie ukrwiony, po wielu przeczytanych ksiązkach zdałam sobie sprawę, że warto łączyć co niewiele książek robi : twardą medycynę z tym co jest w ksiązkach o czakrach i energiach.
Jak spojrzysz na wikipedię zobaczysz jak jest zbudowany splot, gdy zaczynamy pracować nad sobą większość z nas na różne sposoby jednak zaczyna od oddechu to w pierwszej kolejności pobudza własnie splot słoneczny i przeponę bo... dzisiaj oglądałam film o ludziach ponad 2 metry wysokich i chorobach i była tam animacja pokazująca jak działa przepona, pod przeponą jest splot słoneczny więc uaktywniając oddychanie, zaczynamy inaczej pracować przeponą i inaczej zaczyna "żyć nasz splot" potem nie da się tego zatrzymać bo ćwiczymy dalej, inna praca splotu uaktywnia pracę tego z czym jest połączona, stąd nasze wrażenia, zwracanie uwagi na swoje uczucia w ciele, w świecie itp. A jesli faktycznie najnowsza biologia odkrywa to co ostatnio czytałam to właśnie punkty w ciele odpowiedzialne za wazne funkcje przesyłaja "emitują" to co każdy z nas ma tzw. energię czy jak to nazwiesz- czyli czakry. Dlatego z drugiej strony skoro naszemu organizmowi pasuje lepsze ukrwienie splotu to np. gdy pod wpływem emocji się zgarbimy, będziemy blokować też "skulony splot" więc on da nam znać naszymi odczuciami, stąd np. moja chęć rozluźnienia się w pracy wstając od biurka, iść na spacer itp. Warto o czakrach i naszym ciele pomyśleć tak normalnie a nie ezoterycznie bo przez to można się dać sobie albo innym wkręcić w różne sytuacje życiowe nie rozumiejąć siebie samej i swego organizmu. Czyli w języku forumowym "dojrzeć". Mamy prawo do bycia w realu i we śnie ale przez to jak zostaliśmy wychowani uważamy, że dana część świata jest ok a inna nie jest taka i stąd łatwiej damy się zamknąć w szpitalu psychiatrycznym niż spróbowac nauczyć się żyć w obu światach w nas. Bo to, że świat wokół też taki jest- dzisiaj nie ma dla mnie wątpliwości ale jeśli nie nauczyłabym się najpierw żyć w sobie w tych dwóch światach nie mogłabym go teraz uczyć się przyjmować na zewnątrz.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Splot_trzewny
A co oddychania znalazłam taki fajny opis kiedyś, oddychanie głębokie daje inne efekty niż myślimy, poczytaj to. Stąd rozumiem czemu własnie nie nadmiernie moje oddychanie ale zwolnienie oddychania powodowało widzenie fajnych kolorów, powodwało taki wyraxny pierwszy raz gdy poczułam wój splot słoneczny jakby mi się otworzył, jakby napłynęła do niego cała masa krwi itp. Bo krew transportując w sobie tlen a w drugą storne dwutlenek węgla "jakby zwiększa" swoją objętość, stąd widok naszych naczyń krwionośnych, które wystrzeliwuja ponad skórę a gdy np. mało pijemy, nic nie jedliśmy np. trudno nam pobrać krew szczególnie gdy jeszcze jak ja mamy zbyt mało żelaza i czerwonych krwinek bo jakby naczynia się zapadają. Wiesz czemu/ jeśli masz taki objaw/ swędzi cię np. czasem skóra na nadgarstkach od wewnątrz?Zauważ czy nie zobaczysz na nich wybrzuszonych naczyń np. pod wpływem stresu, jakiegoś jedzenia itp. Jesteśmy bardzo fizyczni i jednocześnie bardzo uduchowieni jako ludzie. Przynajmniej ja się tak czuję.
:
Efekt Bohra
http://ashtangayoga.pl/artykuly/efekt-bohra

cyt:
Reasumując: im więcej powietrza przyjmujemy w czasie minuty, tym mniej tlenu dociera do mózgu i tkanek. Utrzymanie w czasie praktyki spokojnego, głębokiego oddechu sprzyja wejściu w medytacyjny stan (pozwala „odłączyć” współczulny układ nerwowy, przyspieszony oddech powoduje przeważnie wzrost tętna, przez co aktywowany jest układ współczulny), powoduje wzrost stężenia dwutlenku węgla w ciele (który łącząc się z wodą tworzy kwas węglowy) i zwiększa stopień natlenienia mózgu i ciała.

Artykuł ten upraszcza wiele kwestii. Nie jest jednak jego celem wyczerpanie tematu a jedynie zainteresowanie niektórych czytelników poszerzeniem wiedzy. Osoby zainteresowane pogłębieniem wiedzy na temat procesu oddychania i jego wpływu na funkcjonowanie ciała odsyłam do biblio- i wideografii"
by kiedyś zobaczyć tęczę w sobie:)
Avatar użytkownikaVioletHill
Fiolet i Biel we mnie już jest
 
Imię: VioletHill
Posty: 163
Dołączył(a): 24 gru 2012, 13:52
dzieki Slonko za ten material, teraz przelecialam, pozniej zaglebie sie w to. Wiesz mnie sie to miejsce wizualizuje (uff) jako takie wirujace wypisz wymaluj Slonce, promieniujace na caly organizm, bezustanny ruch, cos w tym rodzaju. Nigdy nie uczylam sie technik medytacji, ale zauwazylam ze podczas nich dlonie same wedruja mi w to miejsce, ukladajac sie w charakterystyczny stozek, zreszta, czesto gdy jestem zmeczona- dotykam tego miejsca, klade dlon czujac jak odzyskuje sily. To miejsce jest bezposrednio polaczone z energia sloneczna, jakby stamtad czerpalo zasilanie. I jakbym miala okreslic w ktorym miejscu jestem to bym powiedziala ze najbardziej tam. Choc sama jeszcze tego nie rozpracowalam.
ayalen
 

Powrót do działu „Sny i świadome śnienie”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość