Psychologia, działanie mózgu.
falko napisał(a):Taki jeden poeta Swietlicki mówił; Po zmianie ustroju z PRL na III Rzeczp, w perspektywie społecznej nic się nie zmieniło i dodał: póki można palić jest wszystko dobrze:) Mówił to przed wprowadzeniem zakazu palenia.
Teraz chyba jest załamany bo w kawiarniach ( literackich) nie można palić.
A Palikot chce aż legalizacji marihuany.
Ja chcę legalizacji opium! i wszystkiego. Chyba tylko Korwin by mnie poparł.

Zeby tym postem nawiązać do ezoteryki... palenie jest medytacją, oddychanie jest naturalną mantrą, Wolność dla ryzyka i eksperymenty dla wszystkich!Oczywiście w zaciszu sypialni:)


Falko tak przy okazji jeśli możesz odpowiedź - tak mi sie skojarzyło gdy przeczytałam to zaznaczone twoje zdanie.
Kiedy zmieniasz sie wewnętrznie ,że tak ogólnie to opiszę to inni odczuwają gdzieś twoją zmianę czy Ty gdy się zmieniasz przesyłasz te "fluidy" a w szczególności czy uwazasz,że w przypadku kobiet to się zdarza? Czy płeć nie ma znaczenia i mężczyzni też wtedy emanują wtedy tym "czyms" , "aurą" "miękkością" nie wiem jak to okreslić żeby nikogo nie uraziło. . ?
Ale nie wiem czy stać mnie na to by to rozwinąć i opisać o co mi chodzi na forum ? A może gdzieś już o tym na forum pisałeś i mógłbyś mi polecić temat? Pytsam bo są sytuacje gdy przynajmniej mnie się tak wydaje powinnam to trochę "przyćmić" bo inni interpretują w sposób w jaki wogóle nie był mój i nie wiem jak to zrobić?
Ziarenko Kobieta
 
Posty: 443
Dołączył(a): 08 sie 2011, 01:11
Droga życia: 5
Ziarenko napisał(a):[.................

wiesz, easy czasem jak czytam twoje posty to czuję,że miałeś więcej czasu i wyraziłeś w końcu to co w Tobie jest. :) Ale może tak uważasz tylko jesli chodzi o palenie? Czy tylko palenie jest dla Ciebie doświadczeniem jesli robisz to świadomie? Choc grzeszyć napisałeś w cudzysłowie......? Dobrze, chodzi mi o to czy w przypadku takich spraw jak: palenie, jedzenie, itp. i poddawania się ich nadmiarom uważasz, że jak myslimy,że to grzech, że zle itp. to jeszcze większy kolek sobie wbijamy? A jak uznamy, że zjemy, zapalimy ale uznamy ten błąd i nie będziemy go sobie wyrzucać tylko doświadczymy to z jednej strony zrobimy sobie mniej krzywdy psychicznej co może przekładać się na krzywdę fizyczną też mniejszą.?
A wtedy gdy się zmieniamy nasz nałóg też się zmienia, puszcza Nas?

...........

Właśnie tłumaczę inną część Kłykowa (jedna właśnie dostępna - Siemargul (Łukasz) zamieścił swoje dzieło mistrzowie-nauka/gry-bogow-slowianskie-przebudzenie-t2712-825.html ) i tam Kłykow ładnie tłumaczy ,że 95% naszych decyzji podejmujemy na podstawie poðświadomego bagażu - nieświadomych doświadczeń z tego i innych żywotów zgromadzonych w podświadomości . Poddawanie - jak to ujęłaś - się czemukolwiek jest doświadczeniem . Jeśli je przeżywamy nieświadomie to mechanizm ten nas niewoli w pewnym sensie . Wytyczamy jakąś koleinę wyboru . To jest dobre ( taki podświadomy mechanizm ) jeśli dotyczy nauki szermierki , zmiany biegów w samochodzie czy reakcji kierownicą w wypadku wpadnięcia w poślizg ale nawykowe postępowanie - odruchowe w codziennym życiu - mechaniczne bez powiązania z konkretnymi ŚWIADOMYMI odczuciami , z oceną zdarzeń i ich skutków powoduje ,że wpadamy w takie błędne koło . Jeśli świadomie przeżyjesz coś co cię pociąga to odnotujesz świadomie skutki wyboru i nastąpią naturalne mechanizmy obronne . Kłykow ( nie tylko on ) mówi o czających się w naszej podświadomości programach destrukcyjnych . To najprawdopodobniej one są odpowiedzialne za te nieprzyjemne historie . Odpowiedź będę kontynuował ale tu muszę przerwać bo ognisko pod wanną mi wygasa i będę miał zimną kąpiel .

Moje doświadczenia dotyczą szerokiej sfery - narkotyków wszelakich też . to co piszę to moje osobiste doświadczenie . To nie tylko papierosy . Jestem normalnym facetem ( to tak a propos " grzechów " ) :D ..

A jak uznamy, że zjemy, zapalimy ale uznamy ten błąd i nie będziemy go sobie wyrzucać tylko doświadczymy to z jednej strony zrobimy sobie mniej krzywdy psychicznej co może przekładać się na krzywdę fizyczną też mniejszą.?

jest taki fajny film polecany tutaj też w stosownym dziale forum -ciągle umyka mi ten tytuł . Głównym bohaterem jest młody chłopak - gimnastyk. Rzecz oparta na biografii . Chłopak miewa wizje czuwającego przy nim nauczyciela Sokratesa . Pod koniec filmu wspinają się się na górę ale wcześniej Sokrates zaprasza go do nocnego lokalu - częstuje papierosem , piją jakaś wódkę z tych " na myszach pędzonych " :) - potem obaj rzygają . Sokrates na pytanie: " jak to ? Alkohol będziemy pili ?" powiada mu gdy zwracają zawartość na ulicy ;" wszystkie wybory mają swoje konsekwencje " .
To tylko tyle na temat grzeszenia wszelakiego . To jest też doświadczenie . Za każde doświadczenie płacimy latami swojego życia. Jest jakiś pakiet startowy z jakiego korzystamy - ile za niego zakupimy doświadczeń tyle nasze. jak ktoś chce może płacić wiele razy za to samo - mamy wolność wybory ale czy to jest rozsądne ? lepiej raz świadomie , zakodować i gotowe.
easy russian
 
easy russian napisał(a):1. człowiek rodzi sie w pokoju z podstemplowanym sufitem ( rodzina palaczy na przykład ) . Decyduje coś z tym zrobić ale aby zdecydować TRZEBA TO NAJPIERW DOSTRZEC !! a więc ŚWIADOMOŚĆ . Jeśli masz już wiedzę jak można żyć lepiej ( na przykład byłeś w domu kolegi gdzie takich stempli nie ma , gdzie nie trzeba chodzić zygzakiem i podstawiać misek i wiader w bo z sufitu kapie ) to decydujesz się na remont . Robisz to krok po kroku dźwigając standard swojego życia . Nie każdy ma siłę i energię by dokonać nagłej "kapitalki" ( rzucić palenie od zaraz) .


Dostrzec i uświadomić problem to jeszcze nie wszystko. Jeśli lubimy co robimy (palenie) mimo świadomości, ze działamy na szkodę własnego organizmu nic nie zmieni. Nie ma sensu katować się i umartwiać, że działamy wbrew sobie, wbrew naturze. Ania pokazała tutaj najlepiej na przykładzie kawy. Wie, że pieje jej za dużo, ma świadomość, że powinna ograniczyć, ale z drugiej strony ją lubi. Może prócz świadomości potrzebna jest też motywacja? Jaka by ona nie była. Może być bardzo prozaiczna, jak choćby w przypadku papierosów, stale rosnąca ich cena.
amdeus
 
Posty: 13
Dołączył(a): 23 wrz 2012, 12:50
amdeus napisał(a):[............................ Może być bardzo prozaiczna, jak choćby w przypadku papierosów, stale rosnąca ich cena.

hm... no widzisz . Wszystko zależy od tego jak daleko patrzysz i jakie są Twoje wartości . Jeśli kasa jest dla Ciebie jedyną rzeczą wartą ocalenia to może być i kasa . Moim zdaniem jest to jednak działanie powierzchowne i nie usuwa istoty zjawiska a o tym starałem się ( być może nieudolnie ) opowiedzieć .

Jest też jakaś książka robiąca furorę w internecie . Zajrzyjcie na forum acontrario . Tam jest temat o rzucaniu palenia - nie pomnę tytułu książeczki . Miałem ją ściągniętą w pdf ie i czytałem pobieżnie . Sporo sensownych rzeczy. Palacze chwalą ,że działa .

p.s.. a film o którym pisałem w poprzednim poście to " Peacefull Warrior " - Siła Spokoju ". http://www.filmweb.pl/film/Si%C5%82a+sp ... 006-211209
easy russian
 
Czytam sobie temat -Sindbard mi nie odpowiedział czy miał problem z paleniem :D
easy russian
 
easy russian napisał(a):Czytam sobie temat -Sindbard mi nie odpowiedział czy miał problem z paleniem :D


Podpisałem się w dużej mierze również pod twoimi słowami.
Miałeś problem? : )
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok
easy russian napisał(a):
Jest też jakaś książka robiąca furorę w internecie . Zajrzyjcie na forum acontrario . Tam jest temat o rzucaniu palenia - nie pomnę tytułu książeczki . Miałem ją ściągniętą w pdf ie i czytałem pobieżnie . Sporo sensownych rzeczy. Palacze chwalą ,że działa .



Masz zapewne na myśli książkę "Prosta metoda jak skutecznie rzucić palenie" której autorem jest Allen Carr. Księgowy palący swego czasu 100 papierosów dziennie (!), rzucił palenie w wieku 48 lat. Otwarł wiele klinik Easyway, gdzie pomagano osobom uzależnionym rzucić palenie. Zmarł po 23 latach niepalenia na (o ironio) na raka płuc.
Książka< choć bardzo popularna, jest równie skuteczna, jak środki farmakologiczne, czy inne metody. Jednym pomaga, na innych nie robi żadnego wrażenia. Ot człowiek człowiekowi nie równy.
amdeus
 
Posty: 13
Dołączył(a): 23 wrz 2012, 12:50
amdeus napisał(a):..............

Masz zapewne na myśli książkę "Prosta metoda jak skutecznie rzucić palenie" której autorem jest Allen Carr. .............

tak. To jest to.
easy russian
 
Palenie można rzucić z dnia na dzień pod wpływem silnych emocji lub jakiegoś bodźca zewnętrznego.
Znam osobę, która spotkała przypadkiem swojego znajomego i dowiedziała się o raku krtani i jakie są konsekwencje. Kiedy zobaczyła wycięty organ, tak się przeraziła, że od razu rzuciła palenie. Nie pomagały terapie, plastry, gumy do żucia, kampanie informacyjne.
Może terapia szokowa jest właściwą metodą leczenia nałogów?
Psychoza
Kochaj ludzi
 
Posty: 1
Dołączył(a): 19 lis 2012, 16:06
Zodiak: Ryba
Ja kiedyś paliłem. Kilka lat temu jak jeszcze miałem firmę budowlaną i olbrzymie stresy to zdarzało mi się wypalać nawet dwie paczki dziennie. Rzuciłem dzięki zabiegowi o nazwie bicom. Podłączają do maszyny i biorezonansem oczyszczają biopole tak, że organizm bardzo szybko się oczyszcza. Głód fizyczny na nikotynę znika. Pozostaje jedynie uzależnienie psychiczny i z nim trzeba sobie samemu poradzić.

Zamieszczam pod spodem mój tekst z funpage na fb. Mam nadzieję, że się nie obrazicie, że nie przeedytowałem ;)

Każdy nałóg, a szczególnie palenie papierosów jest ucieczką od bólu. Zwróć uwagę co często mówią palacze: "papieros to moja jedyna przyjemność w życiu". Palą oni bo trawi ich cierpienie i aby choć na chwilę dać sobie wytchnienie muszą się znieczulić, ogłupić dymem. Dym nikotynowy powoduje przyćmienie zmysłów i chwilową ulgę. Aby wyleczyć się z nałogu należy dotrzeć do źródła bólu. Pomocne może być zastanowienie się w jakich okolicznościach zacząłem palić. Co mnie wtedy trapiło? Ból powstaje w umyśle i jest wynikiem iluzji, ograniczającego przekonania.

Komentarze pod wpisem:
Agnieszka: Absolutnie się nie zgadzam, od zarania dziejów ludziska popalali rożne zielska, robią to do dziś i wcale nic wspólnego z bólem to nie ma. Każdy nałóg to paskudna sprawa, ale z umiarem wszystko jest dla ludzi.
Moja odpowiedź:
Jest różnica pomiędzy rytualnym palenie ziół, takim jak u Indian, a uzależnieniem o którym ja się wypowiadam. Indianie nigdy nie nadużywali nikotyny i innych ziół. Stosowali je w konkretnym celu np. dla uzyskania wglądu innych światów lub poszerzenia świadomości. Dopiero Europejczycy wyciągnęli cały potencjał z tych używek i uczynili z tego patologię zagrażającą zdrowiu i życiu. Spójrzmy na przykładach na najpopularniejsze przyczyny wpadania w nałóg. 1 - dla aprobaty towarzystwa, palenie w szkołach, żeby być cool itd. Kryje się za tym ból odrzucenia i chorobliwa potrzeba akceptacji. Często w okresie dziecięcym taka osoba nie doświadczyła wystarczającej opieki i uwagi od rodziców i na zasadzie przeniesienia szuka tego u rówieśników2. Dla odstresowania - tutaj pojawia się typowo fizyczny wpływ papierosów, które na chwilę "otumaniają" i przez to przynoszą ulgę. Po około pół godziny efekt zanika i trzeba znów wyjść na fajeczkę. Należy zidentyfikować przyczynę stresu i oczyścić podświadomość z negatywnych programów.
"Bronią mistrza jest Transmutacja, a nie zarozumiały sprzeciw" Kybalion

http://wojtmucha.pl/?page_id=141 => Przypowieść na Twojego maila
http://wojtmucha.pl/?page_id=67 => Kurs medytacji i panowania nad umysłem
Użytkownicy, którzy podziękowali za post: luth
Avatar użytkownikaflywojt Mężczyzna
 
Posty: 49
Dołączył(a): 29 maja 2006, 13:49
Lokalizacja: Nysa
Flywojt chodzi Ci o funpage czy fanpage? : )))

Uzależnienie to ciekawy stan.
Bardzo ciekawe zjawisko.

Robisz coś, a jakbyś był nieobecny.
I tylko ta obecność odgranicza rozkoszowanie się od uzależnienia.
Właściwie robisz to bo wciąż jesteś nieobecny, dlatego ciało jakby zapętla się w głupotach, i odgrywa ostatni wgrany program.

Kiedy istnienie świadomie wybiera obecność przy małych i dużych poczynaniach ciała.
Pojawia się jakby naturalny, może to nie dobre słowo... mechanizm.
Nie przeginania pały.

Taki sage mode.
To po angielsku.

Wtenczas spożywanie zamienia się w kosztowanie.
Całkowicie inne doświadczenie.

Jest ładnie.
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok
Zwał jak zwał :P W Polsce jesteśmy to co się będziemy nad angielską pisownią zastanawiać ;)

Zgadzam się Sinbard i zwrócę uwagę na jeszcze jedną kwestię. Nałóg jest wynikiem braku obecności/świadomości i również wywołuje ten sam stan. Taki samo nakręcający się mechanizm.
"Bronią mistrza jest Transmutacja, a nie zarozumiały sprzeciw" Kybalion

http://wojtmucha.pl/?page_id=141 => Przypowieść na Twojego maila
http://wojtmucha.pl/?page_id=67 => Kurs medytacji i panowania nad umysłem
Avatar użytkownikaflywojt Mężczyzna
 
Posty: 49
Dołączył(a): 29 maja 2006, 13:49
Lokalizacja: Nysa
flywojt napisał(a):Zwał jak zwał :P W Polsce jesteśmy to co się będziemy nad angielską pisownią zastanawiać ;)


/chowam buzię w dłoniach i udaję ze nie widzę co odpisałeś/ : )))

Zgadzam się Sinbard i zwrócę uwagę na jeszcze jedną kwestię. Nałóg jest wynikiem braku obecności/świadomości i również wywołuje ten sam stan. Taki samo nakręcający się mechanizm.


Oczywiście.
Można śmiało powiedzieć, ze tak naprawdę nie ma innego mechanizmu.
Jest tylko nasze doświadczenie, które staje się elementami naszego postrzegania, co owocuje doświadczaniem tego co postrzegamy.

I jeśli decydujący o doświadczeniu jest nieobecny, to nie może wyjść z tej pętli własnego postrzegania, bo nie istnieje dla siebie jako przejaw wolnej woli, przez co doświadcza więcej czego postrzega.
I jest to dziwne zjawisko, pewna anomalia, bo niewyodrębniona cząstka zrzeka się swojej woli, tym samym stając się czymś poza, czymś nieobecnym.

W tym momencie można dojść do wniosku, że istnieją dwa rodzaje świadomości.

Tworząca koncept i czcząca koncept.
I pomijając już, że można dodać do tego podziału aspekt czynny i bierny w różnych wzajemnych relacjach o raz obecny lub nie intymny stosunek jednostki do własnego postrzegania.

Bo ktoś hm... Pochłaniający, działający w znacznym nadmiarze, daleko poza powiedzmy "potrzebami" często przejawia podwójnie bierny aspekt.
Nie tworzy konceptów z zachwytu, ponieważ biernie powiela mentalny schemat nałogowca.
Oraz.
To co robi, czyli akt czczenia konceptu, nie przynosi mu czci, spełnienia, rozkoszy.

Tym jest to przykre mentalne koło.
Zamknięciem swojego postrzegania w podwójnej bierności.
Wtedy to naprawdę nie ma soków.
I drzewo po prostu usycha.
Zamiast istnienia przemierzającego bezmiar - smutna buzia.

I będzie smutna, dopóki nie zrozumie.
A życie będzie podpowiadać, pokazywać do czego doprowadzają takie wybory, albo właściwie ich brak.
A wtedy istnienie często obraża się na ciało i poddaje stopniowo poddaje się temu negatywowi, wypełniającemu postrzeganie, albo od razu strzela foha.

Z doświadczenia wiem, że człowiekowi, pozamykanemu bezwiednie w negatywach jest ogromnie trudno dopuścić do siebie coś innego.
Ponieważ całe jego postrzeganie wypełnia przykrość.
Z niej będzie wychodził do świata, o niej będzie mówił, biernie lub mniej będzie czynił jej więcej wokoło.

Ale istnieją przebłyski.

Czegoś "innego".

I człowiek wtedy dostrzega różnicę.

Ten moment jest sposobnością, by narodziła się jego wola.
By zaakceptować ciało.
Swoje dotychczasowe życie.
Swoje myśli.
Swoje człowieczeństwo.

Pojawia się dbanie o to czego doświadczamy.
Pojawia się coraz więcej rzeczy, które owocują w radości.
Pojawia się dystans, ogląd.
Ponieważ człowiek nie jest zajęty bieganiem za szczęściem, natomiast bardziej je czuje.
To zwraca jego uwagę na samego siebie.
Tworzy się relacja, z samym sobą.
Pojawia się miłość.
I na samym dnie tego odkrycia jest ruch na zewnątrz.
Ponieważ pragniesz dąć światu to co odkryłeś.
To co najprostsze z prostych.
Kiedy zaczynasz dawać, czyli aktywnie tworzyć koncepty płynące z najwyższego uczucia.
Ten akt zaczyna być widoczny dla Ciebie.
Ponieważ stał się składową Twojego postrzegania.
A skoro go postrzegasz.
Zaczynasz widzieć ile daję ci inni.
A skoro widzisz serce innych to podział na wewnętrzne i zewnętrze przestaje być ważny.
A skoro w osobistym postrzeganiu istnienie wyzwala się z konceptu.
Od tego momentu możliwe jest wyzwolenie się od każdego innego podziału.
Tutaj zaczyna się Przygoda.

Z podwójnej bierności ku ruchowi.

Czasami potrzeba czasu by dojrzeć, zrozumieć, przetrawić minione myśli i doświadczenia.
Ale jeśli istnienie pragnie, to wyjście z uzależnienia, czy to mentalnego, czy to uczuciowego, czy fizycznego, czy psychicznego, jakkolwiek nazwać.
Nie jest kwestą sukcesu i porażki.

Tylko pozwolenia sobie wlać do postrzegania trochę rozkoszy.
Ponieważ wtenczas będziemy w stanie jej dostrzegać.
Z czasem więcej i więcej, ile to zadecydujemy my.
Sami z Siebie.
Nawet poza skumulowaną wolą świata.
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok
SIindbardzie, nie nazwalabym tego ,,dwoma rodzajami swiadomosci'' a raczej roznymi jej stopniami- poszerzaniem widzienia. Swiadomosc zawezona do odtwarzania, i rozszerzajaca sie ku tworzeniu.
Poza tym- mam wrazenie ze kazda forma istnienia ma okreslony wylacznik czasowy, uruchamiany czesto nieswiadomie gdy trwanie w obecnym ksztalcie traci sens- mowie o podswiadomym dazeniu do samounicestwienia- sadze ze jest to powodem sporej czesci uzaleznien powodujacych degenerowanie sie i w konsekwencji smierc formy.
Ania ayalen
 
easy russian napisał(a): Na czym polega ten " cud " ? Świadomość . pal ŚWIADOMIE .
Nic co robisz świadomie nie jest złe i wszystko co robisz nieświadomie jest złe.
. Nie pal przed komputerem czy podczas jazdy samochodem albo gadając z innymi . Zrób z palenia medytację . To jest zioło . Jeden z Bożych darów. Zamknij się sam w pokoju czy gdzieś odejdź za dom , wyłącz komórkę , powąchaj spokojnie papierosa, pokręć go w palcach , z namaszczeniem zapal , dziel sekundy na mniejsze części . Zaciągnij się powoli , przeżyj to . ..Bądź świadom tej chwili . "Grzeszyć " trzeba świadomie - to tylko doświadczenie . Powoli ilość " fajek " spadnie przy takim paleniu aż palenie " odpadnie " w ogóle . Udawało się TRWALE zakończyć znajomość z papierosami nawet i palaczom z 30 letnim stażem . Powodzenia !

To jest niesamowite podejście! Faktycznie, to jest czynność wykonywana raczej "przy okazji", nie myśli się o tym. Ot, odstresować się czy czymś, zająć, takie przyzwyczajenie.
A w tej koncepcji jest to przemyślana czynność... to może pomóc :)
sidnej
 
Posty: 30
Dołączył(a): 08 paź 2012, 13:27

Powrót do działu „Psychologia”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości