OBE, pionierzy świata astralnego i ich odkrycia, techniki eksploracji Astralu i nasze przeżycia.

Sposób opuszczania ciała

Post 29 paź 2010, 01:35

Jestem ciekawa czy obserwujecie moment w którym opuszczacie ciało. Trochę rozejrzałam się po forum, z tych postow na które natrafiłam i poczytałam, wywnioskowałam, że na ogół jest tak, że wasza świadomość budzi się w czasie snu i wtedy zdajecie sobie sprawę, że jesteście we śnie czy poza ciałem. Jakoś tak :) Ja chciałam opisać jak to wygląda u mnie, ciekawa jestem czy ktoś ma podobnie. To znaczy, jeśli ktoś z was obserwuje ten moment, to czy to jest zawsze jednakowo, bo u mnie jest bardzo różnie. Ciało opuszczam od 10 lat. Nie jestem w stanie powiedzieć ile razy, z pewnością dziesiątki jak nie setki (u mnie to jest spontanicznie, nigdy stosowałam żadnych metod) Teraz rzadko, ale to jest spowodowane trybem życia. Chodzę spać o drugiej, trzeciej w nocy to padam a rano się budzę i muszę wstawać. Niby też mi się od czasu do czasu przydarza, ale kiedyś był taki czas, że ciągle. No więc, dużo razy. Tak więc u mnie jest różnie. Pierwszy raz, i to jedyny raz, było to bardzo nieprzyjemne uczucie. Nagle uniosłam się trochę do góry tak w pion, następnie wytrząsałam się z ciała tak jak bym chciała wyzwolić się z jakiegoś ubrania, skafandra. I to było strasznie nieprzyjemne uczucie. Potem z pół roku nic sie nie działo, następnie (już dokładnie nie pamiętam ile razy) ale wyglądało to tak, że budziłam się w nocy, nagle łóżko pode mną zaczynało falować, tak jak bym leżała na materacu wodnym, to z kolei bardzo przyjemne uczucie. I po chwili takiego falowania ja całą powierzchnią ciała unosiłam się w górę. Ten etap minął i już nigdy nie wrócił. Potem znowu bywało różnie, np. całą powierzchnią ciała, ale najpierw unosiła się góra, stopniowo mnie stawiało do pionu. Kiedyś zobaczyłam przed sobą jakby ścianę przezroczystą a właściwie z takimi pęcherzykami coś podobnego do luxfera ale bardzo piękną, właściwie niesamowicie piękną. Ta ściana była jakby pod kątem, przeniknęłam przez nią i już byłam po drugiej stronie. Ten etap też minął, no i przez lata było zawsze podobnie, tzn. Wyciągało mnie przez głowę, i wtedy dwa rodzaje, albo był tunel albo w górę, albo tylko ciemność a po jakimś czasie dopiero pokazywały się widoki. Jeśli przez tunel, to czasem krótki a czasem długi. Czasem tak długi i windowałam (zawsze w stronę do góry) w zawrotnym tempie. Czasem tak szybko że mi świszczało w uszach. Kiedyś ktoś mnie trzymał. Był jakby przyklejony do mnie od strony pleców, i ręką obejmował mnie w pasie. To było może z dwa trzy razy, ale kiedyś jakimś cudem zobaczyłam tą rękę. To była męska (owłosiona) ręka. To chyba mój przewodnik. Zawsze go odbieram chociaż go nie widzę. Unika tego. Czasem robię próby zobaczenia go. Ale rozmawiam z nim telepatycznie. Bardzo mało. Zawsze jak jestem tam, to mam wrażenie że wszystko co widzę, to on mi pokazuje. Czasem czuję jakby mnie trzymał za rękę. Pytam wtedy, po co mi to pokazujesz? i zawsze dostaje jednakową odpowiedź "Dowiesz się w swoim czasie" Ale wracając do tunelu. Zauważyłam że jeśli ten tunel jest bardzo długi i muszę lecieć z zawrotną szybkością, to wtedy jestem w piękniejszym świecie, a jak z taką normalną albo nie ma tunelu, to oglądam takie bardziej zwykłe widoki :lol: Teraz rzadko kiedy jest tunel, właściwie dawno nie było tylko lecę w ciemności jakiś czas a potem dopiero zaczynam widzieć. No i jest jeszcze tak, że nie czuję jak opuszczam ciało, tj. czy przez głowę czy inaczej, tylko jak leżę z zamkniętymi oczami, nagle zbliża się do mnie jasność. Coraz jaśniej, i wtedy już wiem co się święci. I nagle znajduję się w jakimś innym miejscu. Ale czasem tak realnym, że nie wiem czy jestem w astralu czy w fizycznym świecie. Np. oglądam komnaty w jakimś zamku, albo siedzę na oknie jakiegoś poddasza i z góry patrzę na ulicę jak jeżdżą samochody itp. No i to by było na tyle, ale ostatnio, może z jakiś miesiąc temu miałam bardzo komiczne wyjście, chociaż nie wiem czy wyszłam. Myślę że ze względu na tryb życia ostatnio jakoś ciało mnie coraz bardziej trzyma. Obudziłam się w nocy i czuję że mam ręce skierowane w tył. Ale moje fizyczne których nie czułam leżały normalnie na kołdrze. A te które czułam, tak jak pisałam skierowane w tył, i jakieś dwie osoby ciągnęły mnie za ręce i wyszarpywały z ciała :lol: No i nie pamiętam czy im się udało, bo albo zasnęłam albo straciłam szybko świadomość i nie mogę sobie teraz przypomnieć co było dalej. Czy macie też podobnie? Może gdzieś tu opisujecie, tylko nie sposób żeby całe forum od początku czytać. Mało mam czasu, dlatego myślę że mogę pisać w jakimś jednym czy nawet paru tematach i je śledzić na bieżąco. Acha, i czasem tam mam, zawsze jak opuszczam przez głowę że wyjeżdzam z głowy i wracam, i tak czasem kilka razy. Wyjazd, wjazd, wyjazd wjazd. Tak jakby była jakaś przeszkoda, ale nie wiem o co chodzi. Właściwie to mnie denerwuje to że bardzo mało wiem i rozumiem. Czasem trafiam na posty w których osoby piszą, i wiedzą co jak, po co i dlaczego. A ja w zasadzie dużo doświadczam ale mało wiem. Potrfię opisać co oglądam, ale zupełnie nie spotykam się z żadnymi istotami. Wy tu nawijacie o jakiś szarakach czy coś, a ja nie wiem o co chodzi. W ogóle dużo doświadczam, dużo widzę, a mało wiem. A może to jest tak że (wybaczcie megalomanię) ale ja zaczęłąm doświadczać różnych stanów i duchowych przeżyć (bo nie tylko wychodzenie z ciała) myślę sobie na skutek ogólnorozwojowych praktyk (rebirthing, medytacje itd, przed 10 laty, bo od tej pory zaniechałam) No więc może mi się ciało astralne w wyniku tych praktyk oczyściło i jest mi darowane oglądanie tych niższych poziomów. Bo ja żadnych stworów tam nie widzę. Co o tym sądzicie? A czemu ten przewodnik nic mi nie wyjaśnia, albo nie przychodzi mi rozumienie tego co widzę? Kilka razy wiem że fruwałam po fizycznym świecie, czasem też wiem że z pewnością astral bo są rzeczy ktore do fizycznego nie pasują, ale często jest tak że nie wiem w jakim świecie jestem.
Moim planem wobec Ciebie, jest przejawiać się przez Ciebie-Bóg
Zuu Kobieta
 
Posty: 107
Dołączył(a): 25 paź 2010, 21:21
Droga życia: 9
Zodiak: Bliźnięta

Re: Sposób opuszczania ciała

Post 29 paź 2010, 06:57

Czy mogę prosić o akapity, zwłaszcza w tak długim i istotnym tekście? :) Myślę, że to ułatwi czytanie wszystkim, którzy będą chcieli zagłębić się w to co masz do przekazania droga Zuu :)
Słońce gorące
Avatar użytkownikaluth
 
Imię: Alicja
Posty: 1085
Dołączył(a): 31 mar 2010, 23:06
Lokalizacja: Warszawa
Droga życia: 11
Typ: 7w8
Zodiak: Byk, Koza

Re: Sposób opuszczania ciała

Post 29 paź 2010, 08:20

"dużo doświadczam ale mało wiem" - to stwierdzenie jest bzdurne ;)
Problem jest w tym co my urobieni ludzie rozumiemy przez wiedzę, nam się wmawia że wiedza jest to zdolność do gadania o czymś i wymądrzania się na jakiś temat. To jest nie prawda.
W najlepszej sytuacji są ludzie którzy mają dużo doświadczeń których nie rozumieją, bo to oznacza tylko tyle że mają wiedzę której nie potrafią zepsuć swoim intelektem. Najbardziej żałośni są ludzie którzy "wszystko wiedzą" ale nic nie doświadczyli, jest to zazwyczaj bariera która przekreśla jakikolwiek wzrost do końca fizycznego życia.


Co do pomocników, zawsze mnie strasznie irytowali swoją postawą :D W końcu na tyle mnie wnerwili że kazałem im wyp... i wszystko zacząłem robić sam :)

Obecnie jednak wiem że czym mniej ktoś Ci mówi/tłumaczy tym lepiej. Prawdziwa nauka to doświadczanie, pokazywanie, nie gadanie, czy też zaspokajanie naszej intelektualnej próżności ;)


Widzenie jakichś istot poza ciałem, prawdziwych bytów, nie wytworów naszej wyobraźni, naszych obaw, tylko prawdziwych bytów posiadających świadomość to naprawdę duże wyzwanie. To znaczy te istoty są bardzo często gdzieś blisko nas czy też coś tam nawet nam robią, ale my o tym nie wiemy. W sumie to obce istoty nie są aż tak istotne ;)

Btw Na Twoim miejscu po prostu doświadczał bym sobie stanów poza ciałem, współpracował z pomocnikiem i wystrzegał się intelektualnych trucizn rozpowszechnianych na forach internetowych ;) Doświadczaj do momentu aż to czego doświadczasz Cie przemieni a potem "wróć" do ludzi jako ktoś kto uczy ;)
I took a walk around the world to ease my troubled mind
I left my body laying somewhere in the sands of time
I watched the world float to the dark side of the moon
I feel there is nothing I can do
Avatar użytkownikazet Mężczyzna
 
Posty: 114
Dołączył(a): 19 lip 2010, 19:19

Re: Sposób opuszczania ciała

Post 29 paź 2010, 09:39

Co do pomocników, zawsze mnie strasznie irytowali swoją postawą :D W końcu na tyle mnie wnerwili że kazałem im wyp... i wszystko zacząłem robić sam :)


Nic dodać nic ująć :thumbright: U mnie podobnie. Przewodnicy, opiekunowie, instruktorzy, etc. bardziej przeszkadzają niż pomagają. Często mają swoje ukryte cele.
Spójrz na to w ten sposób, że będąc zdana na samą siebie i swoją intuicję możesz poczuć chociaż namiastkę prawdziwej wolności a wszystko czego doświadczysz możesz interpretować po swojemu, bez schematów narzuconych przez innych.
Wiedza zdobyta z takiego doświadczania jest bardziej autentyczna i nieskażona niż ta zdobyta z tysiąca książek, warsztatów, kursów, od nauczycieli, mistrzów etc.
lugal
 

Re: Sposób opuszczania ciała

Post 01 lis 2010, 23:54

Hej Zuu moje doświadczenia wyglądają bardzo podobnie i podobnie jak Ty doświadczam je spontanicznie.

Świadomość uzyskuje w ciągu nocy ale nie w ciągu trwania snu, tzn w czasie snu również ale bardzo rzadko zdarzają mi się typowe LD-ki. Świadomość uzyskuje albo zaraz po zaśnięciu ale zanim wejdę w fazę snu. Po położeniu się, na chwilę tracę świadomość aby zaraz, kiedy moje ciało jest już uśpione, ją odzyskać. Nigdy nie zdarzyło mi się przejść tego etapu od początku do końca świadomie. Próbowałam ale jak już pisałam kiedyś na forum napotykam na barierę której nie mogę pokonać a mianowicie mam problemy z oddechem i mimowolnie przerywam ten stan. Drugi moment odzyskania świadomości to przy wybudzaniu się, odzyskuje świadomość zanim moje ciało na dobre się rozbudzi.

Jak fizycznie odczuwam wyjścia ?

Początkowo odczuwałam uczucie falowania i całym ciałem astralnym równomiernie wynosiło mnie do góry. Samo :P Najczęściej lądowałam pod sufitem. Miałam wrażenie, że ktoś coś ciągnie mnie do góry, było to tak silne, że wymagało dużego wysiłku z mojej strony aby nie wyjść, pozostać w ciele.

W późniejszym okresie kiedy już sama próbowałam wyjść, wyglądało to podobnie jak u Ciebie Zuu, najpierw jakby głowa a później reszta ciała, zdarzały się też sytuacje które opisujesz jako uwolnienie się z ubrania, skafandra.

Obecnie nadal fizycznie odczuwam rozdzielanie się z ciałem ale coraz częściej wygląda to tak jakoś naturalnie, jakbym się obudziła w realu i po prostu wstała z łóżka. Nie ma efektownego unoszenia się do góry ale nie dlatego, że nie mogę, porostu obecnie wole poruszać się tak jak w rzeczywistości, chodzę a nie latam itp. Chyba, że przenoszę się na większą odległość to z wiadomych względów nie idę na piechotkę ;)

W każdym z powyższych przypadków towarzyszy mi dziwne uczucie w głowie, jakby wysysania. Zdarza się też niemiłe uczucie w okolicach brzucha. O ile te w głowie jakoś znoszę, to tych w brzuchu nie cierpię :P

Zuu piszesz o tunelu, ja nigdy nie doznałam odczucia przebywania w tunelu ale bardzo często w otwartej, dużej czarnej przestrzeni. Jest tak wtedy, gdy w chwili wyjścia nie opuszczam ciała tak aby znaleźć się po chwili w swoim pokoju, tylko przy zamkniętych oczach skupiam się na miejscu do którego chce dotrzeć. Zaczynam wtedy z zawrotną prędkością lecieć i też odczuwam powiedzmy takie świszczenia w głowie, co może mieć związek właśnie z tą prędkością. Na około miliony światełek. W sumie to wygląda to tak jakbym była w kosmosie i dookoła mnóstwo gwiazd. Lecąc tak coś mną kieruje do konkretnego światełka, które robi się coraz większe, większe aż w końcu wchodzę w to światło i jestem na miejscu. Zaczynam widzieć obraz, otoczenie miejsca do którego chciałam trafić.

Co do przewodników, to też mam jakieś dziwne doświadczenia z nimi związane :D
Kiedy pierwszy raz wyraziłam chęć ujrzenia przewodnika, leżąc na łóżku jakby kątem oka zobaczyłam jak z boku pojawia się obraz. Przedstawiał pusty korytarz. Na końcu tego korytarza z za zakrętu wyłoniła się zakapturzona postać. Postać była w habicie brązowym. Tam gdzie powinna być twarz, była pusta czarna przestrzeń. Już nie chciałam tak bardzo tego spotkania :D Później poprosiłam, zapytałam czy aby mój przewodnik nie mógł mi się ukazać w jakiejś wersji przyjaźniejszej ;) Ta wersja przyjaźniejsza znowu przerwała moje obe bo ukazał mi sie któryś z braci Mroczków :D
Obecnie w moich podróżach zawsze ktoś mi towarzyszy, nie widzę tej osoby i podobnie jak u Ciebie Zuu czuje fizycznie jej obecność za moimi plecami i najczęściej trzyma mnie właśnie w pasie. Źle się wtedy czuje i proszę aby ta osoba mnie puściła, na szczęście z pozytywnym skutkiem. Jak na razie nie zauważyłam aby mi jakoś szczególnie pomagała (mam nadzieję, że się nie obrazi ;) ) Próbowałam dostrzec te postać i wiem, że jest to mężczyzna.
"Twoja największa siła polega na swobodzie wyboru. Dlatego wybierz szczęście, zdrowie, wszelkie dobro, piękno, mądrość prawdę i miłość." ;)
Avatar użytkownikassilvia Kobieta
 
Posty: 375
Dołączył(a): 29 maja 2007, 17:26
Droga życia: 4
Typ: TakaJednaJędzaMała
Zodiak: Żarłacz Tygrysi

Re: Sposób opuszczania ciała

Post 03 lis 2010, 01:03

No, ssilvia mój przewodnik też strasznie unika tego żeby mi się pokazać, chociaż ja wiem jak wygląda. Więc w trakcie pobytu poza ciałem chcę go przyłapać, oczywiście jak mi się przypomni. Raz miałam takie doświadczenie. Jesteśmy w sklepie, pustym, znaczy że nie było w nim ludzi :) i do góry na półkach manekiny ubrane w piękne stroje. On mi mówi żebym sobie coś wybrała. Ja wybrałam a ta rzecz, myk, i już jest na mnie. Potem tańczymy ale przytuleni, wielka błogość w jego ramionach, ale go nie widzę, bo za blisko. Widzę lustro, no i w momencie jak sobie pomyślałam żeby go upolować w tym lustrze, to ja myk, i z powrotem do ciała. Poza tym jeszcze on ma świetne poczucie humoru. Kiedyś lecimy, takim korytarzem wąskim, żadnych okien ani drzwi, tylko same ściany po jednej i po drugiej stronie. Ale lecimy z zawrotną szybkością. I ja sobie pomyślałam o q..wa zaraz sie rozpieprzę o tą ścianę. I wiesz co on zrobił? Nakierował tor lotu na ścianę :shock: Był moment że czułam się tak jak pewnie się czują osoby na sekundę przed wypadkiem. No, a ja od tej ściany odbiłam się jak balon czy piłka i lecimy dalej, ale to było niesamowite uczucie, i czułam jak się śmieje. Tak ogólnie to nigdy nie leciałam do miejsca które bym sobie sama wybrała tak jak Ty. Wcześniej planuję że jak będę miała wyjście to polecę tam czy tam, a potem jak już wyjdę z ciała to przestaje mi na tym zależeć i mówię mu, a pokazuj mi co chcesz. :shock:
Moim planem wobec Ciebie, jest przejawiać się przez Ciebie-Bóg
Zuu Kobieta
 
Posty: 107
Dołączył(a): 25 paź 2010, 21:21
Droga życia: 9
Zodiak: Bliźnięta

Re: Sposób opuszczania ciała

Post 04 lis 2010, 21:38

Zuu czy Ty swojego posta edytowałaś ? Czytałam wczoraj ale było już dla mnie za późno, żeby odpisać. Wchodzę dzisiaj i wydaje mi się, że co innego wczoraj czytałam albo mam haluny :D

Podczas jednego z moich obe, po wyjściu spotkałam trzy osoby, dwóch mężczyzn i kobietę. Wszyscy byli ubrani w białe kombinezony i mieli okulary, coś a la gogle. Ja byłam nastawiona na odwiedziny, tak jak się kiedyś umawialiśmy na forum i zapytałam, czy pomogliby mi dotrzeć we właściwe miejsce. Po chwili wszyscy znaleźliśmy się w białej salce, która przypominała laboratorium. Nie bardzo mi się to podobało więc mówię do nich, że w takim razie ja się urywam bo mam inne plany. Nie bardzo chcieli mnie puścić ale kobieta po chwili powiedziała "dobra zostawcie ją, jak nie chce to nie"
"Twoja największa siła polega na swobodzie wyboru. Dlatego wybierz szczęście, zdrowie, wszelkie dobro, piękno, mądrość prawdę i miłość." ;)
Avatar użytkownikassilvia Kobieta
 
Posty: 375
Dołączył(a): 29 maja 2007, 17:26
Droga życia: 4
Typ: TakaJednaJędzaMała
Zodiak: Żarłacz Tygrysi

Re: Sposób opuszczania ciała

Post 05 lis 2010, 22:16

Tzn. jak wam dokładnie przeszkadzają przewodnicy?

Moi to nie chcą z kolei ze mną specjalnie gadać, bo twierdzą, że żyję fizycznie po to, by samemu je przeżyć. Czasami tylko przekazują myśli. Za to nie są tacy "nieśmiali", sami mi się pokazywali, w swojej naturalnej postaci wyglądają jak światło.


Jeśli pomagali mi kiedykolwiek w obe, to nic mi o tym nie wiadomo. U mnie to zwykle dzieje się stopniowo: coraz bardziej czuję energię, i wreszcie przestawiam się zupełnie na kontrolę w astralu.
Avatar użytkownikaICUByMyMind Mężczyzna
Just looking around reality
 
Posty: 36
Dołączył(a): 06 paź 2010, 22:29
Droga życia: 55

Re: Sposób opuszczania ciała

Post 05 lis 2010, 22:35

Mnie przewodnik nie przeszkadza, tylko mało się do mnie w obee odzywa. :|
Moim planem wobec Ciebie, jest przejawiać się przez Ciebie-Bóg
Zuu Kobieta
 
Posty: 107
Dołączył(a): 25 paź 2010, 21:21
Droga życia: 9
Zodiak: Bliźnięta

Re: Sposób opuszczania ciała

Post 30 lis 2010, 01:43

Mnie przewodnik w wyjściu z ciała pomógł raz, kiedy leżałem w transie
i widziałem że mam niewiele czasu, wyraziłem zatem intencje i nagle coś szarpneło mnie za ramię.
Jednak sama w sobie podróż była potem mało przyjemna.
Too weird to live,
too rare to die.
Avatar użytkownikaJoe Black Mężczyzna
 
Posty: 562
Dołączył(a): 04 sty 2010, 02:28
Typ: 4w5
Zodiak: Ryby

Powrót do działu „Eksterioryzacja”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości