Metody relaksacyjne, wizualizacja, hipnoza, regresing i inne podobne zjawiska.

Rozmowy ze zmarłymi

Post 10 lut 2013, 17:48

Gdy umarł mój ojczym, regularnie chodziłam na cmentarz i opowiadałam mu, co w domu. Siostra, czyli jego córka była w ciąży i bardzo się niepokoił, czy wszystko w porządku.
Jakiś czas to trwało, aż przyszłam i opowiadam / w myślach / - a tu cisza. Żadnej odpowiedzi. ODSZEDŁ - pomyślałam i już nie czułam potrzeby częstych wizyt.
Rozmowy te /telepatyczne/ traktowałam bardzo naturalnie, ale co było w tym dziwnego to to, że JA W TAKIE RZECZY NIE WIERZYŁAM!
Gdyby ktoś mnie się spytał, czy to możliwe, to bym go wyśmiała!
Jakiś czas później, gdy już trochę interesowałam się tymi tematami, byłam na cmentarzu po śmierci Ciotki męża, z którą nie miałam kontaktu. Słyszę że Ciotka się niepokoi o córkę, jak ona sobie poradzi , bo dwójka dzieci itd.
Dodałam jej otuchy a potem pytam męża. Czy G. ma dzieci? Odpowiedział, że dwójkę. Zaskoczyło mnie to, bo ja nawet nie wiedziałam, że wyszła za mąż! A tu taka wiadomość od zmarłej!
Ale tak naprawdę to sama uwierzyłam w to, że rozmawiam ze zmarłymi , po śmierci znajomej.
Modliłam się w swoim stylu : NIE OBAWIAJ SIĘ NICZEGO, IDŹ DALEJ, DO ŚWIATŁA..
Usłyszałam gniewny głos zmarłej : nie pouczaj mnie, to ja tu jestem nie ty!
To była cała A... ton, sposób wymawiania.. i dla mnie całkowicie zaskakująca odpowiedź. Wtedy uwierzyłam. Tego już sama bym nie wymyśliła.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Rozmowy ze zmarłymi

Post 10 lut 2013, 21:04

Opiekowałam się ciocią, na jej stare lata. Odeszła cicho, we śnie.
Po jakimś czasie postanowiłam wyciągnąć materac, na mróz. /pościel spaliłam/
Słyszę gniewny głos cioci /w głowie/ - czemu zabierasz materac! Gdzie ja będę spała?
Do tego firanka zaczęła łopotać...rozsądnie sprawdziłam, czy nie ma przeciągu, czy jej nie potrąciłam ...nie, nic takiego się nie wydarzyło.
Niby wiem, niby akceptuję, a i tak wpadłam w panikę i uciekłam. Nie zaglądałam tam przez najbliższe dni.
Którejś nocy śni mi się, że mam iść na cmentarz. Poszłam.
'Ciocia chciała cię przeprosić- pojawiło się w moich myślach- już teraz rozumie "
To prawda, miała mnie za co przepraszać, ale i tak zareagowałam pewnym zniecierpliwieniem : To nie mogła mi tego powiedzieć w domu?
Mówimy do ciebie, ale ty nie słuchasz. Tu zawsze jesteś skupiona, tu słuchasz...
Odpuściłam i pytam cioci- jak ci tam jest? - Dobrze, wracam na ziemię- tu mnie zaskoczyła, zawsze wyobrażałam sobie, ze duszyczki muszą nacieszyć się tym innym, niematerialnym życiem- słyszę dalszy ciąg - nauka, poznanie-
Zrozumiałam od razu.
Ciekawi mnie, czy ktoś z was, miał podobne doznania?
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Rozmowy ze zmarłymi

Post 10 lut 2013, 21:30

Opowieść o Cioci, ma dalszy ciąg.
Którejś nocy śniłam, że odprowadzam ciocię do światła.
Ja szłam z jednej strony, mój przewodnik duchowy z drugiej, ciocia w środku. Obok nas szedł tłum ludzi, a były to niewyraźne postacie, jakby cienie. Jednak gdy skupiałam na kimś wzrok, to widziałam jego ludzką, materialną postać.
Ciocia szła chętnie, coraz bardziej zbliżaliśmy się do świetlistej, bladoniebieskiej kuli, która mimo swego koloru emanowała ciepłem i dobrem. Tu już musimy się rozstać- powiedziałam do Cioci - dalej już iść nie mogę. Ciocia chętnie poszła sama, ona wierzyła, że tam coś dobrego ja czeka.

Inna sprawa była z moją mamą. Ona wierzyła, że śmierć to koniec wszystkiego. Tłukła się po domu , rozrabiała i sprawiała mi kłopoty / też się nią opiekowałam po wylewie, ale tylko w lecie. Umarła w swoim domu./
Siostra nie wierzyła w TE RZECZY, więc pewnie nie miała z nią kontaktu. Ze mną było inaczej, miała do mnie dostęp.
Zwykłe namowy, by poszła dalej, nie pomagały.
Pewnego dnia postawiłam świeczkę, zaczęłam medytować i zapadłam w trans.
Znalazłam się obok niej i starałam się ją namówić, by poszła do światła.
Niechętnie, ale poszła ze mną.
Zbliżaliśmy się do świetlistej bramy...kolor był ten sam, niesamowicie ciepły błękitny, ale była to brama, nie kula.
Byliśmy blisko, w miejscu gdzie rozstałam się z Ciocią.
Nagle Mama zniknęła. Nie byłam pewna, czy odeszła, czy poszła do światła, ale więcej nie bałaganiła w mym domu..
Może energie mi pomogły?

Ja nie do końca rozumiem, co mi się przydarzyło w trakcie tego transu.
We śnie, to dla mnie normalne. Często bywam w nieznanych światach, często podróżuję.
Choć też nie wiem jak to nazwać.
Jednak na jawie, to do wytłumaczenia, jest dla mnie trudniejsze.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Rozmowy ze zmarłymi

Post 10 lut 2013, 21:59

zajarzyłem tytuł i od razu chcę się podpiąć bo dziś sił mi się ojciec zmarły, siedział na krześle w snie był także martwy, patrzyłem na niego z boku, ja zrobiłem parę kroków na górkę i zobaczylem las niewyrążnie, dałem kroka w kierunku lasu i pomyślałem : " nie wyjdę" ( w sensie jak wejde do lasu to już nie wyjdę)

co może znaczyć ten sen?

kiedy indziej śniłem ojca ale był jakby ożywiony,ale podobnie jak w śnie powyżej nic nie mówił.
Listen to my muscle memory.
Avatar użytkownikafalko Mężczyzna
wysłuhaj pamięci mych muskułów
 
Posty: 706
Dołączył(a): 13 lip 2007, 19:40

Re: Rozmowy ze zmarłymi

Post 10 lut 2013, 22:52

Ja bym tłumaczyła ten sen, że ojciec był dla ciebie autorytetem, choć nie zawsze się z nim zgadzałeś. W jakiś sposób go podziwiałeś, chciałeś iść jego śladami, ale nie do końca. Może miał na ciebie zbyt wielki wpływ? Zbyt dominował? Może postanowiłeś iść własną drogą, ale trochę się wahasz?
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Rozmowy ze zmarłymi

Post 11 lut 2013, 07:09

wiesz co Falko, wazne jest to co pojawia sie w Tobie podczas tych,,widzen''. Informacja- mysl, wrazenie, jakies skojarzenie- na tyle silne by przetrwalo natlok pozniejszych mysli o tym. Rozumiesz- wazne jest to co myslisz w trakcie a nie to co o tym.myslisz pozniej. Las to takze informacja przelozona na obraz, odnies to swojej aktualnej, najblizszej sytuacji- z czym kojarzy Ci sie las? Jakas droga, moze zagubienie, to Ty wiesz o co chodzi w tym snie.
Ania ayalen
 

