OBE, pionierzy świata astralnego i ich odkrycia, techniki eksploracji Astralu i nasze przeżycia.
Witam
Nazywam się Mateusz i jestem nowy na tym forum, to mój pierwszy post;)
Zacznę od początku. Interesuję się OOBE od około roku. Bardzo się w to wciągnąłem, chłonę każdą wiedzę na ten temat z wszystkich możliwych źródeł (książki, artykuły w Internecie, audycje radiowe, filmiki i filmy itp.) Między innymi przeczytałem przeszło trzy razy całą trylogię Roberta Monroe'a, a także książkę Darka Sugiera pt. ''Miłość i Wolność poza ciałem''. Szczerze, to interesuje mnie OOBE w kontekście religii i życia po śmierci. Uważam, że i tak za późno ale w końcu się obudziłem. Patrząc w przeszłość nie mogę sie nadziwić jakimi bzdurami i nonsensami byłem karmiony przez religię w ciągu ostatnich dwudziestu lat życia. Postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć poszukiwania odpowiedzi na pytania, które ludzkość zadawała sobie od zarania dziejów. Skąd pochodzimy? Kto nas stworzył, a może powstaliśmy przez przypadek? Po co żyjemy? Czym jest świadomość? Czym różnimy się od zwierząt? Czy istnieje życie po śmierci? Jak ono wygląda? Czy któraś z religii wyjaśnia te kwestie?
Tak, zostałem ochrzczony jako katolik. Pochodzę z rodziny w której wiara ta jest głęboko zakorzeniona. Przez wiele lat chodziłem do kościoła tak naprawdę nie wiedząc po co. Wszyscy w około powtarzali: ''Idziesz porozmawiać z Bogiem!'', ''Masz zaszczyt pić krew i spożywać ciało Jedynego Syna Naszego Pana!'', ''Musisz ponownie sie nawrócić, wtedy zrozumiesz Prawdę'', ''Bóg Cię kocha, powinieneś to odwzajemnić'' itp.itd. Najgorsze jest to, że mówili ile wiara daje im Spokoju, Miłości i Szczęścia jednak po ich zachowaniu nie mogłem tego potwierdzić. Często są to zgorzkniali ludzie, którzy uważają Boga za kogoś kto im pomoże po śmierci, trzeba tylko modlić się, chodzić do kościoła i czynić dobrze. Nie będę się teraz rozpisywał o różnych paradoksach, uproszczeniach, ''uczłowieczaniach'' Boga stosowanych przesz wiarę katolicką, to może być temat na inny wywód.
Chciałbym teraz przejść do szeroko pojmowanej ezoteryki. Jak już mówiłem od jakiegoś czasu interesuję się OOBE, a także różnymi tematami pośrednio lub bezpośrednio z nią związanymi takimi jak reinkarnacja, życie po życiu, medytacja itp.(Polecam także gorąco książkę pt. ''Rozmowy z Bogiem'' Neale Donalda Walsch'a). Odrzuciłem religię jako całość i próbuję odnaleźć ''brakującą Podstawę'' właśnie przez ezoterykę, a szczególnie doświadczenia poza ciałem.
Powiem od razu. Nie próbowałem jeszcze wychodzić w żaden sposób. Naprawdę dużo czytałem na ten temat, ale wiem, że w tej materii nic nie zastąpi indywidualnego doświadczenia. Właśnie niedługo mam zamiar zacząć próby wyjścia, konkretnie to w okolicach Wielkanocy, kiedy będzie kilka dni wolnego od uczelni. Planuję też założyć dziennik i zapisywać wszystkie swoje działania. Głęboko wierzę (biorąc pod uwagę, że wszystkie informacje przeze mnie zdobyte na te tematy naprawdę łączą się w logiczną całość!), że przyczyni się to do mojego rozwoju duchowego i w końcu (tak jak śp. Robert Monroe) odnajdę drogę do Domu...
Postanowiłem napisać ten post z jednego powodu. Miałem dziwne doświadczenie kilka dni temu i zastanawiam się czy nie było to coś w rodzaju ''spontanicznego wyjścia''. Jak już mówiłem, nie próbowałem jeszcze w ŻADEN sposób praktycznie lub świadomie wychodzić z ciała. Sytuacja miała miejsce w ostatnią sobotę. Położyłem się spać w swoim pokoju, moja mama jeszcze siedziała obok przy komputerze. Zamknąłem oczy, nie minęło pół godziny i zacząłem (chyba) śnić. Sen wyglądał tak, że leżałem w łóżku, ale nie w miejscu gdzie teraz mieszkam, ale w swoim dawnym domu (przeprowadziłem się 5 lat temu). Moja mama również tam siedziała przy komputerze ( w starym pokoju tez miałem komputer w swoim pokoju). Potem zdarzyło się coś dziwnego. Sen się skończył i wylądowałem z powrotem w swoim pokoju. Miałem otwarte (tak mi się wydawało) jedno oko i obraz był lekko zamazany. Pomyślałem, że się obudziłem więc postanowiłem otworzyć szeroko oboje oczu, ale ku mojemu zaskoczeniu nie mogłem! Lekko się zdenerwowałem więc postanowiłem ruszyć lewą ręką którą widziałem leżącą na poduszce obok mojej głowy i przetrzeć sobie oczy ale również nie reagowała na moje próby. Wtedy natychmiast przypomniałem sobie o tym wszystkim co czytałem i oglądałem na temat OOBE i zrobiłem mały test. Po pierwsze skorzystałem z metody tzw. afirmacji, aby sprawdzić czy jestem w świecie fizycznym, czy nie. Więc uniosłem rękę ( niefizyczną) i zatkałem sobie nos. Poczułem, że mój nos miał dziwnie galaretowatą konsystencję. Zacząłem próbować oddychać przez taki zatkany nos i o dziwo mogłem! Następnie zgodnie z wskazówkami z ''Podróży poza ciałem'' starałem się obrócić ''na drugi bok'' lub po prostu unieść się do góry, ale jedyne co się udało to to, że obróciłem się o 360 stopni i wróciłem do pozycji wyjściowej. W końcu miałem dość tego cyrku i zacząłem intensywnie myśleć o swoim fizycznym ciele i wróciłem to rzeczywistości.
Moje pytanie brzmi: Czy mogło to być spontanicznie wyjście z tzw. bardzo słabym dostrojeniem w pół-świadomym stanie? Czy może raczej zwykły sen? Dodam, że nie miałem żadnych stanów sugerujących wyjście, tj. wibracji, hipnagogów czy mocniejszego bicia serca. Jestem ciekawy waszych opinii na ten temat i do zobaczenia niebawem w Astralu!
Pozdrawiam,
Mati
Sejkus
 
Imię: Mateusz
Posty: 1
Dołączył(a): 11 kwi 2011, 20:48
Droga życia: 22
Typ: :(
Zodiak: Skorpion
Widzę, że od kwietnia nikt Ci nie odpowiedział, może już się zniechęciłeś i nie zaglądasz na to forum?
Zaryzykuję jednak odpowiedź z nadzieją, że ją przeczytasz.

Jeżeli w czasie tego doświadczenia, które opisujesz, byłeś świadomy, to nie był to zwykły sen, choć też nie było to OBE.
Tego typu odczucia zdarzają się, gdy jesteśmy na granicy snu i jawy, gdy do świadomości jednocześnie docierają sygnały od fizycznego i „niefizycznego” ciała. Czasami prowadzi to do OBE, choć najczęściej kończy się tylko na wymachiwaniu „niefizycznymi” rękoma czy nogami, co jest też dość niezwykłym doświadczeniem.

Z treści Twojego listu wynika, że bardzo jesteś zdeterminowany w dążeniu do znalezienia się w astralu.
Jeżeli zechcesz przyjąć moją radę - to nie śpiesz się z tym za bardzo. Do tego trzeba się przygotować.
Buddyści mówią: „nie pchaj się tam, gdzie cię nie proszą".
Astral jest złożoną i wielopoziomową strukturą, gdzie mieszają się elementy subiektywne z obiektywnymi, bardzo podatną na kreację ludzkiego umysłu, wrażliwą na nasze emocje. Niełatwo jest tam odróżnić iluzję od prawdy, twory swojego lub czyjegoś umysłu od obiektywnego faktu.
Znajdziesz tam to, co ze sobą wniesiesz, tylko że pomnożone przez ileś razy. Jeżeli tutaj nie znalazłeś prawdy o sobie czy świecie, to tam jej tym bardziej nie znajdziesz. Jeżeli w Tobie jest chaos, to tam wpadniesz w chaos do kwadratu. Natomiast jeżeli wejdziesz tam z czystymi intencjami, możesz przeżyć wiele pięknych i pouczających doświadczeń.
Astral nie jest „niebem”, jest częścią wielowymiarowej rzeczywistości, w której istniejemy. Jest „innym” światem rządzonym „innymi” prawami, ale, jak i w realu - jest tam i dobro i zło, prawda i fałsz, miłość i nienawiść.
Dobrze więc jest najpierw uporządkować tutaj swoje myśli, emocje czy przekonania. Buddyści nazywają to „wejściem na Ścieżkę”. I nie chodzi tu o opanowanie technik wchodzenia w OBE, ale o pracę nad poszerzaniem świadomości, proces duchowego rozwoju, który dzieje się przez całe nasze życie. Gdy się jest gotowym, drzwi do astralu uchylają się same.
Ale to nie my decydujemy o tym, czy jesteśmy gotowi, aby tam wejść.
aatan Mężczyzna
 
Posty: 2
Dołączył(a): 15 sie 2011, 11:46
Droga życia: 9
Zodiak: skorpion/smok

Powrót do działu „Eksterioryzacja”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość