Często widywałam UFO.Często gdy byłam na balkonie u mojego dziadka widziałam nad terenem wojskowym.Pojawiało się znikąd i odlatywało lub znikało.Raz zobaczyłam jak leciało tak jakby zygzakowatym ruchem a potem nagle bardzo szybko odleciało tak szybko że na niebie została tylko czarna smuga i w pewnym punkcie na niebie nagle znikło.Jakby się rozpłynęło.
Kiedy przeczytałam wiadomość od Federacji Galaktycznej gdzie w przekazie było:"ZDECYDUJ CZY POWINNIŚMY SIĘ UJAWNIĆ"wyszłam na balkon i zaczęłam rozmyślać.Zadałam w myślach sobie to pytanie i odpowiedziałam stanowczo w myślach:TAK! CHCĘ Żebyście sie ujawnili!Nagle pojawiły się dwa statki znikąd w tym miejscu w które patrzyłam cały czas, a potem odleciały.
Moja siostra Weronika była na balkonie z młodszym ciotecznym bratem Kamilem.Nagle nad ich głowami pojawił się spodek który był bardzo blisko.Brat się bardzo wystraszył, ale moja siostra powiedziała że to samolot i zabrała go szybko do domu.powiedziała tak żeby się nie bał.
Dawniej jak jechałam do mojej babci z rodzicami i moją siostrą cioteczną Weroniką.Kiedy jechaliśmy pomyślałam myślałam o Plejadianach ,Kasjopejanach itp. i że są naszą rodziną,chcą nam pomóc...Poczułam jakby tęsknotę za swoim dawnym domem.Aż mało się...tak jakby nie popłakałam ze szczęścia.Łzy stanęły mi w oczach i miałam szeroki uśmiech na twarzy.Pomyślałam sobie że bardzo chciała bym zobaczyć statek kosmiczny.Po kilku sekundach kiedy przejeżdżaliśmy przez mały most ponad miastem leciał szarobiały,podłużny i duży obiekt który połyskiwał w słońcu(to nie był samolot)!Stał przez chwilę w miejscu a potem pomału odleciał.Był nawet bardzo nisko!Po wyjeździe gdy wracaliśmy już do Warszawy i odwieźliśmy moją siostrę cioteczną z moją mamą myślałam ostatkach UFO.Spojrzałam do góry i zobaczyłam spód statku ufo.po chwili było widać górę.Statek w dziwny może sie wydawać sposób zaczął zmieniać kształty od czarnej plamy przez kształt który opisałam i podłużny czarny płaski talerz.
Kiedyś gdy byłam młodsza pewnej nocy słyszałam w głowie jakieś wyraźne głośne dźwięki.Otworzyłam oczy i wstałam.Po chwili znowu się położyłam i zamknęłam oczy, znowu to samo .Nie mogłam otworzyć oczu.nie mogłam sie ruszyć chciałam krzyknąć ale nie mogłam!!!Zaczęłam panikować i jakby zapadać w sen.ale zebrałam siły i udało mi się oderwać od łózka (to nie mógł być paraliż senny bo po przebudzeniu było całkiem normalnie,mogłam się poruszać).Za jakiś czas położyłam się z powrotem i zamknęłam oczy.To ZNOWU SIĘ STAŁO.Usłyszałam jakby ostrzegawczy głos który mówił: ONI TU SĄ!I przez powieki których nie mogłam otworzyć zobaczyłam jakby część mojego pokoju jakby ktoś mi ją wskazał.Otworzyłam oczy po jakimś czasie i zaczęłam budzić mojego ojca ale on się na mnie zdenerwował.Przecież mam 14 lat i nie powinnam się bać jak małe dziecko!Przecież wszyscy są w domu .Zamknęłam z powrotem oczy.Usłyszałam w swojej głowie huk taki że aż je otworzyłam.to był koniec.Poszłam spać byłam bardzo wyczerpana.Dużo czasu wcześniej miałam coś podobnego że byłam przykuta do łóżka ale to było coś innego i może kiedyś o tym napiszę w innym poście...a oto fragment z porwania:W 1980 roku David Howard w chwili budzenia się zaczął odczuwać w głowie syczenie i trzaski. Howard czuł, że opuszcza swoje ciało i "odlatuje", przemierzając długie tunele, aż trafiał do niewielkiego pomieszczenia, w którym oprócz niego znajdowały się dwie istoty. WIDOCZNE JA NIE DAŁAM SIĘ IM PORWAĆ
...co o tym myślicie??
Mam jedno,ale może nie najlepsze... 