Re: Rozmowy ze zmarłymi

Post 14 lut 2013, 08:18

Co się dzieje z naszą duszyczką, która opuszcza ciało?
Normalnie czyta się, że czeka rodzina, duchy opiekuńcze, a z moich doświadczeń wynika, że często duszyczka jest samotna, zagubiona.
Jakie są wasze doświadczenia, przemyślenia.?
Co dalej z tą duszyczką, po opuszczeniu materialnego ciała?

Czytając Roberta Monroe aż piałam z zachwytu. Ja to wszystko wiem! Ja tam byłam!
Jeśli faktycznie jedna dusza dzieli się i zasiedla wiele istnień ludzkich, to ja jestem jedną z jego części.- pomyślałam. /czytając wrażenia innych - te z badań w instytucie Monroe- nie odniosłam takiego wrażenia. To były obce mi przeżycia/

Ale też intryguje mnie, czy jeśli mamy wspólną świadomość / z niektórymi/ , to czy ja faktycznie tam byłam, czy też on przekazał mi swoje doświadczenia.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Rozmowy ze zmarłymi

Post 14 lut 2013, 12:37

a czym jest swiadomosc? Co odziela Twoja od mojej, co dzieli? Swiadomosc- to jeden wyraz. Co stanowi roznice. Popatrz- kazdy kolor to zawsze kolor prawda? Co je laczy, czym sie roznia? Jak to postrzegasz?
Juz nie do Ciebie Basiu, ogolnie: mysle ze podstawowym bledem zrozumienia zjawisk wykraczajacych poza strefe racjonalna jest usilne dorabianie teorii do doswiadczen ktorych rozum nie potrafi sklasyfikowac. Sieganie do wyobrazen stanowiacych zdeformowana rzeczywistosc. A wystarczylaby uwazna obserwacja- swiat materialny jest odbiciem swiata duchowego. Wszystko jest w nas, wynika z nas. Czemu tego nie widzimy? Szukamy Bog wie gdzie...nawet Boga.
Ania ayalen
 

Re: Rozmowy ze zmarłymi

Post 14 lut 2013, 15:30

Ania ayalen napisał(a):a czym jest swiadomosc? Co odziela Twoja od mojej, co dzieli? Swiadomosc- to jeden wyraz. Co stanowi roznice. Popatrz- kazdy kolor to zawsze kolor prawda? Co je laczy, czym sie roznia? Jak to postrzegasz?
Juz nie do Ciebie Basiu, ogolnie: mysle ze podstawowym bledem zrozumienia zjawisk wykraczajacych poza strefe racjonalna jest usilne dorabianie teorii do doswiadczen ktorych rozum nie potrafi sklasyfikowac. Sieganie do wyobrazen stanowiacych zdeformowana rzeczywistosc. A wystarczylaby uwazna obserwacja- swiat materialny jest odbiciem swiata duchowego. Wszystko jest w nas, wynika z nas. Czemu tego nie widzimy? Szukamy Bog wie gdzie...nawet Boga.


Tak tylko jak ktos wierzy np w reinkarnacje to tez mozna powiedziec ze jest to dorabianie
teorii do doswiadczen,a jednak w to wierzysz Aniu.
Ja np niewidze w tym nic nieracjonalnego ze ktos dopuszcza istnienie swiata duchowego ,poprostu posiadamy niestety bardzo znikome mozliwosci poznawcze ,iwec niebylbym taki pewny czy cos jest czy czegos nie ma.
Dlatego tez istnieja zjawiska ktore nigdy niezostana wytlumaczone ,za wzgledu na ograniczony swiat w ktorym funkcjonuje czlowiek.
Rozsadnie byloby dopuszczac rozne mozliwosci,no chyba ze jest ktos taki co wie na pewno.
Bedziesz moze cos wiedziec dopiero po swojej smierci,innej mozliwsci chyba nie ma,mozna jedynie cos przypuszczac.
Swiat jest bardziej skomplikowany .Slowa Sokratesa ,,Wiem ze nic nie wiem '' sa i beda zawsze aktualne.
mak123
 
Imię: Maciek
Posty: 387
Dołączył(a): 24 lip 2012, 15:01
Typ: 9
Zodiak: strzelec

Re: Rozmowy ze zmarłymi

Post 14 lut 2013, 15:50

a dlaczego uwazasz ze wierze w reinkarnacje? Ty pamietajac siebie sprzed roku- wierzysz ze byles ? Czy wiesz? Widzisz jakas roznice? Pomysl o ilu rzeczsch minionych mogles zapomniec . Widzisz jakas roznice pomiedzy zapomnieniem tego co bylo przed rokiem, przed 10laty a przed 100? Hdzie tu.miejsce na wiare? Zreszta, dopoki.nie powrocila mi pamiec,
nie wierzylam w reinkarnacje, funkcjonowala jako pojecie na obrzezach mojej swiadomosci. Przypomnienie sobie czegos wyraza sie ,,wiem''a nie ,,wierze''.Oczywiscie, zdaje sobie sprawe ze wciaz wiecej nie wiem- co nie oznacza ze musze w cos wierzyc lub nie. Nie moge wierzyc w to o istnieniu czego nie mam.pojecia. W momencie gdy zaistnieje jako pojecie- mam.wybor: uwierzyc w to niepotwiwrdzone soba lub.sprawdzic, doswiadczyc zeby miejsce wiary/niewiary zastapila pewnosc.
Dla scislosci- zdarzylo mi sie umrzec. Jakims cudem przezylam.
Ania ayalen
 

Re: Rozmowy ze zmarłymi

Post 14 lut 2013, 18:27

Aniu. Czemu uważasz że rozum nie potrafi sklasyfikować doświadczeń niematerialnego świata? Owszem, jest duża trudność w początkowych próbach przełożenia niematerialnych doświadczeń, na świat ludzkich pojęć. Ale z czasem można mówić nie tylko o odczuciach , ale także dążyć do wyrażenia ich w zrozumiały dla świata materii, sposób.
Z książki R. Monroe ; Do jego instytutu przyszła bardzo sceptycznie nastawiona dziennikarka. Akurat miał wolną kabinę, bo stała uczestniczka programu, /badano tam OOBE/ nie mogła przyjść.
Dzięki wynalazkom /hemi sync-czy jakoś tak/ - przy dźwiękach odpowiednio dobranej muzyki, jedna półkula usypiała, druga nie i można było się porozumiewać.
Prowadzący pyta - co się dzieje? - Nic, tylko jakiś czterech próbuje mnie wyciągnąć z ciała. --- a CO TY NA TO? --- Nie daję się, nie chcę. --- A co oni na to? --- Chwilę stali, nie wiedzieli co robić, a teraz sobie poszli. - padła odpowiedź.
Sesja się skończyła, pani nie uwierzyła, że czegokolwiek doświadczyła, wyszła nadal sceptyczna.
Prowadzący w pierwszej chwili był zaskoczony tym wszystkim , potem uświadomił sobie, że w tej kabinie , o tej porze, zwykle jest pani, która ma problemy z wyjściem po za ciało.
Więc energie, jej przewodnicy przychodzą i pomagają jej w tym.

Po co to piszę? 1- Jeżeli się nie wierzy, nie jest się otwartym na nowe doznania, to nawet osobiste doświadczenie nie przekona sceptyków.
2- można o tych sprawach mówić też normalnie, ludzkim językiem.
3- Można szybować jak strumień energii, liczyć kolory / nie widziałam ich, choć czułam zmieniające się poziomy - raczej sądzę, że kolory, to wytwór naszych wyobrażeń/
4- Można też w świadomy sposób nawiązać kontakty z przewodnikami, rozmawiać , zwiedzać, dowiadywać się o funkcjonowaniu tamtego świata. - i głównie tym zajmowali się w instytucie Monroe.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Rozmowy ze zmarłymi

Post 14 lut 2013, 21:08

Mam wrażenie, że Ania nie pisała o tym, że rozum nie potrafi sklasyfikować pojęć świata duchowego, a jedynie że ludzie dorabiają niepotrzebne teorie do swych doświadczeń. W tym sensie faktycznie warto się zastanowić czym jest omawiana "otwartość umysłu". Czy wiarą w to, że powinno się zjawisko traktować jako "paranormalne", gdyż nie mamy chwilowo innego pomysłu lub inne teorie nie są tak bardzo atrakcyjne? Czy w podanym przykładzie otwartością umysłu byłoby uwierzenie, że kobietę wyciągały z ciała "cztery energie", czy "cztery duchy"? Czy na pewno sceptyczne podejście dziennikarki świadczy o jej "zamkniętym umyśle"?

Według mnie wiara jest wrogiem otwartego umysłu. Zgadzam się z Anią, to świadomość jest podstawą. Przyjmowanie doświadczeń w kształcie, w jakim one faktycznie się jawią, bez zbędnych teorii, czy interpretacji.


Doświadczenie OBE jest czymś bardzo specyficznym, podobnie jak i doświadczanie hipnozy. Umysł znajduje się wówczas w szczególnym stanie, fale mózgowe są bardziej uspokojone, niż podczas dziennej aktywności. Pojawiające się obrazy przypominają obrazy senne, w zależności od umiejętności wizualizacyjnych mogą być bardzo rzeczywiste, jak i mgliste, abstrakcyjne. Mózg wówczas w szczególny sposób wyczulony jest na sugestie, które nadają kierunek kreowania przez niego stanów, odczuć, doznań. W rzeczywistości nie można być pewnym, czy faktycznie wychodzimy z ciała, czy nie są to jedynie obrazy wygenerowane przez mózg, podobnie jak to się dzieje, kiedy śnimy. Skoro dziennikarka pozostała sceptyczna, być może po prostu doznane doświadczenie nie zostało zinterpretowane przez nią jako wyjście z ciała stricte. Nie uważam jednak, że jest to oznaka "zamkniętego umysłu".

Podobnie jeśli chodzi o reinkarnację. Być może jest ona faktem, być może nie. Warto zastanowić się jednak nad tym, co by się stało, gdyby nie miała ona miejsca. Gdyby po śmierci człowieka, nie było nic, rozkładał by się i służył za pożywkę bakteriom i robakom ziemnym. Gdyby nie posiadał nieśmiertelnej duszy, która wciela się potem i kontynuuje zbieranie doświadczeń. Co wtedy? Jak byśmy się czuli wtedy? Co, gdybyśmy nie wychodzili z ciała, a jedynie śnili o tym, podążając za wolą wykształcenia konkretnego doświadczenia przez mózg? Czy coś by to zmieniło? Co myślelibyśmy o tym świecie? Czy nie byłby już tak wspaniały i zdumiewający jak wcześniej? Czy bylibyśmy rozczarowani, że nie jesteśmy tak niezwykłymi istotami, jak nam się wcześniej wydawało? Czy zmieniło by to nasze podejście do życia?
Avatar użytkownikaAletheia
 
Imię: Aletheia
Posty: 289
Dołączył(a): 27 paź 2011, 23:17
Droga życia: 33
Typ: 9w1

Re: Rozmowy ze zmarłymi

Post 14 lut 2013, 22:15

Błędnie zakładałam, że działalność instytutu Monroe jest znana wszystkim, którzy interesują się OOBE. Robert Monroe miał wyjścia po za ciało, zaczął się leczyć, aż znalazł się ktoś, kto go uświadomił, że to nie choroba, tylko dar.
Ponieważ był świetnym biznesmenem i miał pieniądze, stworzył instytut badający te astralne podróże. Odbywają się tam kursy, seminaria itd.
Instytut jest znany i uznany w świecie. Była tam też ekipa z Nieznanego Świata i opisywali te swoje przeżycia /dawno o tym czytałam/
Napisał wiele książek w których relacjonuje doświadczenia, wrażenia nie tylko swoje , ale także i innych kursantów.

Odnośnie tej dziennikarki, to ona sama w trakcie seansu opowiadała, co się z nią dzieje. Pozwala na to jedna z technik, jeden z wynalazków tego instytutu, który umożliwia komunikowanie się z nadzorującym - prowadzącym. w trakcie wyjścia poza ciało. Nie, nie wyszła po za ciało, lecz nie uwierzyła w to że rzecz, którą opisała, miała miejsce.

Sama przez lata żyłam w przekonaniu, że istnieje tylko świat materii..i koniec. I mimo doświadczeń jakie miałam, nie wierzyłam w to. To tak jakby rozum i podświadomość działały oddzielnie. Czy wierzyłam czy nie, świat jest taki sam. Doszło tylko zrozumienie.

TRZEBA BYĆ OTWARTYM NA NOWE, BY ZROBIĆ KROK DALEJ.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Rozmowy ze zmarłymi

Post 15 lut 2013, 00:14

Czytałam książki Roberta Monroe. Nie zmienia to jednak natury mojej wypowiedzi. Bo czy możemy być pewni, że poprawnie interpretujemy omawiane zjawiska? Czy jest różnica między wierzeniem w to, że wychodzimy z ciał, a wierzeniem, że to zjawisko nie istnieje? Kiedy doświadczamy czegoś, wiemy tylko, że czegoś doświadczamy. Możemy z pewną dokładnością opowiadać o naszym doświadczeniu, szukać jego wytłumaczeń, ale dyskusja na temat tego, kto ma rację, jaki jest naprawdę świat, nie ma tu sensu. Bo w rzeczywistości nie wiemy na pewno. Nie znamy odpowiedzi.

Dokładnie tak, jak napisałaś, czy wierzymy w OBE, czy nie, czy wierzymy w reinkarnację, czy też nie, świat pozostaje taki sam. Warto się jednak przyjrzeć, czy za tymi wierzeniami nie siedzi coś więcej, czy nie siedzi tam strach przed tym, że umrzemy naprawdę, że rozłożymy się, zdezintegrujemy, że wszystkie nasze wspomnienia, sny, wszystko czego się nauczyliśmy, nie będzie miało znaczenia, bo nie będzie już naszych mózgów, naszych wspomnień... wrócimy do ziemi... Może więc te wierzenia czemuś służą? Może trzymamy się ich, by poprawić nasze samopoczucie, może z innych względów? Warto się temu przyjrzeć.

Natomiast być otwartym na nowe, to nie wierzyć we wszystko co się usłyszało, ale i być krytycznym w stosunku do tego. W Twych wypowiedziach pojawia się dużo sformułowań typu: "trzeba wierzyć", "Jeżeli się nie wierzy, nie jest się otwartym na nowe doznania"... Pytam się, czy na pewno? Czy na pewno potrzebujemy uwierzyć, by doświadczać?
Avatar użytkownikaAletheia
 
Imię: Aletheia
Posty: 289
Dołączył(a): 27 paź 2011, 23:17
Droga życia: 33
Typ: 9w1

Re: Rozmowy ze zmarłymi

Post 15 lut 2013, 02:35

Ania ayalen napisał(a):a dlaczego uwazasz ze wierze w reinkarnacje? Ty pamietajac siebie sprzed roku- wierzysz ze byles ? Czy wiesz? Widzisz jakas roznice? Pomysl o ilu rzeczsch minionych mogles zapomniec . Widzisz jakas roznice pomiedzy zapomnieniem tego co bylo przed rokiem, przed 10laty a przed 100? Hdzie tu.miejsce na wiare? Zreszta, dopoki.nie powrocila mi pamiec,
nie wierzylam w reinkarnacje, funkcjonowala jako pojecie na obrzezach mojej swiadomosci. Przypomnienie sobie czegos wyraza sie ,,wiem''a nie ,,wierze''.Oczywiscie, zdaje sobie sprawe ze wciaz wiecej nie wiem- co nie oznacza ze musze w cos wierzyc lub nie. Nie moge wierzyc w to o istnieniu czego nie mam.pojecia. W momencie gdy zaistnieje jako pojecie- mam.wybor: uwierzyc w to niepotwiwrdzone soba lub.sprawdzic, doswiadczyc zeby miejsce wiary/niewiary zastapila pewnosc.
Dla scislosci- zdarzylo mi sie umrzec. Jakims cudem przezylam.


Czyli co dla Ciebie Aniu reinkarnacja jest bezdyskusyjnym faktem,i jestes absolutnie pewna ze umysl Ci nie sprawil psikusa ,akurat w tym przypadku.Nie rozumiem jak mozna porownac to co sie pamieta sprzed roku z tym co sie pamieta sprzed 100 lat i w dodatku bedac w innym ciele.
Jesli ktos np wypowiada sie na tym forum ze widzial np ducha to akurat twierdzisz ze umysl zaszwankowal .
To dlaczego jest tyle zagadek pytan odnosnie tego jak wygladalo zycie w czasach historycznych .Po co prowadzic mozolne badania skoro wystarczy wziasc na warsztat osobe ktora wszysko opowie z poprzedniego wcielenia jak sie kiedys zylo.
Taki temat jak np zycie codzienne w Starozytnej Grecji pewnie nie mialby tylu zagadek
Na jakiej podstawie mozna byc pewnym tak na 100%?
Podobnie jak ktos przezyl smierc kliniczna tez jest pewny na 100% ,ze zycie nie konczy sie tu na ziemi .
wydaje sie jednak ze z tych dwu 100% przypadkow ktos sie grubo mylil,albo tez myla sie obydwoje.
Prawie kazdy czlowiek dosc dobrze pamieta to co bylo rok temu ,jednak bedzie miec problem z przypomnieniem sobie tego co bylo 20 lat temu ,a jesli cos zacznie sobie przypominac to co bylo 100 lat temu to czy nie jest to jak przez mgle? Ktos tam widzi ducha namacalnie ,a ktos inny siebie sprzed 100 lat w poprzednim wcieleniu i tez sadzi ze to bylo takie namacalne.
Ja tam niczego nie odrzucam jednak uznac rzeczywistosc niedostepna naszymi zmyslami jako 100 % to gruba przesada.
Czlowiek lubi wierzyc w to co pokrywa sie z jego swiatopogladem ,i jest to moim zdaniem taka pulapka ograniczajaca poznanie .
I tak katolik odrzuci mozliwosc reinkarnacji pomimo tego ze sa pewne przeslanki,doswiadczenia swiadczace o tym ze jest to mozliwe,natomiast zwolennik new age odrzuci mozliwosc istnienia duchow .czy przypadkow zniewolen duchowych pomimo ze tez sa przeslanki,doswiadczenia ludzi swiadczace ze jest to mozliwe.

Mniej bedzie kombinowac ateista i konsekwentnie odrzuci wszystkie zjawiska paranolmalne bez swiatopogladowej segregacji.
mak123
 
Imię: Maciek
Posty: 387
Dołączył(a): 24 lip 2012, 15:01
Typ: 9
Zodiak: strzelec

Powrót do działu „Inne”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości