Wszystko inne dotyczące ezoteryki i spraw poruszanych w Przebudzeniu.

Surojedzenie

Post 27 wrz 2012, 20:11

Od jakichś 8 -9 lat nie spożywam mięsa. Od ok. 4-5 kawy. Później jeszcze było pożegnanie z herbatą i alkoholem. Teraz jestem w trakcie przechodzenia na "surowiznę". Tylko tu pojawia się mały problem, bo idąc na zakupy żywnościowe okazuje się, że w zasadzie większość produktów jest dla mnie niejadalnych. Stety lub niestety mieszkam w mieście i nie mam możliwości uhodowania sobie tego co niezbędne na własnej grządce(krzaczku, drzewie, ulu itd.) Przynajmniej na chwilę obecną. W ciepłych porach roku to jest jeszcze do ogarnięcia, (od czego są place targowe :wink: ) ale co jeść zimą przy takim sposobie żywienia?
Zastanawiam się też czy rezygnować zupełnie z produktów mlecznych, kasz i ziołowych
naparów (bo jak je przyrządzić na surowo?)

Liczę na to, że są na forum osoby, które jedzą na surowo i zechcą się podzielić swoim doświadczeniem. Będę bardzo wdzięczna :)
Alia
 
Posty: 6
Dołączył(a): 23 wrz 2012, 20:38

Re: Surojedzenie

Post 28 wrz 2012, 01:59

A mozna wiedziec czy ten sposob odzywiania sie to rezultat jakichs zalozen czy sam organizm o tym zdecydowal?
Ania ayalen
 

Re: Surojedzenie

Post 28 wrz 2012, 21:10

To świadomy wybór, a organizm póki co potwierdza, że słuszny. :)
Alia
 
Posty: 6
Dołączył(a): 23 wrz 2012, 20:38

Re: Surojedzenie

Post 28 wrz 2012, 21:58

Skoro pytasz to podzielę się swoją praktyką . Bez mięsa żyję 20 lat i były rozmaite poszukiwania , gotowanie według 5 przemian itp.

Dziś doszedłem metodą prób i błędów do tego ,że jakoś dobieram sobie pożywienie intuicyjnie . Kiedyś poprzez umysł robiłem sobie krzywdę . pamiętam te wszystkie tabelki i inne durnoty - kiedyś się katowałem na przykład zalecaną ilością wody na dzień , teraz piję gdy jestem spragniony i nie dbam ile . Były różne recepty zanim zaufałem swojemu organizmowi . Przecież zwierzęta czy małe dzieci tak właśnie robią . Pamiętam koleżankę ze szkoły . która podświadomie jadała kredę tę do tablicy ( kiedyś była ona taka " byle jaka "- sypała się i brudziła strasznie ręce- prawdopodobnie nie było tam żadnych klejów i chemii ale prasowany produkt) .

Na dziś jadam przetwory mleczne z dobrego źródła ( ze sklepowych warto zwrócić uwagę na osełkę górską - latem jest jadalna , zimą chyba mieszają mleko w proszku nadto krowy stoją w oborach - jakość wyraźnie się pogarsza ) . Miałem kiedyś zaprzyjaźnioną gospodynię na wsi skąd woziłem mleko - wtedy i ono da się pić . Dziś czasem kupuję tłustą śmietanę ze swojej eko-mleczarni . Moje doświadczenie wskazuje na to ,że mleko jest mi potrzebne , kiedyś próbowałem cały rok bez mlecznych , straciłem wagę a i tak jestem szczupły . Potwierdzało by tę praktykę to co doświadcza Trehlebov i co powiadają Wedy ,że mleko służy do wykształcenia dobrego mózgu i systemu nerwowego ( osłonki mielinowe ) . Unikanie mleka na pewnym etapie rozwoju może zaowocować zatrzymaniem ewolucji duchowej ( wykształcenie eterycznego ciała umysłu ) . Dawne przysłowie naszych ziem powiadało :" kraj mlekiem i miodem płynący " . Jadam dużo miodu ze znanego źródła ( chwilowo własne ma zastój ) . Do tego chleb pieczony samemu w piekarniku z pełnoziarnistej mąki . Orzechy itp. To wszystko dostaniesz w megasamach . Czasem się fajne jabłka trafiają w marketach ( można nasuszyć sobie chipsów na cały rok - rewelacja i zapas witamin) . Dziwacznych zamorskich owoców nie kupuję - jak się uda to rodzynki be siarki ale też rzadko ostatnio.
easy russian
 

Re: Surojedzenie

Post 28 wrz 2012, 23:10

Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź.

Jak już pisałam, mieszkam w mieście. Praca bardzo niestety siedząca i przy komputerze. Tak więc na razie słucham organizmu jednym uchem i trzymam mu dyscyplinę, bo w takich okolicznościach łatwo o wszelkie złe nawyki, nie tylko żywieniowe. :wink:

Z mlecznych przetworów rezygnować póki co nie zamierzam zupełnie. Tylko właśnie jest ten problem "jakości". Praktycznie wszystkie (?) marketowe (nie wiem jak z masłem) są z mleka pasteryzowanego albo sterylizowanego i pewnie jeszcze inaczej przerabianego przed właściwym procesem mającym stworzyć z niego jakiś tam już konkretny produkt. I tu znów znak zapytania czy ten mleczny produkt powstały z mleka poddanego wcześniej działaniu wysokiej temperatury jest cokolwiek wart z punktu widzenia człowieka, który chce jeść zdrowo? Tzn. czy taki produkt ma jeszcze te dobroczynne właściwości dla układu nerwowego?

Miód (z dobrego źródła)i orzechy (na razie niestety z marketu) mam już w jadłospisie. Ostatnio bardzo mi posmakowała suszona żurawina(też z marketu).

Jabłek sklepowych nie ruszam, wyglądają jak z plastiku i już samo to mnie zawsze odrzuca, zresztą mam dobre źródło więc tu akurat żadnych kompromisów nie stosuję :)
A jak suszysz jabłuszka?? Naturalnie czy pomagasz im np. w piekarniku? Nigdy nie suszyłam sama jabłek, czy takie suszki dobrze się przechowują?
Są bardzo smaczne chipsy jabłkowe do kupienia w tzw. zdrowej żywności, ale one są na pewno suszone w suszarniach w wysokiej temperaturze (są bardzo kruche i chrupkie), po otwarciu szybko nabierają wilgoci z powietrza i robią się bardziej gąbczaste.

Owoców egzotycznych też raczej nie jem. W zasadzie tu akurat można powiedzieć, że się kieruję czymś w rodzaju intuicji, bo jakoś tak mam, że te żywe produkty muszę zawsze podotykać i obmacać przed zakupem i bywa, że ręka się od niektórych sama cofa.

Jeszcze mam kilka pytań:

Z jakiego ziarna pieczesz chleb? Na zakwasie (robisz samemu?) czy drożdżach?

I gdzie znajdujesz rodzynki niekonserwowane??

EDIT:
Aha. I jeszcze pytanie odnośnie kasz. Jeść czy niekoniecznie??
Alia
 
Posty: 6
Dołączył(a): 23 wrz 2012, 20:38

Re: Surojedzenie

Post 29 wrz 2012, 02:18

rodzynki trafiałem w jakimś eko sklepie . Chleb oczywiście na zakwasie - gdzieś tu podawałem przepis , Nastawiasz mąkę z wodą na około 10 -14 dni i się samo robi . Mąka zamieszana do konsystencji śmietany. Codziennie mieszasz i dosypujesz łyżkę nowej mąki by zasilić te namnażające się naturalne drożdże. .

Jabłka podsuszam w piekarniku - jeśli jest chłodny dzień i mam mapalone w piecu to na takiej śiatce układam.

Jabłka trzeba sprawdzać , ale pojawia się na Pomorzu w marketach z jakiegoś tutejszego sadu. Całkiem fajne . Już nie kupuję bo mam własne .

Nie , nie - to co jest w sklepach pod nazwą mleka to trucizna .
easy russian
 

Re: Surojedzenie

Post 29 wrz 2012, 22:59

Za rodzynkami bez konserwantu będę szukać. Jabłka mam ale suszyć chyba w tym roku nie będę. O mleku będę intensywnie myśleć, to może się znajdzie do wiosny jakieś dobre źródło. :)
Dzięki raz jeszcze za pomoc. Wszelkie sugestie, przemyślenia i dobre rady nadal mile widziane.
Alia
 
Posty: 6
Dołączył(a): 23 wrz 2012, 20:38

Re: Surojedzenie

Post 30 wrz 2012, 01:35

Alia napisał(a):Za rodzynkami bez konserwantu będę szukać. Jabłka mam ale suszyć chyba w tym roku nie będę. O mleku będę intensywnie myśleć, to może się znajdzie do wiosny jakieś dobre źródło. :)
Dzięki raz jeszcze za pomoc. Wszelkie sugestie, przemyślenia i dobre rady nadal mile widziane.


Moja babcia suszyła jabłuszka często.
Bardzo kochałem.
Trzeba do tego wrócić!
Tak! : )
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok

Re: Surojedzenie

Post 30 wrz 2012, 09:16

Alia napisał(a):Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź.

Jak już pisałam, mieszkam w mieście. Praca bardzo niestety siedząca i przy komputerze. Tak więc na razie słucham organizmu jednym uchem i trzymam mu dyscyplinę, bo w takich okolicznościach łatwo o wszelkie złe nawyki, nie tylko żywieniowe. :wink:

Z mlecznych przetworów rezygnować póki co nie zamierzam zupełnie. Tylko właśnie jest ten problem "jakości". Praktycznie wszystkie (?) marketowe (nie wiem jak z masłem) są z mleka pasteryzowanego albo sterylizowanego i pewnie jeszcze inaczej przerabianego przed właściwym procesem mającym stworzyć z niego jakiś tam już konkretny produkt. I tu znów znak zapytania czy ten mleczny produkt powstały z mleka poddanego wcześniej działaniu wysokiej temperatury jest cokolwiek wart z punktu widzenia człowieka, który chce jeść zdrowo? Tzn. czy taki produkt ma jeszcze te dobroczynne właściwości dla układu nerwowego?

Miód (z dobrego źródła)i orzechy (na razie niestety z marketu) mam już w jadłospisie. Ostatnio bardzo mi posmakowała suszona żurawina(też z marketu).

Jabłek sklepowych nie ruszam, wyglądają jak z plastiku i już samo to mnie zawsze odrzuca, zresztą mam dobre źródło więc tu akurat żadnych kompromisów nie stosuję :)
A jak suszysz jabłuszka?? Naturalnie czy pomagasz im np. w piekarniku? Nigdy nie suszyłam sama jabłek, czy takie suszki dobrze się przechowują?
Są bardzo smaczne chipsy jabłkowe do kupienia w tzw. zdrowej żywności, ale one są na pewno suszone w suszarniach w wysokiej temperaturze (są bardzo kruche i chrupkie), po otwarciu szybko nabierają wilgoci z powietrza i robią się bardziej gąbczaste.

Owoców egzotycznych też raczej nie jem. W zasadzie tu akurat można powiedzieć, że się kieruję czymś w rodzaju intuicji, bo jakoś tak mam, że te żywe produkty muszę zawsze podotykać i obmacać przed zakupem i bywa, że ręka się od niektórych sama cofa.

Jeszcze mam kilka pytań:

Z jakiego ziarna pieczesz chleb? Na zakwasie (robisz samemu?) czy drożdżach?

I gdzie znajdujesz rodzynki niekonserwowane??

EDIT:
Aha. I jeszcze pytanie odnośnie kasz. Jeść czy niekoniecznie??

Alia nie wiem w jak dużym mieście mieszkasz ale dowiedz się czy masz gdzieś automat z mlekiem liofizowanym które mozna kupić z automatu do swojej butelki. Moja dieta jest inna od waszej ale uwrażliwia mnie na smieci i złe produkty chyba tak jak Was. To mleko z tego automatu ze wszystkich produktów dostępnych w mieście jest ok, możesz poeksperymentować i jak się poczujesz mieszając takie mleko z dobrą tłustą śmietaną 36%, 30%, jesli znajdziesz taką bez zagęszczacza choć to bardzo trudne: na opakowaniu jest napisane wtedy albo zagęstnik albo nazwa tego zagęstnika. Chodzi o to, że im więcej tłuszczu w śmietanie tym ona była mniej obrabiana produkcyjnie. Produkty mleczne im krótszy termin ważności choć można czytać skład wiem po swoich przeczytanych wielu etykietach mają mało lub wcale konserwantów i są lepsze w smaku. Jakbyś zechciała się zastanowić , może Ci to pomoże czy masz gdzieś koło siebie jakichś ryneczek gdzie od wiosny do lata czy zimą też jesli są tam jakieś hale możesz kupić warzywa i wtedy sprawdzać każdego sprzedającego co kilka dni jakie ma produkty, czasem coś droższego o 50 groszy jest lepsze a czasem ktoś tańszy ma lepsze produkty. Ostatnio pytałam mojej nauczycielki (skończyłam dietetykę a robię jeszcze drug zawód) o herbatę w żółtych opakowaniach,wiadomo jaką bo trochę mi się to wydawało dziwne jakbym miała fatamorganę: ta sama herbata czasem była lepsza czasem dużo gorsza choć czarną piję rzadko, okazało się, że wszystko zależy od partii, od jej wysuszenia, po prostu jak we wszystkim proces produkcyjny i surowiec bo nie da się na jakimś tam w miarę niskim poziomie cenowym utrzymać jakości-producent ma to gdzieś mówiąc wprost bo liczy się wysoko sprzedać, dużo zarobić. Stąd moje dobre spostrzeżenie,że herbata czarna , która weszła na polski rynek w fioletowym opakowaniu na początku by zyskać renomę robiła lepszy smak a po jakimś czasie bez względu na partię herbaty smak jest już do niczego. Wolę więc kupić na moje możliwości 100 gram herbaty białej za 15 zł albo nawet mieszanki Tesco czarnej z zieloną i parzyć sobie w ilości jakiej chcę:mocniejszą,słabszą niż jakieś w torebkach. No jeszcze biała z Rosmanna 20 torebek za jakiechś 5 zł do pracy by łatwiej zaparzać.
Ziarenko Kobieta
 
Posty: 443
Dołączył(a): 08 sie 2011, 01:11
Droga życia: 5

Re: Surojedzenie

Post 30 wrz 2012, 13:13

Moja babcia suszyła jabłuszka często.
Bardzo kochałem.
Trzeba do tego wrócić!
Tak! : )

Zdecydowanie trzeba! Jednak obawiam się, że w tym roku mi się to nie uda z racji braku czasu przede wszystkim. Ale wszystkim suszącym życzę smacznych suszków :)

Ziarenko chodzi o takie świeże mleko "od chłopa" dostarczane do automatu??
Przyznam, że o takiej opcji nie pomyślałam, widziałam kiedyś info w sieci o czymś takim. U mnie w mieście nigdy się z czymś takim nie spotkałam.
W moim przypadku chyba bardziej realne jest jednak zaopatrywanie się na placu targowym. Miałabym chyba też obawy, że to mleczko z automatu może zawierać sporo niedopłukanego detergentu.

Ekspresówki wszelkiej maści to wg mnie brzydko mówiąc syf. W środku coś o dziwnej konsystencji co kiedyś mogło być liściem ale wcale nie musiało :wink: Zdecydowanie lepiej kupować i pić "sypane", czy to herbatę jak ktoś pije czy zioła. Tak jak piszesz trudno oczekiwać jakości w produkcji masowej, i to się tyczy w zasadzie wszystkich produktów żywnościowych, bo ona na zysk jest nastawiona, a nie na to aby komuś dobrze zrobić...
Alia
 
Posty: 6
Dołączył(a): 23 wrz 2012, 20:38

Re: Surojedzenie

Post 30 wrz 2012, 14:54

Ja od kiedy kupuje mleko bezpośrednio od rolnika to takie sklepowe uważam za niejadalne. Poświęć troche czasu i poszukaj w okolicy kogoś kto sprzedaje mleko, nawet jeśli trzeba jechać na wieś specjalnie po mleko to naprawde warto. Ja przywoże mleko dwa razy w tygodniu i zostawiam na kwaśne, po dwuch dniach zbiera się śmietane, a siadłe mleko można łyżką jeść, rewelacja.
To co uznajecie za prawde stanowi wasze ograniczenie, dopiero gdy pozbędziecie się ograniczeń staniecie się wolni.
Avatar użytkownikaPlantator Mężczyzna
człowiek z nikąd
 
Imię: Jarek
Posty: 82
Dołączył(a): 03 wrz 2010, 18:26
Droga życia: 7
Typ: 9w1 - "Marzyciel"
Zodiak: strzelec, smok

Re: Surojedzenie

Post 30 wrz 2012, 15:55

z informacji dla klienta to świeże mleko dowożone z farmy koło mojego miasta, Nazywają to mlekomatem, jak wpiszesz w internet z nawą swojego miasta to może Ci wyskoczy czy jest u ciebie coś takiego.

Taka opcja jest moim zdaniem lepsza od butelek nawet ekologicznego mleka z plastikowych butelek. Bo mleko ma jakąś datę spożycia. Z tego co wiem w mlekomatach bo kiedyś rozmawiałam po południu gdy wyjmowali zbiornik codziennie jest dowożone.
Chodzi mi o to, że jakiekolwiek opakowanie zabija jesli jest przez kilka dni już w sklepie wartości odżywcze mleka. A co do substancji dezynfekujących nawet dojąc prosto od krowy musisz podobną operację przeprowadzić-zdezynfekować wymiona bo istnieje zagrożenie chorób odzwierzęcych. Ale w ogólnym rozrachunku jak nie masz dostępu do takiego prosto od krowy to z mlekomatu jest najlepsza opcja- bo możesz podstawić swoją szklaną butelkę , można jeszcze się zastanowić nad tym z ekologicznego bo krowy żywione trawą dają lepszej jakości mleko ale to już jest w polskich warunkach różnie w zalężności od zakładu, norm itp. i zawsze jest coś za coś: bo nalewane do kartonu lub plastiku.
Masła kupnego nie daje się jeść bo jak kiedyś można je było np. barwić marchewką tak dzisiaj się to robi innymi sztucznymi substancjami. Można zrobić jeden numer: lepsze masło sklarować ale wtedy to już nie jak masło :), wtedy z drobinkami białka wyjdą też te pozostałe substancje. Ostatnio np. czytałam o pączkach, że można je zrobić na sklarowanym maśle ale koszt wg mnie byłby niebotyczny więc raczej pomarzę kulinarnie o takich zapach bo jak się robi masło to są piękne zapachy, lubię zapach topionego masła. Odzywają się smaki dzieciństwa :jajecznica na maśle z mąką u babci- tak bardziej psychicznie to gra w duszy, więc łatwiej mi się z tego rezygnuje :)

Choć jeszcze czasem, ehh, ktoś mi ostatnio uświadomił, że warto wypić piwo jak ma się ochotę, zresztą nie wiem, nie napisał tego wprost-tak po prostu pomyślałam- bo gdy podchodzisz do jedzenia jakby to napisać : z uwagą, inaczej "świętując", będąc szczęsliwym, robiąc coś co Ci sprawia przyjemność to mam odczucie,że jedzenie mniej szkodzi nawet gdy wiemy ,że mogliśmy wybrać coś z gorszej półki bo tego lepszego nie było :)
Ziarenko Kobieta
 
Posty: 443
Dołączył(a): 08 sie 2011, 01:11
Droga życia: 5

Re: Surojedzenie

Post 19 paź 2012, 09:21

Dobrą alternatywą jest mleczko sojowe.
Proszę zwracać baczną uwagę na wyroby mleczne rozleklamowanych producentów jak np. Danone.
Ich produkty zawierają żelatynę wieprzową.
Dobrze jak producent o tym informuje.
Nie wszyscy producenci ujawniają fakt faszerowania swoich produktów tłuszczem wieprzowym.
Ze względu na harakter mojej pracy mam doświadczenia z żywnością w różnych krajach Europy.
Z moich obserwacji wynika, że najwyższa jakość produktów jest w Niemczech, a najgorsza w Anglii.
Pamiętam jak miałem patrę lat i rodzice próbowali mnie zmusić do jedzenia "kiełbasy".
Ja nie mam problemów z wagą.
Gdy komuś powiem, że nie jadam mięsa, nie pije piwa jest zdziwiony, że tak dobrzę wyglądam.
Nic mnie nigdy nie boli.
Czasami słucham jak ludzie narzekają, zastanawiam się czy ja nie jestem jakimś Cyborgiem. 8)
Nawet parę ładnych lat żadnych tabletek, lekarstw i witaminek nie spożywam.
Z drugiej strony jak organizm może być zdrowy skoro odrzywia się martwymi, zwierzętami w których odrazu po uśmierceniu rozpoczynają się gnilne procesy chemiczne...
Jest jeszcze jeden ogromny plus zmiany składu używanej materi (swojego ciała). Jest to przyśpieszenie wibracji na poziomie kwantowym (nawet dalej superstrun). Każde wiązanie atomowe posiada świadomość, bez tego stabilność wiązań atomowych rozpadłyby się.
Avatar użytkownikaCyborg Mężczyzna
 
Imię: Przemek
Posty: 209
Dołączył(a): 08 maja 2010, 15:15

Re: Surojedzenie

Post 19 paź 2012, 18:15

Nie jesteś cyborgiem, wprawdzie jeszcze jadam białko ale nie choruję kilka lat, na dodatek wyleczyłam się z czegoś co podobno nie jest do wyleczenia :) i wpadłam w kilka dni gdy to wróciło ale emocjonalnie się naprawiałam i wyszło ze strony diety.

Jak chcesz poeksperymetnować idź do przychodni w sezonie tzw. grypowym, nie zarazisz się. Ja żartuję w pracy, że moga kichać i chorować ile chcą, zarazki nie przechodzą powietrzem :), Jak my jesteśmy słabi to mają nieszczelności by wejść bo zarazki fruwają zawsze, teoria grypy i fruwania w tym lub tamtym sezonie jest trochę naciągana. Każdy człowiek ma odporność by się bronić w książce :Szczepienia ukrywane fakty akurat ta sprawa jest fajnie wytłumaczona. O jednej teorii jak powstaje choroba trochę nie chce się mówić a jest prawdziwsza :) Tylko ludziom da się wszystko wmówić.
Ziarenko Kobieta
 
Posty: 443
Dołączył(a): 08 sie 2011, 01:11
Droga życia: 5

Re: Surojedzenie

Post 28 lut 2013, 17:24

Ostrożnie z surowizną. Wiem, że są ludzie, którzy nie mają problemów, ja miałam i to paskudne.
Jak to było? Postanowiłam schudnąć, jeść zdrowo, więc na obiad jadłam surówki.
Po paru dniach gorączka, potworne bóle...przyszedł lekarz i orzekł, że to atak kamieni żółciowych. Skierował mnie na USG. Kamieni nie znaleziono, ale skierowano mnie na USG nerek...potem USG macicy... A ja cały czas byłam półprzytomna i zwijałam się z bólu.
Sama jakoś zorientowałam się, że to nadmiar surowizny. Odstawiłam całkowicie, bo nawet mała ilość powodowała powroty.
Znajoma wegetarianka opowiadała że ma paskudne ataki, bardzo bolesne. Ponoć miała jakąś amebę, lub coś podobnego i na to ją leczyli. Powiedziałam o swoich kłopotach i usłyszałam, że ona też wreszcie wie /po dwóch latach leczenia!! / że to nadmiar surówek, ze dziś wszystko gotuje i ataki minęły.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Powrót do działu „Inne”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości