Prądy religijne, wielkie religie i małe nurty. Sekty, założyciele, wiadomości.
Witam

W starożytności ludzie poszukujący oświecenia często udawali się na pustynię (np. Jezus i inni święci), w góry (indianie), chowali się w grotach i jaskiniach (hindusi), jednym słowem wszędzie tam gdzie bodźce zewnętrzne były ograniczone a pole widzenia stawało się jednostajne. W takich warunkach często dochodziło do uwolnienia wewnętrznych wizji, demonów. halucynacji i innych takich tam. Jeżeli osoba taka, nie uległa tego rodzaju wybuchom podświadomości, to ogarniała ja wewnętrzna cisza.

Podobnie my w czasach cywilizacji możemy podczas medytacji zaszyć się w naszej wewnętrznej jaskini. Podobnie jak niegdyś ludzie na pustyni, możemy zatrzymać mowę ust i doświadczyć wewnątrz tego co nazywamy gonitwą myśli. Myśli te, zaczną stopniowo przybierać na sile w miarę jak tylko będziemy starać się je uciszyć w sobie. Jest to ten moment kiedy zaczyna się w nas wewnętrzna wojna (armagedon Apokalipsy). To właśnie wtedy do głosu dochodzą nasze wewnętrzne myślokształty, nierzadko powodujące różnego rodzaju objawy somatyczne. Tutaj wszystko zależy od struktury naszej osobowości. Inaczej przeżywają to osoby ukształtowane religijnie, a inaczej ateiści. Niemniej jedno jest pewne, doznania te przedstawiają cały wachlarz naszych lęków, myśli, emocji negatywnych oraz pozytywnych, które nagromadziły się w nas poprzez dziesiątki lat, jak nie stuleci. Sztuka polega na tym ażeby pozwolić się im uwolnić i odejść w niepamięć. Jest to tzw. wewnętrzne oczyszczenie, które może być jednak bardzo niebezpieczne (por. Rebirthing). Niemniej jeżeli ono nastąpi wówczas ogarnie nas błoga, wewnętrzna cisza i spokój. Dopiero taki stan umysłu jest glebą na której może dojść do objawienia się Boga, który może do nas przemówić (albo i nie) w zupełnej ciszy.

Rzecz jasna nie usłyszymy go w sposób taki jak zwracamy się do siebie nawzajem. Nie usłyszymy go także w postaci zwyczajnych myśli. Tutaj różne szkoły różnie to przedstawiają. Jedni mówią o kosmicznej wibracji, inni o meta-dźwięku czy wewnętrznej muzyce. To jakiego określenia tutaj użyjemy nie ma naprawdę znaczenia ponieważ liczy się tylko to, co możemy przeżyć na własnej skórze. Jeżeli tylko chcemy sami możemy doświadczyć wewnętrznej ciszy. W tej ciszy bytu możemy usłyszeć pre-myśl, tudzież archetypowe idee. Sposób w jaki Bóg przemawia już w starożytności określono używając do tego greckiego słowa Logos, W hinduizmie jest to np. Aum czyli Om. Jest to zatem głos najwyższego uniwersalnego bytu nazywanego tam Brahmanem. Gwoli wyjaśnienia sam Logos oznacza słowo wewnętrzne i niewypowiedziane, źródłową koncepcję, a jego skojarzenia zmierzają najpierw w kierunku rozumu. Utożsamiano go nawet z mądrością. Ale to nie wszystko, ponieważ rozciągając koncepcję logosu na resztę rzeczywistości stosowano go w sensie wewnętrznej natury wszystkiego. A zatem przy stworzeniu ku temu okoliczności możemy doświadczać Logos Boga także jako podstawę naszego bytu....

Dokładnie tak to wygląda, a wszystko odbywa się w czystej świadomości (bez myśli). Przyczyna tych abstrakcji nie będzie leżeć w świecie zewnętrznym, ale wyłoni się ona z milczenia. Z czasem będzie tego coraz więcej. Idee zaczną się układać w logiczne konstrukcje. My nazywamy to wewnętrznym dialogiem, który z kolei każdy kto go doświadcza może odziać w szaty dźwięku i wypowiedzieć, bądź steatralizowac w innej postaci (np,. rzeźba czy malarstwo). Czyż nie na tym polega prawdziwa sztuka i rozmowa z Bogiem...?

Pozdrawiam
Misterium Christi
Avatar użytkownikaApollo Mężczyzna
 
Imię: Apollo
Posty: 397
Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
Lokalizacja: Dublin, Irlandia
Droga życia: 8
Zodiak: Wodnik
No rozumiem, czyli można powiedzieć że wszyscy mistycy którzy twierdzili że mieli kontakt z Bogiem i dysponowali parapsychicznymi zdolnościami, to katharsis? To objawy budzącej kundalini (to to samo?) Wiesz, to by mi się nawet zgadzało, Nie myślałam że to taki długi proces.. Apollo, nikt nie zabiera głosu w tym temacie. Jesteś bardzo mądry i możesz wiele przekazać tylko piszesz jak mi się zdaje mało pragmatycznie. Nie wiem czy to dobre określenie, ale wiesz o co chodzi :) Tylko mnie się tu trochę teoria nie zgadza z praktyką. A jeśli ten objaw katharsis, ktory u niektórych się tak objawia że rozmawiają z Bogiem, ale nie tylko rozmawiają ale też czują go w sobie, itd. no nie ważne, jak to odczuwają, ale czują fizyczny kontakt, to jednak nie można podciągnąć pod rozmowę z Bogiem? Tylko powiedzmy sobie że poprzez ego? Tu mi się nie zgadza wiesz dlaczego? Że takie osoby, choćby np. Paramahansa Yogananda, których boskości nie można kwestionować, (ciało Yoganandy nie ulegało po śmierci rozkładowi)
twierdził, że rozmowy z Bogiem to nic nadzywczajnego, ale jak najbardziej konkretnie można z nim rozmawiać. To może jest tak że początki są bardziej namacalne i werbalne, a potem już coraz większa cisza. Ja tego nie potrafię zrozumieć, bo niby mi pasuje to co piszesz, ale z drugiej strony jak nie wierzyc Yoganandzie i innym.
Moim planem wobec Ciebie, jest przejawiać się przez Ciebie-Bóg
Zuu Kobieta
 
Posty: 107
Dołączył(a): 25 paź 2010, 21:21
Droga życia: 9
Zodiak: Bliźnięta
Zacytuje fragment z książki"Kundalini Ognisty Wąż":
''Śiwa i Śakti są uwewnętrznione w ciele ludzkim,chociaż żyją tam oddzielnie.Śakti,Siła życiowa,spoczywa u podstawy kregosłupa.Przejawia się tam jako Dewi Kundalini,nazwana sanskryckim słowem kundala,co oznacza zwinięta w kłębek,poniewaz przyjmuje formę węza i pozostaje uśpiona,zwinięta w kłębek w najniższej z siedmiu centrów energetycznych w ciele ,w ciakrze Muladhara.Mozna ją nazwać boską energią kosmiczną w istotach ludzkich.Śiwa ,również uśpiony w ciele zamieszkuje ćakrę Sahasrara,która umiejscowiona jest na szczycie głowy i istnieje jako biegun najbardziej oddalony od Śakti zamieszkującą Cakrze Muladhara.
I w tym własnie tkwi problem,albowiem związek z Brahmanem nie może zaistnieć,dopuki Śiwa i Śakti są rozdzielone.Potrzebują siebie nawzajem,aby sie uaktywnić by móc stać się na powrót jednym z Brahmanem.
To co nazywane jest kondycją ludzką, tzn poczucie bycia nieszczęśliwym,które ludzie w sobie odkrywają,można przypisać owemu rozdzieleniu Śiwy i Śiakti.,co sprawia ze dusza nie jest całością,jako że energia statyczna i kinetyczna,męska i żeńska są rozdzielone.kontakt z Brahmanem czy Bogiem nie może być ustanowiony.
Jesli za tem to się uda to ten powstały na nowo związek,ta pełna Joga,sprawia ,że osoba,która tego doświadcza wchodzi w kontakt z Brahmanem,co nazywane jest stanem oświecenia,satori,samadhi,świadomoscią kosmiczną,czy jakkolwiek inaczej,
Kundalini dociera do ćakry Sahasrar na czubku głowy ,łąćzy się z Śiwą i wtedy świadomość indywidualna ulega przemianie."
hmm trzeba zatem podnieść kundalini wbrew sile powszechnego ciążenia te kilkadziesiąt centymetrów od kosci krzyzowej do czubka głowy

Ps.Mnie się to udało ale związek (kontakt) z Bramanem nie jest absolutnie bezwzględnie trwały.Niejakim medium w tym wszystkim jest szyszynka czyli nasze trzecie oko,której "praca" może zostać zaburzona pod wpływem silnego stresu ,nadmiaru hormonu kortyzolu.
Listen to my muscle memory.
Avatar użytkownikafalko Mężczyzna
wysłuhaj pamięci mych muskułów
 
Posty: 706
Dołączył(a): 13 lip 2007, 19:40
Witam

Zuu napisała:
.....Apollo, nikt nie zabiera głosu w tym temacie. Jesteś bardzo mądry i możesz wiele przekazać tylko piszesz jak mi się zdaje mało pragmatycznie......

Ok. niech będzie.... Bóg nie przemawia za pomocą takich słów jakimi my się posługujemy, nawet jeżeli tchną najwznioślejszą mądrością. Nie przemawia też za pomocą myśli takich jakie myślimy, chociażby były one najpiękniejsze na świecie. Bóg przemawia niejako językiem anielskim, duchowym, boskim, zupełnie innym aniżeli mamy o nim wyobrażenia. Jest to język i nie język. Jakby mało tego było język boski to nieskończony taniec życia, podstawa bytu każdego stworzenia. Wreszcie Bóg przemawia w Misterium. Ażeby usłyszeć dźwięk jego głosu musimy uciszyć w nas wewnętrzną burzę. Dopiero wtedy kiedy fale staną się łagodne i zapanuje w nas bezkresna cisza, możemy ujrzeć dno gdzie odkryjemy zaginioną perłę. Paradoksem jest tu fakt, że szukamy czegoś, czym w zasadzie już jesteśmy, albowiem każdy z nas u podstawy bytu jest słowem wiekuistego.

Rzecz jasna słowo te, wpierw możemy przeżywać, a dopiero potem wyrażać w postaci myśli bądź dźwięku, ewentualnie zteatralizować. Sęk w tym że wyrażanie słowa Bożego na zewnątrz powoduje jego zniekształcenie. Nieświadomie dodajemy do niego elementy naszej osobowości, uwarunkowujemy je kulturowo i zamykamy w postaci definicji, co w ostateczności daje nam zupełnie odwrotny efekt. Tutaj stanowczo muszę zaprotestować przeciwko wszelkim kaznodziejom. Przekazywanie słowa z ust do ust jest po prostu niemożliwe. Możliwe jest natomiast nauczenie kogoś jak uświadomić sobie Boga w nas. Boga się nie naucza, Boga umożliwia się doświadczać. Jedynie takie nauczanie ma jakikolwiek sens. Ktoś kto przeżywa Boga w sobie, wole bożą po prostu zna (intuicyjnie), poprzez sam fakt współudziału w jego istnieniu.

Aby wszyscy byli jedno, jak Ty, Ojcze, we mnie, a Ja w tobie, aby i oni w nas jedno byli (Ew. Jana 17,21)

Pozdrawiam
Misterium Christi
Avatar użytkownikaApollo Mężczyzna
 
Imię: Apollo
Posty: 397
Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
Lokalizacja: Dublin, Irlandia
Droga życia: 8
Zodiak: Wodnik
Jestem zdania,że jeśli Bóg jest bytem osobowym to nasza wewnętrzna ,wszechogarniająca cisza może być głosem Boga w nas.Tylko jak to możliwe żeby Absolut był Osobą?Osoba zawsze ma jakieś granice ,a Absolut jest nieskończony.Zatem dzieli nas tylko krok od tego,żeby Szatana i aniołów też uznać za byty osobowe.Które także mogą coś "mówić".I jak wtedy odróżniać ich "głosy"?

Według mnie Bóg jest bytem nieosobowym ale kontakt z TYM też jest możliwy,za pomocą energii.TO jest Energią.
Listen to my muscle memory.
Avatar użytkownikafalko Mężczyzna
wysłuhaj pamięci mych muskułów
 
Posty: 706
Dołączył(a): 13 lip 2007, 19:40
Falko. Nie rozumiesz, Bóg jest nieosobowy, ale jak ma taki kaprys może być osobowy. Może Ci się w formie osobowej objawić, niech będzie pokazać, czy też do Ciebie przemówić. A jeżeli już raz przemówi to może i cały czas być z Tobą w kontakcie. I nie może być inaczej skoro Bóg składa się z tych samych elementów co człowiek. Wszystko we wszechświecie składa się z tych samych 5 wibrujących elementow/żywiołów. Ziemi, ognia, powietrza, wody i eteru. To jest wyjaśnione w książce Zasady Krija Jogi Yoganandy. Tak samo diabeł. Rownież może do Ciebie gadać. Nie mam dzisiaj czasu, ale opiszę wam kiedyś jak ja to odbieram. To jest może ciężko zrozumieć jak się nie doświadcza, ale ja odbieram również ciszę. A doznanie rozszerzenia świadomości o którym pisałam Apollo miałam wcale nie w głębokiej medytacji tylko podczas robienia kolacji. Apollo bazuje na własnych doświadczeniach jak również na literaturze, Doświadczenia każdy ma indywidualne, ale Apollo zwróć uwagę że my jesteśmy następnymi inkarnacjami. To że w obecnym życiu ciągnie nas do rozwijania ducha, świadczy o tym, że w poprzednich żywotach już sobie coś wypracowaliśmy. I być może jest tak, że ktoś z nas w poprzednich żywotach siedział w tych jaskiniach i medytował, i teraz tą ciszę może odczuć łatwiej nawet jadąc tramwajem. Hrabia Germain twierdzi również że każdą osobę wniebowstąpioną możemy przywołać jeśli bardzo chcemy.
A jak odróżnić głos Boga od głosu diabła? Już ci mówię. Zwróć sie do Jezusa lub Boga, Panie Boże, i jak usłyszysz huju skurwysynu, to z pewnością nie będzie to głos anioła ani Boga tym bardziej. Ale sorki, może być tak że nie rozróżnisz, to zależy, jeśli rozmawiasz przez swoje myśli, diabeł może sie podszyć. Pisałam o tym. mnie mało nie wymanewrował. Teraz myślę już bym sie nie dała. Ja nie wiem co to jest, może tak jak pisze Apollo, to jakieś katharsis, niemniej jednak myślę że moje doświadczenia są tak ciekawe że je wam kiedyś opiszę. Ja się Apollo zgadzam z Tobą we wszystkim co piszesz, mnie się wydaje że jedno drugiemu nie zaprzecza. Apollo a słyszałeś kiedyś termin "małe oświecenie"?
Bo ja się tak zastanawiam czy te doświadczenia które miałam to może nie jest właśnie to na co tak mówią?
Moim planem wobec Ciebie, jest przejawiać się przez Ciebie-Bóg
Zuu Kobieta
 
Posty: 107
Dołączył(a): 25 paź 2010, 21:21
Droga życia: 9
Zodiak: Bliźnięta
Witam

falko napisał:
....Jestem zdania,że jeśli Bóg jest bytem osobowym to nasza wewnętrzna ,wszechogarniająca cisza może być głosem Boga w nas.Tylko jak to możliwe żeby Absolut był Osobą?Osoba zawsze ma jakieś granice ,a Absolut jest nieskończony.Zatem dzieli nas tylko krok od tego,żeby Szatana i aniołów też uznać za byty osobowe.Które także mogą coś "mówić".I jak wtedy odróżniać ich "głosy"? .....Według mnie Bóg jest bytem nieosobowym ale kontakt z TYM też jest możliwy,za pomocą energii.TO jest Energią.

Bóg to rzeczywiście bezosobowy Absolut i rzeczywiście objawia się poprzez energie. Aniołowie to przecież nic innego jak spersonifikowane energie, które są częścią wiekuistego. Podstawa naszego bytu to również energia. Energie te emanują z Absolutu tak jak ciepło emanuje z płomienia. Każda energia posiada swoje przeznaczenie i może przybrać rozmaitą formę. Poznając zatem samych siebie u podstawy bytu poznajemy to, do czego zostaliśmy przeznaczeni. Każdy z nas jest takim zapisanym listem Boga do człowieka. Jeżeli więc nauczymy się go czytać i w zgodzie z nim postępować, dopiero wówczas możemy powiedzieć że wypełniamy wolę Bożą. Prawdziwego Słowa Bożego nie znajdziemy w księgach, czy świątyniach z kamienia, ale we własnym sercu. Jeżeli to odkryjemy, wówczas prawdziwie sami staniemy się umysłem, oczyma i ustami Boga w wielkiej rodzinie wszechogarniającego Ducha....

....Każdy z nas jest emanacją Absolutu i każdy z nas jest przeznaczony do czegoś innego....

Zuu napisała:
.....To jest może ciężko zrozumieć jak się nie doświadcza, ale ja odbieram również ciszę. A doznanie rozszerzenia świadomości o którym pisałam Apollo miałam wcale nie w głębokiej medytacji tylko podczas robienia kolacji. Apollo bazuje na własnych doświadczeniach jak również na literaturze, Doświadczenia każdy ma indywidualne, ale Apollo zwróć uwagę że my jesteśmy następnymi inkarnacjami. To że w obecnym życiu ciągnie nas do rozwijania ducha, świadczy o tym, że w poprzednich żywotach już sobie coś wypracowaliśmy. I być może jest tak, że ktoś z nas w poprzednich żywotach siedział w tych jaskiniach i medytował, i teraz tą ciszę może odczuć łatwiej nawet jadąc tramwajem.....

Rzeczywiście można doznać wniebowstąpienia podczas kolacji. Istnieją co najmniej dwie znane mi możliwości doznania tego zjawiska. Jednym z nich jest oświecenie spontaniczne, natomiast drugie stanowi oświecenie stymulowane. Oświecenie spontaniczne faktycznie może się wydarzyć podczas wykonywania codziennych czynności, niemniej moim zdaniem poprzedzone jest przygotowaniami, może nawet z poprzednich wcieleń. Z tym się jak najbardziej zgadzam.

Natomiast co do twojego pytania: ...Apollo a słyszałeś kiedyś termin "małe oświecenie"?; Otóż spotkałem się z takim określeniem, ale odnosiło się ono do tego co rozumiemy pod pojęciem "misteria małe" i "misteria duże".

....Cisza tak długo pozostaje ciszą dopóki nie nastąpi przebudzenie....

Pozdrawiam
Misterium Christi
Avatar użytkownikaApollo Mężczyzna
 
Imię: Apollo
Posty: 397
Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
Lokalizacja: Dublin, Irlandia
Droga życia: 8
Zodiak: Wodnik
Apollo napisał(a):

Rzeczywiście można doznać wniebowstąpienia podczas kolacji. Istnieją co najmniej dwie znane mi możliwości doznania tego zjawiska. Jednym z nich jest oświecenie spontaniczne, natomiast drugie stanowi oświecenie stymulowane. Oświecenie spontaniczne faktycznie może się wydarzyć podczas wykonywania codziennych czynności, niemniej moim zdaniem poprzedzone jest przygotowaniami, może nawet z poprzednich wcieleń. Z tym się jak najbardziej zgadzam.

No więc u mnie to było spontaniczne wcześniej stymulowane, jak najbardziej, w tym wcieleniu no i bezpośrednio przed kolacją również, no i gwoli ścisłości, :-k wniebowstąpiona nie jestem bo bym chyba o tym wiedziała :lol: Ale było to coś w rodzaju poszerzenia świadomośći i trwało kilka minut.

Apollo napisał(a):Natomiast co do twojego pytania: ...Apollo a słyszałeś kiedyś termin "małe oświecenie"?; Otóż spotkałem się z takim określeniem, ale odnosiło się ono do tego co rozumiemy pod pojęciem "misteria małe" i "misteria duże".


Ja słyszałam takie określenie i jeszcze tylko pamiętam że oświecenie małe nie jest trwałe tylko czasowe. No i myślę (a to już od siebie) że to z pewnością tylko namiastka oświecenia dużego. Ale tak się zastanawiam. W książce Uspieńkiego "Fragmenty nieznanego nauczania" o naukach Gurdżijewa, jest wspomniane o tym że często w klasztorach w Himalajach podaje się nowym uczniom jakąś specjalną mieszankę narkotyku jednorazowo, po to żeby ci uczniowie mieli doświadczenie tego co mogą uzyskać bez narkotyków po iluśtam latach spędzonych w klasztorze, w wyniku medytacji i tych wszystkich praktyk. I to się daje po to zeby wzmocnić motywację. Ja miałam takie doświadczenia 10 lat temu, to trwało kilka tygodni, a potem stopniowo zanikało. I czułam że te doświadczenia były mi jakby pokazywane, bo tego było dużo tak jakbym miała poznać jakie są możliwości. Takie miałam wrażenie. Z tym tylko, że nie czułam żadnej wszechwiedzy, ani nic z tych rzeczy. To były tego typu sprawy, np. próbka uzdrawiania. Miałam sobie wyobrazić osobę którą uzdrawiam że siedzi a ja stoję nad nią (miałam prowadzenie słowne) udawać że kładę jej ręce na głowie. To tak zrobiłam. Trzymam te ręce. Po chwili czuję prąd w rękach i tak silny że zaczęło mną trząść. Próbki jasnowidzenia, jasnosłyszenia, itp. Kiedyś kazał mi wejść do kościoła, w którym nigdy nie byłam. Akurat byłam na mieście i przechodziłam. Nie wiedziałam po co. Po wejściu od razu mi powiedział w którą stronę mam się skierować, poszłam tam. Kazał mi sie zatrzymać przy jednym z obrazów i popatrzeć. Patrzę, a tam postacie (świętej rodziny) normalnie się poruszają. I to nie tak że trochę. Normalnie chodziły, między sobą, tak jakbyś obserwował prawdziwą scenę. Wyjaśnił mi że to obraz malowany przez prawdziwego artystę. Kiedyś mi kazał wejść do galerii. Jeszcze dobrze nie weszłam, a on mówi że tutaj wiszą dwa obrazy malowane przez artystę, a reszta przez plastyków i kazał mi rozpoznać ktore to obrazy. No wiec tak od obrazu do obrazu. Zatrzymałam sie przy jednym, normalnie nic szczegolnego, las dróżka itd. Tyko promienie słońca na tym obrazie między drzewami, normalnie tak wyglądały jak by pulsowało światło, takie refleksy świetlne żywe. I to był ten obraz. No i tego typu sprawy. Kiedyś kazał mi iść do łazienki i popatrzeć w lustro. Patrzę a tu w lustrze zamiast mojej twarzy, twarze zmieniających się świętych. Naliczyłam osiem osób. Potem kiedyś natchnęłam się w książce, ale nie pamiętam też co to była za książka, na taki termin jak "wymarsz wszystkich świętych" Tam to było wspomniane tylko. Że święci są tak jakby w naszych głowach i nas inspirują. W momencie oświecenia, niektórzy widzą, tak jakby ci święci opuszczali jego głowę. Chodzi o to, że oni już u tej osoby skończyli robotę i mogą wymaszerować :lol: No i właśnie, tak sobie pomyślałam czy to może na tym polega małe oświecenie, ale nie wiem, bo wyobrażałam sobie oświecenie tak, że to ja będę nagle czuła że wszystko wiem i rozumiem. A tu klops. Doświadczam coś, obserwuje, ale nie mam wielkiego rozumienia. Wiem tylko, a może nie wiem, tylko przypuszczam że te doświadczenia były po to, żebym nie zrezygnowała z rozwoju duchowego, gdyż po latach poszukiwań zaczęłam we wszystko wątpić. Wiecie, wyzywałam Jezusa od kłamcy (tak w duchu) mówiłam no i co cwaniaku? Nawijałeś makaron na uszy ludziom, pukajcie a znajdziecie i tym podobne bzdety, no i co? pukałam i co? wielka chała. Starałam się jak najbardziej obrażać i wyśmiewać. No i dałam sobie spokój z duchowością. Znaczy, jak wiecie że to i tak człowieka od środka drąży, tylko tyle że się zaparłam. No, a potem to się wszystko zaczęło dziać. I to mnie zaskoczyło dlatego, że było nie tak jak bym się mogła tego spodziewać. To piszę wszystkim frustratom, którzy się żalą że tylko czytają o różnych rzeczach w książkach i nic nie doświadczają. No a teraz jest tak, że tak jak piszesz Apollo czuję coraz częściej ciszę, tak jakby mi się sama narzucała. Mogę rozmawiać bo kontakt słowny dalej mam, ale mi się nie chce i nie chce mi się myśleć. To nie jest tak że zmuszam się do niemyślenia, tylko jakby samo mnie nachodzi. Nie cały czas tak oczywiście jest, ale właściwie codziennie mnie nachodzą takie stany. I tą ciszę czuję jakby z środka. Pomieszczenie może być głośne a ja i tak ją czuję. Tylko jedna sprawa mnie martwi, może mi Apollo powiesz. Bo czuję tą ciszę i czuję taki spokój, może też trochę jakby wzniosłość, ale nie czuję radości.
Moim planem wobec Ciebie, jest przejawiać się przez Ciebie-Bóg
Zuu Kobieta
 
Posty: 107
Dołączył(a): 25 paź 2010, 21:21
Droga życia: 9
Zodiak: Bliźnięta
Witam

Z regóły ludzie którzy medytuą, w chwili zatrzymania myśli natrafiają na barierę emocjonalną. Wewnętrzna cisza to nie tylko brak strumienia myśli, ale i emocji. Tak być powinno..... Musimy wiedzieć, że umysł składa się zarówno z warstwy mentalnej jak i emocjonalnej. Wewnętrzna cisza to brak jednego i drugiego. W takim stanie umysłu nasze wnętrze jest jak czysta karta, która oczekuje na ponowne zapisanie. To właśnie wtedy oczekujemy na przebudzenie. Kiedy ono już nastąpi, wówczas pojawią się nowe myśli i emocje, ale ich źródło będzie zupęłnie innego pochodzenia. Tak naprawdę, to nie możemy oświecenia ani wymusić, ani sprowokować, ani go przyspieszyć. Jedyne co możemy zrobić to, przygotować się, nauczyć się cierpliwości i oczekiwać aż z głębi duszy wyrośnie kwiat, który dalej nas poprowadzi. Oświecenie przychodzi, ale tylko wtedy kiedy jesteśmy na to gotowi.

Oczywiście są techniki i sposoby umorzliwiajace doświadczenie takiej namiastki życia duchowego. Niektórzy faktycznie stosują w tym celu narkotyki. Wszystko także wskazuje na to, że i w chrześcijaństwie pierwotnie słurzyła do tego inicjacja chrztu. Mysta pod wpływem zanurzenia doznawał wewnętrznego szoku wskutek którego zyskiwał chwilowy wgląd w boską rzeczywistość, a nierzadko widział wewnętrzne światło. W gnostycyźmie nazywano to przywdzianiem świetlistej korony, a w chrześcijaństwie odzianiem w świetlisto-białe szaty dające dostęb do zgromadzenia aniołów w niebiańskiej Jerozolimie. Takie doznanie, jeżeli było dostarczanego silne, potrafiło odmienić los człowieka raz na zawsze. Sprawiało też że, ktoś taki stawał się świadomy celu do którego dążył. Bywało tak, że wystarczyła tylko ta jedna chwila, ale w większości wypadków wiązało się to z narzuceniem sobie specjalnej dyscypliny (tzw. jażma) mającej wywołać w nas pewną wewnętrzna jakość, tak niezbędną w celu dokonania trwałej transformacji. Pierwszą taką oznaką zapowiadającą ten moment były pojawiające się cnoty w naszym życiu. Jeżeli stały się one zauwarzalne, oznaczało to, że jesteśmy na właściwej ścierzce.....

.....Cisza skrywa w nas wielką tajemnicę, kto ją odkryje nie zazna smutku już na wieki......


Pozdrawiam
Misterium Christi
Avatar użytkownikaApollo Mężczyzna
 
Imię: Apollo
Posty: 397
Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
Lokalizacja: Dublin, Irlandia
Droga życia: 8
Zodiak: Wodnik
Nie wiem jak to jest z tą ciszą i tą czystą kartą. O J. Krishnamurtim OSHO mówił że tylko opowiadał o kostkach cukru które trzymał w ręku ale ich nie skosztował. Sam Krishnamurti zwątpił pod koniec. Ani jedna osoba która spod jego ręki nie doznała oświecenia. Inny Krishnamurti, mistyk UG Krishnamurti odkrył że jest oświecony gdy wysluchał wykładu Jiddu, i nagle do niego dotarło że jest bez myśli. A potem jego ręce zaczęły się wykręcać, ciało zaczęło się zmieniać w pół kobiece, na czole w miejscu trzeciego oka wyrósł guz, i musiał uczyć się wszystkiego od nowa, bo wszystko zapomniał. Nawet nie pamiętał nazw potraw które jadł. Musieli mu tłumaczyć tak jakby się dopiero co urodził. Ja czytałam tylko jedną książkę wywiad z nim, dla mnie to był wstrząs.
Moim planem wobec Ciebie, jest przejawiać się przez Ciebie-Bóg
Zuu Kobieta
 
Posty: 107
Dołączył(a): 25 paź 2010, 21:21
Droga życia: 9
Zodiak: Bliźnięta
Witam

Cisza nie jest wyłącznie przedmiotem dociekań mistyków hinduskich. Jest to element który głęboko zakorzeniony został także w tradycji chrześcijańskiej. W Nowym testamencie aż roi się od tego typu sformułowań, począwszy od ...Błogosławieni cisi.... a skończywszy na ...wewnętrznym odpocznieniu... Praktyki te rozwijane były wśród Ojców pustyni, stamtąd przeniknęły też do mistyki Katolickiej (m.in. Jan od Krzyża). obecnie moim zdaniem najbardziej dostrzegalne są wśród Hezychastów Kościoła Prawosławnego. Zagadnienia ciszy poruszane były także w gnostycyzmie, są przedmiotem kultury misteriów, szamanizmu, a na wschodzie występują głównie w Buddyzmie i Hinduizmie. Jest to zatem uniwersalne doświadczenie każdego człowieka bez względu na rodzaj wiary. Powiem nawet, że tajemnica ciszy stanowi tutaj wspólny mianownik doświadczeń egzystencjalnych całej ludzkości.

Wewnętrzne wyciszenie nie tylko przygotowuje nas na późniejsze doznanie oświecenia, ale także stanowi higienę naszego zdrowia psychicznego. Tak samo jak nasz organizm potrzebuje odpoczynku, podobnie nasz umysł który pracuje nieprzerwanie dzień i noc domaga się czasowego wyłączenia i ponownej regeneracji. Medycyna już dawno potwierdziła dobroczynny skutek tego rodzaju praktyk na całość naszego organizmu. Tutaj wyciszenie umysłu, przede wszystkim redukuje stres odpowiedzialny za wiele niebezpiecznych chorób. Praktykowanie wewnętrznej ciszy, nie jest równoznaczne ani z oświeceniem, ani nie jest żadnym grzechem czy błędnym poglądem. Jest to w pierwszej kolejności najlepsza droga do przywrócenia własnej równowagi psychicznej, poprzez odrzucenie negatywnych wzorców odziedziczonych w trakcie dorastania. Z duchowego zaś punktu widzenia praktykowanie wewnętrznej ciszy, stanowi dopiero przygotowanie miejsca w sobie na doznanie objawienia, oświecenia, przebudzenia itp. Ludzkość zapomniała że sztuka modlitwy polega nie tylko na bezustannym monologu, ale także na milczeniu i słuchaniu co Bóg ma do powiedzenia.....

Wiekuisty przemawia dopiero wtedy kiedy my milczymy.....


Pozdrawiam
Misterium Christi
Avatar użytkownikaApollo Mężczyzna
 
Imię: Apollo
Posty: 397
Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
Lokalizacja: Dublin, Irlandia
Droga życia: 8
Zodiak: Wodnik
Zgadza się, tylko dla mnie ona jest skutkiem, przychodzi sama, jako efekt określonych praktyk oczyszczających. Być może dlatego nikt z uczniów Krishnamurtiego nie osiągnął oświecenia, jak również prawdopodobnie on sam, chociaż całe życie uczył ciszy. Dla mnie praktykowanie ciszy to tłumienie i spychanie głębiej zawartości naszego archiwum.
Moim planem wobec Ciebie, jest przejawiać się przez Ciebie-Bóg
Zuu Kobieta
 
Posty: 107
Dołączył(a): 25 paź 2010, 21:21
Droga życia: 9
Zodiak: Bliźnięta
Odnoszę wrażenie, że cisza jest tłem-środkiem, pozwalającym na wystarczające otwarcie się na to "archiwum".
...all these words I don't just say...
Avatar użytkownikaleaozinho Mężczyzna
 
Posty: 892
Dołączył(a): 28 lip 2006, 15:37
Lokalizacja: Ciapuły Dolne
Droga życia: 1
Hm, najpierw wychodzą burzyny, później klaruje się rosół. Tak moim zdaniem, wydaje mi się niemożliwe, żeby uzyskać czystą wodę jak ujście źródła zanieczyszczone.
Moim planem wobec Ciebie, jest przejawiać się przez Ciebie-Bóg
Zuu Kobieta
 
Posty: 107
Dołączył(a): 25 paź 2010, 21:21
Droga życia: 9
Zodiak: Bliźnięta
Nie wiem czy dobrze Cię rozumiem ale - jeśli "ujście źródła" wydaje Ci się zanieczyszczone, to może je sobie oczyść...
...all these words I don't just say...
Avatar użytkownikaleaozinho Mężczyzna
 
Posty: 892
Dołączył(a): 28 lip 2006, 15:37
Lokalizacja: Ciapuły Dolne
Droga życia: 1

Powrót do działu „Religie i wierzenia”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość