Psychologia, działanie mózgu.
Witam!
Jestem z chłopakiem od prawie roku, jak go poznałam zakochałam się nim, bardzo mi na nim zależało. Na początku naszego związku było cudownie, motylki w brzuchu, super! Jest ode mnie starszy dużo, ja mam 15 lat on 23. On mnie bardzo kocha, jest zaangażowany, jest osobą bardzo uczciwą, poukładaną, rozgarniętą, wierną, czułą, ma bardzo słabą psychikę, kiedyś chcial sobie odebrać życie przez dziewczynę. Niestety moje uczucia wygasły, a ja się po prostu duszę, płaczę, umieram z bólu. nie kocham go i nie wiem jak mam z nim zerwać, boje się że może sobie coś zrobić, zawsze sobie obiecywaliśmy miłość na zawsze, wiem że nie jest tym człowiekiem który jest w moim sercu, duszę się w tym związku, wszystko mnie denerwuje, jego zachowanie, poczucie humoru, jest inny, nie mamy wspólnych zainteresowań, nic nas praktycznie nie łączy a przede wszystkim mamy inne priorytety... ja mam naukę a on myśli o przyszłości. Proszę mi doradzić co mam robić, jest to dla mnie bardzo ważne. Błagam!
marta9797
Zniszczona miłością
 
Imię: Martyna
Posty: 13
Dołączył(a): 07 lis 2012, 20:59
Droga życia: 20
Typ: Twarda
Zodiak: Rak
M.

/wdech i wydech/

Jest czasem tak.
Że podczas życia tutaj i doświadczania najróżniejszych ludzi i sytuacji.
Nagromadzimy w naszym doświadczeniu, wiele różnych stanów, myśli, które nie podobają się nam.
I wtenczas, gdy spotkamy drugiego człowieka, który akurat na ten moment, przejawia to co nam najbliższe.
Pojawia się wielka radość.
Można powiedzieć, że "motylkowa miłość" jest ekspresją radości z tego, że możemy "lustrować" drugą osobę i ona "lustruje" nas.
Mam tutaj na myśli o takiej relacji, w której nawzajem dusze chcą być dla siebie wszystkim czego potrzebują.
I motylki są jakby reakcją w ciele wynikająca z radości, że czujemy się potrzebni, że możemy robić z kimś coś razem, że jest inaczej niż dotychczas.

Jest to jednak rodzaj miłości, która jeśli nie będzie pielęgnowana w odpowiedni sposób po prostu uleci.
Wszak motylki skrzydła mają i siedzieć wiecznie nie będą. : )

Bo druga osoba przy bliższym poznaniu, nie będzie zawsze reprezentowała naszych poglądów.
Nie wiedzieliśmy tego na początku, ponieważ jeszcze jej nie znaliśmy.
A w naszych oczach postrzegaliśmy ją poprzez pryzmat samego siebie.
Czyli wszystko to czego nie wiemy o osobie wypełnialiśmy sobą samym.
I puki nie doświadczyliśmy, że druga osoba uważa inaczej byliśmy przekonani, że myśli i czuje tak jak my.
Taki przejaw uczucia owocuje tym, że wybucha w nas wręcz zaufanie do drugiej osoby.
"Wadą" jeśli można tak powiedzieć, jest to, że może pojawić się rozczarowanie, gdy okaże się, że druga osoba robi "inaczej".

Kiedy człowiek zakochuje się po raz pierwszy, niemalże zawsze jest to taka właśnie "motylkowa miłość".
I gdy pojawia się powiedzmy rozczarowanie, istnienie bardzo martwi się, że "utraciło coś wielkiego".
Martwi się tylko dlatego ponieważ nie doświadczyło jeszcze OGROMU jakim jest Miłość.
Innymi słowy.
Jest ci przykro tylko dlatego ponieważ nie wiesz jak Wielka Miłość Jest.
Doświadczyłaś jej niewielkiego kawałka, ale w twoim doświadczeniu jest to wszystko, co wiesz o miłości.
I mówisz że "miłość zabija, że źle, że niedobrze".

Te odczucia biorą się z tego, że trzymasz się kurczowo tej motylkowej miłości, podświadomie czujesz, że jest jakby "najwyższe" i najwspanialsze dla Ciebie.
Trzymasz się we wspomnieniach tego uczucia, mimo, że już go nie czujesz, ponieważ nie znasz nic innego.

Cierpiąc "nieobecność" tego najwyższego w twoim doświadczeniu uczucia, zaczynasz postrzegać negatywy i to sprawia, że pojawia się myśl o zakończeniu.

Jesteś młodą panią swojego losu.
I naprawdę zawsze będzie tak jak zechcesz.
Nie odpowiadasz za czyjeś uczucia i na pewno nikt nie powinien być emocjonalnym więźniem drugiego człowieka.

Miłość, tak jak ciało, które dostaliśmy, kiedyś odejdzie.
Ale to uczucie, które poczułaś, jest zaledwie kawałeczkiem, jedną nutą, którą może zagrać Ci życie.

Jest Tu Wiele Miłości.
Miłości małe i duże.
Skromne i romantyczne oraz drogie i huczne.
Miłość, którą wyraża się jednym drobnym gestem i wodospadem słów.
Miłość, którą się śpiewa, prosto z serca i miłość, którą odgrywa się jak wielką sztukę.
Miłość w ruchu, jak i kontemplacji.

Życie jest wypełnione po brzegi Miłością.
Ponieważ Życie jest Miłością.
Taką jaką potrafimy pokazać, przekazać, a nawet komuś dać.
Nie każdemu się udaje.
Ale uczymy się.
Każdy z nas.
Rosnąć.
Wciąż i wciąż.
By za życia tego ludzika, który nam przypadł.
Dotknąć miłości niedoścignionej.
Totalnej.
Bo za nią będzie kolejny szczyt.
Kolejna jej barwa.

Niektórzy wykorzystują to życie by kształtować materię wokoło siebie.
Budują rzeczy.
Niektórzy przemierzają umysł w poszukiwaniu odpowiedzi.
Niektórzy tańczą, pomiędzy historiami, które zdarzają się nam wszystkim.
I są też tacy...
Którzy postanowili, by zobaczyć jak Wielka Jest Miłość.

To czego doświadczysz ty, za życia tego ciała zależy od Ciebie.
Ludzie będą ci doradzać, proponować, ale najpiękniejsze w życiu to...

Być Sobą.

Ponieważ wtenczas wiesz.
Co trzeba zrobić.

Promyczek dla Ciebie.

Iron and Wine - Fewer Dream.
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok
Martuniu, jest takle madre pytanie,, co zrobilalaby milosc?''...warto zadac je sobie zanim cos zrobimy.
Milosc jest budowaniem wspolnego domu, i kazde przezyte uczucie uczy nas tej sztuki, trudnej sztuki, ale to jest wspolne dzielo, nie da sie zbudowac wspolnego bycia na oczekiwaniach wzgledem partnera, na rozbieznosciach, lub na ego. Dopoki przepuszczamy milosc przez pryzmat ,,ja'' - nie zbudujemy ,, my''. To normalny etap w drodze do milosci, trzeba go przejsc zeby wiedziec czego sie nie chce. Popatrz Marta -niewatpliwie kochasz tego chlopaka; jest Ci bliski, nie chcesz zeby cierpial przez Ciebie...ale i Ty nie zaslugujesz na te szamotanine, a sytuacja w ktorej znalezliscie sie oboje nie sluzy zadnemu z was. Pomysl co czulabys gdyby to On powiedziaby to co Ty mowisz? Jak zareagowaloby Twoje ego?Znasz Go, pomysl co zrani Go mniej - szczera rozmowa, czy powolne, delikatne odsuwanie sie- przestawianie tego uczucia na tory przyjazni? I pamietaj o tym pytaniu...co zrobilaby milosc? A potem zrob to. Powodzenia Slonko, wierze ze podejmiesz madra decyzje ktora nie skrzywdzi zadnego z was.
Ania ayalen
 
marta9797 napisał(a):Witam!
....................... a przede wszystkim mamy inne priorytety... ja mam naukę a on myśli o przyszłości. Proszę mi doradzić co mam robić, jest to dla mnie bardzo ważne. Błagam!

Cześć , ja wiem,że chciała byś teraz już recepty , pigułki....tak się nie da.

PRZEDE WSZYSTKIM zadaj sama sobie pytanie i odpowiedz na nie : po co żyjesz i kim jesteś ?. . Może się okazać ,że Twoje obecne "priorytety " są iluzją . Jeśli pojmiesz CO TU ROBISZ , skąd się wzięłaś i PO CO ? To wszystko wskoczy na swoje miejsca , rozejdziecie się lub nie to inna sprawa . Po coś się spotkaliście i tylko Wy oboje możecie odpowiedzieć na to . On też musi dojrzeć . Nie może opierać się WYŁĄCZNIE na innym człowieku ( dlatego się dusisz ) , powinien sam znaleźć kontakt z Boskością . Związek jaki opisujesz to typowe uzależnienie a nie prawdziwa miłość.
easy russian
 
Żyjesz dla siebie, w określonych celach jakie obrała Twoja dusza i nie warto poświęcać swojego szczęścia i wolności po to by "chronić" drugą osobę. Zaufaj Bogu / wszechświatowi i poproś by pokierował tą sytuacją jak najlepiej - by pokazał najlepsze rozwiązania i sprawa się rozjaśni.

Jeśli się dusisz w związku większą krzywdę robisz tak delikatnemu chłopakowi zatajając to przed nim. Wtedy on czuje podskórnie, że coś się święci i to potęguje stres / lęk / poczucie odrzucenia i przeciąga go w czasie. Lepiej starać się być możliwie jak najbardziej szczerym by uniknąć niepotrzebnego nieświadomego ranienia się w dobrej wierze.

Tak jak napisał easy-russian, to jest uzależnienie, toksyczny związek a nie miłość. Lepiej będzie dla was obojga to przerwać. Zarówno dla Ciebie jak i chłopaka, bo musi się on nauczyć pokładać siłę w sobie. Nie może jej wysysać z Ciebie, bo masz prawo do własnych wyborów, własnego dysponowania swoją energią i do niezależności.

Ciągnięcie tego jest wyrządzaniem krzywdy chłopakowi w dwojaki sposób. Po pierwsze to co opisałam wyżej - on i tak czuje, że dzieje się coś niedobrego, ale nie może tego w pełni zindentyfikować. Po drugie utrzymując obecny stan jego słabość i nieumiejętność poradzenia sobie samemu jest podtrzymywana, a to z pewnością nie pomoże mu w życiu.

Przerwanie tego stanu nie musi oznaczać przerwanie związku, bo być może gdy zrzucicie tą klatkę przymusu będziecie w stanie pokochać się na nowo, w czysty sposób, szanując integralność i odrębność każdego z was.
Słońce gorące
Avatar użytkownikaluth
 
Imię: Alicja
Posty: 1085
Dołączył(a): 31 mar 2010, 23:06
Lokalizacja: Warszawa
Droga życia: 11
Typ: 7w8
Zodiak: Byk, Koza
ciekawe...a pomyslalas ze ten chlopak moze nie zniesc tak radykalnej nauki plywania i zwyczajnie utonie? Zyjesz dla siebie zeby realizowac cele swej duszy? Ciekawe...po trupach do celu?Co to za bezduszna dusza byc musi...
Ania ayalen
 
Moją radą nie jest "zerwij z nim natychmiast bez ceregieli" tylko "zapytaj Boga o najlepsze rozwiązanie tej sytuacji". Potrzebna tu jest delikatność, która pozwoli rozwiązać tą sytuację i obojgu rozwinąć się dzięki niej. Wskazówki jak to zrobić można znaleźć tylko pytając o drogę intuicji / Boga / Wyższego Ja / wszechświata - obojętnie jak się nazwie tą mądrość którą można poczuć w swoim wnętrzu.

Ale zdecydowanie trzeba coś zrobić i nie trwać w sytuacji, która nie daje spełnienia na żadnej płaszczyźnie i jest szkodliwa dla obydwu stron.
Słońce gorące
Avatar użytkownikaluth
 
Imię: Alicja
Posty: 1085
Dołączył(a): 31 mar 2010, 23:06
Lokalizacja: Warszawa
Droga życia: 11
Typ: 7w8
Zodiak: Byk, Koza
I z tym nie zgodzic sie nie mozna. W Twoim poprzednim poscie zastanowilo mnie przeniesienie srodka ciezkosci na dusze...skad to rozdzielenie?
Ania ayalen
 
Ania ayalen napisał(a):I z tym nie zgodzic sie nie mozna. W Twoim poprzednim poscie zastanowilo mnie przeniesienie srodka ciezkosci na dusze...skad to rozdzielenie?

Ja tam się mogę zgodzić. Nie chciałbym,żeby ktokolwiek mnie oszukiwał i był ze mną z litości . Chłopak być może stosuje szantaż emocjonalny to też z jego strony nie fair . Tak nie wolno- to manipulacja . Dziecinada.

Dobrze Luth napisała, żyjesz by spełniać swoje obowiązki a nie cudzą " dharmę " - jakby to ujęła pani z blogu jaki ostatnio polecam.

Spełnianie cudzych zadań to droga do piekła
jak mówi Bhagavad-gita
easy russian
 
Jest dla mnie prawdziwym przyjacielem, osobą na której zawsze mogę polegać, ale nie jest osobą która może być moją drugą połówką. Szanuje go, ciężko jest mi na sercu jak go oszukuję, ale bardzo bardzo bardzo bardzo... się boje, ostatnią rzeczą która wchodzi w gre jest to żebym go zostawiła mówią dwa słowa "to koniec" chce to jakoś rozegrać, użyć odpowiednich słów, wyrazić swój żal, gniew. bardzo bym chciała by był kimś więcej ale to nie zależy ode mnie, gdybym tylko mogła... nie chce byśmy byli wrogami, ja nie chce zebym ja się męczyła dalej z tym i nie chce żeby cierpiał. Bardzo szanuję go.
marta9797
Zniszczona miłością
 
Imię: Martyna
Posty: 13
Dołączył(a): 07 lis 2012, 20:59
Droga życia: 20
Typ: Twarda
Zodiak: Rak
Michal, mialam Cie zapytac ktora to milosc jest prawdziwa? Ta ktora przezywasz czy ta moze ktora oceniasz z perspektywy czasu? I wedlug czego oceniasz?
Nikt nie zyje dla siebie i nikt nie zyje dla kogos, kazde takie postrzeganie to zabawka ego.Cialo nie istnieje bez duszy ale i dusza nie zyje bez ciala...forma materialna, forma enegiii...co tworzy te formy? Co je zespala w jedno...?
nie oceniaj czlowieka, jesli go nie znasz, bo tak latwo jest niedocenic albo przecenic...sily, mozliwosci...takze to. Wierz mi, mozna byc z kims kochajac czlowieka...mowisz o litosci- jest obrzydliwa, ale nie z milosci plynie, ona jej nie zna i nie potrzebuje, to takze wymysl ego ktore podszywa sie pod milosc
Ania ayalen
 
Aniu , ja nic z tego nie rozumiem co piszesz .... nie chcę nawet zagłębiać się w te dywagacje z duszą i ciałem bo mnie głowa rozboli

Co do miłości - znów masz zaległości . Wszystko było w temacie , który odwiedzasz ale nie korzystasz z zawartych tam wiadomości . Nie ma pięciu miłości http://www.youtube.com/watch?v=Za5xj9v653Y

A założycielka tematu jak sądzę ma wyrzuty sumienia ( to by jeszcze uszło ) lub po prostu egoistycznie obawia się o swoją własną reputację " bo gdyby chłopak sobie coś przez nią zrobił to co ludzie powiedzą " bo pobawiła się chłopakiem i już się znudziła opowiadając teraz jakieś duby smalone ...
ale bardzo bardzo bardzo bardzo... się boje,
no właśnie ,,,,, czego tak naprawdę ?

Czy mogę zapytać : to był Twój pierwszy mężczyzna ?

p.s. i jeszcze jedno : dlaczego akurat tutaj na forum gdzie rozpatruje się bądź co bądź sprawy z punktu widzenia duchowego założyłaś ten temat ? Jak tu trafiłaś ? Co Cię przyciągnęło ?
easy russian
 
Kłamstwem* jest temat tego wątku, czyli, że Miłość z dnia na dzień sprawia, że ktoś staje sie mniej żywy!!!!

Tytuł tego wątku obraża moje uczucia.
Proszę o jego zmianę na "To nie jest sprawa miłości, że ktoś staje sie mniej żywy. lecz strach."

czy sen jest życiem ?

Dziękuję :)

*propaganda przed 21.12.2012
Intencja jest przenikającą wszystko siłą, która sprawia, że postrzegamy. Nie dlatego stajemy się świadomi , że postrzegamy - do percepcji dochodzi pod naciskiem napierającej intencji..
[C. Castaneda]
Avatar użytkownikasinsemilla
 
Posty: 1675
Dołączył(a): 26 maja 2010, 15:45
Michal, drogi moj- zaleglosci w milosci? I oczywiscie ze nie rozumiesz skoro milosc bierzesz na rozum. W glowie jej nie ma
, jesli nie czujesz to i nie zrozumiesz.
Ania ayalen
 
Aniu, prosiłbym z serca, byś nie pokazywała ciągle paluchem.
To naprawdę nieładnie.

O wiele piękniej wygląda, gdy istnienie mówi z Siebie, inspiruje.
Choć mówienie o "kimś" również jest mówieniem o Sobie tylko naokoło.

W akcie takiej nieosobowej aspiracji jest o wiele więcej "wolności", jest też szacunek, ponieważ ufasz, w zdolności rozumowania drugiego człowieka i nie wzywasz go do odpowiedzi.
Obcowanie odrobinę subtelniejsze pod pewnym względem.

Kłaniam się. : )
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok

Powrót do działu „Psychologia”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości