Czy to możliwe ? Umysł jest do tego zdolny? Sen w śnie często mi się zdarzał, ale tym razem doświadczyłem 3 przebudzeń. Może to brzmi dziwnie, możliwe, że mi nie dowierzacie i się wam nie dziwie. Samemu jest mi to ciężko ogarnąć. Zacznę od początku:
Byłem na wakacjach we Włoszech. Duże zmęczenie, codzienny kac (wino 1,12euro ^^), do tego ta zmiana klimatu i otoczenia. Jak co dzień położyłem się na poobiednią drzemkę podczas siesty. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem. Pierwszy sen był wyraźny, przeciętny, nic nie działo się tam szczególnego. Jak normalny dzień, 100% normalności. Byłem pewien, że to rzeczywistość (dodam, że często świadomie śnie i potrafię odróżnić sen od rzeczywistości).
W opisany powyżej sen(czyli ten końcowy) wkroczyłem przez przebudzenie się z innego snu. Rzecz jasna ten "środkowy sen nie był już tak wyraźny, od razu się połapałem, że coś jest nie tak i to na pewno nie jest rzeczywistość dlatego osiągnąłem przebudzenie do tego pierwszego powyższego snu.
Zupełnie inaczej było z trzecim snem (właściwie to pierwszym bo od niego wszystko się zaczęło) Kompletnie niczego tam nie ogarniałem, nie mam pojęcia co się tam działo, pamiętałem tylko, że ów sen się pojawił (pamiętam, że otworzyłem oczy, leżąc na łóżku, zobaczyłem tylko sam kontury przedmiotów, wszystko jak przez mgłę, miałem wrażenie, że zaraz rozsadzi mi głowę. Bojąc się tego zszedłem do środkowego snu) Nie wiem czy to istotnie ale właśnie ten sen osiągnąłem przez ucięcie sobie drzemki na kanapie w drugim śnie.
Może trosze chaotycznie to opisałem ale nie wiedziałem jak lepiej ująć to w słowa. Chciałem abyś wyobrazili sobie co czułem po końcowym przebudzeniu. To było jak zejście w inny świat. Zacząłem się rozglądać, chwilowa amnezja. Zbierałem fakty: jestem w pokoju, na wakacjach, koło mnie śpią znajomi. Uff. W życiu nie czułem się taki zagubiony. Wszystko wydawało mi się obce. To tak jak byś zamknął oczy i otworzył je na środku ruchliwego skrzyżowania w Tokio. Długo nie mogłem dojść do siebie. Jak po drzemce czuje się jak nowo narodzony to tamtym razem byłem tak wycieńczony, że nie mogłem ustać na nogach. Głowę miałem taką ciężką jak przez tydzień bym nie spał. Tak na prawdę do końca tego dnia nie mogłem uwierzyć co się tak na prawdę stało.
Czy możliwe, żeby mój umysł był do tego zdolny. Stworzyć mi projekcję w takim wymiarze ?( co prawda bardzo krótką i niewyraźną ale jednak)
Byłem na wakacjach we Włoszech. Duże zmęczenie, codzienny kac (wino 1,12euro ^^), do tego ta zmiana klimatu i otoczenia. Jak co dzień położyłem się na poobiednią drzemkę podczas siesty. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem. Pierwszy sen był wyraźny, przeciętny, nic nie działo się tam szczególnego. Jak normalny dzień, 100% normalności. Byłem pewien, że to rzeczywistość (dodam, że często świadomie śnie i potrafię odróżnić sen od rzeczywistości).
W opisany powyżej sen(czyli ten końcowy) wkroczyłem przez przebudzenie się z innego snu. Rzecz jasna ten "środkowy sen nie był już tak wyraźny, od razu się połapałem, że coś jest nie tak i to na pewno nie jest rzeczywistość dlatego osiągnąłem przebudzenie do tego pierwszego powyższego snu.
Zupełnie inaczej było z trzecim snem (właściwie to pierwszym bo od niego wszystko się zaczęło) Kompletnie niczego tam nie ogarniałem, nie mam pojęcia co się tam działo, pamiętałem tylko, że ów sen się pojawił (pamiętam, że otworzyłem oczy, leżąc na łóżku, zobaczyłem tylko sam kontury przedmiotów, wszystko jak przez mgłę, miałem wrażenie, że zaraz rozsadzi mi głowę. Bojąc się tego zszedłem do środkowego snu) Nie wiem czy to istotnie ale właśnie ten sen osiągnąłem przez ucięcie sobie drzemki na kanapie w drugim śnie.
Może trosze chaotycznie to opisałem ale nie wiedziałem jak lepiej ująć to w słowa. Chciałem abyś wyobrazili sobie co czułem po końcowym przebudzeniu. To było jak zejście w inny świat. Zacząłem się rozglądać, chwilowa amnezja. Zbierałem fakty: jestem w pokoju, na wakacjach, koło mnie śpią znajomi. Uff. W życiu nie czułem się taki zagubiony. Wszystko wydawało mi się obce. To tak jak byś zamknął oczy i otworzył je na środku ruchliwego skrzyżowania w Tokio. Długo nie mogłem dojść do siebie. Jak po drzemce czuje się jak nowo narodzony to tamtym razem byłem tak wycieńczony, że nie mogłem ustać na nogach. Głowę miałem taką ciężką jak przez tydzień bym nie spał. Tak na prawdę do końca tego dnia nie mogłem uwierzyć co się tak na prawdę stało.
Czy możliwe, żeby mój umysł był do tego zdolny. Stworzyć mi projekcję w takim wymiarze ?( co prawda bardzo krótką i niewyraźną ale jednak)
-
macieq9990
Wolność-naj.składowa szczęścia
- Imię: Maciek
- Posty: 2
- Dołączył(a): 14 paź 2011, 12:10
- Droga życia: 10
- Zodiak: skorpion
macieq9990 napisał(a):Czy możliwe, żeby mój umysł był do tego zdolny. Stworzyć mi projekcję w takim wymiarze ?( co prawda bardzo krótką i niewyraźną ale jednak)
No właśnie, w jakim wymiarze?

Cześć Ci !

Intencja jest przenikającą wszystko siłą, która sprawia, że postrzegamy. Nie dlatego stajemy się świadomi , że postrzegamy - do percepcji dochodzi pod naciskiem napierającej intencji..
[C. Castaneda]
[C. Castaneda]
-
sinsemilla
- Posty: 1675
- Dołączył(a): 26 maja 2010, 15:45
macieq9990 napisał(a):Czy to możliwe ? Umysł jest do tego zdolny? Sen w śnie często mi się zdarzał, ale tym razem doświadczyłem 3 przebudzeń. Może to brzmi dziwnie, możliwe, że mi nie dowierzacie i się wam nie dziwie. Samemu jest mi to ciężko ogarnąć. Zacznę od początku:
Byłem na wakacjach we Włoszech. Duże zmęczenie, codzienny kac (wino 1,12euro ^^), do tego ta zmiana klimatu i otoczenia. Jak co dzień położyłem się na poobiednią drzemkę podczas siesty. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem. Pierwszy sen był wyraźny, przeciętny, nic nie działo się tam szczególnego. Jak normalny dzień, 100% normalności. Byłem pewien, że to rzeczywistość (dodam, że często świadomie śnie i potrafię odróżnić sen od rzeczywistości).
W opisany powyżej sen(czyli ten końcowy) wkroczyłem przez przebudzenie się z innego snu. Rzecz jasna ten "środkowy sen nie był już tak wyraźny, od razu się połapałem, że coś jest nie tak i to na pewno nie jest rzeczywistość dlatego osiągnąłem przebudzenie do tego pierwszego powyższego snu.
Zupełnie inaczej było z trzecim snem (właściwie to pierwszym bo od niego wszystko się zaczęło) Kompletnie niczego tam nie ogarniałem, nie mam pojęcia co się tam działo, pamiętałem tylko, że ów sen się pojawił (pamiętam, że otworzyłem oczy, leżąc na łóżku, zobaczyłem tylko sam kontury przedmiotów, wszystko jak przez mgłę, miałem wrażenie, że zaraz rozsadzi mi głowę. Bojąc się tego zszedłem do środkowego snu) Nie wiem czy to istotnie ale właśnie ten sen osiągnąłem przez ucięcie sobie drzemki na kanapie w drugim śnie.
Może trosze chaotycznie to opisałem ale nie wiedziałem jak lepiej ująć to w słowa. Chciałem abyś wyobrazili sobie co czułem po końcowym przebudzeniu. To było jak zejście w inny świat. Zacząłem się rozglądać, chwilowa amnezja. Zbierałem fakty: jestem w pokoju, na wakacjach, koło mnie śpią znajomi. Uff. W życiu nie czułem się taki zagubiony. Wszystko wydawało mi się obce. To tak jak byś zamknął oczy i otworzył je na środku ruchliwego skrzyżowania w Tokio. Długo nie mogłem dojść do siebie. Jak po drzemce czuje się jak nowo narodzony to tamtym razem byłem tak wycieńczony, że nie mogłem ustać na nogach. Głowę miałem taką ciężką jak przez tydzień bym nie spał. Tak na prawdę do końca tego dnia nie mogłem uwierzyć co się tak na prawdę stało.
Czy możliwe, żeby mój umysł był do tego zdolny. Stworzyć mi projekcję w takim wymiarze ?( co prawda bardzo krótką i niewyraźną ale jednak)
Ciekawe i myślę że możliwe,gdyż nie znamy wszystkich możliwości ludzkiego mózgu.Sam sen jest w dalszym ciągu tak naprawdę zagadką,tyle można poprzez sen zrobić jak choćby się "samouzdrowić",to też jest niesamowite,można nawet dojść do takiej perfekcji, że jesteś w stanie wejść w sny innych osób.
-
Amasunda
猿も木から落ちる - Imię: Izabela
- Posty: 141
- Dołączył(a): 23 maja 2011, 17:25
- Droga życia: 8
- Typ: Rozjemca
- Zodiak: Byk,świnia
sinsemilla napisał(a):macieq9990 napisał(a):Czy możliwe, żeby mój umysł był do tego zdolny. Stworzyć mi projekcję w takim wymiarze ?( co prawda bardzo krótką i niewyraźną ale jednak)
No właśnie, w jakim wymiarze?
Cześć Ci !
Nie w definicyjnym znaczeniu wymiaru

-
macieq9990
Wolność-naj.składowa szczęścia
- Imię: Maciek
- Posty: 2
- Dołączył(a): 14 paź 2011, 12:10
- Droga życia: 10
- Zodiak: skorpion
J mialem, sen w snie, w snie w snie w snie w snie w snie( wsumie 5 albo 6 razy) jak sie obudzilem to mialem watpliwosci -.-
- Leouch
- Imię: Jacek
- Posty: 3
- Dołączył(a): 08 lis 2011, 09:46
- Droga życia: 5
Przeżyłeś, proszę pana, doświadczenie i Ty się Nas pytasz czy to jest możliwe? XDDD
Czy ty widzisz dobry człowieku jakie to śmieszne?
Czy NIE?
Gdzie Ci tą "pomoc" przyłożyć proszę mi powiedzieć, bo problemu nie widzę. XDDD
No stoję zagubiony z "pomocą" w rękach, no ale nie wiem co z nią zrobić! XDDD
Dziękujemy za podzielenie się doświadczeniem. : )
Czy ty widzisz dobry człowieku jakie to śmieszne?
Czy NIE?
Gdzie Ci tą "pomoc" przyłożyć proszę mi powiedzieć, bo problemu nie widzę. XDDD
No stoję zagubiony z "pomocą" w rękach, no ale nie wiem co z nią zrobić! XDDD
Dziękujemy za podzielenie się doświadczeniem. : )
-
Sinbard
Blackbird - Imię: Mariusz
- Posty: 1888
- Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
- Lokalizacja: Multiwersum.
- Zodiak: Wodny Smok
Kto przegląda forum
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości
